Witam serdecznie Netkobiety! Pisałam tutaj dwa lata temu, i znów wróciłam..!
Bardzo Was proszę o radę. Z góry przepraszam za długość wątku, ale mam odwagę wyżalić się tylko tutaj, anonimowo...
Jestem z moim chłopakiem trzy lata. Odkąd zaczęły się nasze wspólne chwile, poznałam jego historię z byłą dziewczyną,
jego pierwszą miłością. Mówił, że był z nią tylko pół roku, ale to z nią przeżył swój pierwszy raz, dla niego była najpiękniejsza,
i to po niej płakał, kiedy go rzuciła. Teraz, po pięciu latach od tego jego pierwszego związku, mówi, że to nie była miłość, tylko zauroczenie.
Dopiero ze mną poznał co to miłość. Pomiędzy nią a mną miał wiele dziewcząt ?na krótko?, że tak się wyrażę. Był uważany za kobieciarza,
dopóki nie poznał mnie - ponoć zakochał się, ustatkował, i tak zostało.
Wszystko pięknie, ale... Jego była dziewczyna, ta pierwsza miłość, znów jest obecna w naszym życiu. Jakim cudem?
Już dwa lata temu nawiązali kontakt - nie miałam nic przeciwko, przecież czemu nie. Przeprowadzili parę rozmów telefonicznych,
wymienili parę smsów. Myślałam, że na tym się zakończy. I tak głupia sądziłam. Długo. Ale nie miałam racji... Nie mówił mi dłuższy czas,
dopóki sama tego nie odkryłam, że nadal z nią utrzymywał kontakt. Potem już pytany, czy kontaktowali się, bez ogródek mówił, że owszem.
Pół roku temu dodatkowo spotkali się. Niby nie na długo, niby powiedział mi o tym (po fakcie..). Ale po co..? Coś we mnie drgnęło,
jakąś rysa na niezachwianym zaufaniu do niego. Od tego spotkania regularnie wymieniają smsy, rozmawiają na facebooku.
Niejednokrotnie o tym mi mówi, ale częściej nie.. Mówi mi ?to tylko koleżanka..?! Ale czy z koleżanką esemesuje się o pierdołach,
typu ?co dziś robiłeś, piękna pogoda, jem sobie śniadanko, a co u ciebie, a widziałam cię tu i tam, chciałam się z tobą znów spotkać? ...?
Znosiłam to, nic nie mówiłam, aż do czasu wakacji. Jechaliśmy nad morze, na wakacje. Powiedziałam dla ?żartu?, a raczej ironii,
dla mnie bolesnej - ?Co to, Natalka nie pisze do Ciebie? No nie mogę uwierzyć?. A on, zupełnie beztrosko, mówi - ?A powiedziałem jej,
że jadę do pracy i żeby do mnie nie pisała w tym czasie, bo będę zajęty?. Mnie aż się zagotowało w uszach. Jak to - do pracy?
Nie mógł powiedzieć, że jedzie ze mną na wakacje, i nie życzy sobie smsów? Albo mógł po prostu nie odpisywać? To on wolał powiedzieć,
że jedzie do pracy, niż ze będzie ze mną... I, co najlepsze, to on się denerwował, że ja mam jakiś problem, jak mu to zarzuciłam. Ba, dalej - mało tego!
Napisała do niego podczas naszego wypoczynku - ?kiedy wracasz do domu??. On, wspaniałomyślne, a tak naprawdę, żebym nie widziała, nie odpisał jej.
Za to po naszym powrocie, parę dni później, oznajmia mi, że się z nią spotyka! Pytam, gdzie. A on, że u niej w mieszkaniu. Nie na mieście,
nie w neutralnym miejscu, tylko u niej w mieszkaniu. Dla pikanterii dodam fakt, że mieszkanie to stoi puste, w mieście oddalonym 20 km od niej i
15 km od niego. Udali się tam, dla ?koleżeńskiego? spotkania! Myslałam, że umrę z niepokoju.. Mówiłam mu, że to nie jest normalne,
że sobie tego nie życzę, a on tylko krzyczał, tak, krzyczał na mnie, że mu nie ufam. Że nie zasłużył na to, że przecież wiem, że będzie mi wierny.
Że to tylko koleżeńskie spotkanie. Na moje pytania, dlaczego musieli oboje jechać do mieszkania oddalonego tyle kilometrów dla ?towarzyskiego?
spotkania, a nie w miasteczku, w miejscu publicznym, blisko nich, powiedział, że się czepiam. I że przysięga, że mnie nie zdradził..
Dodam, że po tym spotkaniu, piszą ze sobą praktycznie codziennie - wtedy, kiedy mnie nie ma w pobliżu. Skąd wiem..?
Bo tak bardzo boli mnie ta sytuacja, że posunęłam się do przejrzenia jego telefonu - czego bym nigdy nie zrobiła w normalnych warunkach..
Wiele smsmów było pokasowanych - wiem to po wyrwanych z kontekstu treściach i odpowiedziach, zupełnie do siebie nie pasujących, i lukach godzinowych.
A mimo to wiele też zostało.. I, powiedzcie mi, czy to normalne, żeby ona pisała do niego ?Zapomniałeś o mnie.. ;*???
Albo on, zupełnie inny ?To smacznego Ci życzę ;*?..
Dodam jeszcze, że wiele razy było tak, że kiedy był u mnie, ze mną, np. parę dni pod rząd, i kiedy ona napisała, wyciszał telefon,
siadał daleko ode mnie, i esemesował. Kiedy poprosiłam go, żeby napisał, że jest ze mną, to tylko się śmiał i mówił
?Ty mój zazdrosny babolu, po co? Pogadam troche.?..
Niejednokrotnie byłam zdenerwowana, że po co mu ona, czy nie ma kolegów, normalnych koleżanek ze szkoły..
To on powiedział ?Ty masz swoje koleżanki, to ja też moge mieć swoje, prawda?? Na nic tłumaczenia, że to nie to samo..
Do czasu było spokojnie, obywało się bez większych awantur, aż do wczoraj. Znów było to samo, znów ona.
Wykrzyczałam mu, że albo ona, albo ja. A on na to, jeszcze bardziej rozśwcieczony, że albo on albo moje koleżanki. Przecież to niesprawiedliwe!
Czy ja byłam zakochana w moich koleżańkach, które znam od podstawówki...? Czy one na mnie lecą, moga mnie popodrywać? Nie...!
A ONA - TAK!! Skończyło się na tym, że to JA go OGRANICZAM, że na nic mu nie pozwalam, że jestem chorobliwie zazdrosna, i że albo się zmienię, albo on zakończy ze mną trzyletni związek.
Dla uzupełnienia faktów dodam, że ona ma dziecko, półtoraroczne, a od pół roku jest sama, bo facet ją porzucił.. Wszędzie wszyscy wiedzą,
znajomi, że to on ją zostawił, a ona powiedziała Mojemu, że to ona jego zostawiła, bo ?taki miała kaprys?. Komu on wierzy? Jej. A wszyscy inni opowiadają kłamstwa,
w tym nawet jej brat. Mało tego, perfidnie mówi Mu, że ciekawa jest jaka ja jestem, że on się tak ustatkował, że się zakochał. A kłamie mu znów,
bo miałyśmy okazję poznać się osobiście rok temu przez koleżankę. Nie rozmawiałyśmy, ale zostałyśmy sobie przedstawione. Od tej koleżanki dowiedziałam się,
że wypytała się o mnie we wszystkich szczegółach. A mojemu chłopakowi mówi, że nic o mnie nie wie i nawet nie wie jak się nazywam!
Komu on wierzy? Jej. Nie dociera co do niego mówię, bagatelizuje to, nie wierzy mi, że kłamię. Ale czy normalna ?koleżanka? , w takim wypadku
jak ten, wypisywała by tyle, pisała o pierdołach, namawiała na spotkania, kłamała, i jeszcze opowiadała koleżankom, że się spotykają i piszą ze sobą?
Czy tak zachowują się dorośli, 22-letni ludzie? Czy tak powinien zachowywac się mężczyzna, który mówi, że kocha ponad wszystko...? Gdyby nie ONA,
byłoby jak w bajce...
O, zapomniałam o najważniejszym! Kiedy flirtował z inną dziewczyną, jeszcze długo przede mną, a ta jego była znów się odezwała po paru miesiącach po zerwaniu z nim, przespał sie z nią. A dlaczego? On sam tego nie wie.
Co sądzicie? Co mam robić? To ja mam urojenia, ja jestem chorobliwie zazdrosna, czy to on robi coś nie tak...? Błagam, proszę o pomoc..! Najbardziej boję się tego, jak zachwiała się moja ufność w niego. Kiedyś byłam pewna - teraz już nie jestem. Teraz nie śpię w nocy, w której nie ma go przy mnie, bojąc się, że może jest z nią...?