pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 108 ]

Temat: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Mąż wyprowadził się za granicę, podjął pracę (wyłącznie dla samorealizacji zawodowej, nie stały za tym żadne względy finansowe). Proponował mi przeprowadzkę z nim, jednak z różnych względów nie chciałam tego, zresztą nie powiem, żeby mnie jakoś ekstremalnie namawiał. Walczyliśmy jeszcze o to kto do kogo powinien przyjeżdżać i jak często itd. Jednak okazało się to tematem zastępczym, ponieważ mąż wyznał mi ostatecznie, że mnie nie kocha już.

Pomijam żałosny wątek mojej bezbrzeżnej rozpaczy. Chciałabym zapytać czy w związku z tym powinnam złożyć pozew o rozwód? Czy mam szansę na rozwód z winy męża? Mamy skomplikowaną sytuację majątkową, cała sytuacja mnie przeraża. W końcu chciałabym żebyśmy byli ze sobą i trudno mi złożyć wniosek o rozwód, którego przecież nie chcę.

Nie mamy dzieci. Byliśmy 10 lat razem, 5 lat małżeństwa.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

W końcu chciałabym żebyśmy byli ze sobą i trudno mi złożyć wniosek o rozwód, którego przecież nie chcę.

Czy Ty na pewno go kochasz i chcesz z nim być? Dlaczego z nim nie wyjechałaś w takim razie?

3

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Nie wyjechałam z kilku powodów. Byliśmy w poważnym kryzysie w ubiegłym roku, przeszłam depresję. Jednak uznaliśmy, że chcemy być razem i wprowadziłam się do domu. Po kilku dniach dowiedziałam się, że mąż podjął decyzję o wyjeździe. Może gdyby to było za rok za dwa to niewykluczone. Jednak ja nie chcę mieszkać za granicą. Finansowo byłaby też klapa przynajmniej do czasu znalezienia przeze mnie pracy (zaznaczam, że nie znam słowa w języku urzędowym tego kraju). Poza tym tutaj mam przyjaciół, rodzinę. Niekomfortowo się czułam z taką decyzją męża (że pomimo iż ja zostaję - on wyjeżdża...)

4

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

Nie wyjechałam z kilku powodów. Byliśmy w poważnym kryzysie w ubiegłym roku, przeszłam depresję. Jednak uznaliśmy, że chcemy być razem i wprowadziłam się do domu. Po kilku dniach dowiedziałam się, że mąż podjął decyzję o wyjeździe. Może gdyby to było za rok za dwa to niewykluczone. Jednak ja nie chcę mieszkać za granicą. Finansowo byłaby też klapa przynajmniej do czasu znalezienia przeze mnie pracy (zaznaczam, że nie znam słowa w języku urzędowym tego kraju). Poza tym tutaj mam przyjaciół, rodzinę. Niekomfortowo się czułam z taką decyzją męża (że pomimo iż ja zostaję - on wyjeżdża...)

Mąż tak bez powodu, bez konsultacji z Tobą zdecydował, że wyjeżdża? Co nim kierowało? Jak to argumentował? Do jakiego kraju wyjechał?

5

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marek987 napisał/a:

Mąż tak bez powodu, bez konsultacji z Tobą zdecydował, że wyjeżdża? Co nim kierowało? Jak to argumentował? Do jakiego kraju wyjechał?

Powiedział że teraz rozwój zawodowy jest jego priorytetem. Rozmawialiśmy o wyjeździe, czyli były konsultacje. Powieziałam, że nie chcę by wyjeżdżał, że nasz związek może tego nie przetrwać, że chciałabym dzieci itd. Po prostu powiedział, że ma teraz inne priorytety. Że ten wyjazd jest dla niego ważny. Początkowo deklarował że będzie przyjeżdżał 4 razy w roku, powoli docierało do mnie jakie to nierealne. Nie byłam w stanie pogodzić się z jego decyzją.

Kraj jest w Europie, jednak jest niewygodne połączenie, nie ma np. w ogóle bezpośrednich lotów, tym bardziej nie ma lotów tanimi liniami. Odległość 1500 km.

6

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

tak po prostu on odpuscil,moze poznal kogos? co ile sie widzieliscie?najlepiej to z nim pogadaj szczerze

7

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Moim zdaniem powinnaś jechać z nim. Moja dziewczyna była gotowa dla mnie pojechać wszędzie jeśli bym chciał bo mnie kochała.
Język to nie problem. Nie wyjeżdża się z dnia na dzień, więc mogłaś się przed wyjazdem trochę pouczyć. Nie macie dzieci, nic Was tutaj nie trzyma.

8

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

No rozmawialiśmy oczywiście. Zabrałam męża nad morze - przyjechał po 7 tygodniach. Kłóciliśmy się o to kto z nas ma latać cześciej itd. Ostatecznie jednak wyznał, że mnie nie kocha (zresztą w zasadzie dało się wyczuć, że mu nie zależy). Że być może od 2 lat być może trochę dłużej lub krócej mnie nie kocha. Wcześniej przeszłam depresję na podłożu właśnie odrzucenia przez męża. W sensie, że podejrzewałam, że mnie nie kocha (zaczęłam go irytować - to się czuje...). Mówił wówczas, że to wszystko jest w mojej głowie, że jestem przewrażliwiona, że nie może słuchać moich oskarżeń.

9

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

No rozmawialiśmy oczywiście. Zabrałam męża nad morze - przyjechał po 7 tygodniach. Kłóciliśmy się o to kto z nas ma latać cześciej itd. Ostatecznie jednak wyznał, że mnie nie kocha (zresztą w zasadzie dało się wyczuć, że mu nie zależy). Że być może od 2 lat być może trochę dłużej lub krócej mnie nie kocha. Wcześniej przeszłam depresję na podłożu właśnie odrzucenia przez męża. W sensie, że podejrzewałam, że mnie nie kocha (zaczęłam go irytować - to się czuje...). Mówił wówczas, że to wszystko jest w mojej głowie, że jestem przewrażliwiona, że nie może słuchać moich oskarżeń.

Moim zdaniem jeśli chciałaś z nim być i walczyć o niego to trzeba było jechać. Teraz może już być ciężko.
Z tego co piszesz to problemy były już wcześniej i nie zostały rozwiązane, więc wiadomo, że taki wyjazd to tylko pogorszy.

10

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

No właśnie nie chciałam jechać, powodów było wiele. Pytanie czy partner może tak po prostu wyjechać i czy może to być powód do rozwodu z jego winy czy nie.

11

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

No właśnie nie chciałam jechać, powodów było wiele. Pytanie czy partner może tak po prostu wyjechać i czy może to być powód do rozwodu z jego winy czy nie.

Prawnikiem nie jestem ale moim zdaniem nie.

12

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marek987 napisał/a:
marmolada1984 napisał/a:

No właśnie nie chciałam jechać, powodów było wiele. Pytanie czy partner może tak po prostu wyjechać i czy może to być powód do rozwodu z jego winy czy nie.

Prawnikiem nie jestem ale moim zdaniem nie.

Ja mam nadzieję, że tak. W końcu nie żyjemy w szariacie. Decyzje podejmuje się wspólnie. Ustaliliśmy wcześniej coś innego, a mąż ma inne priorytety.

13

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

Ja mam nadzieję, że tak. W końcu nie żyjemy w szariacie. Decyzje podejmuje się wspólnie. Ustaliliśmy wcześniej coś innego, a mąż ma inne priorytety.

W sądzie to jest słowo przeciw słowu. On będzie się bronił, że wyjechał na chwilę, że miałaś dojechać, że nie chciałaś, że onw  celach zarobkowych aby było lepiej itp.

Prawdę mówiąc to bardzo się dziwię Twoim zachowaniem, że jesteś tak uparta na rozwód o jego winie. Chcesz rozwodu to złóż pozew bez orzekania winy. Jedna rozprawa i po problemie. Po co się ciągać po sądach i robić sobie wrogów? Myślę, że jest drugie dno o którym tutaj nie mówisz.

14

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

hmm pewnie racja, że jest drugie dno... że czuję się to osobą zranioną i opuszczoną i oszukaną! I nie chcę rozwodu, tylko chce żeby mnie kochał itd. Tylko nie mam takiej mocy by to sprawić.

15

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

hmm pewnie racja, że jest drugie dno... że czuję się to osobą zranioną i opuszczoną i oszukaną! I nie chcę rozwodu, tylko chce żeby mnie kochał itd. Tylko nie mam takiej mocy by to sprawić.

Jak nie chcesz rozwodu to walcz o niego, a nie usilnie starsza się o rozwód z jego winy.

16

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Niestety nie udało się mi zawalczyć. To znaczy zawalczyć się udało tylko bezskutecznie. Maż od lat nic do mnie nie czuje, jedynie obojętność. Oczywiście miewałam przeczucia, że tak jest, dopytywałam, wmawiał mi że wszystko mi się wydaje, że wszytstko jest TYLKO w mojej głowie. Rok wcześniej wylądowałam z depresją na terapii nie będąc pewna czy to co czuję to czuję czy nie, czy to się wszystko wydaje. Czy wmawiam sobie odrzucenie, czy ono jest itd.

Wyprowadzka za granicę była tylko ucieczką, do wszystkiego się przyznał, że nie kocha, że nie chciał żebym z nim jechała itd.

Zanim wyznał mi to wszystko planowaliśmy wspólne wakacje etc. do końca miałam nadzieję na uratowanie tego małżeństwa.

10 lat razem, pierwszy jedyny facet w moim życiu. Sam złożył pozew, powiedział, że nie chce mi dawać żadnej nadziei, że było uczucie ale już go nie ma. Ach i zrobił to w niepowtarzalnym stylu w piątą rocznicę ślubu - przygotowałam kolację, ciasto wino świece....

Jestem pusta w środku.

17

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

Niestety nie udało się mi zawalczyć. To znaczy zawalczyć się udało tylko bezskutecznie. Maż od lat nic do mnie nie czuje, jedynie obojętność. Oczywiście miewałam przeczucia, że tak jest, dopytywałam, wmawiał mi że wszystko mi się wydaje, że wszytstko jest TYLKO w mojej głowie. Rok wcześniej wylądowałam z depresją na terapii nie będąc pewna czy to co czuję to czuję czy nie, czy to się wszystko wydaje. Czy wmawiam sobie odrzucenie, czy ono jest itd.

Wyprowadzka za granicę była tylko ucieczką, do wszystkiego się przyznał, że nie kocha, że nie chciał żebym z nim jechała itd.

Rozumiem, ale skoro podejrzewałaś, że jest coś na rzeczy, to trzeba było działać, szczególnie że jeszcze nic nie zostało stwierdzone, żadna decyzja podjęta, zatem miałaś możliwość ratowania związku, a tak, no cóż... A że wszystkiemu zaprzeczał to zrozumiałe, bo to tylko człowiek, i na pewno nie jesteś mu całkowicie obojętna, a zapewne nie myślał jeszcze o rozstaniu, a słowa tego typu są mocno definitywne. A później nie było lepiej, zamiast pracować nad związkiem to się oddalaliście. A wyjazd przypieczętował los waszego związku, bo skoro już wcześniej nie było dobrze to tego typu rozłąka musiała spowodować to, co spowodowała. Dlatego dziwi mnie, że nie zdecydowałaś się na wyjazd, zakładając, że nadal go kochasz i chciałaś ratować związek, bo to, co się stało, było do przewidzenia, i raczej nieuniknione.

18

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

On nie chciał bym z nim jechała. Tylko ja byłam naiwna bo rzucał np. "to logiczne że możesz jechać", ale jak zaczynałam sie wahać to sam mnie zniechęcał "tak dużo pracowałaś by być w tym miejscu, w którym jesteś itd".

Pracowałam nad związkiem. Zawsze bardziej.

19

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

hej - odnalazłam twój wątek i wiem więcej ...
pytanie
czy masz jakiś pomysł na siebie?
co do twojego małżeństwa myślę, że się ... zakończyło, zwyczajnie - wypaliło uczucie, pozostaje zamknąć drzwi i zacząć nowe życie

czy ty jesteś typem depresyjnym?
czy depresja z jakiegoś konkretnego powodu?

to, że nie udało się raz nie znaczy, że nie uda kolejny
trzeba przejść żałobę, może odchorować i żyć dalej ...
ale to już twój wybór
powodzenia

20

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
in_ka napisał/a:

hej - odnalazłam twój wątek i wiem więcej ...
pytanie
czy masz jakiś pomysł na siebie?
co do twojego małżeństwa myślę, że się ... zakończyło, zwyczajnie - wypaliło uczucie, pozostaje zamknąć drzwi i zacząć nowe życie

czy ty jesteś typem depresyjnym?
czy depresja z jakiegoś konkretnego powodu?

to, że nie udało się raz nie znaczy, że nie uda kolejny
trzeba przejść żałobę, może odchorować i żyć dalej ...
ale to już twój wybór
powodzenia

Nie ukrywam, że to miłe, że tutaj się dokopałaś.

Przeszłam depresję na tle jakby odrzucenia przez męża, który jak byłam wówczas przekonana przestał mnie kochać. Teraz mam poczucie, że w depresji nie jestem, ale jestem zdruzgotana, obawiam się że odrętwienie wróci. Dopiero niedawno mąż wyznał mi prawdę, że faktycznie mnie nie kocha i złożył pozew rozwodowy.

Czy mam pomysł na siebie? Na pewno miałam pomysł "na nas". Teraz faktycznie nie mam pomysłu. To był mój pierwszy związek, był to bliski partnerski związek, zaczynaliśmy razem od zera. Mieliśmy plany. Na poziomie intelektualnym oczywiście rozumiem, że związek się zakończył jednak emocjonalnie sobie z tym nie radzę. Nie wiem czy jestem typem depresyjnym - miałam ten jeden epizod w ubiegłym toku.

21

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

depresja jest chorobą
depresja lubi ... powracać
warto mieć jej świadomość, bo wtedy łatwiej nad nią zapanować
jeżeli czuje się, że znowu wraca nie można czekać, że jakoś minie, należy podjąć leczenie...
można mieć predyspozycje w jej kierunku
ciebie ten problem nie dotyczy - jak piszesz, więc już jest dobrze

spróbuj uczyć się pozytywnego spojrzenia na świat, pomimo
mamy w sobie nieskończone pokłady możliwości zmian w sposobie postrzegania, myślenia, działania wystarczy je ... uruchomić

emocje i nastroje są zmienne - smutek przemija, można to odejście przyspieszyć poprzez swoją aktywność
nie warto nosić w sobie goryczy, lepiej dostrzegać nawet drobinki ale ... słodyczy

może to banał ale życie jest ... banałem - jesteś jeszcze na tyle młodą kobietą, że poukładasz sobie swój świat i znajdziesz swoje szczęście, tylko w to UWIERZ
jak w piosence "...wszystko się może zdarzyć gdy głowa pełna marzeń..."

22

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

to forum obserwuje od dawna. prawdę mówiąc niektóre historie mrożą krew w żyłach. chwilami myślę oczywiście że mam nie najgorzej. mam pracę i jakieś pieniądze.  znacząco mniejsze ale swoje.

przez kilka lat żyłam z partnerem który mnie non stop odrzucał.  po rocznej terapii niby wiem że to nie jest ok.

miewam lepsze dni wtedy myślę ze musze kupić samochód itp. a za chwilę moje poczucie wartości ląduje w okolicy dna. myślę nie zaslugiwalam. nie chciał mnie. boli ze nie chcial się ze mna kochać od 2 lat moze z hakiem.

przeraża mnie targ 30 latek szukających faceta. teraz moze nie myślę o tym ale przecież dopiero marzylam o rodzinie i boję sie tez tego. ech cala jestem strachem i bezsennoscia.

pisane z telefonu wybaczcie bledy.

23

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Jezeli sie szuka na sile faceta, to sie nie znajdzie, albo sie zlapie nastepnego byle jakiego. Najwazniejsze to sie nie zamykac w domu. Marmolada nad toba ten czlowiek znecal sie psychicznie, to dla mnie psychopata, a od takich trzeba uciekac i to daleko.   Ten facet nie byl ciebie wart i to podkreslaj.

24

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
elfina napisał/a:

Jezeli sie szuka na sile faceta, to sie nie znajdzie, albo sie zlapie nastepnego byle jakiego. Najwazniejsze to sie nie zamykac w domu. Marmolada nad toba ten czlowiek znecal sie psychicznie, to dla mnie psychopata, a od takich trzeba uciekac i to daleko.   Ten facet nie byl ciebie wart i to podkreslaj.

Dziękuję. nie myślę o nowym związku. ale to słynne "pokochaj życie singielki" jest takie... ech .. no nigdy singielka nie byłam.  Czytaliście "Kochanie zabiłam nasze koty"? Moje nowe życie a'la "joga life" :-)

25

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Marmolado, będziemy singielkami z odzysku;-)) Ksiązki nie czytałam, warto?

26

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
Joannka napisał/a:

Marmolado, będziemy singielkami z odzysku;-)) Ksiązki nie czytałam, warto?

też nie czytałam ale sprawdziła się jako audiobook do samochodu

jak zamknąć ten rozdział pod tytułem zakochana marmolada i rozpocząć nowy choćby zatytułowany marmolada zła na byłego!? widzę ze dziewczyny ktore czują złość do byłego partnera mają jakby łatwiej. Odzyskują kontrolę nad swoim życiem. Ja nie mogę wyjść z etapu skomlania o jego miłość o to uczucie które mój mąż nazywa "dawną sytuacją".

27

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

jak zamknąć ten rozdział pod tytułem zakochana marmolada i rozpocząć nowy choćby zatytułowany marmolada zła na byłego!? widzę ze dziewczyny ktore czują złość do byłego partnera mają jakby łatwiej. Odzyskują kontrolę nad swoim życiem. Ja nie mogę wyjść z etapu skomlania o jego miłość o to uczucie które mój mąż nazywa "dawną sytuacją".

Marmolado, zakochanie w takiej sytuacji jest jak przekleństwo, zwariować można. Jednak nie idź w nienawiść, jak będziesz na niego zła, tylko pozornie będzie Ci lepiej. Ja w rozpaczy też chciałam zamienić swoje uczucia w złość. Po kilku tygodniach sama czułam się zalana moim własnym jadem od środka. Wierz mi, że to uczucie było gorsze od rozpaczy. Później przyszła apatia, a teraz jestem na fajnym etapie, choć nie wiadomo jak długo ;-( Chyba najlepiej jest dążyć do pogodzenia się z sytuacją, na zasadzie "ok, nie chcesz ze mną być, nie jestem w stanie Cię zmusić do miłości, uczę się żyć bez ciebie". Bardzo w tym pomaga maksymalne ograniczenie kontaktów, pisanie i rozmowy niestety podkręcają nas.

Miej spokojny dzień :-)

28

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

jak zamknąć ten rozdział pod tytułem zakochana marmolada i rozpocząć nowy choćby zatytułowany marmolada zła na byłego!?

zwyczajnie - ruszyć z miejsca
i zamiast myśleć o sobie "marmolada" ( sorry źle mi się to kojarzy) to mysleć, kurczę no dżemik jestem mniam, mniam wink

29

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Nie daję rady. Wiem, wiem że muszę wziąć się w garść ale nie mam siły. Ja go kocham a on mnie już nie chce. Jakoś lepiej trzymałam się przez te pierwsze tygodnie niż teraz. Nie daję rady, nie panuję nad płaczem.

30

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Mamy nowy dzień, wstajemy, otrzepujemy się i biegniemy dalej:-)
Te pierwsze tygodnie, to kompletny szok, róznorodność emocji nieprzewidywalna... poukładasz to sobie w głowie i pewnie będziesz jeszcze płakać, ale wierze, że z czasem zdecydowanie mniej. Przytulaki zostawiam :-)

31

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
in_ka napisał/a:
marmolada1984 napisał/a:

jak zamknąć ten rozdział pod tytułem zakochana marmolada i rozpocząć nowy choćby zatytułowany marmolada zła na byłego!?

zwyczajnie - ruszyć z miejsca
i zamiast myśleć o sobie "marmolada" ( sorry źle mi się to kojarzy) to mysleć, kurczę no dżemik jestem mniam, mniam wink

proponuję "Konfiturka" -wykwintna, elegancka, nobilitująca nawet najzwyklejszą herbatę i podrasowująca kiepskie pieczywo.
Dla mnie będziesz Konfiturą Marmolado, taką z najwyższej półki, niepowtarzalną zawierającą w sobie całą słodycz i cierpkość wiśni...

32

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Konfiturko! Jesteś młodsza od mojej córki. Strasznie mi przykro, że nie możesz się uwolnić od uczucia, które przynosi Ci tylko ból. Znam ten stan i jeszcze parę innych równie niefajnych:-(
Ale pomyśl, może lepiej że stało się to teraz, a nie jak w moim przypadku... Wiem, dziesięć lat to szmat czasu, ale trudno.
Przed Tobą jeszcze dużo życia i to dobrego, wierzę w to i z całego serca tego Ci życzę.
Wiem jak bolą słowa " już Cię nie kocham" - ale mimo wszystko chyba lepsze to, niż oszustwa i prowadzenie podwójnego życia.Tego typu postawienie sprawy pozwala przynajmniej na zachowanie szacunku dla siebie i tej drugiej strony.
Niczego Ci nie poradzę bo nie znam sposobu na złamane serce. Z tego co piszesz wywnioskowałam, że należysz do "nadwrażliwców" - witaj w klubie - a tacy niestety mają znacznie niższą odporność na cierpienie.
Piszesz o swojej mamie - że podniosła się mimo, iż było ciężko. Myślę, że córka takiej  Kobiety też znajdzie w sobie siłę. Sprawiasz wrażenie bardzo kruchej i delikatnej. Ale szlachetna porcelana też jest krucha, a wiele potrafi przetrzymać...
Pozbierasz się dziewczyno i znajdziesz jeszcze człowieka, który Cię doceni. Uwierz doświadczonej kobiecie. Chciałabym mieć taką pewność dla siebie, jaką czuję w Twoim przypadku.
Nie będę truła "nie płacz, działaj, nie oglądaj się za siebie bo wiem, że to niewykonalne. Raczej uważam, że należy wypłakać ból, wykrzyczeć cierpienie jest szansa, że po iluś tam razach już nie będziemy miały na to ochoty....

33

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Drogie,
Oczywiście w pierwszej kolejności chciałam was zbombardować, że nie macie o niczym pojęcia, że moje życie się skończyło. A tymczasem jakoś daję radę. Naprawdę daję radę. Poszłam po podwyżkę, dbam o siebie. Forum mi bardzo, ale to bardzo pomogło. Trzymam za nas wszystkie kciuki. Oby lepsze dni były częstsze niż gorsze.
?Widzę jak owszem
Widzę jak owszem
To bez znaczenia i
To nie istotne
Jak wszystko waży mniej
I nie przybliża się
Widzę jak małe
Nieidealne.
Nocne niebo
O ile znaczy mniej
Nieurodzajne
Nie nawołuje mnie
Widzę jak owszem
To nieistotne
Nieważne, niepiękne, wyblakłe.?

34 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-09-26 09:01:19)

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marek987 napisał/a:
marmolada1984 napisał/a:

No właśnie nie chciałam jechać, powodów było wiele. Pytanie czy partner może tak po prostu wyjechać i czy może to być powód do rozwodu z jego winy czy nie.

Prawnikiem nie jestem ale moim zdaniem nie.

Niestety to jest powód do rozwodu ( trwały rozkład pożycia małżeńskiego trwający ponad 6 miesięcy).
Tylko aby mąż nie twierdził, że wyjechał po to aby utrzymywać rodzinę.
Ale skoro stwierdził, że nie kocha swojej żony to już pozamiatane.
On ma inne wartości i inne priorytety.
Smutne to, że po 10 wspólnych latach i 5 latach małżeństwa okazał się dupkiem.

35

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
Zuzanna 58 napisał/a:

Konfiturko! Jesteś młodsza od mojej córki. Strasznie mi przykro, że nie możesz się uwolnić od uczucia, które przynosi Ci tylko ból. Znam ten stan i jeszcze parę innych równie niefajnych:-(
Ale pomyśl, może lepiej że stało się to teraz, a nie jak w moim przypadku... Wiem, dziesięć lat to szmat czasu, ale trudno.
Przed Tobą jeszcze dużo życia i to dobrego, wierzę w to i z całego serca tego Ci życzę.
Wiem jak bolą słowa " już Cię nie kocham" - ale mimo wszystko chyba lepsze to, niż oszustwa i prowadzenie podwójnego życia.Tego typu postawienie sprawy pozwala przynajmniej na zachowanie szacunku dla siebie i tej drugiej strony.
Niczego Ci nie poradzę bo nie znam sposobu na złamane serce. Z tego co piszesz wywnioskowałam, że należysz do "nadwrażliwców" - witaj w klubie - a tacy niestety mają znacznie niższą odporność na cierpienie.
Piszesz o swojej mamie - że podniosła się mimo, iż było ciężko. Myślę, że córka takiej  Kobiety też znajdzie w sobie siłę. Sprawiasz wrażenie bardzo kruchej i delikatnej. Ale szlachetna porcelana też jest krucha, a wiele potrafi przetrzymać...
Pozbierasz się dziewczyno i znajdziesz jeszcze człowieka, który Cię doceni. Uwierz doświadczonej kobiecie. Chciałabym mieć taką pewność dla siebie, jaką czuję w Twoim przypadku.
Nie będę truła "nie płacz, działaj, nie oglądaj się za siebie bo wiem, że to niewykonalne. Raczej uważam, że należy wypłakać ból, wykrzyczeć cierpienie jest szansa, że po iluś tam razach już nie będziemy miały na to ochoty....

Zuzanno Twój post jest piękny.
Cały szacun dla Ciebie http://emotikona.pl/emotikony/pic/0recourse.gif

36

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
Lexpar napisał/a:
Zuzanna 58 napisał/a:

Konfiturko! Jesteś młodsza od mojej córki. Strasznie mi przykro, że nie możesz się uwolnić od uczucia, które przynosi Ci tylko ból. Znam ten stan i jeszcze parę innych równie niefajnych:-(
Ale pomyśl, może lepiej że stało się to teraz, a nie jak w moim przypadku... Wiem, dziesięć lat to szmat czasu, ale trudno.
Przed Tobą jeszcze dużo życia i to dobrego, wierzę w to i z całego serca tego Ci życzę.
Wiem jak bolą słowa " już Cię nie kocham" - ale mimo wszystko chyba lepsze to, niż oszustwa i prowadzenie podwójnego życia.Tego typu postawienie sprawy pozwala przynajmniej na zachowanie szacunku dla siebie i tej drugiej strony.
Niczego Ci nie poradzę bo nie znam sposobu na złamane serce. Z tego co piszesz wywnioskowałam, że należysz do "nadwrażliwców" - witaj w klubie - a tacy niestety mają znacznie niższą odporność na cierpienie.
Piszesz o swojej mamie - że podniosła się mimo, iż było ciężko. Myślę, że córka takiej  Kobiety też znajdzie w sobie siłę. Sprawiasz wrażenie bardzo kruchej i delikatnej. Ale szlachetna porcelana też jest krucha, a wiele potrafi przetrzymać...
Pozbierasz się dziewczyno i znajdziesz jeszcze człowieka, który Cię doceni. Uwierz doświadczonej kobiecie. Chciałabym mieć taką pewność dla siebie, jaką czuję w Twoim przypadku.
Nie będę truła "nie płacz, działaj, nie oglądaj się za siebie bo wiem, że to niewykonalne. Raczej uważam, że należy wypłakać ból, wykrzyczeć cierpienie jest szansa, że po iluś tam razach już nie będziemy miały na to ochoty....

Zuzanno Twój post jest piękny.
Cały szacun dla Ciebie http://emotikona.pl/emotikony/pic/0recourse.gif

Prawda? Proszę zazdorścić jakie wartościowe osoby przemawiają do mnie!

37

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Trzy tygodnie do rozwodu. Już chcę tego rozwodu.

Niestety kompletnie sobie nie radzę. Czuję się podobnie jak rok temu, czyli może depresja wróciła? Czuję jak wciąga, jak połyka mnie mrok. Nic niewarta, głupia, egzaltowana dzida. Nienawidzę siebie.

Moja siostra zaszła w ciążę (planowaną pomimo młodego wieku), wkrótce ślub itd. Oczywiście, że się cieszę (choć oczy się nie potrafią cieszyć). Czuje się jak najgorszy szczur, jak gad, ponieważ jej zazdroszczę. Że ma się o kogo oprzeć, że jest szczęśliwa.

Moje życie jest przegrane. Nie radzę sobie sama z sobą. Zwyczajnie się nienawidzę. To najlepiej oddaje wszystko co czuję. Żałuję tylko, że tak dużo muszę z sobą przebywać.

38

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

Trzy tygodnie do rozwodu. Już chcę tego rozwodu.

Niestety kompletnie sobie nie radzę. Czuję się podobnie jak rok temu, czyli może depresja wróciła? Czuję jak wciąga, jak połyka mnie mrok. Nic niewarta, głupia, egzaltowana dzida. Nienawidzę siebie.

Moja siostra zaszła w ciążę (planowaną pomimo młodego wieku), wkrótce ślub itd. Oczywiście, że się cieszę (choć oczy się nie potrafią cieszyć). Czuje się jak najgorszy szczur, jak gad, ponieważ jej zazdroszczę. Że ma się o kogo oprzeć, że jest szczęśliwa.

Moje życie jest przegrane. Nie radzę sobie sama z sobą. Zwyczajnie się nienawidzę. To najlepiej oddaje wszystko co czuję. Żałuję tylko, że tak dużo muszę z sobą przebywać.

Powiem brutalnie.
Czujesz się tak, bo chcesz się tak czuć. Przestań się użalać nad sobą, chyba już wystarczy. Masz depresję, to zrób coś z tym. Sam płacz nic nie da. Nikt za Ciebie nie będzie szczęśliwy.

39

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

Trzy tygodnie do rozwodu. Już chcę tego rozwodu.

Niestety kompletnie sobie nie radzę. Czuję się podobnie jak rok temu, czyli może depresja wróciła? Czuję jak wciąga, jak połyka mnie mrok. Nic niewarta, głupia, egzaltowana dzida. Nienawidzę siebie.

Moja siostra zaszła w ciążę (planowaną pomimo młodego wieku), wkrótce ślub itd. Oczywiście, że się cieszę (choć oczy się nie potrafią cieszyć). Czuje się jak najgorszy szczur, jak gad, ponieważ jej zazdroszczę. Że ma się o kogo oprzeć, że jest szczęśliwa.

Moje życie jest przegrane. Nie radzę sobie sama z sobą. Zwyczajnie się nienawidzę. To najlepiej oddaje wszystko co czuję. Żałuję tylko, że tak dużo muszę z sobą przebywać.

Marmolado, idź do lekarza.
Nawrót depresji jest bardzo niebezpieczny.

Dasz radę :-)

40

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
LonelyM napisał/a:
marmolada1984 napisał/a:

Trzy tygodnie do rozwodu. Już chcę tego rozwodu.

Niestety kompletnie sobie nie radzę. Czuję się podobnie jak rok temu, czyli może depresja wróciła? Czuję jak wciąga, jak połyka mnie mrok. Nic niewarta, głupia, egzaltowana dzida. Nienawidzę siebie.

Moja siostra zaszła w ciążę (planowaną pomimo młodego wieku), wkrótce ślub itd. Oczywiście, że się cieszę (choć oczy się nie potrafią cieszyć). Czuje się jak najgorszy szczur, jak gad, ponieważ jej zazdroszczę. Że ma się o kogo oprzeć, że jest szczęśliwa.

Moje życie jest przegrane. Nie radzę sobie sama z sobą. Zwyczajnie się nienawidzę. To najlepiej oddaje wszystko co czuję. Żałuję tylko, że tak dużo muszę z sobą przebywać.

Powiem brutalnie.
Czujesz się tak, bo chcesz się tak czuć. Przestań się użalać nad sobą, chyba już wystarczy. Masz depresję, to zrób coś z tym. Sam płacz nic nie da. Nikt za Ciebie nie będzie szczęśliwy.

Ja to po prostu lubię. Jakakolwiek walka o cokolwiek napawa mnie strachem. Szarpię się, wydaję się, że jest lepiej, a później kończy się wszystko tylko głębszym nurkowaniem.

Jestem wariatką. Widzę to wyraźnie i nienawidzę siebie. Tłukę się po głowie, po twarzy. A później naśmiewam się jaka głupia dzida ze mnie, pieprzona nieogarnięta psychicznie, niedojrzała kretynka. Tak było rok temu? Wtedy chyba miałam pomysł by jakoś to zmienić. Teraz w 100% zgadzam się z LonleyM - to jest dokładnie to czego chcę.

41

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:
LonelyM napisał/a:
marmolada1984 napisał/a:

Trzy tygodnie do rozwodu. Już chcę tego rozwodu.

Niestety kompletnie sobie nie radzę. Czuję się podobnie jak rok temu, czyli może depresja wróciła? Czuję jak wciąga, jak połyka mnie mrok. Nic niewarta, głupia, egzaltowana dzida. Nienawidzę siebie.

Moja siostra zaszła w ciążę (planowaną pomimo młodego wieku), wkrótce ślub itd. Oczywiście, że się cieszę (choć oczy się nie potrafią cieszyć). Czuje się jak najgorszy szczur, jak gad, ponieważ jej zazdroszczę. Że ma się o kogo oprzeć, że jest szczęśliwa.

Moje życie jest przegrane. Nie radzę sobie sama z sobą. Zwyczajnie się nienawidzę. To najlepiej oddaje wszystko co czuję. Żałuję tylko, że tak dużo muszę z sobą przebywać.

Powiem brutalnie.
Czujesz się tak, bo chcesz się tak czuć. Przestań się użalać nad sobą, chyba już wystarczy. Masz depresję, to zrób coś z tym. Sam płacz nic nie da. Nikt za Ciebie nie będzie szczęśliwy.

Ja to po prostu lubię. Jakakolwiek walka o cokolwiek napawa mnie strachem. Szarpię się, wydaję się, że jest lepiej, a później kończy się wszystko tylko głębszym nurkowaniem.

Jestem wariatką. Widzę to wyraźnie i nienawidzę siebie. Tłukę się po głowie, po twarzy. A później naśmiewam się jaka głupia dzida ze mnie, pieprzona nieogarnięta psychicznie, niedojrzała kretynka. Tak było rok temu? Wtedy chyba miałam pomysł by jakoś to zmienić. Teraz w 100% zgadzam się z LonleyM - to jest dokładnie to czego chcę.

a między wersami krzyk rozpaczy i wołanie o pomoc

pójdziesz w końcu do psychologa,psychiatry?

42

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

dżemiku, konfiturko - ocknij się ...
zawalcz o siebie

znasz schemat, wiesz jak działa wciągający wir - depresja
wrzucaj hamulec i to już, natychmiast
marsz do lekarza !

pisz na forum, rozmawiaj z nami, szukaj ludzi i sytuacji, które dają wparcie

43

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Oczywiście, że nie planuję pójścia do lekarza. Półtora roku temu trafiłam przypadkiem na psychoterapię - przyszliśmy z mężem na terapię par i terapeutka poprosiła go w pewnym momencie o wyjście i przekonała mnie do terapii. Po 8 miesiącach terapii czyli około lutego tego roku poczułam się lepiej, a w lipcu (po roku) terapię zakończyłam. A teraz wszystko o "kant dupy" potłuc.

Piszę na forum, czyli oczywiście jest to jakiś krzyk. Forum pomogło, dało kopa latem, kiedy czułam, że żyć owszem chcę, tylko szukałam punktu zaczepienia.

Dzięki zapewne terapii wgląd w siebie mam naprawdę na dobrym poziomie. Wiem, że w życiu trzeba mieć twardą dupę. Może dotąd miałam dla kogo - miałam męża, któremu dawałam wiele wsparcia, miałam siostrzyczkę, która mieszkała z nami, byłam za nią odpowiedzialna, miałam ukochaną babcię, która długo umierała i potrzebowała mnie, miałam matkę totalnie zaoraną przez życie w depresji.

Teraz mam jakby siebie tylko. Nikogo swojego. I mam świadomość, że nie mam perspektyw na nikogo swojego pragnąc kogoś swojego. Trzeba pokochać życie singielki, nauczyć się japońskiego czy mieć ciekawe hobby.
Znam teorię. Nie chcę chemii.

44

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

Oczywiście, że nie planuję pójścia do lekarza.


Teraz mam jakby siebie tylko.

nie planujesz pójścia do lekarza ?
dlaczego...

zawsze mamy siebie, to od tego "siebie" należy zacząć
nie żyć dla kogoś, nie przeglądać się w czyiś oczach, nie mysleć o kimś
bo jak zaczniemy żyć w zgodzie ze sobą, szanując siebie i doceniając siebie, znajdziemy motywację i dostrzeżemy życie takim jakie jest a jest ... piękne

45

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Nie widzę sensu życia dla siebie. Rozumiem jednak oczywistość takiej postawy u innych. Nienawidzę się. Nienawidzę się jak cholera. Mój mąż miał rację jestem wariatką. Patrzyłam na siebie jego oczami. Opiekowałam się rodziną. Odpowiedzialna.

"Tylko w cudzym pięknie
jest pocieszenie, w cudzej
muzyce i obcych wierszach.
tylko u innych jest zbawienie,
choćby samotność smakowała jak opium"

46

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

Nie widzę sensu życia dla siebie. Rozumiem jednak oczywistość takiej postawy u innych. Nienawidzę się. Nienawidzę się jak cholera. Mój mąż miał rację jestem wariatką. Patrzyłam na siebie jego oczami. Opiekowałam się rodziną. Odpowiedzialna.

"Tylko w cudzym pięknie
jest pocieszenie, w cudzej
muzyce i obcych wierszach.
tylko u innych jest zbawienie,
choćby samotność smakowała jak opium"

Chyba żartujesz...?

47

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
kosmiczny nick napisał/a:
marmolada1984 napisał/a:

Nie widzę sensu życia dla siebie. Rozumiem jednak oczywistość takiej postawy u innych. Nienawidzę się. Nienawidzę się jak cholera. Mój mąż miał rację jestem wariatką. Patrzyłam na siebie jego oczami. Opiekowałam się rodziną. Odpowiedzialna.

"Tylko w cudzym pięknie
jest pocieszenie, w cudzej
muzyce i obcych wierszach.
tylko u innych jest zbawienie,
choćby samotność smakowała jak opium"

Chyba żartujesz...?

Jeśli to prowokacja to niech będzie udana. Nie żartuję.

48

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

...Jeśli to prowokacja to niech będzie udana. Nie żartuję.

Nie jestem/nie bywam trollem... Sprawdź pocztę.

49

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Nie ma opcji żeby skoczyć. Czy ktoś jest mi to w stanie do cholery wytłumaczyć? Jest decyzja jest okno i dupa.

Proszę o kontakt emailowy ludzi z dostępem do dużej ilości barbituranów. Mam pieniądze.

50

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:

Nie ma opcji żeby skoczyć. Czy ktoś jest mi to w stanie do cholery wytłumaczyć? Jest decyzja jest okno i dupa.

Proszę o kontakt emailowy ludzi z dostępem do dużej ilości barbituranów. Mam pieniądze.

Czy ktoś już powiadomił policję? Dziewczyna ma zamiar odebrać sobie życie. Trzeba ją powstrzymać!

51

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
hw_ napisał/a:
marmolada1984 napisał/a:

Nie ma opcji żeby skoczyć. Czy ktoś jest mi to w stanie do cholery wytłumaczyć? Jest decyzja jest okno i dupa.

Proszę o kontakt emailowy ludzi z dostępem do dużej ilości barbituranów. Mam pieniądze.

Czy ktoś już powiadomił policję? Dziewczyna ma zamiar odebrać sobie życie. Trzeba ją powstrzymać!

Proszę o poważne oferty emailowe. Policja? Błagam Cię. Uęmiechnę się do kogo chcę i jak chcę i sprawię, że pomyśli o mnie co tylko zechcę. Temat up up.

52

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Marmoladko, co z nadzieją?

53

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
weronka44 napisał/a:

Marmoladko, co z nadzieją?

Z nadzieją to jest tak, że moja siostra jest "przy nadziei".

54

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

W życiu zdarzają się także cuda i czasem niemożliwe staje się możliwe.

Pomodlę się za Ciebie i za siebie...
Daj czasowi czas. Na ostateczne rozwiązania zawsze zdążysz.  Jeżeli nie masz swojej nadziei ja daję Ci moją:)
I wiarę, że Ci się uda...

Faceci nie są tego warci

55

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Marmolado, powinnaś udać się do terapeuty. Wiesz co Ci dolega, wiesz, że Ci pomoże.

56

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
weronka44 napisał/a:

W życiu zdarzają się także cuda i czasem niemożliwe staje się możliwe.

Pomodlę się za Ciebie i za siebie...
Daj czasowi czas. Na ostateczne rozwiązania zawsze zdążysz.  Jeżeli nie masz swojej nadziei ja daję Ci moją:)
I wiarę, że Ci się uda...

Faceci nie są tego warci

Wiem, że to było uprzejme z Twojej strony i oczywiście możesz się modlić za co chcesz. Jednak boga nie ma. Gdy siedzisz w ciemnym pokoju, gdy idziesz ulicą, czy jedziesz pociągiem, jesteś sama. Bóg to tylko ludzkie pragnienie zamazania tej prawdy. Tymczasem są tylko inni ludzie. Nie ma szatanów, wróżek, aniołków i bogów.

Oczywiście to moja opinia. Zawsze zazdrościłam przyjaciołom, którzy się modlą - wiele bym dała by podarowano mi tego rodzaju naiwność, że ktoś słucha mojego bla bla bla bla...

57

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
hw_ napisał/a:

Marmolado, powinnaś udać się do terapeuty. Wiesz co Ci dolega, wiesz, że Ci pomoże.

Byłam rok w terapii. Dlatego wiem, że mi to nie pomoże. SAMA muszę sobie pomóc. Tyle tylko, że jak ktoś już wcześniej zauważył, wcale tego nie chcę.

58 Ostatnio edytowany przez kicur (2014-10-19 21:51:17)

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Powiadomcie policję ona musi dostać pomoc natychmiast.

59 Ostatnio edytowany przez weronka44 (2014-10-19 21:51:26)

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
Marmolada napisał/a:

Jednak boga nie ma.

Jak to nie ma? To z kim ja codziennie rozmawiam? Ostatnio to właściwie się kłócę...:)

60

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Jeśli uważasz że życie jest jedno to ceń je. Powalcz o siebie jeszcze znajdziesz kogoś z kimś będziesz miała dziecko.

61

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
marmolada1984 napisał/a:
hw_ napisał/a:

Marmolado, powinnaś udać się do terapeuty. Wiesz co Ci dolega, wiesz, że Ci pomoże.

Byłam rok w terapii. Dlatego wiem, że mi to nie pomoże. SAMA muszę sobie pomóc. Tyle tylko, że jak ktoś już wcześniej zauważył, wcale tego nie chcę.

pitolisz
to nic nie znaczy, kolejna terapia może pomóc

oczywiście nikt na siłę ciebie NIE URATUJE
ale tak sobie myślę, tak nas chcesz zostawić wink

a jak jednak, może życie ma dla ciebie jakąś ...  niespodziankę a ty nie chcesz dać mu szansy
pożyj i daj mu szansę

62

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
in_ka napisał/a:

pitolisz
to nic nie znaczy, kolejna terapia może pomóc

Skoro już mam na zbyciu 5 patoli to wolę je bardziej solidnie ulokować smile

Ogólnie jestem zaskoczona reakcją wszystkich. To jest bardzo miłe. Dotąd nie funkcjonowałam w internetowym świecie w ten sposób. Czytam wiele wątków. Wiele jest plugastwa na tym świecie.

63

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

a co myślałaś, że tylko ty jedna masz pod górkę wink

wiesz hasła unijne brzmią - Człowiek to najlepsza inwestycja ... to co tam 5 patoli wydać na siebie a sorry ZAINWESTOWAĆ

64

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?
in_ka napisał/a:

a co myślałaś, że tylko ty jedna masz pod górkę wink

wiesz hasła unijne brzmią - Człowiek to najlepsza inwestycja ... to co tam 5 patoli wydać na siebie a sorry ZAINWESTOWAĆ

Lubię to.

Hehe samochód miałam kupować, bo muż zabrał... smile

65

Odp: pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

nie no samochód jest ok,
ale inwestowanie w siebie też
no bo po co samochód jak cholerka sił nie będzie nim jeździć... wink

Posty [ 1 do 65 z 108 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » pewnie banał - moja smutna historia - rozwód!?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024