Witajcie, Kochane, pod koniec lipca zaczęłam szukać pracy,aby dorobić na II rok studiów. Znalazłam ogłoszenie, które mówiło o byciu informatorem na dworcu PKP. Wysłałam CV i już kolejnego dnia oddzwoniła do mnie Pani, która powiedziała, że chce mnie zatrudnić i w tym celu wysłała mi na maila umowę, którą mam wypełnić i odesłać jeszcze tego samego dnia. Trzy dni potem rozpoczęłam pracę. Chodziłam do niej kilka dni, jednego dnia nie pojawiłam się. Oddzwoniono do mnie, iż została na mnie nałożona kara 1000 zł za nieprzyjście do pracy, ponieważ monitoring wykazał, że mnie nie ma i już wszystko zostało spisane na moje nazwisko przez PKP, a agencja hostess/informatorów za mnie płacić nie będzie, zatem jeśli w przeciągu tygodnia nie zapłacę, rozpocznie się postępowanie sądowe. Później, w przeciągu dwóch godzin, dostałam smsa, że mam pojawić się w pracy w godzinach 13-19, a szefowa przyjedzie osobiście, aby porozmawiać. Poszłam, a ona nie zjawiła się. Dwa dni później dostałam od niej maila: przecież umawiałyśmy się, że odpracuje Pani karę" . Tak więc sama musiałam sobie obliczyć wg stawki, ile mi to zajmie, ponieważ szefowa nie była do tego skora. Dni mijały, dostawałam smsy o 24:00, 1:00, że mam stawić się na 6:00, bądź inaczej. W końcu udało się ustalić, że za przepracowane godziny dostanę pieniądze, ale do teraz udało mi się wyprosić połowę, miałam zarobić ogólnie 300 zł. Czasem szefowa wołała o to, aby mój chłopak przyszedł za kogoś, bo ona nie miała ludzi za zmiany, w tej chwili powinna zapłacić mu 231 zł, czego nie zrobiła. Nie tak dawno postanowiłam sprawdzić, czy faktycznie PKP nałożyło na mnie karę 1000 zł, poszłam do administracji. Tam powiedziano mi z wielkim zdziwieniem, że oni nie robią takich rzeczy, że są zadowoleni z naszej pracy, że nawet nie znają naszych imion, po prostu wiedzą, że np. I zmiana to 2 osoby i II zmiana to także 2 osoby. Byli zszokowani, bo nawet nie mogą robić takich rzeczy i współczuli, że chodzę miesiąc za darmo do tej 'pracy' . Zdziwili się również dlatego, że powiedziałam, że z tego, co wiem, zalegają z zapłatą mojej agencji, ponieważ szefowa mi tak powiedziała, bo nie może wypłacić mi zaległej połowy ani nikomu innemu. Administracja powiedziała mi, że oni nie zajmują się wypłatą dla naszej agencji. Jeszcze jedno: dowiedziałam się, że na PKP nie ma absolutnie żadnego monitoringu.. i nie było.
Poradzono mi,abym napisała do szefowej o skan nałożenia na moje nazwisko kary, zrobiłam to, odpisała mi, że wyśle, jednak czekam drugi dzień, a skrzynka mailowa jest pusta. Dodam, że kontakt z szefową jest okropny, tylko sms i mail, na które nie odpowiada, nie wie, kto gdzie pracuje i na jaką godzinę. Zdarzyło jej się napisać do mnie: Pani nie jest w pracy? - o 13:00, na co odpowiadałam jej, że II zmiana zaczyna się o 14:00. Wtedy telefon milkł lub odpowiadała : aha, okej. Niedawno obliczyłam, że odpracowywanie mojej kary kończy się około 24.08, na co odpisała mi, że wg niej mam pracować do końca sierpnia, wysłała mi po moich dwudniowych prośbach maila ze swoimi wyliczeniami, ale jej godziny pracy dla mnie były zupełnie inne niż te, które podała mi, abym w nie pracowała. Dodam, że nie dostałam żadnej umowy na ten okres odpracowywania. Są też osoby, które pracowały w lipcu czy czerwcu, a do tej pory nie otrzymały wynagrodzenia, mimo iż umowa pozwala na termin wypłaty do 21 dni od zakończenia pracy . Kiedy poprosiłam o wolne, zastanawiała się, czy dać mi 1 dzień na tydzień, ponieważ boi się, że nie będzie miała pracowników, wysyłała mi smsy, że mam być, mimo że prosiłam o wolne z racji np zabiegu okulistycznego mojej mamy.
Bardzo ciężko z nią o kontakt, kiedy pisze się o wypłatę, telefon milczy, dzwoni tylko wtedy, kiedy potrzeba jej pracowników, często nie wie, z kim rozmawia, pyta, z jakiej jestem akcji, jak mam na imię. Jest też druga dziewczyna, która za spóźnienie dostała 150,07 zł kary, szefowa tłumaczyła jej, że pisała liczne prośby do administracji PKP o anulowanie lub zmniejszenie z 1000zł i udało jej się zejść do tej kwoty. Co do kary u PKP, pisałam wyżej, jak to wygląda. Jednej koleżance szefowa kazała wypisać sobie umowę na daty i odesłać, bo ona "nie wiedziała, jak ma wyglądać i chce już gotowca na maila" . Czasem zdarzało się, iż przez brak kontaktu z jej strony było nas na zmianie 4 zamiast 2 osób i potem, po licznych telefonach, odsyłała do domu pozostałych. Opinie o agencji w internecie dają do myślenia, ponieważ można przeczytać tam następujące wpisy: Początek miły, końcówka już nie. Nie wypłacili wynagrodzenia. Czekam już ponad miesiąc a wypłata pieniędzy miała być do 8 dni po zakończeniu akcji
strata czasu. Odradzam! , są też opinie o kradzieży około 4000 zł przez koordynatorki . Godziny pracy od początku były inne niż w umowie, o czym bym się nie dowiedziała, gdybym sama nie spostrzegła iż dane w umowie i w ogłoszeniu się różnią.
W związku z tym chciałabym zadać pytanie, czy taka kara mogła faktycznie zostać nałożona i w takiej kwocie ( przewyższa to to, co miałam zarobić ), może któraś z Pań ma np wyksztalcenie prawnicze i chociaż mnie pokieruje.. Teraz nie mam nic pieniędzy na zycie, a musze utrzymac sie na studiach, praktycznie nie mam na jedzenie, mam nową prace, ale wypłata jest dopiero w październiku.. boje sie jutra, wynajmuje mieszkanie i kompletnie po raz pierwszy w życiu nie wiem, skąd wziąc pieniądze. Rodzice nie pomogą, bo ojciec zmarł, a mama nie ma pracy, bo nikt nie chce już 50+, a w poprzedniej pracy miała redukcję etatów..
2 2014-09-06 20:23:50 Ostatnio edytowany przez Rockfor (2014-09-06 20:24:38)
Wiej z tej pracy i jak najszybciej. Już lepiej w "Biedronce" towar na półki rozkładać, niż pracować u nieuczciwego pracodawcy ... .
Takich kar finansowych nie ma prawa na Ciebie pracodawca nakładać. Ta szefowa jest niezłą manipulantką i wyzyskiwaczem. Wystarczy jak sprawdzisz kodeks pracy.
Jak masz dowody na wyzyskiwanie ze strony szefowej, to możesz zgłosić całą sprawę do Inspekcji Pracy - oni będą wiedzieli co z tym fantem zrobić. Nie ważne czy masz umowę, czy nie.
3 2014-10-14 19:16:41 Ostatnio edytowany przez nawiaska (2014-10-14 19:33:20)
Właśnie najgorzej jest zatrudniać się przez te wszystkie 'agencje pracy tymczasowej'. Bardzo szybko można za ich pośrednictwem dostać zatrudnieniej jednak to co jest zapisane w umowie to czasami śmiech na sali.
Ale jak nie ma się możliwości podjęia stałej pracy to trzeba korzystać z agencji...
A na brak pieniędzy niestety nie ma sprawdzonej recepty. Może spróbuj sprzedać jakieś swoje ubrania, których już nie nosisz? Albo popracuj sobie gdzieś dorywczo np. przy roznoszeniu ulotek. Wiem, że to niewiele pomoże, jednak w takim przpadku każdy grosz jest ważny.