Witam
Mój problem wygląda następująco. Nie potrafię przez dłuższy okres zainteresować swoją osobą dziewczyny, z którą się spotykam. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby to był jeden raz, ale tak mam praktycznie z każdą dziewczyną, która mi się podoba. Zdarza mi się też, że jakaś dziewczyna jest mną zainteresowana, ale wtedy ja nie jestem. Mam wrażenie, że interesują się mną tylko takie, które szukają kogoś na siłę i nie patrzą na wygląd ani na charakter, byle tylko mieć obojętnie jakiego chłopaka.
Gdybym jeszcze szukał jakiejś piękności, ale tak nie jest. Patrzę na wygląd, ale tylko w takim stopniu, abym nie musiał się wstydzić za wygląd mojej dziewczyny.
Mój wygląd jest całkiem dobry. Sylwetka szczupła, umięśniona, nie mam zakoli. Siwieją mi lekko włosy pomimo tego, że mam dopiero 28 lat. Jedyne czego mi brakuje to wzrostu. Mam jakieś 176-177 cm i nie raz już słyszałem od dziewczyn niższych ode mnie o kilkanaście cm, że jestem dla Nich za niski.
Ale wydaje mi się, ze dużą rolę gra tutaj charakter. Jestem introwertykiem. Nie jestem jakoś bardzo nieśmiały, ale nie potrafię wzbudzić jakiegoś większego zainteresowania dziewczyny, z którą rozmawiam. Nie umiem wytworzyć chemii na spotkaniu i sprawić, żeby dziewczyna się zauroczyła. Nie za bardzo potrafię flirtować, nie jestem spontaniczny ani romantyczny, z moim poczuciem humoru też raczej słabo. I dlatego moje znajomości kończą się wcześniej lub później. Jedne po dwóch spotkaniach, inne po 2 miesiącach, ale nigdy nie udaje się stworzyć czegoś trwalszego. Zaczyna mnie to dołować, frustrować i irytować, bo staram się i pomimo tego nie wychodzi.
Obecnie spotkałem się z dziewczyną 2 razy i już nie jest taka chętna na spotkanie. Dodam też, że poznaję dziewczyny przez portal. A wiadomo, że znajomość zawsze weryfikuje spotkanie w realu. Poza tym z własnych obserwacji zauważyłem, że wiele osób siedzi na portalach po kilka lat i nikogo nie znajduje. Tylko nielicznym udaje się znaleźć partnera na dłużej przez net.
Może chodzi też o to, że Te dziewczyny wiedzą, że ja nie mieszkam w Ich mieście. Mam do Nich ponad 50 km i może też już na samym początku nie chcą komplikować sobie życia. 50 km to niby nie tak dużo, ale z drugiej strony blisko też nie jest.
Próbowałeś umawiać się z introwertyczkami?
Próbowałeś umawiać się z introwertyczkami?
Tylko niewiele kobiet jest introwertyczkami. Poza tym nie mam 100 dziewczyn do randkowania, aby sobie przebierać, z którą się umówię, a z którą nie...
Smutne to, ale prawdziwe...
Akurat niewiele, ja znam sporo, tylko one są równie mało wyraziste co Ty i większość facetów chyba ich po prostu nie zauważa skupiając się na ich bardziej widocznych, energicznych koleżankach.
Mam jakieś 176-177 cm i nie raz już słyszałem od dziewczyn niższych ode mnie o kilkanaście cm, że jestem dla Nich za niski.
Myślę, że przynajmniej część z nich powiedziała to na odczepnego, bo nie umiały sprecyzować, co im w Tobie nie pasuje.
5 2014-08-15 22:33:55 Ostatnio edytowany przez jolero (2014-08-15 22:43:36)
Różne już teksty słyszałem:
Jestem pępkiem świata
Interesuje się pierdołami
Nie jestem spontaniczny, romantyczny, mało rozrywkowy
Nie mam "tego czegoś"
Pracuję nad tym, ale zmiana charakteru nie jest łatwa. Przez jakiś czas to można jeszcze udawać, ale jeśli przebywa się z kimś dłużej to nie da się udawać.
Jedyne co niekiedy słyszę to to, że mam ładne oczy i raczej nic poza tym.
Jak już pisałem ja poznaję dziewczyny w necie, a Ty w swoim poście pisząc o koleżankach miałaś raczej na myśli poznawanie w realu.
6 2014-08-15 22:42:11 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-15 22:42:51)
Jolero, ja osobiście podejrzewam, że celujesz w zły typ kobiet po prostu. Ode mnie też mógłbyś to usłyszeć co powyżej wymienione, ale od moich kilku koleżanek już nie. Im zresztą też się nie podobają faceci tacy jak mnie, bo są dla nich dziwni i czułyby się przytłoczone.
Chociaż jakbym ja usłyszała kilka razy, że się mam za pępek świata, to bym się zastanowiła, czy faktycznie się jakoś nie nadymam; osób roszczeniowych, egoistów, takich, co się właśnie mają za pępek świata, to chyba nikt nie lubi, i ekstra, i introwertycy...
PS.
Jak coś to ja byłam bardzo nadęta na pewnym etapie dzieciństwa i wtedy faktycznie mało kto mnie lubił. ![]()
7 2014-08-15 22:49:48 Ostatnio edytowany przez jolero (2014-08-15 23:41:23)
Ogólnie to ja mam znajomych, tylko brakuje mi sukcesów w relacjach z kobietami. Jakoś nie potrafię zauroczyć sobą dziewczyny, ac chciałbym się tego nauczyć.
Ogólnie moje randki są trochę bezpłciowe. Nie bardzo potrafię wzbudzać w kobiecie emocje, a to jest warunek konieczny do zauroczenia się. Bez wzbudzenia emocji zauroczyć się może tylko jakaś desperatka ![]()
Ogólnie to ja mam znajomych, tylko brakuje mi sukcesów w relacjach z kobietami. Jakoś nie potrafię zauroczyć sobą dziewczyny, ac chciałbym się tego nauczyć.
Ogólnie moje randki są trochę bezpłciowe. Nie bardzo potrafię wzbudzać w kobiecie emocje, a to jest warunek konieczny do zauroczenia się. Bez wzbudzenia emocji zauroczyć się może tylko jakaś desperatka
To chyba tylko w filmach i książkach tak bywa, że facet po randce jest wniebowzięty a dziewczyna biegnie do kumpel i mówi - iiiiiii, byłam na randce. Ten gość to marzenie.
Realnie to dobra rozmowa, gdy jest o czym, są wspólne tematy, kogoś nie zna się to są tematy uniwersalne jak podróże, marzenia, co się zobaczyło, śmieszne wydarzenia, tv. I gdy jest rozmowa to jest i chęć na kolejną.
Nie bez powodu dziewczyny mówią więcej niż faceci. Bo rolą faceta nie jest gadanie, ale sprawienie, by kobieta mówiła. A to niezwykle proste. Wystarczy spytać - a dlaczego tak, a czemu to, a czemu nie inaczej, a jak to się stało, a co skłoniło do tego, jak to zrobiłaś, a o czym wtedy myślałaś, czy było jak chciałaś, czy to trudne, opowiedz więcej... itp. Proste pytanka to są. Wystarczy zadawać je, by emocje same się pojawiły.
I najlepsza rzecz - ironia. To powoduje spore emocje od razu ![]()
Jolero, może to będzie głupie pytanie,ale ja jestem z epoki, gdy portale randkowe jeszcze nie istniały:)Ale było IRC
![]()
Gdy poznajesz dziewczynę, to utrzymujesz z nią jakiś dłuższy kontakt online, rozmawiacie ze sobą, maile, Skype, itp. a dopiero potem się spotykacie? Tak, żeby ona szczerze dążyła do tego spotkania, a nie łaskawie się umawiała z nudów z Tobą.
Czy jednak po kilku wymienionych wiadomościach zapraszasz już na randkę?
Ja uważam, że każdy człowiek ma w sobie coś fascynujacego i to tylko kwestia czasu ( i troche wysiłku) aż się znajdzie odpowiednią osobę.
Jedno co mnie zadziwia, to sposób, w jaki mówisz o tych dziewczynach. Nie mogę wyczuć w Tobie zafascynowania którąś z nich...Gdybyś napisał, spotykałem się przez 2 miesiące ze swietną dziewczyną, jeździliśmy razem na rowerach, uwielbiałem jak się śmiała itp... a teraz za tym tęsknię itp. to bym zrozumiała, że żal Ci konkretnej osoby.
A moze to Ty nie umiesz się zaangażować i przywiązać do kogoś? Kobiety to szybko zauważają niestety.
Albo po prostu nie trafiłeś jeszcze na 'tę jedną" ![]()
Kolego ja spotykam się z podobnymi sytuacjami. Za kobietami nie nadążysz. Ostatnio poznałem ciekawą dziewczynę - inteligentną, dość atrakcyjną, otwartą. Bardzo dobrze mi się z nią czas spędzało. I chyba jej ze mną też skoro sama proponowała spotkania. I nagle urwała ze mną kontakt. Nie odbiera telefonu (jest zajęta), ale też odpisywała na wiadomości na następny dzień. No i kaplica
Ostatnio zaproponowała spotkanie a jak co do czego to nic nie wyszło chociaż miałem czas a ona widocznie wolała robić coś innego. Tak się po prostu zdarza i nie należy się tym przejmować. Jakbyś miał kasę to pewnie byś bardzo i długo kobiety interesował ![]()
11 2014-08-17 02:44:11 Ostatnio edytowany przez KrzysztofWasacz (2014-08-17 02:45:03)
Ja napisze z doświadczenia to co wiem swojego.
Po pierwsze Twój wzrost nie jest problemem, to faktycznie tylko głupi powód jeśli słyszysz coś takiego od jakieś dziewczyny..poza tym jak masz z tym duży problem - kup sobie wkładki podwyższające.
Tak samo odległość na pewno nie jest problemem..moja siostra ma narzeczonego z Niemiec - 450 km, poznali się na kursie językowym 10 lat temu..i jeździli do siebie w weekendy..
50 km to mozna przejechać w 40 minut, to nierzadko w Warszawie w godzinach szczytu przejazd z jednego końca miasta do drugiego trwa 30 minut albo i więcej tak samo Poznań.
Tutaj nie ma logiki, bo za daleko, za blisko itd..to nie jest praca to jest uczucie, albo ono jest albo nie ma..jak jest to można mieszkać w Krośnie a mieć swoją połówke ze Szczecina.
Wg mnie - to jest typowy bład, ja go tez popełniałem..nie potrafisz wywoływać emocji podczas spotkań, każde spotkanie zaczyna być rutyną i nudą i dziewczyna się zniechęca.
Jak kupisz auto 200 konne to po jeżdzeniu ileś lat, to już nie będzie taka atrakcja jak na początku, dopiero jak wsiądziesz do 400 konnego to wtedy znowu emocje i super przeżycia.
Tak samo z kobietami - 1 spotkanie i weryfikacja, jak wszystko opada i nie ma emocji i kolejne spotkania tylko to potiwerdzają to praktycznie przybija się gwóźdź do trumny.
Pamiętaj że kilka pierwszych spotkań to najważniejszy okres coś jak rozmowa kwalifikacyjna w pracy jak pokazesz się ze złej strony - przepadasz.
Nie możesz pokazywać negatywnych cech nawet jeśli masz ich sporo. Tak samo problemy z kobietami czy to że dawno nie byłeś w żadnym związku - nie przedstawiaj siebie w takim świetle bo kobieta wtedy zaczyna wątpić i się wycofuje.
Kobiety wolą w 90% typ ala 'badboy' bardziej niż ułożonego, grzecznego studenta z dobego domu. Facet ma być pewny siebie, nieprzewidywalny, dominujący, skuteczny, optymistycznie nastawiony, trochę chamski, wulgarny, tajemniczy + do tego poczucie humoru - ktoś tu pisał też o ironii..racja..taki typ przyciąga kobiety, natomiast koleś który nie potrafi nic wybrać, kobieta decyduje on się na wszystko zgadza, wprowadza nudę w rozmowie - no dużo traci.
Np..rozmawiacie o zwierzętach - kobieta mówi że lubi psy..a Ty na to ja też lubie psy..są takie miłe, takie przyjazne..- niestety dużo w tym momencie tracisz..
albo dziewczyna pisze że lubi np klub XY bo jest tam fajna muzyka, fajni barmani itd.. a Ty ja też lubie tam chodzić super tam jest no..masz rację - kolejny błąd..
Musisz pokazać swoje zdanie..dziewczyna lubi psy a Ty mówisz że wolisz konie..potem dodajesz mechanicznie np..:) albo psy? a co w nich jest takiego fajnego..trzeba wyjść na spacer itd..albo klub XY? ee tam ja wolę klub Piramida, super imprezy, ze znajomymi bardzo często tam gościmy, przynajmniej jest jakaś normalna muzyka fajna do potańczenia itd..
takich przykładów można mnożyć..tak samo komplementy..90% facetów ślini się i wchodzi w tyłek kobietom jakie to one są piekne..
A wystarczy powiedzieć no wyglądasz dziś całkiem ok, by zaintrygować kobietę - ona wtedy nie wie czy się Tobie podoba czy żartujesz.
No i uczucie, emocje to też fizyczność - dotyk dłoni, włosów, pleców - kiedyś o tym nei wiedziałem ale to podstawa..nie myśl że przez 20 randek będziecie szli obok siebie z rękami w kieszeni, a na 21 staniecie przed ołtarzem. To Ty musisz prowadzić tę znajomość w konkretnym kierunku.
Zauważyłem też że czas spotkań jest ważny 1 spotkanie max 1,5 godziny potem robi się masakra..drugie juz może być dłuższe..żadnych spotkań w kinie, w restauracji czy kawiarni..najlepiej spacer albo dla emocji np jazda autem lub wesołe miasteczko, impreza gdzie tańczycie - chociaż to jest trochę kiepskie na 1 spotkanie.
Co do portali to z tego co zauważyłem trzeba szybko umawiać się na spotkania, bo pisanie wiadomości najpierw w serwisie przez 2 miesiące a potem fb, e-mail czy jakieś komunikatory..to już w ogóle dno..kilka wiadomości, wymiana numerów i telefon i spotkanie.
Staraj się cały czas być tajemniczy i zaskakujący. Kobieta nie może Ciebie rozgryźć, bo wtedy tracisz i już nie ma atrakcji.
Jak ją raz zabierzesz do wesołego miasteczka a drugi raz na squasha, to nie będzie wiedzieć czego może się spodziewać. Albo np wesołe miasteczko a drugie spotkanie w klubie, trochę tańców, trochę rozmów. Chociaż raz zadzwoń i pogadać głosowo, bo smsy są kiepskie pokazują że boisz się, nie stac Cię na odwagę i wtedy tez nie jest atrakcyjny.
Czyli sprawa wygląda tak - poznajesz dziewczynę na poratalu randkowym - wymieniasz kilka wiadomości, później wymiana numerów, potem telefon i umawianie się na spotkanie..zabierasz ją w fajnie miejsce, dużo śmiechu, zabawy i przypadkowego dotyku a kolejne spotkanie np klub i taniec i robi się jeszcze bardziej romantycznie, powinieneś być przy tym spontaniczny ale i nieprzewidywalny. Tylko jak będziecie w klubie to nie proś - zatańczysz? tylko mówisz idziemy teraz tańczyc i bierzesz ją za reke..Nie proś, nie pytaj bo to świadczy o tym że Ty stawiasz siebie dużo niżej niż ją samą a idealnie jest kiedy to Ty jestes nr 1 a ona nr 2, ona nie może czuć że owija Ciebie wokół palca bo wtedy przegrywasz.
Szczególnie np przy wybieraniu w kinie filmu (chociaż tak jak pisałem wg mnie kino odpada na pierwsze 5 spotkań przy nowo poznanej dziewczynie) wtedy jak wybieracie film i Ty nie masz swojego zdania no to kobieta to wyczuwa i wie że może robić co chce..i tracisz mega dużo. Po prostu masz decydować i ona musi to zaakceptować, nawet jak ma swoje zdanie to lepiej dla Ciebie jak Twoja opinia, decyzja jest nr 1:) Po prostu jesteś "silny" a nie cień siebie samego.
Tylko to nie ma być kwestia że jak ona nie chce iść nie wiem na Shreka 3 to Ty dajesz jej po zębach albo dajesz sobie spokój mówiąc że znajdziesz inną która pójdzie..tylko żebys miał swoje zdanie i starał się przekonywac do niego a nie wszystko co dziewczyna chce Ty się godzisz jak piesek przy nodze. Niestety za mało pewni siebie panowie i bez własnego zdania tracą dużo w oczach wielu kobiet.
Krzysztofie z wąsami dałeś koledze cenne rady, ale brzmią one jak z podręcznika dla akwizytorów
Być może kolega umawia się z nieodpowiednimi kobietami po prostu ? Jeśli ktoś jest nieśmiały czy mało pewny siebie, to nie zmieni się nagle w pewnego siebie macho. Są pewne zasady postępowania z kobietami, ale tak naprawdę to zależy od osoby. Są też takie kobiety i znam takich sporo, które lubią facetów nieśmiałych, trochę gapowatych. Takie dwa charaktery prędzej stworzą udany, silny związek niż jakiś "twardziel", który skoro taki jest i ma możliwości podrywać kobiety to prędzej czy później zacznie szukać innej baby.
Prawda jest taka, ze rady nic nie dadzą, bo nic od tak sie nie zmienia - szczegolnie jak sie ma swoje lata. Zmieni sie zycie, moze troche sposob podejscia do kobiet (nie idealizowac, nie stawiac wyzej od siebie, zainteresować nie chwaleniem sie, a prowadzeniem rozmowy itp) i wtedy może coś ruszy. Reszta zmieni sie "sama", jak sie zmieni zycie. Jak nie zmieni to mozna czekac na "akceptacje", gdzie sie spodoba takim jakim sie jest. Najwazniejsze by eliminowac wady z ktorcyh sami jestesmy mocno niezadowoleni, bo to wplywa pozniej na postawe, mowe ciala i sposob wartosciowania znajomosci. Im wiecej mamy wad w sobie tym wiecej akceptujemy w innych, wiec toksyczny schemat i pozniej nie dziwne, ze przyciagamy to co złe,a to co dobre ucieka.
Jolero, a mógłbyś opisać jak wygląda twój dzień? Tylko nie chodzi mi o plan dnia, a bardziej taki opis - tak, jakbyś opisywał swój dzień jakiejś dziewczynie ( nie musi to być dzisiejszy dzień, może być to też wczorajszy czy jakikolwiek inny z ostatnich )
Jolero, a mógłbyś opisać jak wygląda twój dzień? Tylko nie chodzi mi o plan dnia, a bardziej taki opis - tak, jakbyś opisywał swój dzień jakiejś dziewczynie ( nie musi to być dzisiejszy dzień, może być to też wczorajszy czy jakikolwiek inny z ostatnich )
Tylko jak mam opisać swój dzień w ciekawy sposób skoro w moim życiu nic fascynującego się nie dzieje? ![]()
Mój dzień to praca, siłownia, komp, niekiedy jakieś wyjście ze znajomymi. Nie potrafię tego w interesujący sposób opisać.
Dowiedziałem się niedawno od znajomych, że przeważnie jak z Nimi prowadzę rozmowę to gadam o pierdołach.
Iceni napisał/a:Jolero, a mógłbyś opisać jak wygląda twój dzień? Tylko nie chodzi mi o plan dnia, a bardziej taki opis - tak, jakbyś opisywał swój dzień jakiejś dziewczynie ( nie musi to być dzisiejszy dzień, może być to też wczorajszy czy jakikolwiek inny z ostatnich )
Tylko jak mam opisać swój dzień w ciekawy sposób skoro w moim życiu nic fascynującego się nie dzieje?
Mój dzień to praca, siłownia, komp, niekiedy jakieś wyjście ze znajomymi. Nie potrafię tego w interesujący sposób opisać.
Dowiedziałem się niedawno od znajomych, że przeważnie jak z Nimi prowadzę rozmowę to gadam o pierdołach.
Właśnie coś takiego podejrzewałam
Ostatnio nawet na ten temat rozmawiałam z pewnym znajomym, bo wydaje mi się, że ma podobny problem.
Ludzie z reguły spędzają czas w dość monotonny sposób - mało kto zalicza Mt. Everest co miesiąc a co weekend leży na plaży na Seszelach
Większość z nas spędza czas podobnie: wstaje rano, idzie do pracy, wraca z pracy, przygotowuje obiad, potem trochę odpoczywa, surfuje po necie, ogląda film, bierze prysznic i idzie spać.
Tyle że jedni potrafią opisywać swój świat barwnie, a inni widza w nim tylko nudę i monotonię.
Wyobraź sobie dwie kobiety. Obie opisują ci co dziś robiły. Obie sprzątały strych swojej babci.
Byłam dziś u mojej babci, obiecałam jej ostatnio, że zrobię porządek na strychu, bo się tam nazbierało mnóstwo rzeczy przez lata. Wiesz, jak to jest ze strychami - takie prywatne muzeum
.
Moja babcia mieszka pod miastem i autobus tam w soboty nie jeździ, to pojechałam na rowerze. A żeby mieć więcej czasu to pojechałam raniutko i wiesz co... ja już zapomniałam jak piękne są letnie poranki. Pojechałam na skróty, przez łąkę - i ta rosa na trawie, śpiew ptaków - tego się w mieście nie słyszy.
No a potem ciężko pracowałam przez następne kilka godzin pod komendą babci
przed obiadem znalazłyśmy stare pudło ze zdjęciami i po obiedzie babcia zaczęła je przeglądać i przypominać sobie ludzi. Taka nostalgiczna podróż w przeszłość. Wiesz co, ja nawet nie zdawałam sobie sprawy, że babcia była taką ładną dziewczyną. Taki długaśny warkocz miała ![]()
Ogarnęłam z grubsza ten strych i resztę czasu przesiedziałyśmy przy herbacie i tych zdjęciach. Okazało się, ze jestem bardzo podobna do młodszej siostry mojej babci, która zmarła już dawno temu.
Mam zamiar wybrać się tam znów za tydzień - ciekawe jakie skarby znowu odkryję. ![]()
Byłam dziś u mojej babci, obiecałam jej ostatnio, że zrobię porządek na strychu, bo się tam nazbierało mnóstwo rzeczy przez lata. Wiesz, jak to jest ze strychami - takie domowe rupieciarnie ![]()
Moja babcia mieszka pod miastem i autobus tam w soboty nie jeździ więc oczywiście musiałam jechać na rowerze. A żeby mieć więcej czasu to musiałam jechać z samego rana. Jak ja nie cierpię wstawać rano w weekend
Pojechałam na skróty, przez łąkę i tylko sobie tyłek wytrzęsłam na wertepach, powinnam już jechać ulica, jak człowiek, te 15 minut dłużej.
No a potem tyrałam przez następne kilka godzin w kurzu i pajęczynach. Starzy ludzie mają jakąś niebywałą umiejętność zbierania szpargałów i rupieci
A na dodatek jeszcze znalazłam jakieś pudło ze zdjęciami i się zaczęło... Babcia koniecznie chciała mi opowiedzieć całą historię rodziny - co mnie obchodzi jakiś wujek, co umarł 20 lat przed moim urodzeniem? Nie dość, ze jej sprzątam, to jeszcze muszę historyjek wysłuchiwać!
Ogarnęłam z grubsza ten strych, bo przecież nie da się tego całego lamusa opanować w jeden dzień więc pewnie następną sobotę będę musiała jechać tam znowu i po raz kolejny wysłuchiwać babcinych opowiastek
A teraz sam się zastanów z która dziewczyną byś się chciał umawiać ![]()
Ładne historyjki. Dzięki, że mi poświęciłaś czas. Pierwsza pewnie działa bardziej na wyobraźnię. Też bym się chciał nauczyć mówić i pisać, tak aby wzbudzać emocje.
Jak widać studia mnie tego nie nauczyły ![]()