Zastanawiam sie jaka jest roznica pomiedzy pracoholikiem a kims, kto po prostu duzo pracuje? Gdzie jest ta granica i jak zrozumiec czy ktos przesadza z praca?
Pisze i bije sie z myslami od miesiecy... Mam kochajacego partnera, ktory wlasnie bardzo duzo pracuje. Coprawda to jego firma, wiec moze kiedy sie jest wlascicielem po prostu trzeba duzo pracowac? Oczywiscie stwarza to mnostwo napiec w naszym zwiazku (z mojej strony) i nie wiem jak to poprawic.. Rozmowy nic nie daja, bo zawsze sa jakies terminy, inne rzeczy, obowiazki itd.... Ale doszlo do tego, ze On pracuje 7 dni w tygodniu, od rana do nocy, zero wyjazdow czy zwiedzania okolicznych miejsc, nie ma kina, nie ma wyjscia ze znajomymi.. Jesli ja chce isc cos porobic, robie to sama, gdyz on musi zawsze cos skonczyc w pracy... A ja czuje sie coraz bardziej samotna! Prosze pomozcie... Dziekuje z gory.
"Pracoholizm ? stan uzależnienia od wykonywanej pracy, powodujący zaburzenie równowagi między istotnymi elementami życia codziennego.
Pracoholikami są zwykle osoby pilne, perfekcyjne, ale i niepewne siebie, nieśmiałe, niedowartościowane, bojące się otoczenia. Często są to osoby ambitne, lubiące rywalizować i wygrywać, które wysoko stawiają sobie poprzeczkę, za wszelką cenę dążą do osiągnięcia sukcesu i prestiżu społecznego. Z drugiej zaś strony podchodzące niejednokrotnie z obawą do własnego talentu, spontaniczności, czy fantazji.
Człowiek uciekając od konfliktowych sytuacji powodowanych przez siebie lub innych, może popaść w pracoholizm, którego etiologia jest podobna do innych uzależnień."
wikipedia.
Myślę że trudno jest rozróżnić pracoholika od zwykłej osoby dużo pracującej....To mogą być początki u Twojego partnera....
Musisz z nim porozmawiać mimo jego braku czasu dla Ciebie jak i dla samego siebie. Postaw sprawę jasno. Niestety nie widzę innego rozwiązania....
patyczek jak założył swoją firmę to po prostu ma dużo obowiązków, nie może na starcie zrobić złego wrażenia bo jesli sie nie wywiąże to nikt nie będzie mu oferował zleceń. Z resztą zapewne towarzyszy mu strach że potem nie dotanie żadnych propozycji. na markę swojej firmy musi zapracować. Musisz go w tym ciężkim czasie dla niego bardzo wspierać, napewno bardzo się stresuje tymi terminami itd.
Apoteoza: tak do konca to on tej firmy nie zalozyl: to firma jego taty i w zwiazku z tym, ze jego tato idzie na emeryture, moj partner przejmuje paleczke: nowa organizacja, nowy szef. Ta firma istnieje juz od kilku lat, ale teraz to wlasnie moj facet bierze sie porzadnie za pewne zmiany. Ja to doskonale rozumiem i staram sie mu pomagac jak moge, ale nie jestem robotem i po jakims czasie mam po prostu dosc albo nie daje rady fizycznie. Moj partner natomiast jest tak zapracowany, ze czasem nic nie je caly dzien, nie mowiac juz o tym by pamietac o zakupach, sprzataniu czy wolnych chwilach dla nas. To sie wiaze z tym, ze on nie robi kompletnie nic innego a ja czuje sie bardzo samotna.
Rozumiem, ze wlasny biznes to wazna sprawa, ale chyba trzeba miec wiecej priorytetow, niz tylko praca? A jakby sobie poradzil gdyby mial dziecko/dzieci, gdybym ja zachorowala albo mielibysmy inne problemy? Nie poradzilby sobie. Wszystko byloby na mojej glowie, a to nie jest fajne uczucie. I rzeczywiscie mamy tez kilka innych problemow i on nawet nie ma czasu by o tym rozmawiac...
Gdyby to jeszcze bylo tak, ze to pieniadze na nasza wspolna przyszlosc, moze myslalabym inaczej, ale w obecnej sytuacji to kazdy zawsze placi za siebie, rzadko zaprasza mnie na kolacje, nie mowiac juz o prezentach czy innych drobiazgach. Tak wiec ja zawsze jestem w sytuacji gdzie mam mniej pieniedzy od niego i zawsze niedosyt partnera, ktory kiedys byl bardziej obecny.
To ile mam mu dac czasu na rozkrecenie tego biznesu? To juz trwa rok! Boje sie, ze bede czekac i czekac, najlepsze lata przeleca a ja w miedzyczasie bede sama spedzac czas i czuc sie samotna...
Objawy pracoholizmu:
? praca pochłania cię na tyle, że nie dostrzegasz innych sfer życia
? nie potrafisz rozmawiać o niczym innym niż praca
? po pracy nie potrafisz się wyłączyć i nieustannie myślisz o pracy
? gdy masz dzień wolny lub urlop odczuwasz poczucie winy z powodu, że nie pracujesz
? codziennie zostajesz po godzinach lub zabierasz pracę do domu
? pracujesz kosztem snu
? nie masz czasu dla rodziny i przyjaciół
? nie masz czasu na hobby, sport
? będąc w pracy nie odczuwasz upływającego czasu
? gdy jesteś w pracy to czym aktualnie się zajmujesz bardzo cię pochłania
? jeśli masz dzień wolny nie wiesz czym masz się zająć
? sprawy zawodowe stoją u ciebie na pierwszym miejscu
? obawiasz się iść na urlop gdyż wydaje ci się, że twoja nieobecność zaszkodzi firmie
? nie możesz dopuścić myśli, że w pracy może coś dziać się bez twojej kontroli, wydaje ci się, że twoja nieustanna obecność jest wręcz konieczna
? twoje życie to nieustanny pośpiech
? nie lubisz przekazywać zadań innym, gdyż wydaje ci się, że tylko ty możesz wykonać je prawidłowo
? praca jest dla ciebie na tyle ważna, że często zdarza się iż nie dotrzymujesz obietnic danych rodzinie czy znajomym, odwołujesz spotkania prywatne
? jesteś nieustannie aktywny, rzadko miewasz czas wolny
? jeśli przebywasz poza firmą robisz wszystko by nie tracić z nią kontaktu, często sprawdzasz połączenia w telefonie, maile
? we wszystkim co robisz dążysz do perfekcjonizmu
? gdy zorientujesz się, że popełniłeś błąd, zapomniałeś o czymś masz ogromne wyrzuty sumienia, zadręczasz się tym.
to jest nie możliwe, nawet jakby był pracoholikiem to musiałby kiedyś odpoczywać. Tacy ludzie też muszą jeść, wysypiać się itp. Rozumiem jakby to trwało miesiąc, może dwa ale nie rok czasu! Toć do tej pory dawno już by się to odbiło na jego zdrowiu. a masz pewność że po za domem i pracą nie odwiedza innych...
Moj maz jest typowym pracoholikiem.Jest to trudny temat do opisania-w tym konkretnym przypadku.
Poczatkowo cieszylam sie ,ze mam pracowitego meza,ale z czasem zaczyna mnie to draznic,poniewaz dla niego praca jest na pierwszym miejscu,a ja na miejscu kolejnym.Nie ma wspolnych wyjsc ,poniewaz maz jest juz tak zmeczony ,ze wieczorem pada.
Nie myslcie ,ze sie faceta czepiam,ale mam meza w domu co jakis czas ,bo nie mieszka w Polsce ,wiec chcialabym aby pobyl ze mna,ale on ledwo przyjezdza ,przebiera sie w roboczy gajer i zaczyna harowac.
Dla mnie to jest chore!!!
Ja również jestem zdania, że Twój ukochany przekroczył już tą cienką granicę oddzielającą pracowanie od pracoholizmu. Natomiast z całą pewnością nie powinnaś biernie się na to zgadzać... Próbowałaś z nim rozmawiać?
Praktycznie wszystkie kropeczki z odpowiedzi Roxany tycza sie mojego partnera.... :-(
Ja rozmawiam i rozmawiam, ale to niewiele daje.. (mowia, ze to sam pracoholik, tak jak kazdy inny nalogowiec musi zrozumiec sytuacje i chciec ja zmienic, gdyz inni nie zrobia tego za niego).
Kilka tygodni temu planowalismy wspolny wypad poza miasto by uczcic nasza rocznice bycia razem - nie dalo rady, bo byla praca. Obiecal, ze cos porobimy w kolejny weekend. Minely 4 tygodnie i nic! Ani chwili wolnego, nie mowiac juz o tym, ze on o tej rocznicy w ogole zapomnial, tylko ja pamietalam...
Czy sie wykancza fizycznie? Wykancza powoli. Bardzo czesto kupuje po drodze Macdonalda (bo jest zbyt zmeczony by cos ugotowac albo pojechac na zakupy) albo jakies inne fastfoody i powoli rosnie mu brzuszek. Miewa czesto bole glowy, malo spi, pada po pracy, nigdzie nie wychodzi, zadnego hobby, nic.... A kiedy mu mowie, ze moze jest pracoholikiem, to mowi mi ze mam nierealne podejscie do swiata i zycia i ze ja sama powinnam myslec o swojej przyszlosci... Hmm... trudna sprawa. Ale wiem, ze jesli on sam nie bedzie chcial niczego zmienic, ja tego za niego nie zrobie :-(
no to nie ciekawie, najgorsze jest to że on chyba nie widzi problemu. Jak sama powiedziałaś sama nic nie zdziałasz bo to nie jest małe dziecko i za rączke nie poprowadzisz. Porozmawiać też zabardzo nie masz jak bo wraca późno i pewnie jak zawsze jest zmęczony i nie ma ochoty na pogaduchy. Patowa sytuacja. No nic, trzeba go zmusić do rozmowy. Powiedz mu jak Ci jest przykro, że jak to może być że ważniejsza jest praca dla niego niż Ty. Wygarnąć mu o tym ze nawet nie potarfi Ci poświecić czasu w tak ważnym dla Ciebie dniu jaka jest Wasza rocznica i że niechcesz żyć w takim związku może to go zmobilizuje. Jak to nie podziała to postaw mu ultimatum że jak w ciągu miesiąca nic nie zmieni w związku z tym to że odejdziesz. Bo Ty nawet będąc z nim nadal jesteś jakby sama. Nie ma go kiedy go potrzebujesz.
Dziekuje apoteoza za odpowiedz. Postawie ultimatum, choc nie wiem czy jestem w tym dobra, bedzie mi zaraz samej przykro :-) Godze sie na takie postepowanie (choc jednoczesnie wciaz mu zrzedze), gdyz wychodze z zalozenia, ze lepiej by facet sie uganial za praca czy jakimis innymi rzeczami, niz za babami, prawda? I tak sobie czesto - niestety - mysle, ze juz wole by bylo tak, niz gdybym sie miala martwic, ze on niewiadomo gdzie wychodzi i co robi (jak niestety czesto sie zdarza na tym swiecie).... Moja mama dobrze to ujela: ze przeciez nie musze byc w zwiazku z seksoholikiem lub pracoholikiem. Moge byc z zwiazku z normalnym facetem. I to brzmi niesamowicie i sama sie zdziwiliam.... istnieja jacys normalni faceci? Tacy, co nie sa pracoholikami i nie ganiaja za innymi babami? :-)
patyczek istnieją istnieją tacy faceci! Tak myślałam że też nie jesteś za dobra w stawianiu warunków dlatego napisałam że ma na to czas a nie że odrazu ma coś z tym zrobić. Pamiętaj tylko żebyś była w tym konsekwentna a na początku Waszej rozmowy wiarygodna w tym co mówisz i przekonana że Ty masz racje-bo ją masz! Wiem ze będzie to trudne ale nie mozna tego dłużej ciągnąć. życzę powodzenia !
Hej jestem nowa i szukam pomocy .......... rece mi juz opadają bo nie wiem jak do mojego meża trafić. Książkowy przykład pracoholika potrafi nawet w nocy włączyc komputer i sprawdzac co sie dzieje. Pracuje dla kogos, pensje ma stałą nie uzależniona od godzin ile przesiedzi w pracy. Ja również pracuje, mamy 4 letnia córeczke. Nie wiem czy ja jakaś głupia jestem czy co, ale jak mu mówie ze przesadza to mi przytakuje i robi dalej swoje, ja zapierdzielam po pracy do przedszkola w domu obiad sprzątanie zabawa z dzieckiem a on ............ jak przyjdzie czasami wcześniej to oczekuje odemnie jakiegos zachwytu nie wiem ja juz tak jestem tym zmeczona ze dosłownie rozważam rozwód bo tak sie nie da żyć, on ciągle o pracy o niczym innym nie umie mówić, przyjaciół straciliśmy, bo nie było czasu ............ czego żałuje strasznie ale pracuje nad tym oczywiście sama, bo jemu przyjaciele nie sa potrzebni no chyba ze z pracy to przynajmniej umie z nimi rozmawiać. Jakaś paranoja ja juz głupieje zaczynam sie zastanawiać czy ja nadal go kocham czy jest jakas szansa. On nie umie zyc w rodzinie, jak poprosze zeby został z dzieckiem na godzine dwie to owszem nie powiem zostanie, ale dziecko pałęta sie po mieszkaniu a on no co robi ................ albo pracuje, albo ogląda filmy ............... a najlepsze hasło to choć idziemy sie kąpać bo już późno tatuś cie położy bo musi jeszcze popracować. Ręce mi opadają ............ moze ja z dzieckiem jestesmy dla niego problemem, jak z nim rozmawiam to przez dwa góra trzy dni jest ok a potem to samo, już nie wiem co robić ............. macie jakiś pomysł ?
Czesc Akinomka :-)
Ja rozwiazania Ci nie dam, bo sama zaczelam ten watek, hiihi.
U mnie jest podobnie. Przestalam o tym rozmawiac, tlumaczyc i ciagnac za raczke.
Doszlo do tego, ze ja po prostu nie chce wyjsc za niego za maz i miec dzieci, bo boje sie, ze wtedy wszystko bedzie na mojej glowie. Ale wlasnie mam o tyle lepiej, ze nie mam jeszcze rodziny.
Moze tak jak Apoteoza wyzej napisala: postaw mu ultimatum? Albo sie zmieni, albo zaczniesz rozwazac rozstanie?
czasem czlowiek kocha prace a czasem jest juz od niej uzalezniony.
ja tez mam takiego meza i nie umiem mu postawic ultimatum bo widze jaka przyjemnosc mu sprawia praca...
jestem w kropce niechcem go ograniczac ale i niechcem ciagle byc sama i na drugim a moze i na trzecim miejscu
16 2010-09-10 13:02:39 Ostatnio edytowany przez majena23 (2010-09-10 13:04:54)
ja mam podobnie, mój facet też ma firmę i też dużo pracuje. wychodzi przed 8 wraca ok 19 lub później i tak jest codziennie oprócz niedziel... czasem gdzieś wychodzimy ale nie na długo, choć ostatnio coraz rzadziej.. staram się mu tłumaczyć że potrzebuję go i czasu spędzonego z nim, widzę że się stara to nadrobić chodźby teraz 3 tyg. wakacjami. ale wiem też że na to wszystko co mamy trzeba zarobić, a w dzisiejszych czasach nie jest to proste, więc staram się być wyrozumiała i wspierać go choć czasem nie jest łatwo...
majena23 to jeszcze nie masz najgorzej bo twoj urlop bierze...
moj maz nigdy nie bral urlopu w tym roku go zmusilam i co...skonczyl go wczesniej i poszedl do prac(o tydzien wczesniej) przejmowal sie jak firma poradzi bez niego, ciagle gadal o tym, teraz wzial chalture nie ma go od 7 do 22 tym zyje, a moj maz potrafi i w niedzile zajmowac sie praca i to robi...zaniedbuej mnie, dzieci i nie wroz to niczego dobrego. gdzies przeczytalam ze trzeba go wspierac poakzywac sie ze go sie mocno kocha kochac kochac i jeszcze raz kochac tylko nie liczyc na niego bo i tak zawiedzie, czyli taki zwiazek ze on bierze a zona nic nie dostaje...bez sensu
Ja to akurat przepracowałam sama, ale myślę, że przy głęboko zakorzenionych przekonaniach pomoże terapia. Mi wystarczyła świadomość, że mając dzieci muszę być zdrowa, żeby żyć jak najdłużej. I dla siebie, i dla nich.
Oczywiście to był proces, jak byłam młoda to uważałam podobnie. Nadmiar stresu zawsze wyjdzie. Od siebie polecam na pewno znalezienie sobie jakiegoś hobby: https://targiksiazki.bialystok.pl Warto jest się przkeonać do ksiażek - na stronie można poczytać sobie o nowościach wydawniczych.