Zwierzę na wsi jak rzecz - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 52 ]

Temat: Zwierzę na wsi jak rzecz

W jednym z pospolitych gospodarstw na wsi żyje pies, któremu z brzucha wisi jakieś raczysko w wielkości pięści. W stodole urodziły się niedawno młode kotki, mają czerwone opuchnięte oczy, są słabe i nie bawią się tak jak zdrowe szkraby. Byłam zszokowana, że właściciele w ogóle się tym nie przejmują i nie leczą, wręcz czekają, aż sam problem się rozwiąże. Kiedy podpytałam trochę to dowiedziałam się, że takie zwierzęta są tam w co drugim gospodarstwie i że tu inaczej się traktuje zwierzęta, jak rzecz. Miałam ochotę zabrać te maluchy do domu, ale nie mam gdzie ich trzymać, posiadam już 3 koty i martwiłam się o ich zdrowie. Czy można coś z tym zrobić, jakoś pomóc biedakom?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

napisz moze jakie to wojewodztwo, miejscowosc

3 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-06 12:47:50)

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
sophie2 napisał/a:

napisz moze jakie to wojewodztwo, miejscowosc

Woj. dolnośląskie, pow. milicki, gm. Krośnice.
Wydaje mi się jednak, że to proceder na szeroką skalę ogólnie w polskich wsiach.
U tego gospodarza co roku rodzą się młode kocięta, dotychczas ich populację likwidował pies. Są prowadzone różne akcje sterylizujące, ale trzeba zająć się dorosłymi kotami na jakiś czas.

4

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

niestety ja ich nie wezme nie mieszkam nawet w okolicach. moze warto byloby zaangazowac telewizje  , reportaz moze pomoglby w tym, aby ktos zwrocil na to uwage

5

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Zazdrosna, a szukałaś w sieci czy znajduje się w okolicy Straż dla Zwierząt?
Możesz zadzwonić, zgłosić sprawę i poprosić o pomoc dla zwierzaków.
Jeśli coś takiego funkcjonuje (a myślę, że tak), to nie powinnaś zwlekać i poprosić ich o pomoc. Oni już się tym wszystkim należycie zajmą.

6

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Zrozumcie tam to norma, dzieci nie są uczone dbania o zwierzęta, to tylko zabawki na chwilę. Jak jeden padnie to będzie przecież następne. Nie chcę nikomu narobić problemu, wezmą mnie za wariatkę.

7

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

wcale nie musi sie wydac ze to Ty. reporterzy moga zachowac to dla siebie kto o tym powiedzial oni sie uciesza ze maja temat

8 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-08-06 13:42:48)

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Tu masz namiary na organizacje w tym regionie,którym powinnaś to zgłosić.Warto też nie tylko zadzwonić ale wysyłać maile ze zdjęciami w jakich warunkach żyją zwierzaki.

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami  Oddział w Legnicy miasto:59-220 Legnica,ulica:Złotoryjska 50/1email:legnica.toz@gmail.comwww:www.toz.legnica.pl

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami - Oddział w Polkowicach
Kolejowa 4 lok. 15
59-100 Polkowice
Polska
gmina: Polkowice
powiat: polkowicki
województwo: dolnośląskie
Tel.: 76 749 78 15


Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt
OTOZ ?ANIMALS?

Inspektorat w Lublińcu
ul. Cebulskiego 6/26
42-700 Lubliniec
otoz.animals@interia.pl


Insp .Beata Żółkiewska - tel. 660 737 137
Insp. Małgorzata Tychowska - tel. 793 147 805
Insp. Magdalena Ziółek - tel.  607 166 323


* For Animals- Wrocław www.foranimals.wroclaw.pl
* Straż dla Zwierząt Wrocław, Kudowa Zdrój www.strazdlazwierzat.wroclaw.pl
* Front Wyzwolenia Zwierząt Polkowice, Radwanice fwz.jawsieci.pl/kimjestesmy-fwz/index.htm
* Fundacja Ochrony zwierząt i Ochrony Polskiego Dziedzictwa Przyrodniczego ?Mrunio? Jaszkowa Dolna/Kłodzko http://bazy.ngo.pl/search/info.asp?id=135359


Dobrze też byłoby żebyś problem nagłośniła np. na portalu dogomania.pl. Jest tam sporo osób działających w organizacjach,często od razu jadą pod wskazany adres.

Niestety na wielu wsiach taka sytuacja to norma.Wiele lat z tym walczyłam ale za każdym razem widzę jak wiele jest do zrobienia.Mentalności niektórych nie zmienisz inaczej niż zastraszając albo egzekwując kary.

9

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Zgadza się - na wsiach bywa tragicznie ! Metrowy łańcuch, połatana buda i nikt nie widzi problemu.
Donosić na takich i już!

10

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Donosic i tyle, albo zabrac zwierzeta.
Ja raz zabralam i tyle. Co mi zrobia? Papieru na zwierzaka nie maja, policja ma gdzies to ze komus zwierzaka zabralam.

11

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

u mnie w okolicy na szczescie nie bylo takiego przypadku. najczesciej jednak jest tak ze psy biegaja bez ogrodzenia sni kojca czy lancucha a sa grozne bo ganiają rowerzystow i strach ulica jechac hmm

12

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

to tez jest nieodpowiedzialne , psa puszczac tak bez nadzoru.

13

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Mam letni dom na wsi i wieczorami widzę stada psów przebiegających ruchliwą drogę krajową.Nie każdemu uda się przeżyć.
Ostatniego wieczoru wybiegłam na taras bo usłyszałam przeraźliwy pisk psa,którego zagryzło stado...Nie zdążyłam mu pomóc...

14

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
sophie2 napisał/a:

u mnie w okolicy na szczescie nie bylo takiego przypadku. najczesciej jednak jest tak ze psy biegaja bez ogrodzenia sni kojca czy lancucha a sa grozne bo ganiają rowerzystow i strach ulica jechac hmm

A kto powiedział, że te psy nie są bezpańskie???

Nie znoszę generalizowania... Nigdy Wam tu piszącym nie zdarzył się zapewne widok wylatującego przez okno kota/psa z samochodu (jadąc samochodem 3-krotnie takie coś widziałem). I zawsze to był miesiąc przedurlopowy, więc zwierzak prawdopodobnie zawadzał "miastowym" nie "wieśniakom" i trzeba się go było jakoś pozbyć... Jeśli zwierzak przeżył, to potem się wałęsa zagubiony w nowym środowisku, może przeżyje a może nie, jeśli zdziczeje/stanie się agresywny to pozostaje tylko złapanie i uśpienie kiedyś czyjegoś domowego pupila...

15

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Jesli byl domowy a pozniej zdziczeje to moze byc udomowiony juz bez przesady.
Psy z walk psow znajduja domy i sa kochane.

16

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
assassin napisał/a:
sophie2 napisał/a:

u mnie w okolicy na szczescie nie bylo takiego przypadku. najczesciej jednak jest tak ze psy biegaja bez ogrodzenia sni kojca czy lancucha a sa grozne bo ganiają rowerzystow i strach ulica jechac hmm

A kto powiedział, że te psy nie są bezpańskie???

Nie znoszę generalizowania... Nigdy Wam tu piszącym nie zdarzył się zapewne widok wylatującego przez okno kota/psa z samochodu (jadąc samochodem 3-krotnie takie coś widziałem). I zawsze to był miesiąc przedurlopowy, więc zwierzak prawdopodobnie zawadzał "miastowym" nie "wieśniakom" i trzeba się go było jakoś pozbyć... Jeśli zwierzak przeżył, to potem się wałęsa zagubiony w nowym środowisku, może przeżyje a może nie, jeśli zdziczeje/stanie się agresywny to pozostaje tylko złapanie i uśpienie kiedyś czyjegoś domowego pupila...

wiem, ze nie aa bezpanskie bo wybiegaja z podworka wlascicieli i czesto oni je wolaja ale zawsze za pozno

17

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
sophie2 napisał/a:

wiem, ze nie aa bezpanskie bo wybiegaja z podworka wlascicieli i czesto oni je wolaja ale zawsze za pozno

Skoro tak, to na to są paragrafy jakby co...

NinaLafairy napisał/a:

Jesli byl domowy a pozniej zdziczeje to moze byc udomowiony juz bez przesady.
Psy z walk psow znajduja domy i sa kochane.

Nigdy nie zaryzykowałbym przygarnięcia psa po walkach, agresywnej natury nie da się oszukać, zbyt wielkie jest ryzyko, że znowu mu "odbije", dorosły prawdopodobnie da sobie radę, dziecko nie ma szans...

18

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Nie sa agresywne z natury, tylko sa tak wychowane.
Znam osobe, ktora przygarnela i ma dzieci. I dzieciom sie nic nie stalo, a pies byl cale zycie bardzo lagodny az do smierci w poznej starosci.
Oczywiscie lepiej nie ryzykowac, jesli nie umiesz sobie z takim czyms poradzic.
Ja bym zadnego psa wiekszego nie wziela, bo bym go nie ogarnela i nie wychowala dobrze.

19

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
NinaLafairy napisał/a:

Nie sa agresywne z natury, tylko sa tak wychowane.
Znam osobe, ktora przygarnela i ma dzieci. I dzieciom sie nic nie stalo, a pies byl cale zycie bardzo lagodny az do smierci w poznej starosci.
Oczywiscie lepiej nie ryzykowac, jesli nie umiesz sobie z takim czyms poradzic.
Ja bym zadnego psa wiekszego nie wziela, bo bym go nie ogarnela i nie wychowala dobrze.

A widzisz teraz ludzie przeliczają się z własnymi siłami i co jakiś czas jest raban, że ktoś został pogryziony czy nawet zagryziony. Niby rasy agresywne należy zgłaszać, ale nie oszukujmy się, to martwy przepis, poza tym są jeszcze krzyżówki tych ras, nie wiem czy te same przepisy obowiązują, ale zwierzak charakterologicznie jest taki sam...

PS Akurat ja świetnie sobie radzę nawet z dużymi egzemplarzami, ale nie narażałbym swoich bliskich na ewentualny wybuch... i to niekoniecznie psa po walkach, a po prostu rasy agresywnej.

PS2 Jednak będę obstawał przy swoim, że niektóre rasy są agresywne i mimo tresury zawsze mogą wybuchnąć i narobić kłopotów.

20

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Rasy agresywne to mit, ktory zostal juz obalony.
Zachowanie agresywne psa wynika w porazajacej wiekszosci z nieswiadomosci ludzi.

21

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Znalazłam dom dla kilkudziesięciu takich wiejskich kotów, głównie przeznaczonych do utopienia, sama szczepiłam i odrobaczałam a potem znajdowali się dobrzy ludzie. To było kiedyś, 15 lat temu, byłam mlodsza. Teraz brakuje mi czasu na ratowanie świata:( Dlatego cieszę się, że są takie cudowne osoby jak Ty. Zarażaj innych swoją pasją i nie poddawaj się. Należy tylko pamiętać, że znajdowanie domów dla kociaków to działania doraźne. W ten sposób leczymy skutki ale nie likwidujemy przyczyn, które tkwią głęboko w wiejskiej gospodarczej mentalności- "zwierzę jest użytkowe, nie czuje, nie myśli". Należy też edukować społeczeństwo, głównie przez internet, nagłaśniać, mówić, uwrażliwiać i wspierać fundacje/instytucje zajmujące się cierpieniem zwierząt. Życzę powodzenia i zobaczysz jaka to radość, kiedy uratuje się takie bezbronne kociątko, które nie miało pojęcia co to dotyk kochającego człowieka i własny ciepły dom:) każdy powinien choć raz tego doświadczyć. Pamięta się to uczucie długie lata a może i całe życie a czasem wzruszający jest i uśmiech, szczęście na twarzy człowieka, który koteczka przygarnął... w mieście też widziałam takie piwniczne głodne chore biedy więc pole do działania dla grupy pasjonatów jest wszędzie.

22 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-08-06 22:37:40)

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
assassin napisał/a:

agresywnej natury nie da się oszukać, zbyt wielkie jest ryzyko, że znowu mu "odbije", dorosły prawdopodobnie da sobie radę, dziecko nie ma szans...

Ach,jak ja lubię "znaffcóff",którzy psa rasy agresywnej widzieli tylko na  drugiej stronie ulicy.Takie psy są kochane i wpatrzone w swojego właściciela.Nie tolerują jedynie innych psów ale i tego da się je nauczyć.

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
zazdrosna13 napisał/a:

Zrozumcie tam to norma, dzieci nie są uczone dbania o zwierzęta, to tylko zabawki na chwilę. Jak jeden padnie to będzie przecież następne. Nie chcę nikomu narobić problemu, wezmą mnie za wariatkę.

Opinią ludzką absolutnie bym się nie przejmował. Zwierzęta potrzebują takich "wariatów" niczym przysłowiowa kania dżdżu.
Gojko 102 należą Ci się wielkie brawa za Twój post.
Assassinie nieodpowiednio prowadzona tresura może agresję psią jeszcze zwiększyć. Osobiście rozpatruję agresję najlepszych przyjaciół człowieka w kategoriach osobniczych, nie zaś rasowych.

24

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Nie wiem na których wsiach tak jest, w okolicach mojej babci nie robi się takich rzeczy. Co jakiś czas jeździ weterynarz i moja babcia zawsze szczepi wszystkie zwierzątka. Jakiś czas temu jak pieskowi coś się stało z okiem (nie wiem czy się pogryzł z innym psem czy na coś zachorował), to babcia jeździłam z nim do weterynarza do miasta i zapuszczała specjalne kropelki i nawet wiązała mi lapki jakimś pluszem żeby nie rozdrapywal sobie tego oka. Owszem, pieski są na noc wiązane na łańcuch (chociaż nie zawsze), za dnia raczej biegają sobie luzem, wchodzą do domku, ale brama jest zamknięta. Czasami babcia jak idzie się przejść to pieski biegną za nią na 'spacerek' smile Oczywiście, że wdają się w bójki czasami z nowymi psami sąsiadów, ale rozchodzi się po kościach i potem jest spokój. Nie wiem czemu, skoro na wsi babcie potrafią tak dbać o swoje zwierzątka (są jeszcze 4-5 kotów, kurczaczki i świnki), to dlaczego miastowi wyrzucają swoich pupili skoro sami podjęli się ich opieki. Jeśli nie chcą już opiekować się zwierzątkiem to można je komuś oddać, zawieźć do schroniska, podrzucić babci na wieś na wakacje smile Swoją drogą kot i pies z mojego rodzinnego domu też jeżdżą do babci na "urlop" wakacyjny tongue

25

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
gojka102 napisał/a:
assassin napisał/a:

agresywnej natury nie da się oszukać, zbyt wielkie jest ryzyko, że znowu mu "odbije", dorosły prawdopodobnie da sobie radę, dziecko nie ma szans...

Ach,jak ja lubię "znaffcóff",którzy psa rasy agresywnej widzieli tylko na po drugiej stronie ulicy.Takie psy są kochane i wpatrzone w swojego właściciela.Nie tolerują jedynie innych psów ale i tego da się je nauczyć.

Czemu zacytowałaś tylko wygodny dla siebie fragment, bez wycinka o udziale w walkach...?? Poza tym skąd wiesz co widziałem, gdzie i kiedy...??

Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:

Assassinie nieodpowiednio prowadzona tresura może agresję psią jeszcze zwiększyć. Osobiście rozpatruję agresję najlepszych przyjaciół człowieka w kategoriach osobniczych, nie zaś rasowych.

W sumie trudno się z tym nie zgodzić... Z tym że potencjał np. amstaffa będzie inny od potencjału np. labradora, a może się mylę...?

26 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-08-06 22:37:00)

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
assassin napisał/a:
gojka102 napisał/a:
assassin napisał/a:

agresywnej natury nie da się oszukać, zbyt wielkie jest ryzyko, że znowu mu "odbije", dorosły prawdopodobnie da sobie radę, dziecko nie ma szans...

Ach,jak ja lubię "znaffcóff",którzy psa rasy agresywnej widzieli tylko na po drugiej stronie ulicy.Takie psy są kochane i wpatrzone w swojego właściciela.Nie tolerują jedynie innych psów ale i tego da się je nauczyć.

Czemu zacytowałaś tylko wygodny dla siebie fragment, bez wycinka o udziale w walkach...?? Poza tym skąd wiesz co widziałem, gdzie i kiedy...??

Hmmm...może dlatego,że chodziło Ci o WALKI PSÓW a nie PSÓW Z LUDŹMI?

Pewnie nie słyszałeś o karelskich psach na niedźwiedzie-są to psy myśliwskie a np. wśród Azjatów psy te ćwiczone są właśnie do walk.
Nie wiem też czy wiesz,że charty potrafią również zagryźć innego psa.Szczególnie polujące Borżoje.

27 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-06 22:45:58)

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Zazdrosna, mogę pomóc, przynajmniej postarać się pomóc. Spróbujmy powalczyć wink
Teraz wyjeżdżam - wracam pod koniec przyszłego tygodnia.
Weźmiemy może i nagramy to wszystko - również zachowanie właścicieli. Potem.. "Uwaga" TVN.
Mieszkasz w okolicach Milicza (ja nie, ale dojechać mogę, tylko sama trochę się boję łazić po posesjach, także liczę na wsparcie). No i nie znam tej okolicy, byłam tam chyba raz w życiu, kojarzę tylko te stawy.

A co do wsi - będę szczera. Owszem, zdarzają się tam naprawdę cudowni ludzie, ale mam o wsiach (i jej mieszkańcach) złe mniemanie. Złe traktowanie zwierząt, złe podejście do dzieci (mają "pomagać" - czyli harować bez wynagrodzenia zamiast się uczyć), często dość prymitywni ludzie. W miastach ludzie chyba biorą zwierzęta z większą świadomością, lepiej traktują dzieci - ich obowiązkiem jest nauka, struktura wykształcenia jest o wiele lepiej rokująca.

28 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-06 22:50:20)

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
zazdrosna13 napisał/a:

Zrozumcie tam to norma, dzieci nie są uczone dbania o zwierzęta, to tylko zabawki na chwilę. Jak jeden padnie to będzie przecież następne. Nie chcę nikomu narobić problemu, wezmą mnie za wariatkę.

Posłuchaj, możemy tym zwierzakom pomóc!
Właśnie TRZEBA IM NAROBIĆ PROBLEMÓW. Inaczej to nigdy się nie skończy!
Jeśli można pomóc choć jednemu, a nie wszystkim, to warto to zrobić!
Wezmą za wariatkę? A niech myślą co chcą! Mnie niektórzy mają za wariatkę i co z tego? Mam ich w głębokim poważaniu!
Norma? Z takimi normami trzeba walczyć. A dzieci? trzeba tłumaczyć, że mamusia nie ma racji i zapytać, czy byłoby zadowolone z tkwienia na metrowym łańcuchu.

Zazdrosna - osoby które nic z tym nie robią, bo "nie chcą komuś narobić problemu" nie są o wiele lepsze od osób które tak traktują zwierzęta. Pomyśl o tym, proszę, i odezwij się do mnie. Będę to forum sprawdzać codziennie, nawet na wakacjach.

29

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Nie ma czegoś takiego jak rasy agresywne to bzdura, problem polega na tym że ludzie chcący mieć agresywnego psa, wybierają właśnie te rasy które tak się nazywa i dlatego statystyki są takie, a nie inne, bo są takie popaprańce które chcą mieć agresywne zwierzęta.

Wszystko zależy od wychowania i tego jakie pies ma warunki do życia.

A Ty autorko postu, możesz zgłosić się na policję, straż miejską oraz do odpowiednich organizacji czy nawet do telewizji.

30

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
assassin napisał/a:
sophie2 napisał/a:

wiem, ze nie aa bezpanskie bo wybiegaja z podworka wlascicieli i czesto oni je wolaja ale zawsze za pozno

Skoro tak, to na to są paragrafy jakby co...

NinaLafairy napisał/a:

Jesli byl domowy a pozniej zdziczeje to moze byc udomowiony juz bez przesady.
Psy z walk psow znajduja domy i sa kochane.

Nigdy nie zaryzykowałbym przygarnięcia psa po walkach, agresywnej natury nie da się oszukać, zbyt wielkie jest ryzyko, że znowu mu "odbije", dorosły prawdopodobnie da sobie radę, dziecko nie ma szans...

Nie ma czegoś takiego jak "agresywna natura"
Jest tylko złe traktowanie przez człowieka-potwora.

31

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
Małpa69 napisał/a:

Nie ma czegoś takiego jak rasy agresywne to bzdura, problem polega na tym że ludzie chcący mieć agresywnego psa, wybierają właśnie te rasy które tak się nazywa i dlatego statystyki są takie, a nie inne, bo są takie popaprańce które chcą mieć agresywne zwierzęta.

Wszystko zależy od wychowania i tego jakie pies ma warunki do życia.

A Ty autorko postu, możesz zgłosić się na policję, straż miejską oraz do odpowiednich organizacji czy nawet do telewizji.

Ja bym chciała autorce (a właściwie to tym zwierzakom) pomóc, bo mieszkam w sumie niedaleko - znaczy mogłabym tam dojechać, bo po prostu takich rzeczy słuchać nie mogę, a potem nie mogę spojrzeć w lustro z myślą, że nic nie zrobiłam, a wiedziałam że się coś takiego dzieje.
Może nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w "interwencjach" - do tej pory "zbierałam" zwierzaki z ulicy i upomniałam jednych sąsiadów rodziców, żeby nie trzymali psa przywiązanego z pozytywnym skutkiem (zabrali psa do domu, bo kobieta która tam mieszkała była w porządku - facet ponoć marudził, wiem z rozmowy z nią). Ale myślę, że dam sobie radę - jedyne czego się boję to agresywnych psów (niestety mam taki lęk) i ludzi.

No ale nie znam terenu - w Miliczu byłam raz w życiu przejazdem, w Krośnicach nigdy. Także potrzebuję bezwzględnie dobrej woli i chęci pomocy ze strony Autorki smile

32

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Dziękuję wszystkim za odpowiedź, zwłaszcza Kammis i Gojce.
Znam tych gospodarzy i mam z nimi dobre relacje, które z wielu powodów jestem zmuszona utrzymywać, dlatego nie chcę narobić im i sobie problemów. Gdyby znalazł się ktoś, kto byłby w stanie zająć się kociętami na jakiś czas, to pewnie nie byłoby problemu żebym mogła je z stamtąd zabrać. Mogę nawet sfinansować im wizytę u weterynarza. Maluchy wyleczone i wysterylizowane mogłyby tam nawet wrócić, bo gdzie spać w zimie i jedzenie mają. Fajnie byłoby wysterylizować też dorosłe koty.
Chciałam zwrócić uwagę na ogólny problem zwierząt na wsiach. Nie znam się na hodowaniu zwierząt, ale dla mnie byk, który od małego do dyspozycji ma tylko pomieszczenie w którym może się jedynie obrócić, bez wychodzenia na zewnątrz to wegetacja, a tak właśnie się tam robi, psy są trzymane w podobnych warunkach.

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
assassin napisał/a:
gojka102 napisał/a:
assassin napisał/a:

agresywnej natury nie da się oszukać, zbyt wielkie jest ryzyko, że znowu mu "odbije", dorosły prawdopodobnie da sobie radę, dziecko nie ma szans...

Ach,jak ja lubię "znaffcóff",którzy psa rasy agresywnej widzieli tylko na po drugiej stronie ulicy.Takie psy są kochane i wpatrzone w swojego właściciela.Nie tolerują jedynie innych psów ale i tego da się je nauczyć.

Czemu zacytowałaś tylko wygodny dla siebie fragment, bez wycinka o udziale w walkach...?? Poza tym skąd wiesz co widziałem, gdzie i kiedy...??

Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:

Assassinie nieodpowiednio prowadzona tresura może agresję psią jeszcze zwiększyć. Osobiście rozpatruję agresję najlepszych przyjaciół człowieka w kategoriach osobniczych, nie zaś rasowych.

W sumie trudno się z tym nie zgodzić... Z tym że potencjał np. amstaffa będzie inny od potencjału np. labradora, a może się mylę...?

Labrador trzymany na łańcuchu z pewnością wykazywał będzie wyższy poziom agresji niż amstaff błogo śpiący na ulubionej kanapie. Innymi słowy oprócz agresji wrodzonej istnieje nabyta. A, ta jest niebezpieczniejsza.
Kammiś jestem pełen szacunku dla Ciebie. Wielkie brawa i podziękowania za Twoją postawę! Z tego co pisze Autorka tematu, nie będziesz miała okazji do działania.

34

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
zazdrosna13 napisał/a:

Dziękuję wszystkim za odpowiedź, zwłaszcza Kammis i Gojce.
Znam tych gospodarzy i mam z nimi dobre relacje, które z wielu powodów jestem zmuszona utrzymywać, dlatego nie chcę narobić im i sobie problemów. Gdyby znalazł się ktoś, kto byłby w stanie zająć się kociętami na jakiś czas, to pewnie nie byłoby problemu żebym mogła je z stamtąd zabrać. Mogę nawet sfinansować im wizytę u weterynarza. Maluchy wyleczone i wysterylizowane mogłyby tam nawet wrócić, bo gdzie spać w zimie i jedzenie mają. Fajnie byłoby wysterylizować też dorosłe koty.
Chciałam zwrócić uwagę na ogólny problem zwierząt na wsiach. Nie znam się na hodowaniu zwierząt, ale dla mnie byk, który od małego do dyspozycji ma tylko pomieszczenie w którym może się jedynie obrócić, bez wychodzenia na zewnątrz to wegetacja, a tak właśnie się tam robi, psy są trzymane w podobnych warunkach.

I naprawdę nie chcesz nic z tym zrobić? Zamierzasz się tak godzić i na to codziennie patrzeć? Bo ja nie mogłabym patrzeć, ale na siebie samą w lustrze w takiej sytuacji.
Sytuacja z kotami (dorosłymi zwłaszcza) jest o tyle lepsza, że kot jako zwierzę wolnożyjące daje sobie radę. Moja babcia prawie całe życie karmiła koty wolnożyjące, przyjeżdżając do niej miałam okazję to obserwować. Najgorszy jest brak sterylizacji.  Dla własnych dobrych relacji zamierzasz poświęcać dobro tych zwierzaków, właściwie to narażasz je na śmierć w męczarniach. Nie rozumiem w takim razie, po co pisałaś na tym forum w tej sprawie.
Co do psa i byka - to gorsze niż wegetacja. Wegetują rośliny. A zwierzęta mają silnie rozwinięty układ nerwowy i żyją i cierpią.
To, że tak się tam robi nie znaczy, że tak musi zostać.

35 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-07 14:54:11)

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:
assassin napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Ach,jak ja lubię "znaffcóff",którzy psa rasy agresywnej widzieli tylko na po drugiej stronie ulicy.Takie psy są kochane i wpatrzone w swojego właściciela.Nie tolerują jedynie innych psów ale i tego da się je nauczyć.

Czemu zacytowałaś tylko wygodny dla siebie fragment, bez wycinka o udziale w walkach...?? Poza tym skąd wiesz co widziałem, gdzie i kiedy...??

Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:

Assassinie nieodpowiednio prowadzona tresura może agresję psią jeszcze zwiększyć. Osobiście rozpatruję agresję najlepszych przyjaciół człowieka w kategoriach osobniczych, nie zaś rasowych.

W sumie trudno się z tym nie zgodzić... Z tym że potencjał np. amstaffa będzie inny od potencjału np. labradora, a może się mylę...?

Labrador trzymany na łańcuchu z pewnością wykazywał będzie wyższy poziom agresji niż amstaff błogo śpiący na ulubionej kanapie. Innymi słowy oprócz agresji wrodzonej istnieje nabyta. A, ta jest niebezpieczniejsza.
Kammiś jestem pełen szacunku dla Ciebie. Wielkie brawa i podziękowania za Twoją postawę! Z tego co pisze Autorka tematu, nie będziesz miała okazji do działania.

Nie ma za co bić braw, moja postawa jest naturalna - wydaje mi się, że każdy po prostu powinien ją mieć. Teraz mam ochotę sama tam jechać, a znam jedynie nazwę gminy. Ludzie myślą, że "nic się nie da zrobić", a naprawdę da się zrobić bardzo dużo. W schroniskach tym zwierzętom byłoby nawet lepiej - przynajmniej miałyby opiekę weterynaryjną i w miarę odpowiednie żywienie. Oczywiście nie mówię o pseudoschroniskach. Ale to we Wrocławiu nie jest tak tragiczne, a zapewne tam by trafiły. No i pracują tam porządni ludzie, którzy wiedzą, co robią. Ja na przykład kiedyś jechałam autobusem i zobaczyłam dwa psy w pobliżu drogi - zawiadomiłam, pojechali, sprawdzili, okazało się że mają gdzie mieszkać, są nieźle żywione, nietrzymane na łańcuchu, pouczyli o tym żeby dobrze zamykać bramę i nie zabrali zwierząt, bo uznali, że tak będzie dla nich lepiej. Jechałam kilka razy - brama była dobrze zamknięta.

Naprawdę czasami wystarczy odrobina dobrej woli żeby coś zmienić na lepsze. Zazdrosna, nie mówię, że uda się w każdym przypadku, ale może pomyśl, że udałoby się choć w jednym? Nie zmienisz całego świata, ale cały świat zmieni się dla tego jednego zwierzaka. Nie warto poświęcić interesu tych bestii (bo ludźmi ich nie nazwę) dla czegoś takiego?

A co do tematu - tak zwierzęta często traktuje się jak rzeczy, i to nie tylko na wsiach. Ale dopóki będą ludzie, którzy wolą o tym pisać a nie pomóc to niewiele się zmieni.

36

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Kammiś, zajmiesz się tymi kociakami, przynajmniej na jakiś czas? Ja mam małe mieszkanie i nie mogę ich wziąć. Piszę tylko, że nie od razu trzeba ludzi karać, tylko uświadamiać.

37

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
zazdrosna13 napisał/a:

Kammiś, zajmiesz się tymi kociakami, przynajmniej na jakiś czas? Ja mam małe mieszkanie i nie mogę ich wziąć. Piszę tylko, że nie od razu trzeba ludzi karać, tylko uświadamiać.

Nie mogę zająć się kotami, bo moje zwierzę nie toleruje innych. Już dawno chciałam mieć drugie, ale nie mogę. Ale można po prostu udać się do weterynarza we Wrocławiu podczas akcji sterylizacyjnej.
Ja jednak widzę też inny problem - pies z guzem, psy trzymane w brudzie i na krótkich łańcuchach, w prowizorycznych budach. Akurat na wsi koty to mniejszy problem - gorzej jest w miastach, gdzie czyha na nie więcej niebezpieczeństw.
Niektórych uświadomić się nie da. Im po prostu trzeba zwierzęta zabrać, nałożyć karę (najlepiej grzywny, skuteczniejsze niż pozbawienie wolności, jak dostaną po kieszeni) i zakaz posiadania zwierząt.

38 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-08-07 15:29:14)

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
kammiś napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Kammiś, zajmiesz się tymi kociakami, przynajmniej na jakiś czas? Ja mam małe mieszkanie i nie mogę ich wziąć. Piszę tylko, że nie od razu trzeba ludzi karać, tylko uświadamiać.

Nie mogę zająć się kotami, bo moje zwierzę nie toleruje innych. Już dawno chciałam mieć drugie, ale nie mogę. Ale można po prostu udać się do weterynarza we Wrocławiu podczas akcji sterylizacyjnej.
Ja jednak widzę też inny problem - pies z guzem, psy trzymane w brudzie i na krótkich łańcuchach, w prowizorycznych budach. Akurat na wsi koty to mniejszy problem - gorzej jest w miastach, gdzie czyha na nie więcej niebezpieczeństw.
Niektórych uświadomić się nie da. Im po prostu trzeba zwierzęta zabrać, nałożyć karę (najlepiej grzywny, skuteczniejsze niż pozbawienie wolności, jak dostaną po kieszeni) i zakaz posiadania zwierząt.

A kto pisał o brudzie i łańcuchach i prowizorycznych budach?
Jak będzie akcja sterylizacyjna to je zabiorę jak znajdę jakiś tymczasowy dom, bo takim kociakiem trzeba zająć się przez jakiś czas. Ludzie nie mają pieniędzy na życie, a ty byś ich jeszcze karała finansowo, a najlepiej zamknęła.

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
zazdrosna13 napisał/a:
kammiś napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Kammiś, zajmiesz się tymi kociakami, przynajmniej na jakiś czas? Ja mam małe mieszkanie i nie mogę ich wziąć. Piszę tylko, że nie od razu trzeba ludzi karać, tylko uświadamiać.

Nie mogę zająć się kotami, bo moje zwierzę nie toleruje innych. Już dawno chciałam mieć drugie, ale nie mogę. Ale można po prostu udać się do weterynarza we Wrocławiu podczas akcji sterylizacyjnej.
Ja jednak widzę też inny problem - pies z guzem, psy trzymane w brudzie i na krótkich łańcuchach, w prowizorycznych budach. Akurat na wsi koty to mniejszy problem - gorzej jest w miastach, gdzie czyha na nie więcej niebezpieczeństw.
Niektórych uświadomić się nie da. Im po prostu trzeba zwierzęta zabrać, nałożyć karę (najlepiej grzywny, skuteczniejsze niż pozbawienie wolności, jak dostaną po kieszeni) i zakaz posiadania zwierząt.

A kto pisał o brudzie i łańcuchach i prowizorycznych budach?
Jak będzie akcja sterylizacyjna to je zabiorę jak znajdę jakiś tymczasowy dom, bo takim kociakiem trzeba zająć się przez jakiś czas. Ludzie nie mają pieniędzy na życie, a ty byś ich jeszcze karała finansowo, a najlepiej zamknęła.

Niestety jakieś konsekwencje swoich czynów muszą ponieść. Konsekwencje dolegliwe. Dla okrutnego traktowania zwierząt nie może być pobłażania.

40 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-07 20:46:44)

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
zazdrosna13 napisał/a:
kammiś napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Kammiś, zajmiesz się tymi kociakami, przynajmniej na jakiś czas? Ja mam małe mieszkanie i nie mogę ich wziąć. Piszę tylko, że nie od razu trzeba ludzi karać, tylko uświadamiać.

Nie mogę zająć się kotami, bo moje zwierzę nie toleruje innych. Już dawno chciałam mieć drugie, ale nie mogę. Ale można po prostu udać się do weterynarza we Wrocławiu podczas akcji sterylizacyjnej.
Ja jednak widzę też inny problem - pies z guzem, psy trzymane w brudzie i na krótkich łańcuchach, w prowizorycznych budach. Akurat na wsi koty to mniejszy problem - gorzej jest w miastach, gdzie czyha na nie więcej niebezpieczeństw.
Niektórych uświadomić się nie da. Im po prostu trzeba zwierzęta zabrać, nałożyć karę (najlepiej grzywny, skuteczniejsze niż pozbawienie wolności, jak dostaną po kieszeni) i zakaz posiadania zwierząt.

A kto pisał o brudzie i łańcuchach i prowizorycznych budach?
Jak będzie akcja sterylizacyjna to je zabiorę jak znajdę jakiś tymczasowy dom, bo takim kociakiem trzeba zająć się przez jakiś czas. Ludzie nie mają pieniędzy na życie, a ty byś ich jeszcze karała finansowo, a najlepiej zamknęła.

Napisałaś tak: "Nie znam się na hodowaniu zwierząt, ale dla mnie byk, który od małego do dyspozycji ma tylko pomieszczenie w którym może się jedynie obrócić, bez wychodzenia na zewnątrz to wegetacja, a tak właśnie się tam robi, psy są trzymane w podobnych warunkach".
Tak, bo to przestępstwo, które karać należy. Tyle w temacie. Kiedy ktoś kradnie dlatego, że nie ma pieniędzy, to głaszcze się go po główce? Nie. Jest karany według k.k. albo k.w. i tyle. Tak samo powinno być w kwestii znęcania się nad zwierzętami i niestworzenia im właściwych warunków do bytowania.
Nie nauczy się niczego ludzi, jeżeli nie wyciągnie się konsekwencji. Dla osób nieszanujących zwierząt ja litości nie mam. Nie interesuje mnie, czy mają z czego żyć, szklanki wody bym takiemu nie podała, niech zdycha, tak jak umiera jego pies.
Zauważ - dla mnie pies umiera, człowiek nieszanujący zwierząt i przez którego zwierzę cierpi po prostu zdycha. To jest moja opinia. Nie zrobiłabym mu krzywdy tylko dlatego, że nie zamierzam sama być karana. Co w rodzaju "zabijesz skur****, pójdziesz siedzieć jak za człowieka". Tyle w temacie.
Oczywiście mowa jest tu o sankach występujących w polskim systemie prawa. Uwierz - można wyciągnąć sankcje i skutecznie uprzykrzyć delikwentowi życie. Już samo postępowanie przygotowawcze i rozprawa byłaby dla niego karą psychiczną, bo zapewne nie rozumie jak to działa. Bardzo słuszną karą zresztą.

41

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:
kammiś napisał/a:

Nie mogę zająć się kotami, bo moje zwierzę nie toleruje innych. Już dawno chciałam mieć drugie, ale nie mogę. Ale można po prostu udać się do weterynarza we Wrocławiu podczas akcji sterylizacyjnej.
Ja jednak widzę też inny problem - pies z guzem, psy trzymane w brudzie i na krótkich łańcuchach, w prowizorycznych budach. Akurat na wsi koty to mniejszy problem - gorzej jest w miastach, gdzie czyha na nie więcej niebezpieczeństw.
Niektórych uświadomić się nie da. Im po prostu trzeba zwierzęta zabrać, nałożyć karę (najlepiej grzywny, skuteczniejsze niż pozbawienie wolności, jak dostaną po kieszeni) i zakaz posiadania zwierząt.

A kto pisał o brudzie i łańcuchach i prowizorycznych budach?
Jak będzie akcja sterylizacyjna to je zabiorę jak znajdę jakiś tymczasowy dom, bo takim kociakiem trzeba zająć się przez jakiś czas. Ludzie nie mają pieniędzy na życie, a ty byś ich jeszcze karała finansowo, a najlepiej zamknęła.

Niestety jakieś konsekwencje swoich czynów muszą ponieść. Konsekwencje dolegliwe. Dla okrutnego traktowania zwierząt nie może być pobłażania.

Ja mam niestety wrażenie, że zazdrosna chroni tych niegodziwych ludzi i tyle. Ja tego nie rozumiem, w głowie mi się to nie mieści. Ale u nas niestety pokutuje moralność "na sąsiada się nie donosi", co nie jest prawdą. Jak mi sąsiad po oknami palił plastiki (jeszcze wtedy mieszkałam z rodzicami, po prostu pod domem w wiadrze sobie palił) to co zrobiłam? Zadzwoniłam na policję (nie ma w tej miejscowości straży miejskiej). Dostał mandat. I co? I słusznie. Zachowania sprzeczne z prawem należy karać.
A już na pewno znęcanie się nad czującymi istotami.

42

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Moi drodzy, ale co tu prawic jak to na wsi jest itp. skoro zwyczaj nie traktowania zwierzecia jako "czlonka rodziny" tylko jako zabawke badz narzedzie pracy w naszym spoleczenstwie jest gleboko zakorzeniony.

Dam wam taki przyklad: pare lat temu pracowalam w firmie produkujacej obroze z nadajnikami radiowymi badz GPS dla psow mysliwskich. U nas kazdy pies mysliwski jest w cos takiego zaopatrzony i jak sie okazuje taki nadajnik wielokrotnie uratowal zycie psu (w starciu z innym zwierzeciem, uwiezionemu w jamie, zagubionemu itp.). Koszt takiej najlepszej obrozy to jakies 1000 PLN, sa i tansze wersje.

Probowalismy ten produkt zaprezentowac na rynku polskim. Pamietam targi mysliwskie gdzies tam niedaleko Radomia. Wielka gala, na bogato, strzelby, fuzje, naboje, stroje itp. I nasze stoisko. I komentarze mysliwych, dla ktorych przeciez ich pies to nie tylko przyjaciel ale i wspolpracownik, druga prawa reka.

"Ile??? Pani, za tysiaka to ja se ze dwa psy kupie jak ten zwieje".

Taka obroze wyslalam do przrtestowania specjaliscie kynologowi w pismie Lowiec Polski. Na poczatku sceptycznie byl nastawiony, az do czasu gdy jego norowiec czy inna rasa zostal zraniony w poscigu za dzikiem i nie mogl dalej biec. Po sygnale wlasciciel odnalazl psa. Napisal mi pieknego maila z podziekowaniem i zdjeciami psa, obrozy i calego grona mysliwych, ktorzy nagle tym cackiem zaczeli sie interesowac. Moze choc dla nich zycie przyjaciela warte bedzie tego mega wydatku.

A wy tu o psach gospodarskich piszecie:) zeby na weterynarza wydali, jak ci ludzie na chleb czasem nie maja. Albo i maja ale pies to tylko pies.


Aprops agresywnosci psiej, tej wyuczonej: ja np. bardzo lubie owczarki niemieckie i niewatpliwie one bardzo kochaja swoich wlascicieli. Ale dobrze wytresowane potrafily rozszarpac wiezniow na kawalki. Jamnikow do tego celu jakos nie szkolono.
Agresywne psy rokrocznie atakuja nawet male dzieci, przechodzace w poblizu. I nie sa to pudle czy cockerspaniele. Zwykle pitbulle, wilczury, rotweillery itp.

43

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Sprawdz statystyki tego jakie psy najczesciej gryza.
Wiadomo, ze jamnika nikt  nie bedzie szkolil do zabijania i zagryzania ludzi, bo jest za maly i ma za mala sile.

44

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
Mussuka napisał/a:

Aprops agresywnosci psiej, tej wyuczonej: ja np. bardzo lubie owczarki niemieckie i niewatpliwie one bardzo kochaja swoich wlascicieli. Ale dobrze wytresowane potrafily rozszarpac wiezniow na kawalki. Jamnikow do tego celu jakos nie szkolono.
Agresywne psy rokrocznie atakuja nawet male dzieci, przechodzace w poblizu. I nie sa to pudle czy cockerspaniele. Zwykle pitbulle, wilczury, rotweillery itp.

Mussuko-każdy pies może być agresywny.Z powodu wad gentycznych,chorób czy złego prowadzenia.
Owczarki to psy wpatrzone w "swojego" człowieka.Dlatego zrobią bez większego problemu to czego "ich" człowiek je nauczy.
Jamniki natomiast to psy,które zdane były głównie na siebie,z silnym instynktem łowieckim i często samodzielnie decydujące.
Nie mają lęku separacyjnego- co często zdarza się u ONKów.

45

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
NinaLafairy napisał/a:

Sprawdz statystyki tego jakie psy najczesciej gryza.
Wiadomo, ze jamnika nikt  nie bedzie szkolil do zabijania i zagryzania ludzi, bo jest za maly i ma za mala sile.

a po co mi statystyki? wystarczy jak w TV podaja informacje o jakims pogryzionym dziecku czy przechodzacym obok doroslym, zwykle atakowal duzy pies. Czy byl glodny, czy zle traktowany czy tak wytresowany, by "bronic sie" to mi ganz pomada, wiem, ze w UK zakazano swego czasu posiadania rotweillerow i pitbulli, bo atakowaly zupelnie obce osoby a wlasciciele sami nie wiedzieli co psu do lba nagle strzelilo. I ja akurat takiego psiego agresora w domu nie chcialabym trzymac.

46

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
Mussuka napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:

Sprawdz statystyki tego jakie psy najczesciej gryza.
Wiadomo, ze jamnika nikt  nie bedzie szkolil do zabijania i zagryzania ludzi, bo jest za maly i ma za mala sile.

a po co mi statystyki? wystarczy jak w TV podaja informacje o jakims pogryzionym dziecku czy przechodzacym obok doroslym, zwykle atakowal duzy pies. Czy byl glodny, czy zle traktowany czy tak wytresowany, by "bronic sie" to mi ganz pomada, wiem, ze w UK zakazano swego czasu posiadania rotweillerow i pitbulli, bo atakowaly zupelnie obce osoby a wlasciciele sami nie wiedzieli co psu do lba nagle strzelilo. I ja akurat takiego psiego agresora w domu nie chcialabym trzymac.

Pozwolę sobie przypomnieć... TV jest tak wiarygodne? Nie podaje informacji wybiórczo? Nie podaje tych informacji w odpowiedni sposób?
A może taki jamnik nawet jak się na dzieciarnię rzuci to po prostu NIE DA RADY zrobić krzywdy?
A może warto też pomyśleć o zachowaniu dzieci do zwierząt? Bo mój kot (tak, niegroźny kotek, bardzo przyjazny, tolerujący obcych ludzi - dorosłych) na bachora się rzuca, bo ten nie umie obchodzić się ze zwierzęciem i lata to to na około jak poparzone bez powodu.  I ja osobiście dzieciaków do swojego zwierzęcia nie dopuszczam. Dla dobra zwierzęcia. Nie odwrotnie.
O tym też warto pomyśleć, że zwierzę atakując, najczęściej czyni to we własnej obronie.

47

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Pies jest taki, jak go ukształtuje otoczenie. Zawsze będzie się starał przypodobać przywódcy stada, którym jest człowiek. Zwierze nie rozróżnia gatunków, kieruje się instynktem i koduje złe i dobre doświadczenia. O dobre zabiega, złych unika.

Niejako ?oddelegowana? do tego wątku, pozwolę sobie zabrać głos.

Wychowałam się i żyje w kulturze, w której traktowanie zwierząt i ich kondycja świadczą o właścicielu. (Od dziecka uczono mnie, że panna, na której podwórzu mieszka wychudzony pies nigdy nie znajdzie męża;)
W regionie, w którym żyję dobrze traktuje się zwierzęta, a wyjątki są społecznie potępiane.
Koń, w mentalności naszych gospodarzy zawsze będzie zwierzęciem, które pomaga mu zdobyć chleb i obrobić jego ziemię, kot chroni zborze przed gryzoniami, a pies pilnuje obejścia.

Oczywiście zdarzają się przypadki niewłaściwego traktowania zwierząt. Ludzie, którzy to robią, narażają się na nietolerancję ze strony innych.
Często się słyszy, że z danym człowiekiem nie należy robić interesów, czy utrzymywać zażyłych kontaktów, bo jeżeli ktoś niewłaściwie traktuje zwierzęta, to będzie nieodpowiedzialny również w innych kwestiach.

Cieszę się, że wyrosłam w takiej kulturze.

Niestety, kultury są różne. Są miejsca na świecie, gdzie świnka morska jest przysmakiem kulinarnym i nikt nie ma obiekcji przed przyrządzeniem psiego mięsa. Jest popyt, jest sprzedaż.

U nas przecież oprócz domowych pupili, również hoduje się króliki na ubój.

Świnie, bydło, kurczaki ? są jedzeniem.

Dowcip:
- Jak długo żyje świnia? - pytanie z ust behapowca na szkoleniu.
- Dopóki nie spotka się z rzeźnikiem - właściwa odpowiedź.

Uważam, że humanitaryzm powinien obejmować wszystkie zwierzęta. Nie tylko te, które są przyjacielem czy maskotką człowieka, ale także te, które stają się pożywieniem.

Zwierze odczuwa ból. Posiada zdolność przywiązywania się do człowieka i bezwzględnego służenia mu. Nawet świnie i drób stają w obronie ?przywódcy stada?, którym ze względu na umiejętność stawiania logiki ponad instynktem jest człowiek.
Mamy przewagę nad zwierzętami, ale wiąże się z nią również odpowiedzialność.

Jeżeli człowiek potrafi zadawać ból zwierzęciu i robi to bez skrupułów, to nie pozostaje nic innego, jak zastanowić się, czy aby drugiego człowieka nie potraktuje równie podle jak zwierzęta.

Na szczęście prawo reguluje dopuszczalne zachowanie wobec zwierząt i uważam, że należy zgłaszać przypadki bestialstwa.

W prawdzie na własnej skórze przeżyłam sytuacje, w której właściciel trzymający psa w paskudnych warunkach (krótki łańcuch, ograniczający suni nawet możliwość wchodzenia przodem do budy, nie wyprowadzanie psa na jakiekolwiek spacery, blacha na dachu budy, która jak wiadomo w czasie deszczu wywołuje nieznośny dla ucha odgłos, a w upały niemiłosiernie się nagrzewa, niewystarczająca ilość pożywienia, brak jakiejkolwiek socjalizacji, że już o zaspokajaniu naturalnych potrzeb nie wspomnę), nie poniósł żadnych konsekwencji swojego zachowania. Zgłosiłam fakt ?animalsom?. Podobno byli, zobaczyli i nie dopatrzyli się uchybień.
Miejscowy weterynarz zrobił znacznie więcej. Przynajmniej postraszył paragrafami właścicieli i wymusił szczepienia przeciw wściekliźnie.
Prawda jest taka, że w naszym regionie właściciele ?pechowego? psa nie mają znajomych i pracy. Nikt, kto widział w jakich warunkach przetrzymują zwierze im nie zaufa.

Jest jeszcze jedna ważna kwestia, a mianowicie ?donosicielstwo?. Czasy donosicieli i kapusiów bezpowrotnie przeminęły i dzięki Ci Stwórco za to.
Nie muszę uciekać się do anonimowości, kiedy zgłaszam niewłaściwe zachowania. Już nikt nie piętnuje słusznych donosów. Można osobowo poinformować o zdarzeniu nie narażając się na potępienie społeczne. W obecnych czasach człowiek informujący o przestępstwie, uchodzi za odpowiedzialnego obywatela, a nie za konfidenta władzy. Częściej napotyka się ignorancję ze strony właściwych służb, niż wyszydzenie środowiska.

48

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz

Ludzie nie umieja sie obchodzic z psem i tyle.
Taka jest prawda.
Wiecie co dla psa znaczy przytulanie? Bo nie to co dla czlowieka
Albo klepanie po glowie?
No wlasnie, wiekszosc osob nie wie bo mysle, ze zwierzak to jak czlowiek.

49

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
NinaLafairy napisał/a:

Ludzie nie umieja sie obchodzic z psem i tyle.
Taka jest prawda.
Wiecie co dla psa znaczy przytulanie? Bo nie to co dla czlowieka
Albo klepanie po glowie?
No wlasnie, wiekszosc osob nie wie bo mysle, ze zwierzak to jak czlowiek.

Wiemy, wiemy...
Świadomi właściciele zwierząt rozumieją ich potrzeby. Doskonale zdają sobie sprawę, czemu ich pupil zachowuje się tak, a nie inaczej.
"Zaklinacz psów" kłania się w wypowiedzi?

50

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
kammiś napisał/a:

O tym też warto pomyśleć, że zwierzę atakując, najczęściej czyni to we własnej obronie.

rozumiem, ze jesli latajacy bachor albo nawet dorosla osoba przechodzi obok posiadlosci, gdzie taki pies rezyduje, to naraza tym psa na niebezpieczenstwo? Owszem maly pies tez bedzie jazgotal, bo taka jego psia natura, ale nie dostanie z miejsca szczekoscisku na nodze kilkulatka.
Ja sie osobiscie duzych psow obawiam, bo nie wiem co takiemu do lba nagle strzeli, jesli niechcacy o 10 cm przekrocze "jego" terytorium.

51

Odp: Zwierzę na wsi jak rzecz
Mussuka napisał/a:
kammiś napisał/a:

O tym też warto pomyśleć, że zwierzę atakując, najczęściej czyni to we własnej obronie.

rozumiem, ze jesli latajacy bachor albo nawet dorosla osoba przechodzi obok posiadlosci, gdzie taki pies rezyduje, to naraza tym psa na niebezpieczenstwo? Owszem maly pies tez bedzie jazgotal, bo taka jego psia natura, ale nie dostanie z miejsca szczekoscisku na nodze kilkulatka.
Ja sie osobiscie duzych psow obawiam, bo nie wiem co takiemu do lba nagle strzeli, jesli niechcacy o 10 cm przekrocze "jego" terytorium.

Również obawiam się dużych psów. Mam takie powiedzenie: "co z tego, że nie gryzie, jak padnę na zawał".

Problem w nieodpowiedzialności właścicieli. Niestety ludzie nieodpowiednio dobierają rasy, zazwyczaj kierując się modą. Decyzja o nabyciu czworonoga powinna być poprzedzona informacjami, co do potrzeb i charakteru rasy. Psa powinno się "wychowywać" w odniesieniu do jego uwarunkowań genetycznych. Nie zakupię kaukazów do domu z ogrodem, jeżeli wciąż mam otwartą bramę i przez mój dom przewija się masa ludzi - to nie odpowiedzialne.

Kolejnym problemem, jest traktowanie zwierzęcia. Pies, wobec którego stosuje się przemoc, będzie agresywny wobec wszystkich, bo się boi. Dla niego człowiek oznacza ból.

Dużą nieodpowiedzialnościom jest też puszczanie psów samopas. Chciałoby się założyć, że swobodnie biegający pies jest niegroźny dla ludzi, niestety doświadczenie pokazuje, iż jest inaczej.

To ludzie są odpowiedzialni za swoje psy i ludzie powinni być karani. Buntujemy się przeciw prawu, ale ono ma nas chronić.

Osobiście nie mam nic przeciw mandatom za zakrótkie łańcuch, ograniczenie wybiegania się psa, niedożywienie, przejawy przemocy, wypuszczanie bez nadzoru. Uważam, że jeżeli człowiek sam nie rozumie z jaką odpowiedzialnością wiąże się posiadania zwierzęcia, to może prawo i otoczenie mu to uświadomią.

Posty [ 52 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024