Potrzebuję wsparcia..Proszę o pomoc,facet,załamanie,brak sily do zycia - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2012-01-03 14:46:59

HelaNie
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2011-10-06
Posty: 4

Potrzebuję wsparcia..Proszę o pomoc,facet,załamanie,brak sily do zycia

Witam,

Po długim czasie postanowiłam przypomnieć o sobie na tym forum.

Otóż moje życie to koszmarna porażka,nie mam pracy, szans na studia, w mojej rodzinie jest biednie,a na dodatek jestem z chlopakiem ktory jest niemcem więc widujemy się 3dni w miesiacu(ponieważ konczy studia i w każdy pon i wt ma zajęcia od rana do wieczora a pozatym musi się uczyć do egzmaminów)

Może od początku... od 12 roku zycia w mojej rodzinie się nie przelewalo przedtem moi rodzice mieli dobra pracę aktualnie moj tata ma kiepsko płatną pracę a mama co chwilę jest zwalniana.

Ja po napisaniu matury rok studiowałam,dzięki temu chlopakowi który opłacił mi studia,ale po roku przerwalam. Mialam w planach poprawę matury i studiowanie stomatologii,tylko problem w tym,że nie potrafię w sobie znaleźć sily,żeby cokolwiek zrobić z swoim życiem,potrzebowalabym korepetycji z chemii bo trochę już nie mam styczności z chemią,ale nie mam na to pieniedzy a pracy nie potrafię znaleźć wiem powinnam sama starać się nauczyć,ale przez wszystkie życiowe niepowodzenia nie umiem w sobie znaleźć siły.... do niedawna jeszcze jakoś sobie radziłam,ale teraz jestem kompletnie załamana,ciągle płaczę kiedy nikt nie widzi choć coraz częsciej i wsród ludzi nie umiem udawać,że wszystko jest ok.

Boli mnie to,że moj tata musi tyle pracować a szef i tak ciagle ma do niego pretensję,że pracują z nim wredne "baby" które ciągle się o coś czepiają,moja mama raz poszła tam do pracy na kilka dni bo potrzebowali kogoś a wróciła z płaczem widząć jak traktują mojego tatę w pracy.

Pozatym miałam bliską przyjaciólkę tak wydawało mi się bliską...zawsze wolałam mniej osób a bardziej blizsze...i wydawalo mi się,że właściwie wybieram osoby i one myślą tak samo,ale niestety się pomyliłam.... w efekcie zostałam sama...nikt już do mnie nie dzwoni...nie pisze...chyba,że są to osoby ktore raczej są chętne na to by się razem posmiac i zabawić a nie sluchac o tym,że jest źle...

Chłopak...hmm jak się poznalismy bylam w drugiej klasie liceum wtedy mialam jeszcze znajomych,przyjaciolkę,mialam jakies nadzieje na życie i wierzylam,że może się uda...Zawsze to on się o mnie starał a ja bylam bardziej zimna i mniej okazywałam uczucia,wiedział,że na pozór jestem silna ale tak naprawdę bardzo delikatna,nigdy nie mialam problemow z tym,że gra w pilkę,spotyka się z przyjaciólmi itd. Teraz jest tak,że jedyny konakt z ludzmi jaki mam to kontakt z jego znajomymi....oczywiscie nie sa to bliskie konatky bo nie znam na tyle niemieckiego wiec porozumiewamy się po angielsku...a oni wiaodmo woleli by rozmawiać w swoim jezyku...

Przez to,że nie mam swojego życia zaczyna mnie denerwować,że on je ma albo przynajmniej strasznie kluje mnie w sercu kiedy widzę,że jest tyle ludzi którzy go lubią,z którymi może się spotkać....Ma też jedną przyjaciólkę bardzo łądną zreszta z która nigdy nie mialam problemu a teraz mam urojenia,że moze to z nia kiedyś będzie bo ona widać bardzo go lubi ciagle zaprasza by poszli razem coś zjeść,albo na snowboard,nad jezioro ,do sauny etc. Zreszta szczerze mówiąć pomijając fakt czy chce z nia byc czy nie to zazdroszcze mu takiej przyjaciolki bo ja nigdy takiej nie miałam...Nigdy nie bylam o nia zazdrosna,ale ostatnio jestem .... coraz czesciej wydaje mi się,że mnie nie kocha...choć on oczywiscie mowi,że to nieprawda...Ja chętnie też poszłabym z nim do sauny czy gdzieś,ale nie chcę mu tego sama oferować dopóki on tego nie zrobi bo w przeciwienstwie do jego przyjaciolki nie stac mnie,żeby sobie za to zaplacić a kiedy mu powiem chodźmy do term i wiem,że on musi za to zaplacic to mi glupio,nie chce zeby myslał,że go wykurzystuję.

Jak się poznaluismy bylam w miare silna,mialam znajomych życie... teraz boje się,że on przestanie mnie kochać bo nie mam swojego życia i dlatego pewnie wyszukuję problemy,ciagle placzę i nie mam na nic sily... w nie takiej dziewczynie się zakochał...

Zreszta kiedyś jak z nim zerwałam to od razu jak mial dostep do telefonu to dzownił,a jak z rozmowy nic nie wyszlo to przyjezdzal.... Ostatnio kiedy tak zrobiłam to tzn.mialam jakies problemy do niego i go watpilam w nas to nie pisał przez jakiś czas,nie dzownił i oczywiscie nie przyjechał... Choć kiedyś odrazu wsiadł by w autobus i jechał 16h żeby mi powiedziec,że mnie kocha i chce ze mna byc a po kilku godz spotkania wsiadl z powrotem do autobusu i jechal kolejne 16h do domu.

Kiedyś nigdy nie widział żebym płakała,teraz ryczę w kółko jak bóbr...płaczę nawet jak mnie przytula i mówi,że kocha bo czuję,że to wkrótce zniknie...

On ma perspektywy na to by być z kkimś i to wiem,jest przystojny,dobry konczy dobre studia itd.

Ja natomiast nie mam znajomych,pracy studiów a na dodatek jestem z biednego domu...to nie jest tak,że jestem z nim bo nikt mnie nie zechce,tylko czuję,że zawsze się o mnie starał i ja bylam chlodna... a tak wlasciwie to on mi robi "łaskę",że ze mna jest a nie ja jemu...Byłam w tym związku spokojna,nie zazdrosna a bynamniej nie w nadmiarze...a teraz zaczynam wszedzie szukać czegoś,nigdy nie spawdzalam jego telefonu,fb czy czego kolwiek bo wiedzialam,ze mnie kocha a teraz czuje,ze nie jestem osoba wartosciowa by ze mna byc i boje sie ze go strace...Wydaje mi się,że nie powinnismy być razemd la jego dobra bo kiedyś będzie się wstydził tego,że ma kobietę która nie jest wykształcona i bez pracy...że wolałby kobietę która potrafi dbac o siebie i która jest partnerem nie utrzymanką..przeraża mnie swiaodmość,że moglabym życ na jego utrzymaniu bo wtedy czulabym jakbym na nic nie zaslugiwala jakbym bez niego nie istniala...

On mówi,że ma ochote pisac mi slodkie rzeczy itd,ale jest mu smutno i to go rani,że ciagle go o cos oskarzam albo ciagle chce zebysmy sie rozstali i wtedy nie wie co ma pisac....

Piszę to wszystko bo po pierwsze mam problem a po drugie nie mam z kim o tym pogadać....Byłabym bardzo wdzieczna gdyby ktoś poswiecil mi swój czas.Dziękuje

Ostatnio edytowany przez HelaNie (2012-01-03 15:01:36)

Offline

 

#2 2012-01-04 02:48:32

cierpliwa
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-01-04
Posty: 2

Re: Potrzebuję wsparcia..Proszę o pomoc,facet,załamanie,brak sily do zycia

Witam Cię serdecznie,
Nie będę się rozpisywać,ale jedno Ci powiem.Jesteś bardzo mądrą dziewczyną,która tak naprawdę wie co powinna robić.
Dziewczyno,odwagi!Nie znasz niemieckiego ,to zacznij się go uczyć (są bezpłatne lekcje w internecie),zaskocz partnera swoją chęcią do nauki.Nie masz pracy ,to zacznij jej szukać.Nie masz przyjaciół- zacznij chodzić na ...naukę tańca .Udowodnij swojemu chłopakowi,że nie jesteś nudziarą,lecz wesołą ,pewną siebie dziewczyną.I najważniejsze,jeżeli nie masz ewidentnych powodów do zazdrości ,to na litość boską przestań zachowywać się jak zazdrosna małolata.Chorobliwa zazdrość zawsze niszczy związek...
Wiem coś o tym,jestem mężatką od 19 -tu lat i mój mąż jest o mnie chorobliwie zazdrosny.W tym wypadku Jego zachowanie jest naprawdę nienormalne ,które sukcesywnie niszczy nasz związek.Czasami mam naprawdę dość.Dlatego naprawdę nie niszcz Waszego związku swoją zazdrością.Bądżcie wobec siebie uczciwi i zacznij wierzyć w siebie.
Pozdrawiam

Offline

 

#3 2012-01-04 21:23:41

K_r_o
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2011-07-23
Posty: 874

Re: Potrzebuję wsparcia..Proszę o pomoc,facet,załamanie,brak sily do zycia

Do boju  ! Zacznij działać !
Na pewno !!!! dasz radę  smile
Powodzenia !!!!


"Nie bój się powolności, ale bezruchu."
rozum smile + serce smile

Offline

 

#4 2012-01-04 21:42:56

aleks911
Na razie czysta sympatia
Wiek: 25 +
Zarejestrowany: 2011-10-28
Posty: 26

Re: Potrzebuję wsparcia..Proszę o pomoc,facet,załamanie,brak sily do zycia

Dziewczyny powyżej dobrze piszą - weź się za siebie, a będzie Ci lepiej. Ja też miałam takiego doła jak Ty, z innych powodów, ale to nie ważne, zaczęłam zajmować się sobą, ćwiczę jogę w domu, uczę się przez internet, zaczęłam interesować się psychologią. Zacznij robić coś co poprawi Ci humor - to skutecznie odwraca uwagę od problemów, na które nie masz wpływu. Jeśli Twój chłopak jest wobec Ciebie tak dobry jak piszesz, to myślę, że z nim możesz porozmawiać jak z przyjaciółką i podzielić się negatywnymi emocjami, obawami.
Przede wszystkim zacznij interesować się sobą i zmieniać to na co masz wpływ. Poczytaj tu na forum jak podnieść własną samoocenę, jak inne kobiety sobie z tym poradziły - posłuchaj rad i zadbaj o to, a wtedy entuzjazm i siły do wprowadzania zmian też się znajdą.

I chłopak się ucieszy, jak usłyszy, że jesteś zadowolona i się czymś interesujesz smile


Tęsknię za Twoim uśmiechem, ale za swoim jeszcze bardziej...

Offline

 

 

Ostatnie tematy :

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013