Witam, zarejestrowałem się tutaj, bo mam pewien problem, z którym nie wiem specjalnie jak sobie poradzić.
Otóż mam 22 lata i spotykam się z rok młodsza dziewczyna. Są to w tym momencie zwykłe spotkania, beż żadnych podtekstów seksualnych itp. Zacznę może od tego ze znamy się już z podstawówki, kiedyś mięliśmy bardzo fajne kontakty, potem trochę osłabły, teraz oboje jesteśmy w jednym mieście na studiach, wiec często się widujemy. W ciągu ostatniego miesiąca nie było dnia zebymsy nie pisali, nie rozmawiali, nie widzieli się ze sobą. Spytałem nawet jej czy nie chciałaby spróbować spotykać się ze mną nie jako koleżanka, a ktoś więcej. Odpowiedziała ze musiałbym dąć jej trochę czasu, boi się generalnie czy potrafiłaby być mi wierna(!). Trochę dziwna odpowiedź, ale ok. nie drążyłem tematu w nadziei, że cos zaiskrzy. Wczoraj byliśmy u znajomego na imprezie pogadaliśmy otwarcie o naszych relacjach i mam wrażenie, że ona strasznie coś kręci. Zmienia front, mówi ze ja chce się nią chyba tylko zabawić, po chwili mówi coś w stylu, że jesteśmy zwykłymi znajomymi, jakich wielu. Nie rozumiem zupełnie tego, tym bardziej, że naprawdę wydawało mi się, że zbliżamy się do siebie, spędzamy ze sobą mnóstwo czasu. Najgorsze jest to, że chciałem już, daaawno spróbować zbliżyć się do niej, ale po prostu bałem się odrzucenia. W tym momencie, czego nie robię, to myślę o niej, strasznie mnie wzięło i nie wiem za bardzo, co robić. Dodam, że do tej pory nie miałem żadnych problemów ze związkami itp.
Przepraszam, że trochę bez składu napisany tekst, aż cały się trzęsę, co doradzacie? Porozmawiać z nią szczerze, spytać czy jest sens kontynuować nasza znajomość, a może dać czas sobie?
Pozdrawiam!