Mam pytanie odnosnie rozwodu z orzeczeniem o winie.
Jakie sa korzysci tego jesli wniose sprawe o rozwod z orzeczeniem o winie?
przede wszystkim będziesz mogła domagać się zasądzenia alimentów na siebie, ale pamiętaj, że winę męża będziesz musiała udowodnić, a wiąże się to z reguły z praniem brudów rodzinnych, wzywaniem świadków... koszty sądowe w takim przypadku opłaca winna strona, czyli Twój mąż
pozdrawiam
mam tylko billing rozmow, przyjaciolke ktorej sie zwierzal z wszystkiego i to wszystko.
to już coś. a przyjaciółka zgodzi się zeznawać w sprawie?
tak zgodzi sie, ale boje sie ze on nie zgodzi sie z zarzutami przeciwko niemu i cos wymysli albo komus zaplaci zeby zeznawal przeciwko mnie kurde koszmar jakis normalnie
to ze się nie zgodzi to normalne, każdy winny uważa się za niewinnego niestety, po to właśnie musisz mieć świadków i jakieś dowody, czyli na przykład te billingi. postępowanie ma na celu udowodnienie winy. mam przykład w rodzinie, kiedy świadkowie, których przyprowadzał winny tak się gubili w swoich zeznaniach, że sąd od razu wiedział kto jest winny. kłamstwo ma krótkie nogi, a sąd zawsze stara się ustalić prawdę. rozwód nie jest czymś przyjemnym, ja jestem już po, ale bez orzekania o winie i sprawa skończyła się na pierwszej rozprawie. teraz czeka mnie drugi rozwód niestety i tu raczej łatwo też nie będzie...
Wiem ale i tak sie boje ze przeciez jego mama bedzie po jego stronie np. i bedzie zeznawac na jego korzysc niestety
mam co prawda naocznego swiadka ale to jest osoba z rodziny meza i nie chce zeznawac.
spróbuj przekonać tą osobę, może jednak Ci się uda. mojej kuzynki mama też zeznawała na korzyść synka, czyli jej męża. wiadomo chciała dobrze dla synka, ale wyszło zupełnie inaczej pod wpływem pytań sędziego. powołuj tyle świadków ile możesz, którzy oczywiście coś wiedzą w tej sprawie, na rozprawie masz prawo zadawać pytania świadkom i trzeba tych pytań zadawać jak najwięcej, żeby prawda wyszła na jaw. ale z drugiej strony rozmawiałaś już z mężem o rozwodzie? co on o tym mówi? może jednak lepiej będzie bez orzekania o winie.
Nie mowilam nic ze bedzie z orzekaniem o winie, ale to on wniosl pozew i to on mnie zdradzal, a teraz mowi, ze chce odwolac wszystko ze nie chce rozwodu, niestety ja mu nie wierze. Mieszkam za granica i ciezko mi jest czuje sie bardzo samotnie. Teraz mi pomaga ale jak dlugo bede mogla jeszcze liczyc na te pomoc?
Nie mowilam nic ze bedzie z orzekaniem o winie, ale to on wniosl pozew i to on mnie zdradzal, a teraz mowi, ze chce odwolac wszystko ze nie chce rozwodu, niestety ja mu nie wierze. Mieszkam za granica i ciezko mi jest czuje sie bardzo samotnie. Teraz mi pomaga ale jak dlugo bede mogla jeszcze liczyc na te pomoc?
Szkoda, że nie kontynuujesz tamtego wątku "rozwód-mój mały koniec świata" byśmy wszystkie miały jaśniejszą sytuację. Łącze oba te tematy, i sytuacja nie jest zbyt klarowna. Albo facet chce coś kombinuje, albo otwierają się mu oczy. Trudno jest radzić w takiej sprawie, nie wiem czy byłaś u adwokata i co on doradzał? Wspominałaś że nie mieszkasz w Polsce, w zasadzie każde państwo ma inne regulacje prawne, dlatego nie wiem czy nasza pomoc na coś się zda. Różnie spogląda się na sprawy rozwodowe w różnych krajach. Sprawa alimentów dla ciebie też nie jest do końca przesądzona. Myślę, że nie mamy co zawracać ci głowy podpowiedziami co zrobić, ponieważ my odnosimy się do Polski. Powtórzę jak papuga, tylko porządny adwokat odpowie jasno na te wszystkie pytania.
Jeśli mogę coś poradzic, to ja chyba spróbowałabym porozmawiać bardzo szczerze z mężem, na jakimś neutralnym gruncie, bez dziecka. W końcu byliście małżeństwem, i przynajmniej tyle możecie sobie dać. Czytałam twoje posty i współczuję ci bardzo, sytuacja nie jest do pozazdroszczenia. Ale wiesz taka rozmowa może wiele wyjaśnić, pod warunkiem, że podejdziecie do tego ze spokojem i dystansem. Masz cudownego synka a to jest było nie było jego ojciec. Trzeba być do końca do czegoś przekonanym by podjąć słuszną decyzję.
11 2009-10-05 14:13:34 Ostatnio edytowany przez lady-in-black (2009-10-05 14:14:01)
Foggia, bardzo chcialabym porozmawiac z mezem, ale jak ja mam mu ufac, po tym jak zlozyl pozew za moimi plecami a w oczy mowil ze mnie kocha, teraz chce odwolywac. On caly czas klamie.
Bylam u adwokata, on powiedzial ze ewidentna wina jest meza, i ze bedzie nas obowiazywal rozwod na prawie polskim poniewaz oboje posiadamy takie obywatelstwo.
Foggia, bardzo chcialabym porozmawiac z mezem, ale jak ja mam mu ufac, po tym jak zlozyl pozew za moimi plecami a w oczy mowil ze mnie kocha, teraz chce odwolywac. On caly czas klamie.
Bylam u adwokata, on powiedzial ze ewidentna wina jest meza, i ze bedzie nas obowiazywal rozwod na prawie polskim poniewaz oboje posiadamy takie obywatelstwo.
Wiem, że to trudne. Zaufać? nie, nie mowimy o zaufaniu, ale o rozmowie. O takiej rozmowie, której ty będziesz "przewodniczyła", to ważne nie dać siebie poprowadzić. To niejest łatwe, ale nie niemożliwe. Zanim zacznie się ta cała batalia ważne by wiedzieć na czym się stoi. W żaden, absolutnie żaden sposób nie bronię twojego męża, ale czasem warto zrobić krok w stronę wroga. Jeśli nie będziesz umiała poprowadzić takiej rozmowy sama, to wtedy najlepsze mogloby się okazac spotkanie was i waszych adwokatów. Ale może uda ci sie znaleźć na tyle spokoju, opanowania i pewności siebie by przeprowadzić to sama/ Myślę, że warto.
Wiem, że nam łatwo mówić bo nie jesteśmy tobą, ale wiele z nas ma podobne doświadczenia i chcemy w jakiś sposób doradzić innym by nie popełniali tych samych błędów.
Ok. tylko jak zaczac taka rozmowe i co mowic?
14 2009-10-05 19:03:28 Ostatnio edytowany przez foggia (2009-10-05 19:13:51)
Fakt najtrudniejszy pierwszy krok. Moim zdaniem powinnaś najpierw sama uporać się z tematem czy wasz związek jest definitywnie pogrzebany, czy dajesz mu jakąkolwiek szansę. I w zależności od wyniku, taki ton powinna nabrać twoja rozmowa z nim. Musisz zdecydowanie wyrazić zdanie w tej kwestii, koniec zabawy w ciuciubabke. Temat rozmowy, to chyba co dalej będzie, jak ty to widzisz, czego oczekujesz po ewentualnym rozwodzie. Myślę, że po kilku latach małżeństwa znacie się na tyle dobrze by wiedzieć czy słowa są szczere czy nie?
Wiesz dużo myślę o twojej sytuacji i czytam jeszcze raz te wątki. Wydaje mi się, nie wiem czy słusznie, że jednak jest jeszcze iskierka uczucia między wami. Wiem, że to trudne, jeśli mężczyzna tak postępuje, ale oni w iększości dłużej dojrzewają. Trudno wybaczyć i zaufać, zgadza się ale gorzej później żyć w przeświadczeniu, że można było coś jeszcze zrobić dla waszej rodziny, waszego dziecka, a nie zrobiłaś tego... Nie chcę ci narzucać niczego, pobądzcie trochę razem z dala od wszystkiego. Jeśli jest jakakolwiek nadzieja, to daj szansę ale postaw twarde warunki. Może nawet przeprowadzaka....
Pamiętaj jednak, że cokolwiek postanowisz będzie to twoja decyzja bo to jest twoje życie. Nie robisz tego dla innych tylko dla siebie i synka, jesteś jego matką dlatego postanowisz najlepiej jak można.....
15 2009-10-05 21:29:37 Ostatnio edytowany przez lady-in-black (2009-10-05 21:30:13)
Nie moge do konca powiedziec, ze przestalam go kochac bo tak nie jest. Ale ja naprawde nie mam juz sily walczyc z jego klamstwami, zdradami itd.
Do mnie jest ok. slodki, mily, prezenty daje, ale od innych dowiaduje sie ze on chce rozwodu bo ja jestem taka najgorsza i wogole. Gdyby kochal nie wnosil by pozwu, gdyby kochal nie szukalby kontaktu z innymi kobietami.
Nie zniose dluzej jego kretactw i jego matki, ktora po cichu buntuje go i ma mnie za najgorsza.
Wobec tego musicie porozmawiać. Wypisz sobie na kartkach co masz mu do zarzucenie i pytania dlaczego tak postępuje. Powiedz mu otwarcie i szczerze że wiesz o jego podwójnej grze i według ciebie to znak jego niedojrzałości. Jeśli on ciebie kocha niech da tego dowód. Powiedz, że wiesz o jego "manewrach" za twoimi plecami i uważasz to za szczeniackie wybryki, a ty jako odpowiedzialna matka nie bedziesz tego tolerować. Niewątpliwie jest pod dużym wpływem matki (wniesienie pozwu uważam za jej inicjatywę), jeśli chce swojej rodziny to musi oderwać się od skrzydła rodzicielki. Kłamstwo to rzeczywiście najbardziej rujnujący czynnik związku. Swoją drogą teściowe rzadko mają o nas dobre zdanie, ale to tak na marginesie.
ja w twojej sytuacji wybrałabym termin i miejsce rozmowy i poinformowała go o tym. Niech od początku wie kto rozdaje karty. Jeżeli naprowadzisz rozmowę na konkretne tematy i nie ulegniesz jego czarowi to pokażesz kto jest górą. Trudna sytuacja, ale nie niemożliwa. Przed rozmową spróbuj ustalić źródła swoich informacji na jego temat, musisz byc tego w 100 procentach pewna (jego postępowanie za twoimi plecami) i powiedz mu to prosto w oczy. Daj szansę się tłumaczyć, jeżeli będzie kręcił znasz odpowiedź.
Powiedz, a jak sprawa z pozwem, który wniósł do sądu? Czy ta sprawa nabrała biegu?
On wniosl sprawe za moimi plecam a dwa lata byl w kontakcie z roznymi adwokatami. Nic mi nie powiedzial, ze sklada pozew. Caly czas udawal ze kocha i jest ok.
to już coś. a przyjaciółka zgodzi się zeznawać w sprawie?
Noi przeliczylam sie ![]()
"przyjaciolka" sie rozmyslila.
Szkoda, ze papiery poszly juz do sadu.
Stwierdzila, ze to bedzie nie fair w stosunku do mojego meza bo on jest jej kumplem (ja tylko przyjaciolka) dzwonilam do adwokata i powiedzial mi ze jak on sie nie zgodzi zeby bylo z jego winy (a napewno sie nie zgodzi) to wtedy zrezygnujemy z orzekania o winie.
A taka mialam nadzieje
Rozmyslila sie po rozmowie ze swoim tata, i caly czas tata mowi to i tamto a ona ma ponad 30 lat.
Co ja mam robic? Jak sie zachowac wobec niej teraz?
Prosze pomozcie, mam pustke w glowie...
Czuje sie jakbym dostala w twarz.
19 2009-10-13 20:17:18 Ostatnio edytowany przez lady-in-black (2009-10-14 10:26:17)
to już coś. a przyjaciółka zgodzi się zeznawać w sprawie?
Noi przeliczylam sie ![]()
"przyjaciolka" sie rozmyslila.
Szkoda, ze papiery poszly juz do sadu.
Stwierdzila, ze to bedzie nie fair w stosunku do mojego meza bo on jest jej kumplem (ja tylko przyjaciolka) dzwonilam do adwokata i powiedzial mi ze jak on sie nie zgodzi zeby bylo z jego winy (a napewno sie nie zgodzi) to wtedy zrezygnujemy z orzekania o winie.
A taka mialam nadzieje
Rozmyslila sie po rozmowie ze swoim tata, i caly czas tata mowi to i tamto a ona ma ponad 30 lat.
Co ja mam robic? Jak sie zachowac wobec niej teraz?
Prosze pomozcie, mam pustke w glowie...
Czuje sie jakbym dostala w twarz...
Dziewczyny teraz tak mysle, czy ja moze nie wymagalam za duzo???
Wiesz niestety tak bywa z "przyjaciólmi" i kolegami gdy sprawy zaczynają ocierać się o sądy. powtórzę się niestety, że nie będzie to łatwe zadanie. Moim zdaniem, tacy przyjaciele nie są warci naszej uwagi, ponieważ prawdziwy przyjaciel jest nam oddany w każdej sytuaci i pomaga nam na tyle ile to możliwe. Rozumiem, że decyzja o rozwodzie jest ostateczna? W takiem razie potrzebujesz równowagi psychicznej i kolejna huśtawka emocjonalna wogóle nie jest ci potrzebna, sama zdecyduj czy to przyjaciel czy kompan do rozrywki?
Teraz to mam watpliwosci na calej lini.
Czy ona wogole byla moja przyjaciolka?
Zawsze jej pomagalam, zawsze chyba nigdy nie odmowilam.
Dzielilam sie pieniedzmi a jak nie mialam to jedzeniem w trudnych chwilach.
Jezdzilam do kliniki (miala problemy z alkoholem), pomagalam w domu sprzatac kiedy nie byla w stanie.
Ona tez pomagala.
Pamietam kiedys zadzwonil jej maz idiota i zaproponowal mi seks, najpierw myslalam ze sprawdza nasza przyjazn jaka ja lojalna jestem wobec jego zony, odpowiedzialm nie zwariowales itd. Troche czasu to ukrylam przed nia, bojac sie ze nie uwierzy mi tylko jemu. Pozniej powiedzialam a ona zaraz z awantura do niego, ok rozumiem. Ale nie rozumialam docinkow gdy bylismy wszyscy razem w towarzystwie, typu no patrz, patrz jak tak bardzo Ci sie podoba, fajna d..pa nie? Nic sie nie odzywalam a bylo mi glupio.
Natomiast kiedy ona poinformowala mnie ze moj maz mial kochanke prosila zebym jej nie wydala bo chciala byc fair wobec meza no bo to kolega jest.
Do tej pory milcze.
Sama juz nieweim co mam robic. Takich przykladow jest duzo.
Jak dla mnie to graczka i pozerka. Ja nie inwestowałabym swojego zaangażowania w taką przyjaźń bo moim zdaniem już wiesz do czego jest zdolna i na czym jej zależy. Może jest zazdrosna o twoje życie albo o twojego męża.... Myślę, że musisz dokładnie sprawdzić to co ona powiedziała ci na temat twojego męża, może to też nie wszystko było prawdą.
Jadę samochodem, zmywam, sprzątam i myślę o twojej sytuacji. Mocno mnie dotkneła i chciałabym żeby twoje życie się wyprostowało. Jeśli zawiodłaś się w ten sposób na przyjaciółce to daj sobie z nia spokój. Z dystansu przemyśl jeszcze raz wszystko. Na zimno. I porozmawiaj z mężem. Proszę zrób to dla siebie bo potem sobie nie wybaczysz.....
Dziekuje Kochana ![]()
Ciesze sie, odpisalas.
Wiesz ja juz nie chce miec z nia kontaktu. Za bardzo mnie zawiodla.
Niestety oprocz jej wiesci ze maz ma kochanke, mam tez inne dowody na to ze ona istniala m.in. rozmawialam z ta dziewczyna, znalazlam maile itd.
Wiem, ze ona(przyjaciolka) ma kontakt telefoniczny z moim (jeszcze) mezem. Ale juz mam to gdzies. NIe chce znizyc sie do jej poziomu i zakazywac jej kontaktu czy cos w tym stylu. Tak naprawde to pozostaje mi jedynie czekac na termin rozprawy. Teraz tak sobie mysle ze ona na pewno bedzie chciala sie wybielic i zablysnac przed moim mezem i powie mu ze ja urwalam kontakt dlatego bo ona nie zgodzila sie zeznawac przeciwko niemu.
I jeszcze jedna sprawa. Tak sie zastanawiam czy nie powiedziec mezowi tego, ze ona mi wszystko powiedziala o tej kochance i innych rzeczach. Tylko ja nie jestem znowu taka msciwa i chyba tak nie umiem.
25 2009-10-16 07:54:43 Ostatnio edytowany przez foggia (2009-10-16 07:56:42)
Moim zdaniem, właśnie zaczyna mieszać... Dobrze, że znasz swoją wartość i nie zniżasz się do jej niskiego już poziomu. Jeśli masz maile męża to pewno mogą być wykorzystane jako dowody w sprawie.
Moim zdaniem pokażesz klasę gdy nie będziesz pogrywać w jej gierki rodem z podstawówki, i sama wyjaśnisz te sprawy ze swoim mężem, przede wszystkim dlatego, że może zacząć działać na twoją niekorzyść. Nie chcę wyrokować, ale jeśli ona jest tak dwulicowa to może posunąć się w drugą stronę i zeznawać fałszywie przeciw tobie.... Dla mnie takie działanie jest niepojęte ale niestety tacy ludzie są i całkiem nieźle sobie radzą, bo w nosie mają wszystkie wartości i innych ludzi. Zrobią wiele by coś ugrać dla siebie. Wnioskuję, żę jest po trochu materialistką i dlatego miałabym ją na uwadze.
26 2009-10-16 13:35:41 Ostatnio edytowany przez lady-in-black (2009-10-16 13:36:08)
Foggia tych maili juz nie mam.
Mam tylko billing rozmow, ale ja chyba nie chce wojny i moje nerwy i zdrowie psychiczne jest wazniejsze od tych alimentow ktore bym od niego dostala.
Ja juz mam dosc, a nawet na polmetku sprawy nie jestem. Jejku ja chyba bede musiala jakies leki na uspokojenie zazyc przed pierwsza rozprawa.
A njgorsze jest to, ze oboje z mezem nie potrafimy sie mod siebie uwolnic, taki dziwny uklad bez seksu, on robi mi zakupy, przysyla kwiaty przez gonca, opiekuje w czsie choroby mna i dzieckiem, planuje urlop.
To wszystko jest jakies chore. Nie wiem co bedzie dalej kiedy bede wstanie to przeciac. Tutaj nie mam nikogo tylko synka i jego i moze dlatego.
Co do wojny to zgadzam się z tobą, to kosztowałoby zbyt dużo ciebie i twojego synka. Niestety rozprawa sądowa nie należy do przyjemnych. Pierwsza u nas ma nazwę "pojednawczej" i sąd zada wam pytania czy jesteście pewni swojej decyzji, również ze względu na dobro dziecka i da kilka tygodni czasu do następnej. Tutaj będzie poruszana kwestia opieki nad dzieckiem i zależy jakie procedury was obejmują. Przygotuj się psyczicznie na te sytuacje i na pewno będzie ci trochę lżej.
Jeśli możesz to powiedz mi, czy twój mąż wie o twojej decyzji o rozwodzie i w jakim miejscu jest sprawa? Czy spotyka się jeszcze z innymi kobietami?
Może on zrozumiał co traci i próbuje to odzyskać?
Nie wie, ze bylam u adwokata, ciezko mi z tym ale adwokat powiedzial, zebym nic nie mowila.
Moje papiery poszly juz do sadu( pozew z orzeczeniem o jego winie)
Ale jak dostanie papiery musze z nim porozmawiac, nie chce wojny.
On tez zlozyl pozew za moimi plecami. A mowi, ze nie chce rozwodu, wiec ja czegos tu nierozumiem.
Niewiem czy sie spotyka z jakimis kobietami, bo nie mieszkamy razem, ale widujemy sie codziennie ze wzgledu na dziecko, wychodzimy razem, normalna sytuacja jest.
Miesiac temu chwalil sie mojej przyjaciolce(tej ktora miala zeznawac dla mnie) i swojemu kuzynowi, ze poznal jakas dziewczyne z Rosji. I oczywiscie stawial mnie w zlym swietle...
Ze chce rozwod itd.
Jak z nim rozmawialam, to mowi, ze z nikim nie ma kontaktu i ze to byla jakas reklama, bo zadnych danych do kontaktu ta dziewczyna nie podala.
Ale ja juz nie ufam i nie wierze...
29 2009-10-18 13:03:17 Ostatnio edytowany przez sewan (2009-10-18 13:17:30)
Sytuacja nie do pozazdroszczenia!
30 2009-10-18 18:23:20 Ostatnio edytowany przez aniaktw (2009-10-18 18:30:09)
Witajcie,
Dopiero założyłam konto, specjalnie po to, zeby móc z Wami podyskutować.
Mam 28 lat, czteroletnią córkę i do 20-go września myślałam, ze kochajacego męża.
Niestety, w ten dzień odczytałam sms-a, który przysłała mu jego kochanka, kobieta starsza ode mnie o 7 lat(mój mąż jest starszy ode mnie o 2 lata), po rozwodzie, wychowująca 16 letnią córkę.
Mój mąż powiedział, ze znalazł z nią szczęście, wszystko to czego nie znalazł ze mną. Ja byłam niedobra, nieczuła i cały czas go zdradzałam. Małżeństwem jesteśmy od 9 lat, wcześniej znaliśmy się 4 lata. Zawalił sie cały mój świat, wiara w milość, zaufanie, szczęście.
Zaczął mi grozić, ze mnie zniszczy. Chciał zebym godziłą się na to wszystko i żebysmy rozstali się po cichu.
A ja nie chcę. Cierpię, kocham go nadal. Nie można przecież w ciagu kilku chwil przekreślić kilkunastu lat. Szkoda tylko, ze mój mąż twierdzi inaczej.
Złożył w sądzie wniosek o widzenie z dzieckiem twierdząc, ze ograniczam mu kontakty, co jest nieprawdą ponieważ nasza córka musi mieć i mamę i tatę nawet na odległość.
Ja skłądam wniosek o alimenty. Moja Pani adwokat zasugerowała mi rozwód z orzekaniem o winie. Początkowo nie chciałam tego robić. Chciałam rozwieść sie bez publicznego prania brudów, ale boję się, ze jeśli na to sie zgodzę zaprzeczę sobie i temu, ze to on mnie zdradzał. Nie ja!!
Nie wiem co mam robić, nie potrafię sie pozbierać.
Wydaje mi się, że nie powinnaś ukrywać przed mężem tego, że sprawa nabiera biegu już w sadzie. Przedewszystkim dlatego, ze nie jesteś taka jak on a po drugie z obawy żeby czegoś nie wykombinował przeciw tobie gdy dowie się o tym przez sąd. Porozmawiaj z nim zanim dostanie papiery, naprawdę to wydaje się racjonalne i dojrzale zachowanie...
32 2009-10-18 18:55:15 Ostatnio edytowany przez lady-in-black (2009-10-18 18:55:41)
Probowalam porozmawiac dzisiaj, skonczylo sie klotnia i placzem (moim) on uwaza ze to wspolna wina a nie tylko jego, choc ja nigdy nie zdradzilam.Ze jestem materialistka bo tylko o alimentach mysle o jego pieniadzach.
Nie mam juz sil, pozniej zadzwonil i powiedzial, ze sie zgadza. Nie mam juz sily...
Aniu wiem co czujesz. Ale nie umiem Ci poradzic sama jestem w nie lepszej sytuacji...
Jak masz sile i dowody jego niewiernosci to walcz, a jesli nie to odpusc.
Niewiem co Ci napisac sama sobie nie moge pomoc.
Jedyne co mam to jego słowa, sms-y. Właściwie nic konkretnego. Nie chcę ciagać po sądach znajomych, nie chcę stawiać ich w takiej sytuacji. Wszyscy wiedzą co sie stało i co zrobił mój mąż.
Nie wiem co mam robić. Boję się, ze jeśli dojdzie do pozwu z orzekaniem o winie, będzie się starał za wszelką cenę mnie zniszczyć. Jeśli bez orzekania, to on sobie dorobi swoją wersje i będzie opowiadał, że ja też świeta nie byłam (byłam!) a poza tym, to tak jakbym dała im przyzwolenie na szczęśliwe długie życie.
Dlaczego w takich chwilach nie potrafię myśleć racjonalnie? Dlaczego to tak wszystko boli?
Boli i bedzie bolec... Ale kiedys przestanie uwierz mi.
Ze swiadkami to musisz probowac, mnie najlepsza przyjaciolka zawiodla pod tym wzgledem. Jego slowa masz jakos nagrane czy tylko uslyszane, bo jesli to drugie to mozesz byc pewna ze sie n ie przyzna do niczego te typy tak maja.
Trzymaj wszystko, smy, numery itd.
Kochana Lady, jeśli zadzwonił, że się zgadza to chyba dobry znak. Przemyślał na zimno i zrozumiał. Wie, że już nie ma do czynienia z głupiutką kobietą z którą nikt się nie liczy ale z dojrzałą kobietą, która nie pozwoli się więcej ranić. Dobrze zrobiłaś mówiąc mu o tym. Patrząc na to z innej perspektywy, jeśli wykazuje "ludzkie" odruchy to jest szansa że rozwód nie bedzie koszmarem. Wiesz dużo ludzi rozwodzi się i zostają przyjaciółmi już na innej płaszczyźnie.
Wspominał o materialiźmie i pieniądzach, no cóż facet doparty do ściany, który ma świadomość popełnionej winy będzie się bronił absurdami...
Jednego się trzymaj, zaszłaś daleko i musisz być twarda a wszystko w końcu się wyprostuje!!!
Trzymam za ciebie mocno kciuki!
Foggia, dziekuje. Kazdego dnia czekam na Twoj wpis.Napelniasz mnie optymizmem. Tak mi ciezko. Nie moge zrozumiec tej jego dwulicowosci. Jego matki, ktora jest po dwoch rozwodach, a mimo to chciala zeby sie rozwiodl ze mna, zapomniala juz jaki to koszmar?
Tak bardzo chcialabym zebysmy znow stworzyli normalna rodzine, ale on sie juz nie zmieni, mial duzo szans, ktore zmarnowal.
Wiesz przeszłam przez koszmar rozwodu i nawet nie chciałam dawać temu człowiekowi szansy bo też ich miał sporo... Ale to już przeszłość.
Teściowa to rzeczywiście dziwna kobieta, ale jej postępowanie świadczy jak jest samotna, skoro walczy z synową o syna....Jeśli namawia do rozwodu syna, który ma dziecko i chce rozbić rodzinę to to nie jest normalny człowiek. Widać twój mąż jest w jakiś sposób od niej uzależniony i nie stworzy żadnego związku dopóki się od niej nie uwolni. W sumie to jest mi go żal. Obawiam się, że jak to zrozumie będzie już za późno...
Na szczęście ty masz w sobie siłę i będzie dobrze choć teraz tego nie widać... Najważniejsze że masz synka, który potrzebuje silnej i zdecydowanej matki a nie zahukanej kobietki. Powoli ułożysz sobie życie od początku, ale będziesz już miała świadomość popełnionych błędów i pewno wielu unikniesz.
Pozdrawiam i głowa do góry. W kobiecie siła...
Dziekuje:)
Dzisiaj bylismy na zakupach, przeprosil wczoraj mnie za wszystko, ja tylko zapytalam czy mysli ze przepraszam wystarczy, a on ze nie ze nie ma takich slow na to co sie stalo(zrobil).
Teraz mowi czy nie lepiej byloby bez orzekanie, bo on mi bedzie dawal wiecej pieniedzy a tak to bedzie musial placic osrodkowi pomocy socjalnej, ktora mi pomaga, tak jak robi to w tej chwili z alimentami. Ja nic z tego nie mam. Nie zalezy mi na tych pieniadzach, ale wiem ze bez jego pomocy finansowej nie poradze sobie tak jak do tej pory. Nie mowie tu o urlopach, jakichs drogich kosmetykach itd.
Myśle, ze decyzja w tej sprawie będzie należała do ciebie, ale dobrze by było mieć to na piśmie u adwokata. Pomyśl o tym, żeby się zabezpieczyć. on może zdania nie zmieni, ale za matkę to chyba i on sam nie odpowiada. Nie wiesz czy to nie jest przypadkiem zagrywka.
No wlasnie tego sie boje. Dlatego chyba poetawie sprawe jasnoe. On mowil ze sie zgodzi na swoja wine, ale ja nie moge uwierzyc w to po tym wszystkim.
Masz rację. Jednak większy ciężar wychowania waszego synka spadnie na ciebie i niby dlaczego przez to, że ojciec nie potrafił wytrwać w rodzinie ma mieć gorsze warunki? Może poradż się adwokata w tej sprawie, może jest jakieś wyjście prawne gdzie wszyscy będziecie zadowoleni. Może wystarczy umowa, lub coś podobnego. Myślę, że dobre byłoby spotkanie z adwokatem waszej dwójki. no bo teraz będzie pokrywał część kosztów jak obiecuje, ale jak znajdzie nową dziewczyne albo coś poważniejszego to już może nie być taki chętny. I dzieje się tak jak mówiłam, zaczynasz wieść prym w tym układzie , dlatego, że się mu nie poddajesz. Dojrzałaś do pewnych decyzji i idzie ci coraz lepiej. Tak trzymaj! Moim zdaniem twój mąż zaczyna cię coraz bardziej szanować i chyba podziwiać?
Ach sama juz niewiem co myslec. Dzisiaj wszystko wygarnelam mu o tej moje "przyjaciolce" (wspolnej. JKak sie okazalo, ona wszystko no moze nie wszystko ale wiekszosc mojemu mezowi jak jak ja prosilam zeby byla swiadkiem to zapytala jego czy wie po co mi swiadek? To jakas chora dziewucha byla, a ja jak zwykle slepa.
Chcialabym sie obudzic juz po wszystkim.
Tak trudno mi w to uwierzyc, ze bylysmy tak blisko ze soba a ona prowadzila podwojna gre.
Tylko w jakim celu???
W jakim celu? A może była zazdrosna? Pomyślałaś o tym? Ludzie głównie tak robią gdy są nieszczęśliwi w swoim życiu i chcą innym to życie popsuć. Im szybciej o niej zapomnisz tym lepiej, a w przyszłości nikt już z ciebie w ten sposób nie zadrwi...
Mam nadzieje Foggia. Mam nadzieje. Nie moge sie doczekac kiedy ten koszmar i to zaklamanie sie wreszcie skonczy.
Ja juz chyba nigdy nikomu nie zaufam.
Nie dziś i nie jutro ale zufasz... Uwierz mi... Czlowiek z czasem zapomin, rany się zabliźnią i znajdzie się ktoś kto cię zrozumie, komu zaufasz... Wiesz moja babcia zawsze mówiła, że " co cię nie zabije to cię wzmocni"... Będzie dobrze, a z czasem napiszesz mi, że jesteś szczęśliwa i co by tu ugotować na romantyczną kolację we dwoje!!!
Hehe Fogia dziekuje Ci:)
mam nadzieje, ze tak bedzie.
Ale poki co nawet nie marze o czyms takim...
Smutne...
Ps. Dziekuej ze jestes ![]()
47 2009-10-19 20:10:15 Ostatnio edytowany przez foggia (2009-10-19 20:42:29)
Za marzenia nie karają!!! Więc głowa do góry i pierś do przodu by łatwiej znosić to co nam przyniesie jutro....
Dobrej Nocy! Zmykam poczytać skarbom książeczkę!!!
A dla ciebie na dobranoc fragment książki mojego ulubionego pisarza Paulo Coelho ("Alchemik")
....Zawsze bowiem można spotkać coraz to nowych przyjaciół i wcale nie trzeba z nimi stale przebywać. Kiedy widzimy ciągle tych samych ludzi stają się oni w końcu częścią naszego życia. A skoro są już częścią naszego życia, to chcą je zmieniać. jeśli nie stajemy się tacy, jak tego oczekiwali, są niezadowoleni. Ponieważ ludziom, wydaje się, że wiedzą dokładnie jak powinno wyglądać nasze życie. Natomiast nikt nie wie, w jaki sposób powinien przeżyć własne życie..."
Dziekuje Kochana ![]()
Piekny cytat wybralas.
Bardzo mi sie podoba.
Ucaluj Swoje Skarby na dobranoc :*
Kolorowych snow Wam zycze ![]()
Lady nie zawsze jestem na forum bo moje trzy pociechy absorbują mnie całkowicie! Za to co dzień sprawdzam pocztę, tak że jeśli coś się będzie działo albo bedziesz miała ochotę się wygadać to pisz zawsze odpowiem....
Dobrej nocy!
Rozumiem
sama mam jednego szkraba i wiem jak to jest zajmujace a co dopiero przy trojce ![]()
Jak cos nowego sie wydarzy napewno napisze ![]()
Dobranoc i jeszcze raz dziekuje ![]()
Witam, mam nadzieję że u ciebie bez nieprzyjemnych rewelacji? Jak samopoczucie?
Dziekuje Foggia, jakos sie trzymam, tyle,ze ostanio mam hustawki nastrojow, placz, radosc, smutek i tak wkolo, latwo sie wzruszam.
Dzisiaj spotkalismy sie jak synek byl w przedszkolu i pojechalismy na zakupy. I tak zgadalismy sie o tej falszywej "przyjaciolce i cos powiedzialam w stylu ze ona uwaza ze ona mu sie podoba, a on mi mowi ze jest jedna ktora mu sie podoba ale jest w 6 letnim zwiazku z facetem, ktory jest bardzo bogaty. Wiec stwierdzil, ze za wysokie progi.
Kurde nie powinno mnie to ruszyc, ale mimo wszystko ruszylo.
Ach chyba sie od tej chorej nadziei (ze jeszcze kiedys sie ulozy) nie uwolnie..
A może usiłuje wzbudzić w tobie zazdrość widząc, jaka zaszła w tobie przemiana? Bądż silna i powoli do przodu. najważniejszy w tej chwili jest dystans do calej sytuacji. Z drugiej strony, jeśli powiedział prawdę to powinno cię chyba utwierdzić to w swoim postępowaniu? Facet nie marnuje czasu... Ale to troche absurdalne, żeby jak by nie było jeszcze mąż, chwalił się przed tobą swoimi podbojami? Szczerze mówiąc wygląda mi to na grę. A ty moja droga w tej sytuacji czekaj cierpliwie, niczym widz w kinie, na rozwój sytuacji... ciekawa jestem jego następnego ruchu.
54 2009-10-21 09:56:04 Ostatnio edytowany przez lady-in-black (2010-09-24 20:21:45)
Witaj Foggia ![]()
Tak tylko czekac mi pozostaje.
Najbardziej wkurza mnie to, ze dwoje doroslych ludzi nie potrafi usiasc i porozmawiac normalnie.
Ale kazda moja proba rozmowy konczy sie klotnia.
Jak cos nowego bedzie to napisze ![]()
Milego dnia
))
Buziaki :***
Witam Was serdecznie mam 30lat mój mąż 26 jestem w totalnej rozsypce mój mąż wykończył mnie psychicznie zdradzał mnie ,imprezował z kolegami i w dodatku alkochol wygrał mamy dwoje dzieci 7 letniego syna i 2 letnią córke zamiast rodzine wybrał balangi z kolegami ja wyczerpałam wszystkie siły by ratować nasze małrzeństwo ale dalej już nie mam siły i zdecydowałam sie na rozwód z orzekaniem o winie . prosze pwiedzcie mi czy mam szanse to wygrać i czy wystarczy mi tylko jeden świadek. dzieki pozdrawiam silne dziewczyny.
czesc
(...) zdecydowałam sie na rozwód z orzekaniem o winie . prosze pwiedzcie mi czy mam szanse to wygrać i czy wystarczy mi tylko jeden świadek. dzieki pozdrawiam silne dziewczyny.
Przy rozwodzie bez orzekania o winie 1 świadek jest obligatoryjny. Obawiam się, że w przypadku rozwodu z orzekaniem winy to nie wystarczy, bo trzeba udowodnić to wszystko co nam tu napisałaś. Potrzebne będą mocne dowody. On w obronie powoła swojego świadka, że też nie byłaś idealna i ma jakieś zarzuty i będzie słowo przeciwko słowu. No chyba, że on wyrazi zgodę na rozwód z jego winy.
Zgodzę się z Anhedonią, że jeden świadek może nie wystarczyć. Przewagę będzie mieć ten, kto przytoczy więcej wiarygodnych argumentów, popartych dowodami. Na Twojego jednego świadka mąż może wnioskować np. o dwóch ze swojej strony i tak w koło macieju.
Natomiast nie wiem, skąd pojęcie obligatoryjny świadek na rozprawie rozwodowej bez orzekania po winie. Przepisy o tym nie mówią, chyba, że coś przeoczyłam to proszę mnie poprawić. W ostatnich miesiącach miałam styczność z dwoma rozwodami bez orzekania o winie. Oba odbyły się bez powoływania świadków, w obu przypadkach rozwód orzeczono.
Być może stało się tak dlatego, że w każdej z tych spraw małżonkowie co do zamiaru uzyskania rozwodu byli zgodni. Rozbieżności występowały w podanych przyczynach rozkładu pożycia ![]()
Swoją drogą, pisałam już gdzieś o tym, że sądy cywilne często orzekają tylko na podstawie dowodu z przesłuchania stron, który to dowód powinien mieć znaczenie wyłącznie posiłkowe. No ale cóż...gdzie teoria, a gdzie praktyka.
Witam jestem tu nowa.
Ja borykam się z podobnymi problemami mianowicie opiszę wam w skrócie co i jak.
Byłam w 4 miesiącu ciąży jak wyszłam za mąż w naszym związku już wcześniej była inna kobieta ale wydawało mi się że z nią skończył. Kiedy mój mąż wystawił zdjęcia z naszego ślubu na nk posypały się komentarze od tej dziewczyny że składa kondolencje że się ze mną ożenił itp. mój mąż nic z tym nie zrobił a prosiłam go żeby zwrócił jej uwagę. Po jakimś czasie unormowało się i znowu zaczęła do niego wydzwaniac ta kobieta jest młodsza ode mnie ale brzydka strasznie.
Miałam ciążę zagrożoną i 3 tygodnie przed porodem położyli mnie w szpitalu tydzień przed porodem pewnej soboty mój mąż zadzwonił do mnie i powiedział że nie przyjedzie do mnie bo jest zmęczony i idzie spac zgodziłam się i uwierzyłam że faktycznie jest zmeczony. Na drugi dzień przyjechał i widziałam po nim że dzień wcześniej pił alkohol wzięłam jego telefon i zaczęłam nerwowo szukac jakichś śladów bo jakieś dziwne przeczucie mnie ogarnęło i znalazłam okazało się że mój mąż był na imprezie dzień wcześniej i okazało się że spotkał się tam z tą dzi.... wyszliśmy z sali bo nie chciałam robic afery. Przyznał mi się że był z nią na imprezie że wypił dużo aż za dużo ale nie wiem co się tam stało. Ja płakałam a on mi powiedział że wczoraj nawet jej nie dotknął a mnie zapaliła się czerwona lampka jak to wczoraj to były też inne okazje na ich spotkania??!!!
Przez tydzień czasu płakałam nie mogłam się pozbierac na dodatek byłam w ciąży potrzebowałam wsparcia a zamiast tego co dostałam ból i cierpienie odechciało mi się życ. Znowu wszystko się unormowało starałam się mu wybaczyc udawałam że to się nie stało. W marcu tego roku znowu zaczęło się psuc wyprowadziłam się do rodziców a on co zrobił? wziął sobie tą samą dziewczynę w trasę do czech i spali razem na łóżku w ciężarówce. Ona sama mi się do tego przyznała bo rozmawiałam z nią przez telefon i powiedziała mojej siostrze która też do niego dzwoniła że ona może się z nim spotykac bo ma do tego prawo i mój mąż podobno tego chce. Myślałam że oszaleję z bólu. I znowu mu wybaczyłam ale już nie było to takie samo, już każde jego wyjście wiązałam z tym że pójdzie do niej zabierze ją gdzieś itp. Wyjechaliśmy nad morze i tam też nie dawał dobrego przykładu męża i ojca. Moje życie wyglądało tak że mieszkaliśmy dosłownie w lesie do najbliższego sklepu było 4 km musiałam czekac na niego żeby pojechac do sklepu bo sama się bałam jeździc autem jeszcze z maleńkim dzieckiem. Na zakupach on decydował co kupic ja nie miałam prawa głosu zawsze byłam od razu przy zarodku zbombardowana jakimiś nieprzyjemnymi odzywkami, nie dawał mi pieniędzy nawet na podpaski musiałam się prosic żeby mi dał. Teraz od ponad 3 miesięcy jestem u rodziców próbuje urządzic sobie tutaj życie. Jeśli chodzi o dowody przeciw mężowi to mam tylko smsy płaci mi na dziecko 500zł córka ma 17 miesięcy czy mam szanse wywalczyc większe alimenty w sądzie?? przed ślubem pobierałam rentę socjalną a że jestem już mężatką to mi ja zabrali, poza tym wszystkie pieniądze z wesela włożone są w dom w którym ja już nie mieszkam czy mam prawo ubiegac się o zwrot od niego tych pieniędzy? mam świadków na to że spotykał się z tą dziewczyną on sam przyznał mi się osobiście, rozmawiałam z nią przez telefon i moja siostra też z nią rozmawiała czy to może byc wystarczający dowód? poza tym on od samego urodzenia dziecka wyganiał mnie do rodziców cały czas chciał żebym była przy rodzicach moich a na dzień dzisiejszy zarzuca mi że moi rodzice mu związek rozbili. Jakie mam szanse na wygranie sprawy z orzeczeniem o jego winie jeśli mam tylko świadków?? Powiem jeszcze że on też ma ode mnie jakieś tam smsy które pisałam mu kiedy byłam rozżalona no i nie przebierałam z słowach obrażałam go i jego kochankę. Aha zapomniałam pod moją nieobecnośc jego siostra przyprowadziła do domu tą dziewczynę a on się temu nie sprzeciwił przeciwnie pozwolił jej na to.
A może lepiej rozwieść się bez orzekania o winie? Będzie na pewno szybciej i nie będziecie musieli wszystkich "brudów" wyciągać w sądzie.
jak jest z rozwodem z orzeczeniem o winie jak mąż się ewidentnie przyznaje, że wina leży tylko i wyłącznie po jego stronie rodzice wiedzą o jego zachowaniu i siostry tez ale nie wiem czy będa chiciały zeznawac w sądzie. Teraz mówi że jego wina boje się że w sądzie zmieni zdania jak powiem że chcem alimenty nasie prosze o poradę