Ostatnio nawarstwiły mi się kontakty z płcią przeciwną. Niestety znajomości te idą nie w tym kierunku w którym chcę. Jakoś od początku lipca dość regularnie spotykam się z 3 dziewczynami, z każdą na stopie koleżeńskiej jednak czuję, że spotkania zmieniają swoją formę, z której ja nie chce rezygnować. Pierwsza z dziewczyna - Marta to moja rówieśniczka. Przez 4lata chodziliśmy do jednej klasy. Mieliśmy normalne stosunki, byliśmy zwyczajnymi znajomymi nic ponad to. W zasadzie nasze kontakty nie wykraczały poza szkołę, do czasu gdy pewnego czerwcowego popołudnia napisała do mnie czy nie poszedłbym z nią na wesele, bo nie ma partnera. Jako, że lubię takie imprezy, bez większego namysłu zgodziłem się. Bardzo dobrze się bawiliśmy, wytańczyliśmy za wszystkie czasy. Potem ja w ramach rewanżu zaprosiłem ją do kina. Potem było jeszcze kilka spotkań, kilka wypadów na piwo, nad zalew, do klubu, na spacer, na lody. Kilka dni temu poprosiła mnie czy nie pojechałbym z nią do oddalonej o kilkadziesiąt km miejscowości w której będzie studiować od października w celu pomocy w wyborze pokoju do wynajęcia. Zgodziłem się. Po kilku godzinach oglądania stancji zapadł wybór i głodni poszliśmy do galerii na pizze. Powiedziała mi wtedy, że się jej podobam, że świetnie czuje się w moim towarzystwie, że jestem super facetem. Nie wiedziałem co odpowiedzieć, bo mimo iż to atrakcyjna dziewczyna, to nie traktuję jej inaczej niż miało to miejsce jeszcze kilka miesięcy temu w szkole. Nadal jest dla mnie tylko koleżanką. Speszony odpowiedziałem, że mi też jest dobrze w jej towarzystwie.
Druga dziewczyna - Kamila 2lata młodsza ode mnie. Poznaliśmy się przez facebooka. Po "zalajkowaniu" zdjęcia koleżanki dostałem od niej zaproszenie do znajomych. Nie znałem jej, więc napisałem wiadomość: "czy my się znamy?". Odpisała, że nie, ale chciałaby poznać. Nie mając nic przeciwko nawiązaliśmy kontakt, pisaliśmy ze sobą przez około 2tygodnie, po czym zdecydowaliśmy się spotkać. W ciągu 6tygodni znajomości spotkaliśmy się 8razy, a na naszym ostatnim spotkaniu(impreza) zaczęła mnie całować. Myślałem, że miała jakiś "odjazd" po alkoholu, jednak myliłem się i teraz ciągle dostaje czułe smsy z pytaniami o kolejne spotkania.
Trzecia dziewczyna - Karolina ma 17lat. Poznałem ją w trakcie roku szkolnego. Odjeżdżała rano z mojego przystanku i głupio było mi siedzieć niemo więc zagadałem. W zasadzie nasze kontakty ograniczały się do rozmów na przystanku i nieregularnej, krótkiej i suchej korespondencji na fb do czasu aż spotkaliśmy się pewnego razu w sklepie odzieżowym, gdzie dłuższą chwilę porozmawialiśmy. Następnego dnia napisała i zaczęliśmy korespondować regularnie, codziennie wymienialiśmy się wiadomościami, zaczęła chodzić razem ze mną na siłownię, razem jeździmy rowerem, biegamy. Ostatnio nasze stosunki jeszcze bardziej się zacieśniły, zaprosiła mnie do siebie do domu, poznałem jej mamę, niemal codziennie proponuje mi wyjścia na spacer. Inicjuje kontakt fizyczny, łapie mnie za dłonie, na treningu nie raz klepnęła mnie w pośladek, proponuje masaż, bez skrępowania opalała się przy mnie bez górnej części stroju kąpielowego.
Problem polega na tym, że ja do żadnej z tych dziewczyn nic nie czuję. Świetnie się bawię w ich towarzystwie, ale nic poza tym. Są wspaniałymi kobietami - kumpelami, ale ja nie mam ochoty na miłosne uniesienia. Istnieje w ogóle szansa, aby w tych przypadkach znowu było sielsko, swobodnie, po przyjacielsku?