Mam problem z którym sobie nie radze jest nim moja zazdrość.
Od 8 miesięcy jestem z chłopakiem, który za nim był ze mną często opowiadał mi o swoich miłosnych podbojach.
O tym że zdradzał swoje partnerki, że potrafił mieć 6 dziewczyn na raz i żadna o drugiej nie wiedziała.
Wspomniał mi tylko o jednym wczesniejszym związku w którym to postępował uczciwie bo sie zakochał...
Po tych historiach odkąd z nim jestem nie potrafię zapanować nad swoją zazdrością. Robię wszystko żeby go kontrolować, sprawdzać jego uczciwość: Praktycznie codziennie przeglądam jego telefon, esemesy, połączenia, rozmowy na gg, wiadomości na nk...
Pare miesiecy temu znalazłam w jego tel wiadomośc w której pisał do jakiejś dziewczyny że przeprasza za to że pocałował ją na jednej z imprez.
Rozpętałam mu prawdziwe piekło, wyzywałam go, wyrzucałam rzeczy które należały do niego przez okno..., Zerwałam z nim i całymi dniami płakałam, tak bardzo mnie to bolało psychicznie i fizycznie...
Dopiero po jakimś czasie kiedy do mnie dzwonił, pisał że żałuje że to sie wiecej nie powtórzy dałam mu kolejna szanse...
Ale z jeszcze mniejszym zaufaniem... Kiedy nie odbiera tel, albo nie odpisuje na moje esemey dostaje białej gorączki, wyobrarzam sobie najgorsze scenariusze. Większość naszych kłutni a ostatnio kłucimy się bardzo często bierze sie z mojej zazdrości o to że pisał z jakąś Kaśka z gg, że był na piwie z kolegami, o to że jakaś tam jego niby koleżanka napisała mu w esemesie" Cześć Słońce"... Jestem zazdrosna o wszystko co się z nim wiąże nawet o jego znajomych i rodzine...
Tydzień temu byliśmy we Włoszech na wakacjach.. Jednak zamiast tam wypocząć, przeżyłam same nerwy i stres. Codziennie robiłam mu awantury o to że uśmiecha się do jakiejś panienki z turnusu, że z nią rozmawia, że siada koło jakiś innych dziewczyn...
Raz nie wytrzymałam i kiedy zobaczyłam że wraca z jakąś dziewczyna ze sklepu, mija mnie idocą na przeciwko i komunikuje tylko że sklep jest zamknięty po czym idzie z nią dalej w przeciwnym kierunku, podbiegłam do niego i zaczełam wyzywać i rzuciłam się do niego z rękami... Kompletnie nie potrafiłam nad sobą zapanować... wyobraźnia podpowiadała mi że ich coś łączy... a jak się pózniej okazało łączyła ich jedynie droga ze sklepu.
On wielokrotnie powtarza mi że ma dośc moich ataków zazdrości, tego że mu nie ufam, że przy każdej z awantur wypominam mu jego pocałunek, że naruszam jego prywatność, że szperam mu w tel... Ale ja robie to dlatego że kiedyś znalazłam tam tego cholernego esemesa:(
Bardzo go kocham i nie wyobrarzam sobie bez niego życia... Zdaje sobie sprawę z tego że zazdrość bardzo negatywnie odbija sie na naszym związku.
On ostatnio powiedział mi że gdyby nie to że naprawdę mnie kocha to nie wytrzymałby tych wszystkich oskarrzeń i szpiegostwa. Zapytał co ja bym zrobiła na jego miejscu, jakbym się czuła gdybym była uczciwa a ktoś mimo to fundował mi awantury i we wszystkim widział początki zdrady...
Wiem że on powoli ma tego dość, ja tak samo ...
Mimo to nie potrafię sobie z tym poradzić, to mnie zżera od środka, to jest silniejsze ode mnie...
Wiem że muszę coś z tym zrobić bo innaczej go stracę...Ale nie wiem co i jak, mimo że się staram nie potrafie mu zaufać... Bardzo proszę o porade bo nie wiem już co robić.