Hej dziewczyny ( i nie tylko).
Pisze do Was, bo próbuje sobie jakoś poradzić z moim "problemem", który pewnie dla wielu z Was może wydać się śmieszny.
Jestem w związku już kilka lat, od pół roku mieszkamy razem. On jest starszy ode mnie o 6 lat ( ja mam 27 ).Kocham go i chciałabym z nim być.. mam tylko taki problem, z którym czasem mi ciężko. On praktycznie w ogole mnie nie przytula, nie dotyka, nie chwyta za ręke, nie całuje na dzień dobry/do widzenia. I może nawet byłoby to jakoś do"przeżycia".. ale on nie pozwala mi sie "zblizac" do niego. ODpycha mnie kiedy probuje się przytulic, reaguje nerwowo kiedy próbuje go dotknąc, gdy uda mi się pocałować go w czubek głowy obrusza się odrazu że dlaczego to robie skoro wiem że on tego nie lubi. No tak.. bo wiem, że tego nie lubi, a mimo wszystko czasem próbuje wciąż.. mimo że to naprawde nie jest fajne uczucie, kiedy osoba którą kochasz sie od Ciebie odsuwa.. I wiem co sobie myslicie, że pewnie coś ze mną nie tak.. Ale nie jestem jakimś potworem, waże 64 kg przy 173 cm wzrostu. Chociaz miałam moment ze wazylam 59.. czy to mogłoby być przyczyną ? Dodam że na poczatku jak się poznawaliśmy, to potrafil leżeć obok mnie i mnie przytulac, zawsze gdy sie widzielismy to na dzien dobry mnie przytulal.. a potem to jakos.. sie rozeszlo.. i juz od kilku lat praktycznie nie dość że nie robi tego sam z siebie to nie pozwala mi na to. Nie mówi mi też że mnie kocha "bo tak ma", tak to zawsze tłumaczy, że nie lubi rozmawiać o uczuciach. choć zdarza mu się.. raz na pół roku. Jak np się pokłócimy.. i ja myśle sobie żeby to skończyć.. to on wtedy potrafi powiedzieć że mnie kocha. Ale tak to nie bardzo..
I właściwie może źle o tym wszystkim zaczełam.. bo nie chodzi mi o to co zrobic zeby zmienił zdanie - i chociaż mnie nie odpychał.. JA wiem, że on się nie zmieni. Mimo że mu tłumaczyłam wiele wiele razy że to dla mnie wazne, że tego potrzebuje, że brakuje mi jego bliskosci.. to on mowi że tego nie zmieni. Może kilka razy na 2/3 dni byla poprawa, że podszedł do mnie sam z siebie i przytulił.. no ale po kilku dniach wszystko wraca do normy, łącznie z odpychaniem mnie - co w gruncie rzeczy jest najbardziej przykre. bo czuje jakby cos po prostu bylo ze mna nie tak. W każdym razie- sens tego wątku jest taki - czy osoby, które chodziły do psychologa są mi w stanie powiedzieć - czy taki psycholog jest np w stanie pomóc mi pozbyć się tej mojej potrzeby bliskości ? Czy są jakieś terapie, które pomagają "wyprzeć" takie nieporządane zachowania, potrzeby ? To byłoby rozwiązanie mojego problemu. Żeby być takim jak on, żeby tego nie potrzebować.. wtedy by zniknal problem - a na tym bardzo mi zależy.
Teraz czasem po prostu.. zdarza mi się płakać gdy nie widzi. łapie doła. przykro mi jest. czuje się jak piate koło u wozu. Chciałabym się po prostu tych emocji pozbyc - i jestem w stanie zainwestowac w jakąs terapie, tylko no właśnie - chciałabym usłyszeć z Waszej strony czy jest to mozliwe ?
To też nie o to chodzi że on jest jakiś super zimny drań. Mamy 2 koty ( uwielbiam koty
) i on potrafi kilkanascie razy dziennie wziac je na rece, poprzytulac, wygłaskac, podrapac :)nawet zabiera je czasem do łozka na dzemke
żeby z nim spały. Wiec to nie jest tak że jest zimny jak lód. No tylko że ze mna jest troche inaczej. Ja estem typ takiej ciepłej kluchy, mówie mu że go kocham, nawet mimo że w odpowiedzi zwykle jest milczenie. no ale tak mam i chyba wychodze z założenia że chce żeby o tym wiedział. Co zreszta tez staram się pokazywac na co dzien, nie tylko mówić.
On np jest taki, że potrafi robic prezenty, bez okazji, nawet całkiem drogie.. ja mu już wiele razy mowilam że np zamiast kolejnego prezentu to ja bym wolała żeby mnie np raz w tygodniu przytulił przez np miesiąc żeby tak raz w tygodniu.. dla niego chyba prosciej iść i cos kupic. i ja to doceniam ! nie zrozumcie mnie zle.. wiem że czasem dziewczyny tu pisza ze facet nie pamieta o uodzinach czy kwiatow nie kupuje czy cos.. no to pod tym wzgledem ja o nim slowa zlego nie moge powiedziec, kiedys na urodziny dostalam rower to sie ze szczescia poplakalam.. ale po prostu.. pewnie nie kazzdy to zrozumie.. ale wolałabym chyba jeździć starym gratem - ale żeby mój chłopak mnie przytulił np chociaz raz w tygodniu.
Ktoś pomoże ? Z góry dziękuję.
Ps. Z seksem jest ok. Oboje lubimy "eksperymentowac" ( chociaz on moze minimalnie mocniej niz ja) - i na tej plaszczyznie potrafimy sie dogadac, szczegolnie gdy sa jakies ponczochy, czy szpilki
ale to jakby nie ma zwiazku ani zadnego przelozenia na to co sie dzieje " w dzien" ;/