Wczoraj mój chłopak napisał do mnie sms , że więcej razy w miesiącu walczą emeryci niż my !!!
Dla sprostowania tego zdania chodziło mu o seks a właściwie o jego brak bo kochmy się trzy góra cztery razy w miesiącu .
I twierdzi , ze to moja winna !!!! Ale te cztery razy są z mojej inicjatywy. Bo od niego nawet nie usłyszałam , że mam ochote na seks. Wypopmniał mi jeszcze , ze nawet nie chce mi się go pieścić. A ja mu odpisałam a co jak do mnie przyjezdzasz wiecznie nadąsany to mam Ci się na Ciebie rzucić i spodnie zdejmować ?? Obraził się a właściwie milczy . Powinnam go przeprosić ??
Nie przepraszaj go, myślę że trzeba pogadać, chodź sytuacja jest nie typowa, bo ja kocham się ze swoim partnerem 2-4 razy w tygodniu i zazwyczaj wychodzi to spontanicznie a nie na siłę, myślę że on za bardzo chcę zrzucić wszytko na Cibie a sam nie umie mówić o potrzebach czy tez inicjować stosunek bo być może boi się Cie skrzywdzić nachalnością lub wysokimi potrzebami. Jeśli on przyjedzie zdenerwowany lub jakiś taki rozbity, zajmij się nim, pomasuj odpręż i spróbuj zainicjować stosunek, np. ubierz się bardzo seksi prowokuj a nie daj się dotykać w pewnych miejscach, jeśli ma ochotę to rzuci się na Ciebie a to będzie dobry znak... Trzeba eksperymentować i czasem rozpieścić przez chwile faceta aby on coś zrozumiał a jak to nie pomaga to może po prostu to nie ten .... a teraz nie przepraszaj tylko napisz mu zmysłowa wiadomość, a przy najbliższej okazji spróbuj prowokacji itp. i rozmowy
To jest bardziej skomplikowana sprawa, ale pewnie jak to w życiu racja leży gdzieś po środku.
Na pewno ktoś, kto "wymyślił", że kluczem do komunikacji w związku jest rozmowa nie miał na myśli wymiany zarzutów. Seks to delikatna sfera i warto się dwa razy zastanowić, nim się wyrzuci z siebie jakieś zarzuty...
Spróbuj opanować emocje i przeprowadzić z nim rozmowę na spokojnie. Powiedz, że chętnie zainicjujesz seks, ale chciałabyś przynajmniej mieć wrażenie, że grabiami za to nie oberwiesz ![]()
Ja też mam mało seksu w związku.
Ile jesteście razem ?
Hmm... Jakbym słyszała opowieść o sobie. Tylko, że u mnie jest tak, że kochamy się 6- 8 razy na miesiąc. I to zawsze ja nie mam ochoty, bo moj W. mógłby codziennie..
Ciężka sytuacja, niestety... Tylko jak sobie z nią poradzić? Rozmowa to nie wszystko, czasem może trzeba sięgnać dalej-np. po poradę u specjalisty..
znam ten bol.Moj facet moglby sie kochac non stop,a ja niestety nie zawsze mam ochote.Rozmawiamy duzo,ale to nic nie daje,dlatego rowniez czekam na rozwoj watku.
Problem leży na pewno w psychice kobiety. Skoro jesteście pokłóceni , to nie ma co się dziwić że nie masz ochoty . Na szczęścię ja nie mam takiego problemu . ![]()
Musi coś być nie tak w sferze uczuciowej , w związkach u kobiet, które nie mają ochoty na seks, ze swoim mężczyzną.
Jestem o tym przekonana, ponieważ kobiety mają to do siebie, że seks postrzegają w kategoriach emocjonalnyh, liczy się to jak kobieta się czuje przy mężczyźnie, gdyby w tej sferze było wszystko OK, to chciałoby się im uprawiać seks non stop, jak facetom.
Kobiety, które są absolutnie szczęśliwe w swoich związkach, ze swoimi facetami, kochają ich i nie ma w ich głowach, żadnego " ale", nie mają żadnych hamulców i mogą to robić zawsze i wszędzie. W przeciwieństwie do facetów, fizycznie zawsze są przygotowane na seks...więc skoro nie macie na niego ochoty, to problem leży w psychice i tym, że najprawdopodobniej coś jest nie halo w związku.
Zgadzam się w 100% z lady_Kate. Nie od dziś wiadomo, że kobiety do seksu pochodzą bardzo emocjonalnie (w większości), tak więc kluczem do udanego życia sekasulanego jest znalezienie odpowiedniego partnera, takiego z którym nie będzie nas łączyło tylko pożądanie, ale i miłość, silne uczucie. Myślę, że każdy zna to przysłowie o torcie i wisience, ono świetnie odzwierciedla tą sytuację. Ewelineczka sądzę, że twój facet ma do ciebie pretensje odnośnie waszego zbyt rzadkiego współżycia, chociaż jak sama mówisz to ty zawsze je inicjujesz, to dlatego, że sam ma z tym problem i musi na kimś wyładować swoje frustaracje. Może coś jest nie tak i w ten sposób próbuje przykuć twoją uwagę, abyś i ty to zauważyła. Nie wiem, pogadaj z nim, bo to podajrzane. Może ja zawsze trafiałam na takich napaleńców, ale jak jeden każdy miał ochotę codziennie i to mało się na mnie nie rzucali, chodź jak słyszałam nie ja jedna tak mam...
A ja dla odmiany się nie zgodzę z lady_Kate
Znam kobietę, która tworzy z mężem naprawdę udany związek, naprawdę nadają na tych samych falach i zgrywają się w niemal każdej kwestii (wiem to, bo to bardzo bliska mi kobieta i rozmawiamy szczerze), a jednak kochają się bardzo rzadko. Ona twierdzi, że nie czuje potrzeby uprawiania seksu, a nawet jeśli, to nie motywowana "chcicą", tylko potrzebą fizycznej bliskości i czułości. Potrzeby jej partnera są na mniej więcej tym samym poziomie.
Tak samo w drugą stronę - są kobiety, i to całkiem sporo (przynajmniej w moim otoczeniu), które nie potrzebują wielkich romantycznych uniesień, żeby uprawiać z kimś satysfakcjonujący seks.
Poziom libido jest regulowany głównie przez hormony, jeśli coś z nimi szwankuje - ochota na seks spada. Libido jest też kwestią bardzo indywidualną, każdy ma inne potrzeby, jeden większe, drugi mniejsze i nie ma co doszukiwać się na siłę przyczyn. Chyba, że faktycznie zawsze miało się dużą ochotę na seks, a nagle się ona drastycznie zmniejszyła.