A moze ktos moglby mi doradzic jak stawiac granice w relacjach z ludzmi ? Jak unikac wiklania sie w toksyczne relacje? Jak Wy radzicie sobie kiedy ktos np odnosi sie do Was po chamsku albo probuje wymusic na Was zrobienie czegos co Wam nie odpowiada? Jak reagujecie?
Ja bylam np w takich sytuacjach :
1 Kuzynka ( slabo sie znamy ale od niedawna mieszka blisko mnie) odwiedza mnie codziennie bez zapowiedzi,kiedy zwracam jej uwage ze nie mam czasu itp Odpowiada ze i tak nie mam nic innego do roboty albo a co ty mozesz robic i dalej przychodzi tak jak jej pasuje.Czesto jest tez tak ze ja mowie "nie przychodz do mnie dzisiaj" a ona i tak przyjezdza i uwaza ze to ja jestem jakas dziwna.
2 Bardzo dobry kolega,kiedys myslalam ze przyjaciel,znamy sie od kilku lat.Poszlismy razem na studia w jego miejscu zamieszkania,ja dojezdzalam oprocz tego mialam 3 prace wiec bylam wykonczona.Zaliczylam sesje on mial kilka poprawek,zapytalam czy zaniesie nasze indeksy do dziekanatu w terminie,wtedy ja moglabym nie przyjezdzac w ten weekend na uczelnie.Zgodzil sie bez problemu bo swoj tez mial oddac.Przypominalam o tym kilkukrotnie,pytalam czy zaniesie- potwierdzal.Po tym jak minal termin skladania dostaje info z dziekanatu ze zostalam skreslona z listy.Kolega nie zaniosl indeksow bo nie chcialo mu sie i nie mial czasu,poza tym stwierdzil ze " on i tak mial nie zaliczone wiec jemu to obojetne ze go skreslili".Pytalam czemu mi nie powiedzial ze sie nie wybiera wtedy przyjechalabym sama i zaniosla na co on nie poczul sie do winy i stwierdzil ze on nie ma sobie nic do zarzucenia i jak mi cos nie pasuje to moj problem,po czym olal mnie i przestal sie odzywac.
Jak byscie zareagowali w takich sytuacjach,pytam bo chcialam to porownac ze swoim zachowaniem,moze tak bedzie mi latwiej wychwycic gdzie robie blad.
Pozdrawiam