Dzisiaj rano odszedł ode mnie chłopak. Nie wiem co mam robić, bo zostałam sama, przyjaciele wyjechali na wakacje, czuję taką pustkę.
Może pokrótce opiszę jak do tego doszło.
Od jakiegoś czasu miałam kontakt ze swoim byłym, ale taki typowo koleżeński (on też miał kogoś). Od razu ze swoim partnerem ustaliliśmy, że mówimy sobie wszystko. Ja właśnie kilka razy chciałam uniknąć awantury i nie powiedziałam nic. Poszłam wtedy do sklepu i zostawiłam telefon, on oczywiście sprawdził kontakty, sms-y. Nie mówił nic, zachowywał się normalnie, aż rano o 4:00 nie wytrzymał i zaczął się pakować. Mówił, że mnie kocha, ale nie może na dzień dzisiejszy na mnie patrzeć, potrzebuje czasu. Żałuję tak bardzo tego co się stało.
Brakuje mi siły, bo nie ma go zaledwie kilka godzin, a ja tak bardzo tęsknie. Nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji...zawalczyć? czy zapomnieć ..?
Jesli nie masz nic na sumieniu, to wystarczy zachować spokój. Przecież w tym telefonie nic takiego nie było. Prawda?
Dokładnie, nic nie było. Ja popadłam w panikę, płakałam,prosiłam. Nie mogę znieść myśli, że go nie ma. Jestem w rozsypce i nie umiem się pozbierać ;(
Skoro nic nie było to dlaczego to tak wkurzyło Twojego faceta? Dziwne, że tak gwałtownie zareagowal. Może jak ochłonie to sam się zorientuje jak się zachował i że chyba trochę za mocno zareagował. O ile to nie był tylko pretekst do odejścia, którego może od dawna szukał. ![]()
Już dwukrotnie o czymś mu nie powiedziałam, bo wyleciało mi z głowy, a to że dowiedział się o tym kontakcie z byłym chciałam uniknąć.
nie wiem, może masz racje, że to pretekst, ale mówił że musi sobie to poukładać, bo jednocześnie mnie kocha i nienawidzi, bo przeszedł przez sytuację, gdzie jego była wróciła do swojego faceta. Nie wiem jak mam odzyskać jego zaufanie ..
Może doszedł do wniosku, że go okłamujesz. Bo tak zrobiłaś.
Już dwukrotnie o czymś mu nie powiedziałam, bo wyleciało mi z głowy, a to że dowiedział się o tym kontakcie z byłym chciałam uniknąć.
nie wiem, może masz racje, że to pretekst, ale mówił że musi sobie to poukładać, bo jednocześnie mnie kocha i nienawidzi, bo przeszedł przez sytuację, gdzie jego była wróciła do swojego faceta. Nie wiem jak mam odzyskać jego zaufanie ..
No ale jak możesz odzyskać jego zaufanie, skoro nie zrobiłaś nic by je stracic? Problem jest w nim, nie w Tobie. On sam musi to przemysleć. Ty się zastanów czy chcesz być z kims, kto bez przerwy bedzie Cie kontrolował i żył przeszłoscia. W zwiazku nie trzeba mówic o wszystkim, on powinien Ci zaufac, jestes przeciez wolnym człowiekiem i możesz robic wszystko, nie musisz sie z wszystkiego spowiadać.
obiecaliśmy, że mówimy sobie wszytko, ja zawiodłam kolejny raz, wiem że może go bronie, ale on jest strasznie uparty i wiem, że pewnie do mnie nie wróci, mimo to żyję tą nadzieją. Jest mi cholernie ciężko, nawet gdy to piszę, to łzy lecą mi na klawiaturę. Straciłam najważniejszą mi osobę dzięki, której wszystko miało sens. Wiedziałam, że gdy się obudzę będzie czekała na mnie kawa, taka jaką lubię, że po pracy przyjedzie po mnie, że wyjdziemy gdzieś wspólnie. Szukałam dowodów, że to on się z kimś piszę, a to ja dałam ciała..
. Szukałam dowodów, że to on się z kimś piszę, a to ja dałam ciała..
Hmm, no cóż... Szukałaś i znalazłaś. Jak sobie sprawdzacie i szukacie wzajemnie telefony to w ogóle sobie dajcie spokój. Zapiszcie się do jakiś poważnych służb detektywistycznych, policyjnych, wywiadowczych, to przynajmniej będą z tego jakieś korzyści finansowe.
Dwoje ludzi bez zaufania do siebie grający w to, kto kogo pierwszy przyłapie na zatajeniu kontaktu z osobą trzecią. Farsa...
Dzisiaj rano odszedł ode mnie chłopak. Nie wiem co mam robić, bo zostałam sama, przyjaciele wyjechali na wakacje, czuję taką pustkę.
Może pokrótce opiszę jak do tego doszło.
Od jakiegoś czasu miałam kontakt ze swoim byłym, ale taki typowo koleżeński (on też miał kogoś). Od razu ze swoim partnerem ustaliliśmy, że mówimy sobie wszystko. Ja właśnie kilka razy chciałam uniknąć awantury i nie powiedziałam nic. Poszłam wtedy do sklepu i zostawiłam telefon, on oczywiście sprawdził kontakty, sms-y. Nie mówił nic, zachowywał się normalnie, aż rano o 4:00 nie wytrzymał i zaczął się pakować. Mówił, że mnie kocha, ale nie może na dzień dzisiejszy na mnie patrzeć, potrzebuje czasu. Żałuję tak bardzo tego co się stało.
Brakuje mi siły, bo nie ma go zaledwie kilka godzin, a ja tak bardzo tęsknie. Nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji...zawalczyć? czy zapomnieć ..?
walcz! jeżeli szanse jeszcze są, ja jestem w takiej sytuacji ze juz nie ma szans,