Chora "milosc"... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Chora "milosc"...

Witam ponownie. W 2011 roku napisalalm tutaj watek dot. "trudnej" sytuacji w zwiazku tzn. przemocy fizycznej:
"Witam wszystkich forumowiczów.
Jestem tutaj pierwszy raz i chciałabym poradzić się odnośnie mojego życia. W zasadzie mam na myśli chłopaka, z którym mieszkam 2 lata; jesteśmy zaręczeni; w przyszłym roku w kwietniu mamy się pobrać..lecz ja nie wiem co mam robić?? Kocham go bardzo, choć zawiodłam się na nim wciąż go kocham i nie wiem jak uwolnić się od tej miłości? Jest bardzo zazdrosny (choć nie ma powodów) 4 razy po zażyciu narkotyków pobił mnie. Całą twarz miałam siną; całe ciało. Kopał mnie, dusił,wyzywał. Po tych sytuacjach rozmawialiśmy o tym; przepraszał i od 2-ch miesięcy mnie nie uderzył i zarzeka się, że już nigdy tego nie zrobi. Czy mam mu wierzyć? Kilka razy już uciekałam z domu, choćby na chwile na świeże powietrze po czym wracałam do domu.. Jak to jest, że osobą która wyznaje miłość potrafi też krzywdzić fizycznie? Nie potrafie tego zrozumieć.. Proszę Was o pomoc; o radę.. "

Oczywiscie nie zostawilam go a nawet w sierpniu 2012 wyszlam za niego za maz. Nie bije juz, choc ubliza; obraza i naturalnie ciagle jest chorobliwie zazdrosny. Dzisiaj rano spakowalam go i wystawilam rzeczy przed drzwi. A teraz leze i czuje, ze powinnam dac mu jeszcze szanse. Dlaczego jestem taka glupia? Prosze doradzcie mi, jak uwolnic sie od uczucia. Jak powiedziec sobie to juz KONIEC! i definitywnie zakonczyc toksyczny zwiazek z despota ? Moze ktoras z was uwolnila sie od takiej chorej "milosci" ???

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Chora "milosc"...

Najpierw to Ty sie zastanow co dokładnie Cie do niego przyciąga, że nie potrafisz zostawić. Jesli po pobiciu wyszlas za niego za maz to slowa i zadne rady nic tu nie zmienia. Jestes uzalezniona i trzeba odstawic go 'siłą' ale tez dotrzec do tego czemu masz taki cierpiętniczy charakter.

3

Odp: Chora "milosc"...
thepass napisał/a:

Najpierw to Ty sie zastanow co dokładnie Cie do niego przyciąga, że nie potrafisz zostawić. Jesli po pobiciu wyszlas za niego za maz to slowa i zadne rady nic tu nie zmienia. Jestes uzalezniona i trzeba odstawic go 'siłą' ale tez dotrzec do tego czemu masz taki cierpiętniczy charakter.

Masz racje jestem od niego uzalezniona.. Nie wiem moze ciezko mi definitywnie go zostawic bo nie mam kolo siebie nikogo, na kogo moglabym liczyc.. A moze to jest poprostu kolejne glupie tlumaczenie dlaczego jestem w takim zwiazku

4 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-03 17:20:48)

Odp: Chora "milosc"...

W sensie "lepsz rydz niz nic" bo boje sie samotnosci i nie dam rady, bo jestem taka slaba?
Ale co on konkretnie dobrego Ci daje? Ze jest oznaczony jako maz opatrznosciowy i jestes jego wlasnoscia? Tyle starczy?

5

Odp: Chora "milosc"...

Do poczytania blog "Moje dwie głowy" i tym podobna tematyka. Obowiązkowo wizyta u psychologa.

6

Odp: Chora "milosc"...
thepass napisał/a:

W sensie "lepsz rydz niz nic" bo boje sie samotnosci i nie dam rady, bo jestem taka slaba?
Ale co on konkretnie dobrego Ci daje? Ze jest oznaczony jako maz opatrznosciowy i jestes jego wlasnoscia? Tyle starczy?

No wlasnie jestem jego wlasnoscia. Jak rzecz.
Dzieki. Walcze i WIEM (nie sprobuje) ze juz uwolnilam sie od niego. Choc jestem dopiero na samym poczatku..

7

Odp: Chora "milosc"...
assassin napisał/a:

Do poczytania blog "Moje dwie głowy" i tym podobna tematyka. Obowiązkowo wizyta u psychologa.

Dzieki bardzo. Wzielam sie za czytanie i dotarlo wielkimi literami do mnie, w jakim tkwie zwiazku.. jezeli to w ogole mozna nazwac zwiazkiem.. Watpie.

Z porady psychologa skorzystam, choc mysle ze bede potrzebowala cala serie spotkan,ale lepsze to niz..

Pozdrawiam.

Odp: Chora "milosc"...

To jaka jesteś i dlaczego tak dajesz sobą pomiatać ma jak sądzę przyczynę w Twoim dzieciństwie. Psycholog dotrze do sedna sprawy,uświadomi Ci dlaczego tak widzisz miłość. I uwolnisz się od tego drania. Oraz zrozumiesz co to znaczy mieć swoją godność.

9 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-07-04 07:50:50)

Odp: Chora "milosc"...

wszyscy ci tu dobrze radzą, terapia dla osób które mają podobne problemy, zapytaj psychologa -  na pewno ci coś doradzi, albo psychoterapia indywidualna albo grupowa.
Sama kiedyś na takiej terapii byłam - i sporo dowiedziałam się na temat swojego postępowania które wynikało właśnie z dzieciństwa.
Powodzenia

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024