Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

1

Temat: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Potencjalne sytuacje:

Ona: Nie myślę o Tobie w ten sposób, przykro mi.
On: To się może zmienić, nie wiesz tego.


Ona: Nic z tego nie będzie...
On: Możesz mi zagwarantować, że nigdy nie zmienisz zdania?
Ona: No nie, ale...
On: No widzisz!


Ona: Między nami nic się nie wydarzy, traktuję Cię jak przyjaciela...
On: Szansa jest zawsze. To źle, że próbuję?

Opis:
Kumpel, kolega, dobry znajomy, przyjaciel, inny twór, którego nie zaliczamy do kategorii "materiał na osobistego faceta", aspiruje do roli tegoż faceta. Odmowy, tłumaczenia, prośby, groźby nic nie dają. Zakochał się i koniec. Wyżej wymieniony aspirant nie zamierza się jakoś szaleńczo narzucać z wybuchami uczuć, ale życzy sobie od czasu do czasu uczestniczyć w naszym życiu niby jak dotąd, jako ten kumpel, kolega itd., ale... no właśnie, niby. Bo jednocześnie informuje, że nie traci nadziei, a nasze jednoznaczne "nie" niby (znowu niby)  przyjmuje do wiadomości, ale uważa, nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy nigdy nie zmieni się nasze postrzeganie go. Podkreślę, że jednoznaczne, jasne i dobitne "nie" słyszał przynajmniej kilka razy, tak samo jak informacje, że to będą spotkania, a nie randki, że nie chcemy go zwodzić, że nie, nie i nie. Uświadomiony jest, wie, na czym stoi. Albo chociaż powinien wiedzieć.

Problem:
Co robimy z delikwentem? Z jednej strony uprzedzałyśmy, więc nie można powiedzieć, że robimy mu niepotrzebnie nadzieję. Z drugiej strony osobnik jest w randze co najmniej kumpla, kolegi (...), przyjaciela, więc nie chcemy go ranić, niezależnie od jego umiejętności zrozumienia jasnych przekazów. Kontynuujemy więc znajomość i uznajemy, że swoje w kwestii uświadomienia o naszych uczuciach (a raczej ich braku) zrobiłyśmy czy staramy się myśleć w pewnym sensie za niego i ograniczamy/zrywamy kontakt?

Bonus:
Pytanie do panów - jak odbieralibyście zgodę na dalszą znajomość, poinformowani, że tym jedynym nie zostaniecie? Jako zostawianie otwartej furtki, przyzwolenie na dalsze zabiegi mające na celu zdobycie kobiety, kokieterię i że "nie" u kobiet oznacza "tak" albo "być może", czy dosłownie tak, jak zostało ustalone - rób, co chcesz, ale na własną odpowiedzialność, bo nie jestem i nie będę zainteresowana związkiem? Jakiego podejścia od kobiety w takiej sytuacji oczekiwalibyście - sama ma zniknąć z Waszego życia, jeśli jest pewna, że Was nie chce, mimo że zabiegacie o spotkania czy powinna się zgodzić na kontynuowanie znajomości w dotychczasowym trybie? A może jesteście z tych, którzy sami zerwaliby kontakt po sygnale, że trafili do popularnego ostatnio friendzone?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Custom (2014-08-18 22:58:25)

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Cóż, gdyby przekaz był jednoznaczny i nie pozostawiający cienia wątpliwości, że nic z tego nie będzie, to wyczerpawszy wszystkie sposoby najzwyczajniej bym zerwał kontakt. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
Choć czytałem i takie historie, że facet w takiej sytuacji dopiął swego.

Najgorsze co drogie Panie zrobić możecie, to dawać złudne nadzieje - nie mówiąc tego co myślicie. Takie pozostawanie w bezpiecznej sferze uważam za bardzo niegodziwe i żaden facet nie zasługuje na takie traktowanie. Mówiąc wprost: po stokroć wolałbym usłyszeć "spier*****" aniżeli coraz to bardziej wymyślne i głupie wymówki.

3

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

No tak, ale grzeczne powiedzenie "nie, nic z tego nie będzie" jest chyba wystarczająco jasne, żeby nie brać tego jako "tak". Czy wszystkie kobiety, które nie chcą być po prostu niemiłe, ALE MIMO TO MÓWIĄ WPROST, mają być w przyszłości określone jako wyrachowane babska, które zwodzą biednych panów?

4

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Ja, raczej po takiej jednoznacznej odpowiedzi ze strony dziewczyny, odcialbym sie od kontaktow z nia na dlugo, byc moze nawet na zawsze. Jestem z tych, ktorzy zakochani widza wiecej niz powinni widziec w zachowaniu drugiej osoby, wiec gdybym sie nie odcial to zaraz bym sie doszukiwal znakow itd.

5

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

To w takim razie gdzie jest miejsce na "walkę" o kobietę, o staranie się o nią? tongue Ma chcieć teraz, natychmiast i już albo "do widzenia"? smile

6 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-19 04:35:50)

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Nie ma walki o uczucia, jesli kobieta jest taka bardzo pewna, że nic z tego. Musiałaby dać chociaz te 0,00001% szans i niekoniecznie o tym musi mowic. W koncu jaka kokieteria - ale sama musiałaby byc przekonana, ze jednak cokolwiek sie jej podoba i moze spodobac w takim mezczyznie, jakos tam w jakichs momentach sie z nim dobrze czuje. W innym wypadku masz w głowie mysl - cholera on mnie podrywa, ja go nie chce, stara się, oboje sie męczymy w tym. Jedna strona w kazdym zachowaniu widzi "podryw i staranie", co nastawia na ocene "do uzyskania uczuć", a druga robi to i nic nie działa, więc sie spina. Ale jesli jest luz to na wlasna odpowiedzialnosc, szczerze, bez ogrodek ,dawania nadziei. Jeszcze uprzedzając, ze mozesz poznac kogos innego, bo taki mezczyzna moze pomyslec, ze wy tylko razem probujecie, a nikt inny sie nigdy nie pojawi. Ale też racja, ile było sytuacji, ze kobieta idzie na spotkanie(a) z mysla, ze nic z tego nie bedzie, ze to po kolezensku, ze nie uznaje go w kategorii swojego mezczyzyn, albo ze "on tyle nie odpuszczał, pokazał jak nalezy traktowac kobiete, zakochałam się bardzo mocno po czasie". Wszystko zalezy od tej całej spiny na tym punkcie 'starań' i konsekwencji, nieobliczalnosci... mysle, ze dojrzały i inteligentny facet dokładnie wie z czym to sie je i czym moze to skutkowac.

7 Ostatnio edytowany przez Custom (2014-08-19 09:10:42)

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?
Eileen napisał/a:

No tak, ale grzeczne powiedzenie "nie, nic z tego nie będzie" jest chyba wystarczająco jasne, żeby nie brać tego jako "tak". Czy wszystkie kobiety, które nie chcą być po prostu niemiłe, ALE MIMO TO MÓWIĄ WPROST, mają być w przyszłości określone jako wyrachowane babska, które zwodzą biednych panów?

Jeśli mówią wprost, że nic z tego nie będzie, a on dalej walczy, to już jest pozbawionym honoru upierdliwcem smile Ale dziewczyny postępują często bardzo idiotycznie. Mówią - spotkamy się jak będę miała czas, chcę się spotkać, ale... [...], muszę to wszystko przemyśleć, itd. itp. Ale to już nie temat tego wątku.

Eileen napisał/a:

To w takim razie gdzie jest miejsce na "walkę" o kobietę, o staranie się o nią? tongue Ma chcieć teraz, natychmiast i już albo "do widzenia"? smile

Cóż, takie podejście od razu stawia faceta jako podrzędną połówkę.  Wszak przecież bycie z kobietą to odpowiedzialność, nowe obowiązki, oddanie części swojego życia, a nie jakaś niesamowita nagroda z samymi profitami. Stąd uważam, że musi być równowaga. Nie chce to nie, jest przecież wiele innych.
Oczywiście można próbować na początku walczyć, ale jeśli któryś raz z rzędu nie przynosi żadnych skutków, to szkoda tracić czas.

8

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Jak dla mnie strasznie, to wszystko skomplikowane. Z męskiej strony (przynajmniej z mojej) szkoda czasu na takie wygibasy uczuciowe.

9

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Custom, nie no, oczywiście, że nie chodziło mi o bieganie za dziewczyną całymi miesiącami (chociaż co kto lubi big_smile), ale znowu z drugiej strony odpuszczanie od razu? Też trochę dziwne mi się wydaje, w sumie jeszcze się z tym nie spotkałam.

Jak na razie sami panowie się wypowiadają... a gdzie zdanie pań? big_smile

10

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Eileen, to zależy od dziewczyny. Jeśli jest pociągająca, ma mózg i jest bardzo kobieca, to na pewno przedłuża to czas "latania" za nią. Znów widzisz, ze skrajności w skrajność popadasz, bo odpuszczanie od razu też jakoś nie pasuje do faceta, który wie czego chce. Dlatego napisałem wcześniej "[...] ale jeśli któryś raz z rzędu nie przynosi żadnych skutków [...]".

11

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Wiem, po prostu chciałam zaznaczyć, że stawianie faceta jako podrzędnej połówki nie leżało w moim zamiarze. Po prostu pytam o różne rzeczy z tym związane, ale nie chcę specjalnie narzucać jakiegoś sposobu myślenia.

12

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?
Eileen napisał/a:

To w takim razie gdzie jest miejsce na "walkę" o kobietę, o staranie się o nią? tongue Ma chcieć teraz, natychmiast i już albo "do widzenia"? smile

Walka jest wtedy, gdy ona nie odrzuca na 100% kandydata. Szkoda inwestowac czas, sily, emocje itd. na z gory stracony projekt.
Eileen czy Ty jestes z tych kobiet o ktorych mowil krul gimbazy JKM?

13

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Jacenty, w jakim sensie? JKM mówi o różnych kobietach... albo raczej o wszystkich, dzieląc się swoimi pomysłami w związku z nimi. wink

14

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Znam to bardzo dobrze.
Najczesciej jest tak : ja nie jestem zainteresowana w oczywisty sposob i wiem, ze ktos cos do mnie czuje i ja staram sie uniknac sytuacji w ktorej ta osoba wyzna mi uczucia.
Oczywiscie zawsze jednak wyznaja uczucia.
Ja mowie, ze nie jestem zainteresowana.
Na to facet mowi mi, ze to OK i chce dalej sie kolegowac, ale bez przerwy stara sie byc tym co mi sie podoba. Ubierac sie jak mi sie podoba, prezentowac poglady jakie mi sie podobaja, zachowywac sie jak mi sie podoba.
Jest to strasznie meczace i wkurzajace.

Co ja na to robie, to konfrontuje ich wprost i mowie 'skoncz z tymi bzdurami'
Nie lubie facetow, ktorzy sie narzucaja i sa namolni, albo zbyt pewni siebie.
W moim zyciu zwrocilam uwage tylko na takich facetow, ktorzy byli nieco niesmiali i nieco niezdarni w "podrywaniu" mnie.

15

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?
Eileen napisał/a:

Jacenty, w jakim sensie? JKM mówi o różnych kobietach... albo raczej o wszystkich, dzieląc się swoimi pomysłami w związku z nimi. wink

Chodziło mi o słynny cytat, ze kobiety zawsze troche udaja opor. Odnioslem wrazenie, ze to samo twierdzisz tylko, ze o milosci, a nie o seksie jak Janusz.

16

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Ja lubie udawac oporna, ale jesli ktos mi sie podoba to widac to jednak.

17

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?
Jacenty89 napisał/a:
Eileen napisał/a:

Jacenty, w jakim sensie? JKM mówi o różnych kobietach... albo raczej o wszystkich, dzieląc się swoimi pomysłami w związku z nimi. wink

Chodziło mi o słynny cytat, ze kobiety zawsze troche udaja opor. Odnioslem wrazenie, ze to samo twierdzisz tylko, ze o milosci, a nie o seksie jak Janusz.

Hahahah, nie, zupełnie odwrotnie. Jak mówię "nie" facetowi, to chciałabym, żeby to zrozumiał, bo inaczej cierpi na tym znajomość. A właśnie mam wrażenie, przynajmniej do tej pory tak miałam, że każdy to "nie" rozumiał jako "być może". Mimo że z jednym z nich np. rozmów było wiele. Niby przyjmował do wiadomości, że ja nie chcę niczego więcej, ale uważał też, że zawsze mogę zmienić zdanie i wtedy, mimo że go informowałam, czyli "byłam w porządku", to i tak czułam, jakbym mu dawała nadzieję, czy coś, spotykając się z nim na zwykłe, koleżeńskie spotkania (chociaż np. przed każdym było twardo wprost mówione, że to nie randka i żeby sobie nie robił nadziei - dosłownie tak mówiłam). I właśnie z tym jednym znajomość praktycznie umarła, bo miałam dość tego, że ciągle wierzył w to, że coś się zmieni, chociaż nie robiłam nic w tym kierunku - i chociaż właśnie na początku uważałam, że skoro tyle razy mu dobitnie powiedziałam NIE, a on swoje, to robi to na własne ryzyko, to i tak mi go było szkoda, w końcu dość dobry znajomy, że w końcu mocno się odcięłam. I teraz znowu mam podobną sytuację, tyle że znajomy słabszy i nie chciałabym, żeby tak się skończyło - a to kolejny pan, który chyba wychodzi z założenia, że wszystko się może zmienić, a "nie" oznacza tylko kokieterię i udawany opór.

18

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Do nich trzeba mowic tak, zeby dotarlo. Niekoniecznie bardzo niegrzecznie.
Ostatnio jak powiedzialam wprost i grzecznie to facet mi powiedzial na to 'ty chyba jestes tranwestyta, bo na pewno kobieta tak nie gada, tylko facet'
big_smile
Ale podzialalo

19

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?
NinaLafairy napisał/a:

Ostatnio jak powiedzialam wprost

Jak to ujęłaś? smile

20

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

A wiesz, nie pamietam juz dokladnie. Ale pamietam, ze uzylam slow 'jestes taki naiwny' krecac glowa i dobrze grajac zatroskanie tym faktem.

21

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Wprost według kobiety big_smile

22

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?
Eileen napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:
Eileen napisał/a:

Jacenty, w jakim sensie? JKM mówi o różnych kobietach... albo raczej o wszystkich, dzieląc się swoimi pomysłami w związku z nimi. wink

Chodziło mi o słynny cytat, ze kobiety zawsze troche udaja opor. Odnioslem wrazenie, ze to samo twierdzisz tylko, ze o milosci, a nie o seksie jak Janusz.

Hahahah, nie, zupełnie odwrotnie. Jak mówię "nie" facetowi, to chciałabym, żeby to zrozumiał, bo inaczej cierpi na tym znajomość. A właśnie mam wrażenie, przynajmniej do tej pory tak miałam, że każdy to "nie" rozumiał jako "być może". Mimo że z jednym z nich np. rozmów było wiele. Niby przyjmował do wiadomości, że ja nie chcę niczego więcej, ale uważał też, że zawsze mogę zmienić zdanie i wtedy, mimo że go informowałam, czyli "byłam w porządku", to i tak czułam, jakbym mu dawała nadzieję, czy coś, spotykając się z nim na zwykłe, koleżeńskie spotkania (chociaż np. przed każdym było twardo wprost mówione, że to nie randka i żeby sobie nie robił nadziei - dosłownie tak mówiłam). I właśnie z tym jednym znajomość praktycznie umarła, bo miałam dość tego, że ciągle wierzył w to, że coś się zmieni, chociaż nie robiłam nic w tym kierunku - i chociaż właśnie na początku uważałam, że skoro tyle razy mu dobitnie powiedziałam NIE, a on swoje, to robi to na własne ryzyko, to i tak mi go było szkoda, w końcu dość dobry znajomy, że w końcu mocno się odcięłam. I teraz znowu mam podobną sytuację, tyle że znajomy słabszy i nie chciałabym, żeby tak się skończyło - a to kolejny pan, który chyba wychodzi z założenia, że wszystko się może zmienić, a "nie" oznacza tylko kokieterię i udawany opór.

Och dziewczyny, dziewczyny. Jak walczymy to natręt, jak nie walczymy to tchórz i palant ;-)  Jak Was zrozumiec.? Jak pokochac nie rozumiejac :-D ?

23

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Thepass szkoda, ze to nie fejs bo bym dal megalajka.

24

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Jacenty, ja zdecydowanie nie nazwałabym ich tchórzami, gdyby odpuścili. Raczej błogosławieństwem. big_smile Pytanie o to walczenie zadałam, żeby poznać podejście szerszego grona osób - czy tylko ze mną jest coś nie tak, skoro mnie to wkurza (żeby nie użyć brzydszego słowa). tongue To są nieprzyjemne sytuacje, bo dotyczą bliskich osób - po to zaznaczyłam na początku, że kolegi, przyjaciela... Bo jak jakiś obcy nie rozumie, to nic mnie to nie obchodzi, niech spada, tak czy siak większych kontaktów nie mam. tongue

25

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?
Jacenty89 napisał/a:

Thepass szkoda, ze to nie fejs bo bym dal megalajka.

Nie wiedziałem, że na fejsie wprowadzili megalajki smile Zawsze za murzynami, zawsze smile

26 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-19 17:34:56)

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

thepass to tylko czesc mojej wypowiedzi, ta czesc ktora miala udawac, ze mowie to z troski. A nie, ze uwazam go za zalosnego.
Dzis powiedzialam koledze 'skoncz z tymi glupotami' i tyle, on wie o czym mowie. W sumie to powiedzialam "cut that shit" ale juz nie chce tu pokazywac jak sie brzydko wyrazam big_smile

27

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Dlatego powtarzajmy naszym paniom: lepiej uslyszec proste i skromne "wypierpapier", aniżeli "to nie ma sensu, gubie sie w tym, nie rob nic".

28

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?
thepass napisał/a:

Wprost według kobiety big_smile

A mi się zdarzało mówić wprost, naprawdę wprost, np. "nic z tego nie będzie", "jesteś dla mnie tylko przyjacielem i to się nie zmieni", "nie patrzę na Ciebie w taki sposób", "nie będziemy razem", "nie jestem zainteresowana" - wszystko do jednego faceta, co by mu się utrwaliło. Generalnie podobne rozmowy pojawiały się regularnie przez jakieś 2 tygodnie. To chyba jest wystarczająco wprost? A jeśli nie, to jak ma być wprost wg Was? I odsuwać się wtedy, jak delikwent pełen  nadziei czeka na zmianę zdania, czy uznać, że to jego ryzyko?

I nie mówcie mi, że to jednostkowy przypadek, bo ja raczej w takich sprawach nie owijam w bawełnę, w sumie tylko przy jednym trochę owijałam (głupia byłam), ale ten akurat wyjątkowo zrozumiał. Cała reszta? Nada.

29 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-19 17:49:29)

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Musisz byc wyjatkowo seksowna, albo... ;d
W sumie ja nie wiem jakie powinno byc wprost do chłopa, bo moje wprost co najmniej podchodzi pod chamskość, no ale ja niegrzeczny jestem.

30 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-08-19 18:00:01)

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Heh, to chyba rzecz gustu. W sumie ten jeden najbardziej eee... wytrwały to od początku mówił, że po prostu jestem mocno w jego typie urody i generalnie wychwalał mnie pod niebiosa, a drugi nigdy nie powiedział ani słowa na temat mojego wyglądu, więc chyba zależy, co się komu podoba. tongue

No ale pomijając już to, czy ktoś zrozumie "nie" czy nie, to... czy kontynuowanie znajomości odbieralibyście właśnie jako potwierdzenie tego, że jest szansa na coś więcej czy pogodzilibyście się z koleżeństwem, a jakieś ewentualne podrywy wychodziłyby wam jakoś tak przypadkiem? big_smile

31 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-19 18:04:42)

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

"to nie ma sensu, gubie sie w tym, nie rob nic"
To jest beznadziejne, za duzo informacji w tym.
I to "gubie sie"
Trzeba tak powiedziec, zeby czlowiek, ktory bedzie szukal w slowach nadziei na zmiane zdania nie znajdzie tego.

Moj ulubiony tekst to
"I'm flattered but not interested"

99% znajomosci moich z facetami przechodzi przez to.
Nie wazne czy sa to powierzchowne znajomosci w pracy, czy koledzy bardziej bliscy.

I nie traca nadziei przez tak dlugi czas, az im przechodzi. Czasem kilka lat.
Chyba nie moga za siebie.

32

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Nie tak dawno poniewierał się tu wątek o wytrwałości vs desperacji... bo chyba o to tu chodzi?

A odnośnie, jak ktoś lubi tracić czas to już jego problem, a czasy zdobywania szklanej wieży na szczęście minęły bezpowrotnie.

33

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Mam w tym momencie przed sobą tekst "zostanmy przyjaciółmi". I teraz mezczyzna moze liczyc, ze ta przyjazn sie przeobrazi, mimo ze kobieta stanowczo mowi 'nie'. Z drugiej strony albo to jest tekst na spławienie (głupota totalna w takim wypadku), albo kobieta nadal daje cos od siebie, ale w kierunku przyjazni. I dlatego zerwanie kontaktu wydaje sie najtwardszym postawieniem sprawy, gdzie nadziei nie ma zadnych.

34

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Jesli powiedzialas wprost, a chcesz sie zadawac nadal z kolega. To zadawaj sie i tyle, nie dyskutuj z nim juz wiecej na ten temat i tyle. A on niech sobie robi nadzieje jak chce i mysli co chce, jesli nie bedzie tego glosno mowil, to jego problem.

35

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Historia z życia wzięta:

czerwiec, spotykamy się od jakichś 2-3 miesięcy, słyszę - "myślę że oboje wiemy, że nic z tego nie będzie"
lipiec - gorący wieczór, następnego dnia sama dopomina się atencji i... zostaje na śniadanie
kilka miesięcy później - poważne wyznania z jej strony wywołują u mnie niemałą konsternację i powoli szykuję się do final countdown

Jak widać nie zawsze "nie" kończy się "nie"... Moim zdaniem kobiety są na tyle kierującymi się emocjami istotami, że wcale nie dziwię się tym "upierdliwym facetom", że sądzą że są w stanie je w Was wywołać i zmienić bieg wydarzeń.

Inna sprawa, że część kobiet przyjmuje postawę "w zasadzie nie, ale ostatecznie nie mówię nie" i po urwaniu kontaktu same się go z czasem dopominają. Co ma wówczas myśleć taki facet? Dla większości z nas nie istnieje opcja typu "nie wyszło z bliższą relacją to zostaniemy przyjaciółmi", bo taki układ jest pożądany wyłącznie przez osobę dającą kosza. Cenię sobie kobiety, które informują a potem znikają na dobre albo takie, które po prostu znikają - zero gierek, zero zawracania głowy, zabierania cennego czasu - sytuacja prosta i klarowna. Inne z kolei chcą zjeść ciasto i mieć ciasto, a potem dziwią się że nie mamy ochoty grać na ich zasadach.

Przecież to jak kastracja - nie chcę byś był moim facetem, ale przecież możesz mi umilić czas (rozmową, wspólnym piwem, kinem) i w gruncie rzeczy nie interesuje mnie to, że na mnie lecisz. Najbardziej zabawne (żenujące?) jest to, że gdy taka panna znajduje sobie faceta, to nagle traci zainteresowanie tego typu wspólnymi rozrywkami. Zadajesz sobie wówczas pytanie kim w końcu byłeś - przyjacielem, czy może jednak gościem od pompowania jej ego?

36 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-20 08:40:55)

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

I wlasnie w tej emocjonalnosci kobiet tkwi zagadka. Często wystarczy znalezc sie w dobrym w miejscu, w dobrym czasie i zrobić pewną rzecz, by wywołac uczucia - kiedy wczesniej było NIE. Pozniej nagle przychodzi "zauwazylam cos w nim, jest taki..." (i tu nastepuje racjonalizacja logiczna, ale wywołana juz jakimis odczuciami). Kobieta emocjonalna idzie za tym co wywołuje w niej emocje i tak odbiera czy cos sie jej podoba, czy nie. Czyli nie, ze logicznie jestes fajny, a to jakie uczucia w niej ta fajnosc wywołuje i czy jestes potrzebny/ona czuje sie potrzebna. Slowoklucz CZUJE. No wlasnie. Dlatego rozne etapy sie w zyciu przechodzi, załamania, sa rozne formy doceniania i te uczucia mogą zaskoczyc. Z reszta... uczucia zawsze zaskakuja. Nigdy nie da sie ich zaplanować. Zawsze przychodzą w niespodziewanym momencie, ale juz o ich odejsciu tak nie mozna powiedziec. Czuje że drazni - koncze, czuje ze nie wyjdzie - koncze. Szkoda, ze malo kobiet wie, ze moze sterowac wlasnymi uczuciami, aczkolwiek nie tym co sie podoba lub obrzydza. No tego sie nie przeskoczy, ale otwartosc i dobre nastawienie to juz fajna sztuka, bo często widzimy nawet po forum jak kobiety i to w wieku 20+ lat potrafią histeryzowac, panikowac i analizowac z byle powodu... no i tkwią w związkach gdzie logicznie jest bardzo, bardzo źle, ale nadal kochają. Czują te potrzeby zwiazane z kochaniem.

37

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?
mrbart napisał/a:

Przecież to jak kastracja - nie chcę byś był moim facetem, ale przecież możesz mi umilić czas (rozmową, wspólnym piwem, kinem) i w gruncie rzeczy nie interesuje mnie to, że na mnie lecisz.

No to w takim razie wykastrowałam chyba kilku facetów, ale na ich własne życzenie. Jeżeli po jasnym komunikacie, że nie chcę, by był moim facetem, on twierdzi, że rozumie i sam proponuje spotkania na gruncie koleżeńskim, to często się zgadzałam. No ale on to robił na własną odpowiedzialność - dlatego w tytule dałam "czy myślimy za facetów". W sensie, czy jak on chce się spotkać niby jako kolega, bo związku odmówiłyśmy, ale podejrzewamy, że on nadal liczy na coś więcej, to mamy myśleć za nich i dla ich własnego dobra im odmawiać czy uznać, że są dużymi chłopcami i znają ryzyko. Cóż, później mój współlokator powiedział "masz całe grono znajomych, z którymi >>melanżujesz<<, a że oni na Ciebie lecą, to Cię to nie obchodzi, bo wg Ciebie jedno >>nie<< jest wystarczające". No właśnie, jest?

38

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Nie, bo to cos w rodzaju "a pomarudzi i przestanie, niech sie wygada, ja wyłączam uszy".

39 Ostatnio edytowany przez mrbart (2014-08-20 20:03:35)

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?
Eileen napisał/a:

Jeżeli po jasnym komunikacie, że nie chcę, by był moim facetem, on twierdzi, że rozumie i sam proponuje spotkania na gruncie koleżeńskim, to często się zgadzałam. No ale on to robił na własną odpowiedzialność - dlatego w tytule dałam "czy myślimy za facetów". W sensie, czy jak on chce się spotkać niby jako kolega, bo związku odmówiłyśmy, ale podejrzewamy, że on nadal liczy na coś więcej, to mamy myśleć za nich i dla ich własnego dobra im odmawiać czy uznać, że są dużymi chłopcami i znają ryzyko.

Pytanie czy nie czujesz delikatnego łechtania Twojego ego, gdy wychodzisz gdzieś z facetem, o którym wiesz że byłby Twój na skinienie palca? wink

To pytanie bierze się z moich doświadczeń co do urywania kontaktu z pannami, od których dostałem kosza. Mianowicie dopóki byłem na zawołanie - zawsze chętny do rozmowy, wspólnego piwa, czy kina - to dziewczyna była zimna jak lód. W końcu widząc bezsens tej sytuacji (a często z powodu prób nadania mi roli chłopca na posyłki - jakieś prośby o wykonanie pewnej niemałej i angażującej mocno mój czas przysługi, bo przecież jesteśmy kolegami, a jednocześnie odbieranie telefonów i odpisywanie na wiadomości, gdy pannie się zachce, bo było 100 tys. ważniejszych spraw itd.) stopniowo wychładzałem kontakt, aż do jego całkowitego braku z mojej strony. I co się wówczas działo? Po tygodniu, dwóch, miesiącu, pół roku ona nagle przypominała sobie o mnie. Proponowała kina, była milutka, nawet komplementami sypała, a gdy chciałem wobec tego wyjść sobie na piwo nie raz na miesiąc, a raz na tydzień, to znowu informowała mnie że jest przecież tylko moją koleżanką. Z mojego punktu widzenia to kobiety często "mącą" i rzadko wygląda to zero jedynkowo ("nie chcę, ale go podpuszczę, zobaczę co się stanie") wink

Podsumowując - szybki feedback "nie jestem zainteresowana" powinien moim zdaniem studzić głowę i inne części ciała na tyle, że chłop powinien dać sobie spokój. Nie wierz jednak w to, że spotkania z Tobą są wyłącznie koleżeńskie, bo zdecydowana większość facetów nie szuka koleżanek - i tak będą próbowali coś ugrać wink A poświęcanie przez Ciebie Twojego czasu na wspólne wyjścia jest dla nich najlepszym dowodem choćby promila Twojego zainteresowania. Inna sprawa, że moim zdaniem problem pojawia się z powodu braku odwagi samca - odważny dążyłby do fizycznego kontaktu, pocałunku itd., a Twoja negatywna wówczas reakcja spowodowałaby jego szybsze odwrócenie się na pięcie. A tak on udaje, że to koleżeństwo i tak tkwi bezsensownie w relacji ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra wink

Krótko mówiąc - myśleć za nich nie musisz, ale wiedz że to i tak nie jest czyste koleżeństwo...

40

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Nie no, wiem, że z ich strony to nie tylko koleżeństwo, chodzi mi o to, czy zdają sobie sprawę, że z mojej tak. big_smile W sensie, czy nie odbierają zgody na spotkanie jako "postaraj się troszkę, to się może zakocham". I to nie jest tak, że ja ich gdzieś ciągam, bo tutaj już tym bardziej miałabym opory zapraszać ich (no chyba, że na domówkę czy coś innego, gdzie zapraszam większą ilość osób), żeby właśnie nie powiedzieli później "zaprosiłaś mnie do kina, robiłaś nadzieję". tongue

Nie sądzę też, żeby byli na moje każde skinienie, chociaż nie testowałam. Takich "na skinienie" było tylko dwóch, jeden naprawdę zaangażowany + trochę jak książę z bajki (masz być księżniczką, będę Twoim księciem, zabiję dla Ciebie smoka albo pójdę na znienawidzone karaoke big_smile), a drugi to cóż... jego bycie na każde skinienie nie wiązało się z uczuciami tylko z charakterem - dla każdego taki był. Bez przesady, reszta nie była zakochana aż po grób, nie zamierzała palnąć sobie w łeb po mojej odmowie, nie uważała mnie za ósmy cud świata i po prostu nie kochała mnie, raczej większe zainteresowanie bliską koleżanką, ale bez jakichś wieeelkich porywów uczuć. 

A co do Twojego pytania - łechtanie ego, owszem, ale wynikające z samego faktu, że zwrócili uwagę akurat na mnie, natomiast nie z tego, że mogłabym może ich do czegoś nakłonić czy że wiele by dla mnie zrobili. Mówimy o osobach, które nie pojawiły się w moim życiu ot tak, tylko o bliskich znajomych, więc hm... większe przejawy uczuć, poza tym jednorazowym komunikatem o zainteresowaniu, były dla mnie raczej krępujące - bo obcego namolnego można spławić nawet mało grzecznie, a znajomego szkoda, w końcu kiedyś się opamięta i znajomość wróci do normalności, po co przeradzać to w jakąś wojnę. tongue

41 Ostatnio edytowany przez mrbart (2014-08-20 23:42:41)

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?
Eileen napisał/a:

W sensie, czy nie odbierają zgody na spotkanie jako "postaraj się troszkę, to się może zakocham". I to nie jest tak, że ja ich gdzieś ciągam, bo tutaj już tym bardziej miałabym opory zapraszać ich (no chyba, że na domówkę czy coś innego, gdzie zapraszam większą ilość osób), żeby właśnie nie powiedzieli później "zaprosiłaś mnie do kina, robiłaś nadzieję".

Hmm... To zależy big_smile Jeżeli szybko i bez tracenia mojego czasu dostawałem informację o treści "NIE", to nie traktuję spotkań z nimi jak szansy na sukces wink Gorzej z tymi, które wiedziały co się święci i nie mówiły ani tak, ani nie. Oj, straciłem na jedną sporo czasu tylko po to by po kilku miesiącach dowiedzieć się, że "zaczęłam się z kimś spotykać" wink (to akurat była zabawna "kobieca logika", bo sama najpierw dopytywała czy nasza znajomość w związku z tym się zakończy, mówiła że tego nie chce, a jednocześnie twierdziła że nie rozumie dlaczego mógłbym mieć jakieś pretensje). Teraz jestem stary i olewam po pierwszej "niesubordynacji" tongue Im więcej czasu przed "NIE" poświęciłem (straciłem), tym miałem mniejszą ochotę na wycofanie się już po odmowie.

42

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

A jak wygląda sytuacja odwrotna. Jakieś wkręcenie obydwojga, na zasadzie wspólnego spędzania czasu, ale bez seksu i bez mówienia o związku. I na jej pytanie dokąd idziemy dalej pada jego odpowiedź, że on nie ma żadnych planów, ale jednocześnie chce znajomość utrzymywać jak dotychczas, bo ją sobie ceni.
Friendzone bez szansy na więcej?
I czy jest sens to utrzymywać?

43

Odp: Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

A tam było w ogóle cokolwiek wskazującego na "wkręcenie" dwóch stron? Bo taki opis, że spotkania bez seksu i mówienia o związku, to mi wyglądają na przyjaźń po prostu.

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nieodwzajemniona miłość - czy myślimy za facetów? A czy powinnyśmy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024