Witajcie,
Zarejestrowałam się tutaj, ponieważ mam taki problem, z którym nie bardzo mogę sobie poradzić. Postanowiłam spytać anonimowo bo chcę uzyskać obiektywną opinię osób postronnych.
Małżeństwem jesteśmy od dwóch lat, znamy się od siedmiu, mieszkamy ze sobą od sześciu...
Parenaście miesięcy temu do działu, w którym pracuje mój mąż, dołączyła nowa koleżanka. Od początku się nią zachwycił, że piękna, mądra i jeszcze taka dobra. Na szczęście, codziennie się nie widywali, bywało i tak, że nie widzieli się przez 2 tygodnie w ogóle, bo pracowali na różne zmiany. Ten krótki czas wystarczył mu jednak, żeby popadł w zachwyt.
Kiedy doszło do mnie, że zwyczajnie się w niej zakochał, wypłakałam chyba wszystkie łzy, schudłam ze stresu, choć i tak wcześniej byłam bardzo szczupła, obecnie przy wzroście 170cm ważę 49 kg, zmuszam się do jedzenia bo nie mogę już na siebie patrzeć w lustrze...
Jakieś trzy miesiące temu mieli firmową imprezę, z której mąż wrócił tak pijany, że ledwo stał na nogach. (Normalnie nie pije) Po pewnym czasie wydało się, że tamtej nocy napisał do niej smsa, że bardzo mu się podoba. Zabolało mnie to bardzo i boli po dziś dzień. Nie śpię w nocy, w dzień ledwo funkcjonuję, myślę, ciągle boli mnie głowa, nie umiem się na niczym skupić. podejrzewam u siebie początki depresji.
Targają mną sprzeczne emocje - z jednej strony bardzo mnie boli, że się zakochał w kimś innym, nie umiem się z tym pogodzić, jestem rozżalona, z drugiej strony wmówiłam sobie, że ona też jest w nim zakochana, że gdyby nie ja, to by mogli być razem, że jestem taką kulą u nogi. To poczucie winy mnie dobija. Nie daję sobie z tym rady, chciałam nawet iść do jakiegoś lekarza, ale się wstydzę.
Poradzcie, co byście zrobili na moim miejscu. Odeszlibyście czy tkwilibyście w tym dalej?