Witam ponownie. W 2011 roku napisalalm tutaj watek dot. "trudnej" sytuacji w zwiazku tzn. przemocy fizycznej:
"Witam wszystkich forumowiczów.
Jestem tutaj pierwszy raz i chciałabym poradzić się odnośnie mojego życia. W zasadzie mam na myśli chłopaka, z którym mieszkam 2 lata; jesteśmy zaręczeni; w przyszłym roku w kwietniu mamy się pobrać..lecz ja nie wiem co mam robić?? Kocham go bardzo, choć zawiodłam się na nim wciąż go kocham i nie wiem jak uwolnić się od tej miłości? Jest bardzo zazdrosny (choć nie ma powodów) 4 razy po zażyciu narkotyków pobił mnie. Całą twarz miałam siną; całe ciało. Kopał mnie, dusił,wyzywał. Po tych sytuacjach rozmawialiśmy o tym; przepraszał i od 2-ch miesięcy mnie nie uderzył i zarzeka się, że już nigdy tego nie zrobi. Czy mam mu wierzyć? Kilka razy już uciekałam z domu, choćby na chwile na świeże powietrze po czym wracałam do domu.. Jak to jest, że osobą która wyznaje miłość potrafi też krzywdzić fizycznie? Nie potrafie tego zrozumieć.. Proszę Was o pomoc; o radę.. "
Oczywiscie nie zostawilam go a nawet w sierpniu 2012 wyszlam za niego za maz. Nie bije juz, choc ubliza; obraza i naturalnie ciagle jest chorobliwie zazdrosny. Dzisiaj rano spakowalam go i wystawilam rzeczy przed drzwi. A teraz leze i czuje, ze powinnam dac mu jeszcze szanse. Dlaczego jestem taka glupia? Prosze doradzcie mi, jak uwolnic sie od uczucia. Jak powiedziec sobie to juz KONIEC! i definitywnie zakonczyc toksyczny zwiazek z despota ? Moze ktoras z was uwolnila sie od takiej chorej "milosci" ???