A ja nie wiem juz jak z nim rozmawiac i jakich argumentow uzyc by odpuscil.Lila ma prawie rok a mamy juz druga coreczke nowonarodzona i jest mi ciezko,wiadomo...Moja mama chce ta starsza zabrac za dwa tygodnie do Polski chociaz na tydzien ale niestety maz sie nie zgadza i jest mi przykro i mysle ze uwaza moj kraj za gorszy i bardziej zacofany?!Juz sama nie wiem co mam myslec! Nie mam sil na rozmowy bo koncza sie klotnia.Maz w ogole nie liczy sie z moim zdaniem i widze ze im dalej tym jest gorzej..Co myslicie o tym?Czy ma powody by nie godzic sie na pobyt corci w moim kraju?
Szczerze mówiąc to ja bym też rocznego dziecka ot tak z babcią nie wysłała. Przecież to jest jeszcze maleństwo. No chyba, że jest z babcią zżyta i spędza z nią dużo czasu od dawna ( a nie dwa tygodnie jak babcia w odwiedziny wpadła). Ja twojego męża rozumiem - z drugiej strony w czym problem, żeby babcia została z wami dłużej i się wnukiem pozajmowała, żebyś mogła odpocząć? Przecież to jeszcze lepiej, bo się może zając obojgiem dzieci.
Swoją drogą to jest dobry moment żeby zmotywować męża żeby się więcej dziećmi zajmował ![]()
Też bym nie puściła takiego maleństwa. Nie wyobrażam sobie zostawić takiego maluszka na cała noc, a tym bardziej tydzień...
szczerze mówiąc ja też bym nie puściła,mimo tego że może babcię dziecko zna dobrze
dziecko jest małe jeszcze,w razie czego babcia nie podrzuci go za chwilę do domu,bo nie będzie dzielić was 100 km a przynajmniej tysiąc
Twój mąż jakie ma argumenty przeciwko wyjazdowi małej?
5 2014-08-17 20:58:55 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-08-17 21:19:20)
Szczerze sadze ,ze nie chodzi o argument kraju jako zacofany czy jakiś siakis, tylko u męza a ojca roczniaka wchodzą w gre uczucia i emocje za maluchem i zbyt długa odległość ( 2 tys km)
Dziwie się ,ze przez myśl na pierwszym miejscu przychodzi ci meza sprzeciw ze względu na jakieś negatywne emocje dot Polski , ja tu patrze pod czynniki emocjonane ojca z roczniakiem
Tak poza tym nie jestem wcale taka przekonana czy taka separacja od rodziców tu po przyjściu na świat młodszej na dniach dobrze wpłynęłaby na mała widząc ,ze nowy młodszy członek rodziny ( INTRUZ)zastępuje jej miejsce a mała idzie w odstawkę z dala od mamy i taty ( tydzień czasu dla niespełna roczniaka to szmat czasu) Ja bym się obawiała ,ze wytworzyłaby się okrutna rywalizacja i zazdrość po powrocie, a może jakis regres ? bardzo możliwe ze ojciec tego się obawia, ze opchniecie malej na tydzień czasu do babci tuz po narodzinach młodszej fatalne efekty przyniesie i mala źle to może znieść. Duzo zmian w przeciągu krótkiego okresu czasu, zbyt szybkie tempo wrazen, stresów
Dziecko niespełna roczne nie wie ile to jest tydzień, ile to jest 3 dni, ile 2 tygodnie, każdy dzień to jedna wielka nie wiadoma kiedy z mamą się zobaczy i do domku wróci. Taka odstawka tu po narodzinach młodszej siostry nie jest dobrym pomysłem
Ja bym się martwiła, ze może mala odebrać to tak , ze już jest niekochana, niechciana bo jej miejsce zastąpił nowy członek rodziny, nowy intruz w postaci siostry został w domciu przy mamie i tacie a ona musiała wyjechać ,bo już nie ma dla niej miejsca w swoim domu i mama teraz tylko kocha siostrzyczkę, siostrzyczka jest w domu od kilku dni przy mamusi i tatusiu a starsza ( choć absurdalne brzmi pisać o roczniaku starsza) musiała pożegnać się z mamą i tatą, z domem, z swoim lozkiem, z swoimi zabawkami na nie wiadomo ile czasu ,wszystko to przez przyjazd siostry do domu ( dziecko maleńkie nie ma jeszcze rozeznania w czasie ile to jest godzina a ile tydzień, czy miesiąc)
Juz sama nie wiem co o tym wszystkim myslec.Dla mnie to juz duza i coraz madrzejsza dziewczynka w porownaniu z noworodkiem oczywiscie.Corcia pomimo ze ma rzadszy kontakt z moja mama to jest bardziej zzyta z nia a niz z druga babcia ktora mieszka tu na miejscu.A maz argumentuje swoje NIE tesknota ale swojej mamie nieraz zawozil mala nawet na kilka dni i jakos przezyl rozlake . Powiedzial mi ze boi sie gdy sie rozchoruje i wtedy nawet nie bedzie mogl pojechac po nia itp.Posubil Polke ale widze coraz czesciej ze kazda polskosc ktora staram sie wprowadzic do naszego domu jest gorsze od angielskiego
Nie puściłabym tak małego dziecka z babcią tak daleko i na tak długo.
Nie ma opcji.
Cyniczna masz jedno dziecko wiec inaczej na wszystko patrzysz.Ja po narodzinach Lilki tez nie wyobrazalam sobie nawet jednej nocy bez niej a teraz gdy urodzilo sie drugie to pomimo ze kocham tak samo to smialo ja wyslalabym zwlaszcza z moja mama
Iceni maz mi duzo pomaga przy dzieciach zwlaszcza starszej bo male to non stop na cycu wisi gdy nie spi a i tak Lila domaga sie mojej uwagi gdy widzi ze ja zajeta mlodsza.Mama przyjechala sama bez taty mojego wiec nie ma szans by zostala dluzej niz miesiac.Maz ma planowany wyjazd we wrzesniu i gdyby Lily mogla poleciec do PL to ja bym sobie sama spokojnie poradzila z mlodsza w tym czasie .
Nie przesadzajmy, ludzie mają troje i więcej dzieci a ty z dwójką nie dasz rady? Moja koleżanka urodziła bliźniaki tzn, że jedno powinna wywieść, żeby było jej łatwiej? i ona na pomoc męża liczyć nie może, bo pracuje w delegacjach.
10 2014-08-17 23:12:57 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-08-17 23:16:36)
ja mam dwoje dzieci a jednak patrzę tak jak Cyniczna
wysłać dziecko na niedłużej niż miesiąc? przeciez to dla takiego malucha masa czasu
JUlia Twoja córka nie ma nawet roku!!!
prawda jest taka że musisz się nauczyć sama jak ogarnąć 2 małych dzieci,pomocy wiecznie nie bedzie
a pozbyć sie starszej żeby jakoś się ogarnąc,nie no moze Tobie się wydaje że mała jest jeszcze nie kumata i nic nie zrozumie
co tam brak matki,zmiana kraju
Cyniczna masz jedno dziecko wiec inaczej na wszystko patrzysz.Ja po narodzinach Lilki tez nie wyobrazalam sobie nawet jednej nocy bez niej a teraz gdy urodzilo sie drugie to pomimo ze kocham tak samo to smialo ja wyslalabym zwlaszcza z moja mama
Iceni maz mi duzo pomaga przy dzieciach zwlaszcza starszej bo male to non stop na cycu wisi gdy nie spi a i tak Lila domaga sie mojej uwagi gdy widzi ze ja zajeta mlodsza.Mama przyjechala sama bez taty mojego wiec nie ma szans by zostala dluzej niz miesiac.Maz ma planowany wyjazd we wrzesniu i gdyby Lily mogla poleciec do PL to ja bym sobie sama spokojnie poradzila z mlodsza w tym czasie .
Cóż, przykro mi to pisać, ale nie możesz wychodzić z założenia, ze ciężko ci z dwójką dzieci to jedno odeślesz. to nie jest sytuacja przymusowa - co innego gdyby los cię do tego zmusił, ale wiesz... nie ty pierwsza masz dwoje dzieci.
I co to znaczy, ze mała jest zżyta z nią? Czy twoja mama zostawała z nią sama na noc? na dłużej niż dobę? Dla twojego męża twoja mam to teściowa a nie mama i patrzy na nią jak na teściową - czy ty byś się zgodziła oddać swoją córkę teściowej na tydzień?
Z drugiej strony tata to chyba duży facet i da sobie rade trochę dłużej sam - a jak nie to zaproponuj mamie zeby wróciła do PL na np 2 tygodnie i znów do ciebie wpadła na kolejne 2 tygodnie.
ja jestem zdania ,ze taki wylot może negatywnie odbić się na malej relacjach i stosunku do nowego członka rodziny . Dlaczego to o tym obszernie napisałam powyżej jak dziecko może poczuć się zepchnięte na boczny i dalszy tor od narodzin siostry. To nie będzie działać dobrze na Lilky stosunek do siostry po przyjeździe,nie widzi mi się to jakos. Male dziecko będzie to łączyć tego typu :Przyczyna( pojawienie się siostry w domu na dniach) -=skutek ( separacja z dala od mamy, od taty na nie określony czas w dziecięcym pojęciu, za kare takie odtrącenie
)
Julia, to nie ma znaczenia, ile ma się dzieci, nie puszcza się niespełna rocznego malucha tak daleko bez któregoś z rodziców, po prostu się nie robi takich rzeczy, to może źle wpłynąć na psychikę takiego dziecka.
Nie chcę być niekulturalna, ale no cóż, czasu nie cofniesz, masz dwójkę dzieci i musisz nauczyć się ogarniać to wszystko. Nie możesz ratować się wysłaniem jednego malucha gdzieś tam. Trzeba było myśleć wcześniej, teraz już kawa po obiedzie i musisz sobie radzić.
Ja też bym się nie zdobyła na wysłanie tak małego dziecka na tak długo za granicę. Bez względu na to czy to do mamy czy do cioci. To jednak za duży szok byłby dla niej, daltego też zgadzam się z twoim mezem. Tu nie chodzi o to, ze czyjśc kraj jest gorszy, tylko o twoje podjesice. Wyglada jakbyś chciała się pozbyć jednego dziecka z domu, żeby mieć spokój, jak mąż wyjedzie. Taka prawda.
A mame to stac na takie latanie w te i z powrotem? Bo przeciez jakos musi wnuczke zwrocic rodzinie. Dla mnie tez pomysl bez sensu, to juz lepiej niech dluzej posiedzi z wami. No i co poza tym takie malo dzioecko mialoby z tej podrozy? Poza zmeczeniem i tesknota za rodzicami? Krajoznawczo wiele nie uzyje.
Samotna,a moim zdaniem to latwiej sie ogarnac z bliznietami niz z noworodkiem i roczniakiem.Po drugie nie patrze i nie interesuja mnie inne matki bo nawet jak sobie radza bo wyjscia nie maja to jes im zapewne bardzo ciezko.Ja jestem bardzo mloda i niedoswiadczona wiec szzerze to mnie nie obchodzi jak sobie radzi jakas mama nawet z 6 dzieci.
Iceni jest z nia zzyta bo kilka razy w roku sie widzimy i Lilla zostawala z nia i na noc i w dzien.
Tylko ze mi nie chodzi o pozbycie sie dziecka bo pisalam o tygodniowym wyjezdzie a nie rocznym .I tu nie chodzi o jakies korzysci z jej wyjazdu a jedynie o chec zabrania malej przez babcie
Ja jestem za ale maz juz nie i tu jest sedno sprawy a.nie sens podrozy czy jak napisala Musuka koszty z tym zwiazane.Rodzice tu w Anglii maja oprocz mnie tez starsza corke i siostra tez ma dzieci wiec dziadkowie czesto tu bywajazwlaszcza mama poniewaz tato jest po operacji i nie moze i tez boi sie teraz podrozowac
Julka, ja uważam, że Twój mąż słusznie jest przeciw temu pomysłowi. Wyżej argumenty, dlaczego.
I sorry, chcesz mi wmówić, że tak małe dziecko jest zżyte z osobą, którą widziało parę razy w życiu? I na tyle, by wysłać je tak daleko, bez rodziców? Nie rozumiem Cię. W życiu by mi nie przyszło coś takiego do głowy.
Jak możesz mieć pretensje do męża? Masakra.
A co zmieni ten tydzień? Noworodek nagle wydorośleje i stanie się samodzielny, więc po powrocie starszej córki będzie Ci nagle łatwiej ogarnąć obowiązki?
tyle ze ten tydzień pewnie się wydłuży,
a nie możesz zatrudnić kogos do pomocy na miejscu żeby ci pomógł, jakas Polke, nawet kolezanke z Polski zaprosić aby ci pomogla w opiece nad dzieckiem, tyle osob potrzebuje pracy
Julia, ja mam dwoje dzieci, rok po roku i też sobie nie wyobrażam realizacji Twojego pomysłu. Mimo że moja córka po urodzeniu wrzeszczała 20 godzin na dobę....
A skoro nie chcesz "odseparować" starszej córeczki, to dlaczego po prostu nie poprosisz mamę, żeby została ten tydzień u was? Przecież, żeby opiekować się tak małym dzieckiem, i tak musiałaby mieć wolne i poświęcać jej cały czas. Co za różnica dla niej, gdzie to będzie?
Ja rozumiem, że tak byłoby ci łatwiej, ale tu niestety Twoje potrzeby są na drugim miejscu. Masz pomoc męża, możesz poprosić mamę. Myślę, bez obrazy, że przemawia przez ciebie teraz wygodnictwo....
Mam koleżankę, która ma dwoje dzieci; ale nigdy razem. Jaka córka jest w domu to syn u babci; i odwrotnie. A dlaczego? Bo jak dzieci są razem, to ciągle się kłócą.... Jak czytam to co piszesz, to mam wrażenie, że masz zadatki na taką mamę....
I popieram Cyniczną; dziecko w takim wieku nie przywiązuje się do osób, które widziało kilka razy w życiu. I bardzo łatwo zapomina. Po tygodniu czy dwóch bez ciebie może się okazać, że zacznie zapominać ciebie...
PS. Skoro WSZYSCY którzy wypowiadali się w tym wątku stoją "po stronie" Twojego męża, to może jednak powinnaś przemyśleć swój pomysł.
powiedzmy wprost Twój pomysł jest co najmniej głupi
nawet wysyłąjąc małą tylko na tydzien TY nic nie zyskasz,a mała tylko straci
co z tego że jesteś młoda i niedoświadczona? każda z nas kiedyś to przechodziła,wiesz jeszcze nie ucza w szkołach jak się obsługuje noworodka (no trochę w szkole rodzenia),dwójkę dzieci itp,to samo przychodzi
22 2014-08-19 08:41:40 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-19 08:56:02)
albo ty jedz z dziecmi do Polski, ja nie wiem dlaczego tak uparłaś się odesłać córkę z domu, co da ci ten tydzień? odpoczniesz no chyba nie bardzo,
jak ci ciężko w co wierze to pomysl o dochodzeniu w dzień jakies opiekunki na miejscu, mialabys i pomoc długafalową i odpoczynek,
nie sadze żeby maz nie zgadzal się na ten wyjazd dlatego ze uważa kraj twój za zacofany, tylko martwi się o corke co zrozumiale,
tez mam dwoje dzieci, wiec wiem o czym mowie,
A co zmieni ten tydzień? Noworodek nagle wydorośleje i stanie się samodzielny, więc po powrocie starszej córki będzie Ci nagle łatwiej ogarnąć obowiązki?
Przeciez pisalam ze nie chodzi mi by sie pozbyc jednego dziecka bo to bez sensu takie rozumowanie.Moge przeciez wziac sobie kogos do pomocy.Tutaj chodzi jedynie o chec zabrania malej przez moja mame wiec nie doszukujcie sie samych negatywow.Same piszecie ze takie malenstwo nie ma poczucia czasu itp.wiec czy dla niej sam lot czy zmiana kraju bedzie jakas trauma?Ludzie bez przesady! Czy moja mama nie moze wziac wnuczki do siebie tylko dlatego ze mieszka daleko?A juz druga babcia moze?Przeiez Lila u niej zostala na kilka dni wiec tez zmienila swoje otoczenie z ta roznica ze jechala do babci nie samolotem a tylko autem.To jest sprawiedliwe?Moj maz jest specyficzny bo on wlasnie gdy wyjezdza sluzbowo to chce wtedy nas wysac do swojej matkk albo by ona przyjechala do nas na ten czas a ja tego nie chce bo pomimo ze mam fajna tesciowa to wole za dlugo z nia nie przebywac rozumiecie...
A mama jest tu u nas juz dlugo i ma zrozumiale jest to ze teskni i chce wrocic do siebie a jak wraca to teskni za nami wiec chcialaby wziac LIlke do siebie tym bardziej ze dziadem teskni ...
bbasia napisał/a:A co zmieni ten tydzień? Noworodek nagle wydorośleje i stanie się samodzielny, więc po powrocie starszej córki będzie Ci nagle łatwiej ogarnąć obowiązki?
Przeciez pisalam ze nie chodzi mi by sie pozbyc jednego dziecka bo to bez sensu takie rozumowanie.Moge przeciez wziac sobie kogos do pomocy.Tutaj chodzi jedynie o chec zabrania malej przez moja mame wiec nie doszukujcie sie samych negatywow.Same piszecie ze takie malenstwo nie ma poczucia czasu itp.wiec czy dla niej sam lot czy zmiana kraju bedzie jakas trauma?Ludzie bez przesady! Czy moja mama nie moze wziac wnuczki do siebie tylko dlatego ze mieszka daleko?A juz druga babcia moze?Przeiez Lila u niej zostala na kilka dni wiec tez zmienila swoje otoczenie z ta roznica ze jechala do babci nie samolotem a tylko autem.To jest sprawiedliwe?Moj maz jest specyficzny bo on wlasnie gdy wyjezdza sluzbowo to chce wtedy nas wysac do swojej matkk albo by ona przyjechala do nas na ten czas a ja tego nie chce bo pomimo ze mam fajna tesciowa to wole za dlugo z nia nie przebywac rozumiecie...
A mama jest tu u nas juz dlugo i ma zrozumiale jest to ze teskni i chce wrocic do siebie a jak wraca to teskni za nami wiec chcialaby wziac LIlke do siebie tym bardziej ze dziadem teskni ...
To, co piszesz, niczego nie zmienia. Lila jest za mała, by jechać tak daleko bez któregoś z rodziców. Dla dziecka 7 dni to bardzo dużo, czasem skok w rozwoju. Dla mnie to poroniony pomysł.
Julia, Ty uznałaś, że pomysł jest świetny i koniec. Nasze zdanie, mam wrażenie, traktujesz jak atak na siebie. Od nas nie uzyskasz argumentów, jak przekonać męża, bo KAŻDA z nas uważa, że to Ty nie masz racji.
Jaka jest różnica, wysłania dziecka blisko i daleko? Chociażby taka, że jesli cokolwiek się stanie, wsiadasz do samochodu i np zabierasz dziecko do lekarza. Poza tym, skoro obawiasz się zostać sama z dwójką dzieci, to leć z mamą do Polski.
Akurat to, że mąż chciałby, żeby jego mama was odwiedzała, kiedy jego nie ma, rozumiem. Pewnie się o was martwi. I chyba słusznie, skoro piszesz, że ciężko ci ogarnąć dwójkę maluchów.
Szczerze, jako kobieta i jako matka dwójki dzieci nie rozumiem Twojego podejścia...
Julia, Ty uznałaś, że pomysł jest świetny i koniec. Nasze zdanie, mam wrażenie, traktujesz jak atak na siebie. Od nas nie uzyskasz argumentów, jak przekonać męża, bo KAŻDA z nas uważa, że to Ty nie masz racji.
Jaka jest różnica, wysłania dziecka blisko i daleko? Chociażby taka, że jesli cokolwiek się stanie, wsiadasz do samochodu i np zabierasz dziecko do lekarza. Poza tym, skoro obawiasz się zostać sama z dwójką dzieci, to leć z mamą do Polski.
Akurat to, że mąż chciałby, żeby jego mama was odwiedzała, kiedy jego nie ma, rozumiem. Pewnie się o was martwi. I chyba słusznie, skoro piszesz, że ciężko ci ogarnąć dwójkę maluchów.
Szczerze, jako kobieta i jako matka dwójki dzieci nie rozumiem Twojego podejścia...
Ja też nie rozumiem.
To po kiego ten temat? jesteś pewna swoich racji i tylko swoich racje, reszta głupia, nie zna się się, pisze bzdury twoim zdaniem, mąż tez ten głupi, u męża szukasz jakiś negatywnych odczuć do polskiego kraju ( absurd) ,wiec szkoda czasu i mojego i pozostałych co maltretują klawiaturę . Ty wiesz lepiej i tak
mortisha, może autorka myślała, że zadziała solidarność jajników. Albo naprawdę jest przekonana, że pomysł jest świetny (jesli tak, to szczerze współczuję). Tak czy siak dyskusja poszła w "złym" kierunku
Bo zgadzamy się z mężem ![]()
Bo jest przekonana ,ze jej pomysł jest świetny a mąż to patafian złowrogo nastawiony do zacofanego kraju polskiego ( dziwne rozumowanie jego sprzeciwu ) reszta wypowiadających się tez ta klepiąca głupoty stajać po stronie sprzeciwu ojca
Nigdzie nie jest napisane ,aby zgadzać się z autorami tematu. Dorosła niedojrzała dziewczynka zapatrzona w swoje racje,do której żadnymi argumentami nie dotrzesz ,bo nie dociera nic a nic.
Przeczytała opinie tutaj , nadal brnie w zaparte swojej nieomylności i genialnego pomysłu ,tak więc bezcelowe dalsze wywody
Julia jak wyszło z tym wyjazdem małej do Polski?
Niestety, nie masz racji. My naszą starszą córkę nie puszczaliśmy do babci samej, pomimo tego że babcia mieszkała jedna 60 km od nas a druga 120. Nie dlatego że nie ufaliśmy, ale dlatego że po jednym dniu bez małej, było bardzo pusto w domu. Kiedy urodziła się druga córka, chcieliśmy aby starsza pojechała do babci. I co? Wytrzymaliśmy dwa dni i jechałem po nasz Skarb. Ty podchodzisz cynicznie i oczekujesz że albo twoja racja, albo żadna inna. Babcia jest cool i koniec. Ma tak być a mąż do roboty.
Po drugie zaznaczasz, że mąż nie jest polakiem. To tym bardziej się mu nie dziwię. Tym bardziej nie puściłbym rocznego dziecka z babcią, do innego kraju, nawet gdyby to była złota kobieta. Twój mąż to odpowiedzialny facet, zachowuje się zgodnie z zasadami na zachodzie, gdzie nie "sprzedaje się" dzieci po rodzinie, ale żyje z nimi na dobre i na złe.
Nie zauważyłam wcześniej tego tematu, a szkoda, bo przynajmniej jeden głos wspierający autorkę by się znalazł
Uważam, że więzi z rodziną są bardzo ważne. Nie tylko z rodzicami. Moim zdaniem korzystniejsze dla dziecka jest wychowywanie wśród kilku bliskich osób zamiast przyklejenia do rodziców. Oczywiście, jeśli są ku temu możliwości. Tutaj są.
Córeczka Julii podróżowała, spędzała noce w innym domu, nie ma z tym problemu. Co więc stoi na przeszkodzie, żeby spędziła kilka nocy w jeszcze innym domu? Dlaczego miałaby nagle niemiłosiernie tęsknić za rodzicami? Dlaczego miałaby nagle się rozchorować? A gdyby nawet zachorowała - to czy w Polsce nie udziela się pomocy lekarskiej dzieciom?
Moja córka spędzała z babcią po kilka dni od zawsze. Jakoś nie widziałam, żeby jej szkodziła rozłąka z mamą. Babcia mogła jej poświęcić więcej czasu i "gruchać" do niej 24h/dobę, czego ja nie robiłam. Mała była zachwycona tymi wyjazdami, dzięki nim ma teraz większe grono bezgranicznie zżytych z nią osób niż tylko rodzice.
Obserwuję 10-miesięcznego synka mojej siostry. Jemu jest wszystko jedno z kim zostaje, byleby ten ktoś dał mu jeść, odpowiednio zabawiał i potrafił usypiać. Jak już zaśnie to śpi tak samo, bez względu na to czy usnął przy mamie czy przy mnie. Zupełnie nie widzę powodu, dla którego gorzej miałby znieść kilkudniową rozłąkę z mamą niż kilkugodzinną. Dla niego przecież pojęcie czasu nie istnieje.
Więc ja, podobnie jak Julia, nie widzę żadnych przeciwwskazań ku temu, żeby roczne dziecko wysłać z babcią na tydzień. I, tez podobnie jak Julia, uważam, że sprzeciw jej męża jest irracjonalny (zwłaszcza, że u jego mamy dziecko może nocować).
Tylko...czy z prawnego punktu widzenia mała jest uprawniona do wyjazdu do Polski? Jeśli ma angielskie obywatelstwo to musi mieć paszport.
Nie zauważyłam wcześniej tego tematu, a szkoda, bo przynajmniej jeden głos wspierający autorkę by się znalazł
![]()
Uważam, że więzi z rodziną są bardzo ważne. Nie tylko z rodzicami. Moim zdaniem korzystniejsze dla dziecka jest wychowywanie wśród kilku bliskich osób zamiast przyklejenia do rodziców. Oczywiście, jeśli są ku temu możliwości. Tutaj są.Córeczka Julii podróżowała, spędzała noce w innym domu, nie ma z tym problemu. Co więc stoi na przeszkodzie, żeby spędziła kilka nocy w jeszcze innym domu? Dlaczego miałaby nagle niemiłosiernie tęsknić za rodzicami? Dlaczego miałaby nagle się rozchorować? A gdyby nawet zachorowała - to czy w Polsce nie udziela się pomocy lekarskiej dzieciom?
Moja córka spędzała z babcią po kilka dni od zawsze. Jakoś nie widziałam, żeby jej szkodziła rozłąka z mamą. Babcia mogła jej poświęcić więcej czasu i "gruchać" do niej 24h/dobę, czego ja nie robiłam. Mała była zachwycona tymi wyjazdami, dzięki nim ma teraz większe grono bezgranicznie zżytych z nią osób niż tylko rodzice.
Obserwuję 10-miesięcznego synka mojej siostry. Jemu jest wszystko jedno z kim zostaje, byleby ten ktoś dał mu jeść, odpowiednio zabawiał i potrafił usypiać. Jak już zaśnie to śpi tak samo, bez względu na to czy usnął przy mamie czy przy mnie. Zupełnie nie widzę powodu, dla którego gorzej miałby znieść kilkudniową rozłąkę z mamą niż kilkugodzinną. Dla niego przecież pojęcie czasu nie istnieje.Więc ja, podobnie jak Julia, nie widzę żadnych przeciwwskazań ku temu, żeby roczne dziecko wysłać z babcią na tydzień. I, tez podobnie jak Julia, uważam, że sprzeciw jej męża jest irracjonalny (zwłaszcza, że u jego mamy dziecko może nocować).
Tylko...czy z prawnego punktu widzenia mała jest uprawniona do wyjazdu do Polski? Jeśli ma angielskie obywatelstwo to musi mieć paszport.
Myślę że między wierszami jest więcej faktów, o których autorka nam nie wspomina. Poza tym, nie wiem skąd masz takie zdanie że 10-miesięcznemu dziecku jest obojętne przy kim zasypia. Nie jest, to okres w którym dziecko rozpoznaje najbliższych i niestety, ale najbliższą osobą nie są babcie, ale mama i tata.
Korzystniejsze dla dziecka, do pewnego wieku jest maksymalne spędzanie czasu w jego otoczeniu. Czuje się bezpiecznie, spokojne. Nie zauważasz również tego, że nie chodzi o to, aby maluch spędził kilka chwil u babci, ale o odległość, zmianę warunków, zmianę wszystkiego. I (oczywiście że tak być nie musi) jeżeli cokolwiek się stanie, to kilka kilometrów jest łatwiej pokonać niż kanał La Manche.
Odpowiedzialność tutaj gra pierwsze skrzypce. Po drugie, nie wiadomo czy babcia została obdarzona zaufaniem przez ojca dziecka. Ja swojej teściowej nie ufam w żaden sposób. A już na pewno nie posłałbym dziecka na tydzień za granicę. Szczególnie tak małego.
nie wiem skąd masz takie zdanie że 10-miesięcznemu dziecku jest obojętne przy kim zasypia.
Z obserwacji. Aczkolwiek nie wykluczam, ze są dzieci, które nie są w stanie rozstać się z matką na dłużej.
Nie jest, to okres w którym dziecko rozpoznaje najbliższych i niestety, ale najbliższą osobą nie są babcie, ale mama i tata.
Tata? Zawsze? Niektóre dzieci widzą babcie częściej niż tatę. Ale z tatą zawsze można jechać, z babcią nie?
A już na pewno nie posłałbym dziecka na tydzień za granicę. Szczególnie tak małego.
A kiedy byś puścił? Jak dziecko dorośnie a dziadkowie powymierają?
Jakoś nikt się też specjalnie nie bulwersuje kiedy młoda matka woła swoją matkę/teściową do pomocy przy kąpaniu noworodka, skąd więc ten strach, ze jak dziecko zachoruje to tylko rodzice są w stanie mu natychmiast pomóc a babcia nie będzie umiała?
Uważam, że są różne dzieci, różne sytuacje, różni rodzice i różne babcie. I należy każdy przypadek rozpatrywać indywidualnie, nie z automatu rzucać, że to głupi pomysł i że tak się nie robi.
onTAKIsobie napisał/a:nie wiem skąd masz takie zdanie że 10-miesięcznemu dziecku jest obojętne przy kim zasypia.
Z obserwacji. Aczkolwiek nie wykluczam, ze są dzieci, które nie są w stanie rozstać się z matką na dłużej.
onTAKIsobie napisał/a:Nie jest, to okres w którym dziecko rozpoznaje najbliższych i niestety, ale najbliższą osobą nie są babcie, ale mama i tata.
Tata? Zawsze? Niektóre dzieci widzą babcie częściej niż tatę. Ale z tatą zawsze można jechać, z babcią nie?
onTAKIsobie napisał/a:A już na pewno nie posłałbym dziecka na tydzień za granicę. Szczególnie tak małego.
A kiedy byś puścił? Jak dziecko dorośnie a dziadkowie powymierają?
Jakoś nikt się też specjalnie nie bulwersuje kiedy młoda matka woła swoją matkę/teściową do pomocy przy kąpaniu noworodka, skąd więc ten strach, ze jak dziecko zachoruje to tylko rodzice są w stanie mu natychmiast pomóc a babcia nie będzie umiała?
Uważam, że są różne dzieci, różne sytuacje, różni rodzice i różne babcie. I należy każdy przypadek rozpatrywać indywidualnie, nie z automatu rzucać, że to głupi pomysł i że tak się nie robi.
Tak, są różne sytuacje, i różnie one przebiegają. Sytuacja w której dzieci częściej widzą babcię niż tatę, są negatywne. Nie oceniam broń boże kobiet które wołają babcie do wszelkich czynności do noworodka, ale u nas w domu jakoś nie było z tym problemu.
Pytasz kiedy bym puścił? Jak będą miały po kilka lat. 10-misięczny bobas bardziej potrzebuje jednak rodziców a nie dziadków. Pomijam już sytuację zostawienia na "chwilę". To co innego. Pomimo tego że nasza sytuacja z dziadkami jest trudna, gdyby relacje były poprawne, zapewne odwiedzalibyśmy dziadków. Nie musieli by wymierać. W naszym przypadku oznaczałoby to nocowanie, więc na parę godzin pewnie by zostały z dziadkami. Ale nie na tydzień.
I jak pisałem powyżej, obawiam się autorka nam wszystkiego nie napisała.
Julia jak wyszło z tym wyjazdem małej do Polski?
Nie wyszło
A ja już się pogodziłam z tym na tyle, że nie naciskam więcej. Mama wyjechała i po 15 dniach znowu przyjechała na chrzest Emili więc te dwa tygodnie Lila mogłaby być w Polsce a jakby trzeba było to i po tygodniu by wróciła z nią bo tak czy inaczej mama musiała sie tak kręcić z osobistych powodów. Teraz niedługo znowu wraca do siebie i już nie przyjedzie w tym roku więc chciałam z maluchami pojechać na trochę do Polski bo teraz i tak siedzę w domu to też nie pozwala bo za małe to młodsze i tak w kółko wymyśla
Eh... Uroki życia z obcokrajowcem i tyle w temacie
vinga, chociaż ty jedna nie myslisz jak typowa Matka Polka którą mama bądz teściówka wyręcza z każdej czynności przy dziecku ale zabrać na kilka dni do siebie to NIE bo zachoruje i co? koniec świata będzie? ![]()
Lila ma paszport bo już podróżowała. Jedynie mogli by żądać od niej naszego pisemnego pozwolenia na podróż z wnuczką
lena812 napisał/a:Julia jak wyszło z tym wyjazdem małej do Polski?
Nie wyszło
A ja już się pogodziłam z tym na tyle, że nie naciskam więcej. Mama wyjechała i po 15 dniach znowu przyjechała na chrzest Emili więc te dwa tygodnie Lila mogłaby być w Polsce a jakby trzeba było to i po tygodniu by wróciła z nią bo tak czy inaczej mama musiała sie tak kręcić z osobistych powodów. Teraz niedługo znowu wraca do siebie i już nie przyjedzie w tym roku więc chciałam z maluchami pojechać na trochę do Polski bo teraz i tak siedzę w domu to też nie pozwala bo za małe to młodsze i tak w kółko wymyśla
Eh... Uroki życia z obcokrajowcem i tyle w temacie
vinga, chociaż ty jedna nie myslisz jak typowa Matka Polka którą mama bądz teściówka wyręcza z każdej czynności przy dziecku ale zabrać na kilka dni do siebie to NIE bo zachoruje i co? koniec świata będzie?
Lila ma paszport bo już podróżowała. Jedynie mogli by żądać od niej naszego pisemnego pozwolenia na podróż z wnuczką
Zawsze to fajnie jak się znajdzie chociaż jedna osoba popierająca twoje myślenie, no nie? Co nie zmienia faktu, że zdecydowana większość tłumaczy ci że nie masz racji, bo jej nie masz. Twoje słowa przerażają - " teściówka wyręcza z każdej czynności przy dziecku ale zabrać na kilka dni do siebie to NIE bo zachoruje i co? koniec świata będzie?
" No fakt, zabawne. A może spadnie ze schodów i dopiero będzie ubaw... Wiesz co? Twój facet powinien się bardziej tobą zajmować, bo moja córka lat 5 ma więcej oleju w głowie.
W czym nie mam racji? W tym, że myślę logicznie i nie obawiam się o najgorsze?! ..."a może spadnie ze schodów..."
no proszę Cię
!! Chyba nie powinna nawet z domu wychodzić w takim razie
Wez wyluzuj trochę
Mała ma rok i nigdy nie chorowała więc mam się obawiać,że akurat w Polsce zachoruje i to na dodatek poważnie? Zresztą to nie był okres gryp i zachorowań. A Twojej 5 letniej córce współczuję takiego tatusia ![]()
Julia UK, w takim razie jestem drugą osobą na forum popierającą Twe myślenie.
Rozumiem, że teraz sprawa stała się nieaktualną, ale... ![]()
Naprawdę żadnemu dziecku nie stanie się żadna krzywda, gdy przez tydzień będzie opiekowała się nim kochająca babcia. Nieprawdą jest, że mama jest osobą niezastąpioną (oprócz karmienia piersią). W obecności rodziców także mogą zdarzyć się różnego rodzaju choroby i wypadki. A trzymanie i wychowywanie dzieca z myślą, że cały świat mu zagraża i tylko przy rodzicach jest bezpieczne prowadzi do późniejszych trudności dziecka z poznawaniem świata, zaufaniem do innych, umiejętnością nawiązywania kontaktów, it.p.. Trzymanie dziecka 'pod spódnicą' nie jest dobrym dla niego zachowaniem. I dobrze jest, by rodzice poradzili sobie z własnymi lękami.
By uniknąć ewentualnych uwag.
Nie jestem babcią.
W czym nie mam racji? W tym, że myślę logicznie i nie obawiam się o najgorsze?! ..."a może spadnie ze schodów..."
no proszę Cię
!! Chyba nie powinna nawet z domu wychodzić w takim razie
Wez wyluzuj trochę
Mała ma rok i nigdy nie chorowała więc mam się obawiać,że akurat w Polsce zachoruje i to na dodatek poważnie? Zresztą to nie był okres gryp i zachorowań. A Twojej 5 letniej córce współczuję takiego tatusia
Jeżeli logicznym nazywasz wysyłanie 10-miesięcznego malucha za granicę bez rodziców, to jestem pod wrażeniem. Z zasady jestem wyluzowany, co nie uwalnia mnie od odpowiedzialności. Nasza starsza córka jest bardzo samodzielna, co nie oznacza że jest poza naszą kontrolą. Nasza córka poza nami świata nie widzi. Głównie dlatego że przede wszystkim zawsze z nią jesteśmy. Współczuć należy dziecku, które sprzedaje swoje dzieci tysiące kilometrów, bo się nie ogarnia. I jak zauważyłaś, a może nie, zdecydowana większość kobiet, ma podobne zdanie do mojego. Co będzie jak młodsze zacznie ząbkować, starszej się pozbędziesz na pół roku?
Julia UK, w takim razie jestem drugą osobą na forum popierającą Twe myślenie.
Rozumiem, że teraz sprawa stała się nieaktualną, ale...
Naprawdę żadnemu dziecku nie stanie się żadna krzywda, gdy przez tydzień będzie opiekowała się nim kochająca babcia. Nieprawdą jest, że mama jest osobą niezastąpioną (oprócz karmienia piersią). W obecności rodziców także mogą zdarzyć się różnego rodzaju choroby i wypadki. A trzymanie i wychowywanie dzieca z myślą, że cały świat mu zagraża i tylko przy rodzicach jest bezpieczne prowadzi do późniejszych trudności dziecka z poznawaniem świata, zaufaniem do innych, umiejętnością nawiązywania kontaktów, it.p.. Trzymanie dziecka 'pod spódnicą' nie jest dobrym dla niego zachowaniem. I dobrze jest, by rodzice poradzili sobie z własnymi lękami.
By uniknąć ewentualnych uwag.
Nie jestem babcią.
I mogę się z tobą zgodzić, bo wbrew opinii Julii nie trzymam dzieci pod spódnicą. Są jednak pewne granice. I nie mówimy o dziecku lat kilka ale o roczniaku, co chyba jest oczywiste. Naprawdę jesteś zdania że dziecko roczne można sobie wysyłać od tak, bo mama sobie nie radzi z drugim? Wychowywanie dziecka to odpowiedzialność. I mam wiele przykładów z mojego najbliższego otoczenia. Moja siostrzenica zostawiała bardzo często swoje dziecko na tydzień, mojej siostrze i był czas że to babcia była mamą. Nie opowiadaj więc bajek. Trzymanie dziecka na zasadzie w świecie ci nic nie grozi prowadzi do jeszcze większych trudności. A tak? Nasza córa wie, że w przedszkolu jest bezpieczna, że wiele rzeczy się może wydarzyć, wie że na placu zabaw może upaść - co jej się wiele razy przydarza i nie panikuje. Jest dzieckiem kontaktowym, dyskutuje z każdym sąsiadem i nie boi się obcych.
Ale rozróżniam dwie różne rzeczy. Opieka na chwile a wyjazdy zagraniczne rocznego dziecka z babcią. To jest różnica.
Chyba jakiś poziom kultury obowiązuje na forum nie wiem czy wiecie.
Kazdy ma prawo do swoich poglądów.
Ale nikt nie moze narzucić swoich komus.
Na wstepie mowie ze dzieci nie mam. Ale ja osobiście bym dziecka nie puściła. Bo to jednak spory kawalek drogi . Juz nie wnikam w to czy by sie coś stalo czy nie, bo i na miejscu moze sie cos stać.
Ale jak skonczy rok, poltora roku to jak najbardziej bym puscila. 10 msc to jednak za Malo jak na takie wyjazdy.
Choć rozumiem autorkę watku. Tez chce by jej rodzice byli częścią życia wnuczki tym bardziej ze dziadków od strony męża ma blisko.
Tak, uważam, że rocznemu czy nawet młodszemu dziecku nie stanie się żadna krzywda, gdy na tydzień pozostanie pod opieką babci (lub innej, kochającej, życzliwej i serdecznej osoby).
Nie widzę niczego złego w tygodniowym wyjeździe za granicę takiego brzdąca pod opieką babci.
I wiem
, że wychowanie dziecka to spora odpowiedzialność. Wiem też
, że wychowywanie nie polega na byciu z dzieckiem przez 24 godziny na dobę. I wiem też
, że rodzicom, gdy im ciężko, potrzebne jest wsparcie (również w postaci kilkudniowego 'urlopu' od własnego najkochańszego dziecka).
cisowianko, wiem, że każdy ma prawo do swoich poglądów.
Skorzystałam z tego i swój pogląd przedstawiłam.
I nie oczekuję od nikogo, by z mym poglądem się zgadzał.
Witam,
zauważyłam, że tutaj problemem nie są uczucia dziecka (wyobcowanie, lęk, tęsknota), a rodzica. To ojciec, matka będą czuły się opuszczone z dala od swojego dziecka. Maluch nawet nie zauważy, że nie ma obok mamy, taty, kiedy otoczone jest miłością, zainteresowaniem, ma ciepło i jest najedzone.
Z własnego doświadczenia wiem, że "podróże" w wieku późniejszym (5 lat i wzwyż ale nie do przesady
) są bardziej traumatyczne niż rozłąka kiedy dziecko ma roczek. Mój tata był (i jest
) taki nadopiekuńczy co nie zawsze jest dobre.
Dla niektórych osób tutaj niewyobrażanym jest powierzyć dziecko babci, cioci etc, na dłużej, ponieważ wydaje mu się, że nikt inny lepiej nie zadba o ich dziecko. Bzdura.
OnTAKIsobie, a Ty zdecydowanie przesadzasz w swoich ocenach.
Nie Tobie oceniać czy rodzic dobrze wychowuje swoje dziecko czy nie(choć Julia w pewnej kwestii też przesadziła)
Każdy miał inne wzorce i jakość ludzie żyją. Nie wszyscy to wypaczone osoby.
Egoizm przechodzi przez niektórych ![]()
Witam,
zauważyłam, że tutaj problemem nie są uczucia dziecka (wyobcowanie, lęk, tęsknota), a rodzica. To ojciec, matka będą czuły się opuszczone z dala od swojego dziecka. Maluch nawet nie zauważy, że nie ma obok mamy, taty, kiedy otoczone jest miłością, zainteresowaniem, ma ciepło i jest najedzone.
Z własnego doświadczenia wiem, że "podróże" w wieku późniejszym (5 lat i wzwyż ale nie do przesady
) są bardziej traumatyczne niż rozłąka kiedy dziecko ma roczek. Mój tata był (i jest
) taki nadopiekuńczy co nie zawsze jest dobre.
Dla niektórych osób tutaj niewyobrażanym jest powierzyć dziecko babci, cioci etc, na dłużej, ponieważ wydaje mu się, że nikt inny lepiej nie zadba o ich dziecko. Bzdura.
OnTAKIsobie, a Ty zdecydowanie przesadzasz w swoich ocenach.
Nie Tobie oceniać czy rodzic dobrze wychowuje swoje dziecko czy nie(choć Julia w pewnej kwestii też przesadziła)
Każdy miał inne wzorce i jakość ludzie żyją. Nie wszyscy to wypaczone osoby.Egoizm przechodzi przez niektórych
Zauważam to co zauważam. Nic więcej.
Julia UK napisał/a:W czym nie mam racji? W tym, że myślę logicznie i nie obawiam się o najgorsze?! ..."a może spadnie ze schodów..."
no proszę Cię
!! Chyba nie powinna nawet z domu wychodzić w takim razie
Wez wyluzuj trochę
Mała ma rok i nigdy nie chorowała więc mam się obawiać,że akurat w Polsce zachoruje i to na dodatek poważnie? Zresztą to nie był okres gryp i zachorowań. A Twojej 5 letniej córce współczuję takiego tatusia
Jeżeli logicznym nazywasz wysyłanie 10-miesięcznego malucha za granicę bez rodziców, to jestem pod wrażeniem. Z zasady jestem wyluzowany, co nie uwalnia mnie od odpowiedzialności. Nasza starsza córka jest bardzo samodzielna, co nie oznacza że jest poza naszą kontrolą. Nasza córka poza nami świata nie widzi. Głównie dlatego że przede wszystkim zawsze z nią jesteśmy. Współczuć należy dziecku, które sprzedaje swoje dzieci tysiące kilometrów, bo się nie ogarnia. I jak zauważyłaś, a może nie, zdecydowana większość kobiet, ma podobne zdanie do mojego. Co będzie jak młodsze zacznie ząbkować, starszej się pozbędziesz na pół roku?
Czyli mam rozumieć, że gdyby Twoja córka w wieku 11 miesięcy pojechała na 7-14 dni do babci to już by świata poza wami nie widziała? Sorry ale większych głupot nie czytałam ![]()
I gdzie ja napisałam, że chcę się córki pozbyć? Trudno ogarnąć dwójkę maleńkich dzieci ale co by mi dało "pozbycie się" małej na te kilka czy kilkanaście dni? Młodsza stałaby się bardziej samodzielna? Fakt, byłam wtedy świeżo po porodzie i spędzałam całe dnie i noce z noworodkiem przy piersi więc ten pomysł podróży z babcią wydał mi się świetny bo ja naprawdę wtedy nie miałam dla niej czasu. Mąż mi bardzo pomaga ale nie zawsze jest przy nas-wiadomo...