Witajcie, jestem tu nowy :)Wiem, ze to forum typowo kobiece ale serce mnie tak boli, że musze sie najpierw wyżalić "obcym" nie potrafię na razie nikomu innemu.
Więc tak,mam na imie Grzesiek mam 21 lat.Byłem w związku 2 lata.Był to mój pierwszy poważny związek.Wiadomo, na początku motylki w brzuchu miłośc na całego.Z czasem zaczeliśmy się kłócic (jak mnie ustawiała to było ok ;p)Miałem już dość tego, ze mnie tak ciągle ustawia, sprawdza i kontroluje.Zacząłem się stawiać stąd te sprzeczki.No ale zawsze się godziliśmy i było okej.I tak było przez może rok.
To była wyjątkowa dziewczyna, mogłem z nią porozmawiać o najbardziej intymnych tematach, nie mieliśmy żadnych tajemnic przed sobą.Zaczeliśmy ze sobą sypiać dośc szybko ale do stosunku doszło dopiero po 6 msc (nie chciałem wcześniej bo bałem się ze ją zranie i odjdę)
Tak sę nie stało, było nawet nawet.Ehh..jest czerwiec 2014 roku, związek prawie nie istniał, kilka smsów dziennie i jakas rozmowa, to wszystko.
Wiem, ze dziewczyna mnie bardzo kocha?ła było to widać, chciała abym jej okazywał miłośc w każdym momencie, lecz nie potrafiłem, byłem znudzony tym związkem, denerwowało mnie to, ze miała problem o to że nie odpisuje na smsa przez 3 min albo nie odbieram za pierwszym razem.To mnie dobijało.Postanowiliśmy zerwać.....
Od 29 czerwca 2014 do 29 lipca było okej!Czułem się WOLNY i szczęśliwy..wystarczyła jedna smutna piosenka która udostępniła na fejsie..wróciły wspomnienia i nagle...jak dziecko zacząłem płakać dzień, dwa aż postanoiłem jej o wszystkim powiedzieć.Że żałuje..Spotkaliśmy się u mnie w domu.Najpierw kawa z byłą teściową i psozliśmy na górę, porozmawialiśmy, powiedziałem co mnie boli a Ona na to"Dlaczego dopiero teraz mi to mówisz?Ja od miesiąca spotykam się z kimś innym"
Możecie wierzyć lub nie ale poczułem nóż wbijający mi się w serce! :(Rozpłakałem się, Ona też.
Gdy pojechała do domu postanowiłem zacząc walczyć o nią, i zamówiłem bukiet kwiatów przez pocztę kwiatową.Przyjeła go, zadzwoniła i podziękowała, zapytała się czy teraz były by już zawsze, w głębi serca wykrzyczałem że TAK!ale jej powiedziałem, ze to od niej zależy.Postanowiłem znów wysłać tym razem 60 róż w wielkim koszu,podobno zaniemówiła gdy to zobaczyła(lubi kwiaty)Znów zadzwoniła, podziękowała lecz powiedziała, ze to nic nie zmieni.
Drogie kobiety!Prosze Was o pomoc!Co robić?Czy dać jej spokój?Jeśli zaczne milczeć Ona MIŁOŚC MOJEGO ŻYCIA moze mieć innego chłopaka!Jeśli zaczne się narzucać to też nie dobrze, mam złe myśli ;(
(przepraszam za błędy ale piszałem ze łzami w oczach)