Witam,
długie rozmyślania skłoniły mnie do zaczerpnięcia porady u innych, ponieważ sam już nie mam siły
zacznę od początku, moja aktualna dziewczyna ma 24 lata, tyle co i ja. Jesteśmy razem już 2 lata, a znamy się wiele wiele lat, kiedyś już do "czegoś" między nami doszło, ale byliśmy młodsi i się to szybko zepsuło, znacznie wpływając na Naszą relacje, ponieważ ukrywała przede mną że ma chłopaka, co później wyszło i zrobiło się nie fajnie. Co gorsza ukrywała przede mną że ten ją bije i znęca się nad nią psychicznie...
po jakoś 2 latach, spotkaliśmy się przypadkowo na imprezie u wspólnej znajomej, popiliśmy i zaiskrzyło znów... oboje wiedzieliśmy, że jesteśmy sobie pisani i zaczęło się nowe namiętne uczucie, niestety w to wszystko jeszcze wplątany był jej były, który dalej ją męczył... błagała, żebym tylko nic mu nie zrobił i obiecałem, bo mogłoby to o wiele pogorszyć niż naprawić. Wiele łez przez nią wylanych i gorzkich dni, sprawiły, że zdecydowałem ją wyciągnąć daleko od tego i zamieszkaliśmy razem i zaczynało się poprawiać... ale problemy nie ustały, gdy spała po nocach rzucała się przez sen, płakała i broniła jakby tamten ja bił... do psychologa nie chciała iść, trwało długo ale poradziliśmy sobie z tym, później przyszły wakacje i (jako studenci) ja poszedłem do pracy a ona siedziała w domu, ponieważ mieliśmy odłożone pieniądze to przystałem na to, ale to był początek piekła... w czasie sierpień - listopad, wpadła w depresje. Spostrzegłem to dopiero gdy wyrzuciła mnie z domu, twierdząc, że mnie nie kocha, to nie ma sensu itp... była pod wpływem nerwów, bo wyczytała coś na moim mailu z przed lat (wg. mnie dostała pretekst). Było ciężko ale tam gdzie zamieszkałem była praktycznie cały czas, aż w kwietniu wróciłem do mieszkania, niestety... mimo że stan depresji ustał, był spowodowany przeszłością, nisko samooceną i jakąś życiową "beznadzieją"... robiłem wszytsko żeby ją z tego wyciągnąć i się udało poza jednym, całkowicie straciła ochote na sex, w przeciągu 9 miesięcy uprawialiśmy go RAZ! Znów zmieniliśmy mieszkanie, też mieliśmy mieszkać osobno ale w rezultacie od 2 tygodni ciągniemy razem... wiem, że mnie kocha ale przez to wszytsko twierdzi, że nie może ze mną być. Ja już powoli sam nie daje rady, ale chce walczyć. Proszę niech ktoś powie jak... Chociaż pół rady, wyrzuciła mnie z domu w dniu, w którym kupiłem pierścionek zaręczynowy, często patrze na niego i wiem, że to ta jedyna ale przeszłość bardzo sprawiła że stała się "zimna". Jest dla mnie straszna, moim zdaniem próbuje zrobić wszytsko żebym to ja ją zostawił, bo sama nie może beze mnie żyć, co często powtarza. Co robić? wyprowadzić się znów, dać jej czas... nie wiem już ;(