Mam identyczny problem. Najsilniej objawiał się jak byłam jeszcze w gimnazjum. Byłam w cieniu wygadanych koleżanek, które bez "obciachu" zagadywały do nowo poznanych ludzi. Czułam się wtedy strasznie niezręcznie. W liceum stworzyłam swój mikroklimat - zamknęłam się w pewnym środowisku ludzi, których dobrze znałam i to mi wystarczało.
Na studiach się trochę przełamałam, co było wynikiem raczej konieczności - w końcu nikogo tam nie znałam
Naczytałam się mnóstwo na temat tego, co zrobić by być bardziej otwartą i przebojową. Weszłam na portal psychologiczny i tam lekko opisali 10 sposobów na walkę z nieśmiałością. Nie pamiętam, co to było dokładnie, ale może Tobie się przyda to, co zapamiętałam:
Nie porównuj się do koleżanek, tylko zaakceptuj siebie taką, jaka jesteś. Staraj się zwizualizować sytuację, w której się znajdziesz. Co wtedy czujesz itp. Zamiast uciekać, kiedy czujesz się niezręcznie, przetrzymaj lęk - następnym razem będzie łatwiej. Nieśmiałość można złagodzić też.. relaksem. Coś dla ciała i ducha. Wyciszenie się pozwala nabrać dystansu 
Jasne, może nie jest to zbyt odkrywcze, ale mi w pewnych sytuacjach pomaga. Nigdy nie będę przebojową osobą, ale przynajmniej nie ogarnia mnie już tak wielki niepokój w nowych sytuacjach 