Witam... Nie wiem od czego zacząć... Chodzi o to, że do mojego męża nic nie dociera... żadne rozmowy, prośby, po prostu nic...
Od dłuższego czasu czuje się samotna w małżeństwie, mąż pracuje na wyjazdach i jest tylko w weekend w domu(nawet nie chodzi o to, że go nie ma w tyg w domu), chodzi o to, że gdy jest w pracy (kończy o 19godz.), nawet nie chce mu się do mnie pisac, napisze 2-3 esy jak już prawie spi(ok 22-23h), rozmawiamy jak tylko długo nalegam w eskach, ale jest w stanie poświęcić mi tylko góra 5minut rozmowy...
Gdy jest w domu w weekend to siedzi przed laptopem lub tv albo spi, nic mu się nie chce robic, dla mnie zawsze jest zmęczony, nie chce mu się rozmawiac, (dla innych jest zawsze chętny do pomocy). Jest tak już od dłuższego czasu... Czuje się samotna bo on nie poświęca mi czasu, którego bardzo potrzebuje... mamy 16mieś córeczkę, która także się nie zajmuje będąc w domu, a będąc w pracy nawet o nią nie zapyta... Jeszcze dwa lata temu dzwonił zawsze, rozmawialiśmy dużo, czułam że mnie kocha, był czuły i kochajacy, troskliwy..
Oddaliliśmy się od siebie strasznie, nawet sex stał się mechaniczny bez uczucia... Ja pomimo zajmowania się córka zawsze dbałam o męża.
JA nie chcę, żeby on całe wieczory w pracy poświęcał tylko mi, chcę tylko aby zadzwonił do mnie, poświęcił trochę czasu na rozmowę.. niestety rozmowy po nim spływają totalnie, wielokrotnie mówiłam mu żeby dzwonił wieczorem, żeby dbał o mnie. dodam że jesteśmy 3 lata małżeństwem i młodymi ludźmi... Teraz już nie nalegam na to by pisał, dzwonił. mówiłam mu, żeby zastanowił się czy jego uczucie do mnie się nie wypaliło, czy nie jest ze mną tylko z obowiązku... On potrafi napisać, że takie jest życie, że jak mi źle to mogę znaleźć innego... Nie czuje już jego uczucia do mnie, pożądania, tęsknoty.. Myślę, że jego uczucie do mnie już się wypaliło...
2 2014-07-03 11:08:38 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-07-03 11:08:51)
a ty dzwonisz do niego? i co wtedy mówi?
najczęściej się rozłącza, bo teraz nie ma czasu rozmawiać... Wiec pisze czy mam zadzwonić... dziś czwartek a rozmawialiśmy tylko raz od poniedzialku..
myślę że może za tym wszystkim stać ktoś trzeci. Kochanka.
też o tym myslałam...
Ale jest to wręcz nie możliwe...
Mój mąż pracuje w rodzinie...
powiedz mu że widzisz że jego uczucie się już wypaliło w stosunku do ciebie
i jak sobie w takim bądź razie wyobrażasz dalsze życie
bo na pewno nie u moim boku
ależ takich rozmów było mnóstwo...
On zawsze mówi, że nie zastanawiał się nad tym, nie myślał o tym....
JA nie wiem jak do niego dotrzec, żeby moje rozmowy prośby zrozumiał..
Ja nie wymagam od niego zbyt wiele..
Chce tylko czuć się kochaną kobietą...
tu chodzi o to, że on przestał się starać, wygląda to tak jakby mu nie zależało na nas...
JA próbuje uświadomić go w tym, niestety ja tylko mogę mówić, on uzna że ciągle mi źle...
Może ktoś z was też miał problem z obojętnością męża, brakiem okazywania uczuć?
I doradzi mi jak z takim facetem rozmawiać, żeby dotarło, żeby zrozumiał ?
powiedz mu że widzisz że jego uczucie się już wypaliło w stosunku do ciebie
i jak sobie w takim bądź razie wyobrażasz dalsze życie
bo na pewno nie u moim boku
Taki tekst ''nie chcesz być ze mną'' działa jak zaklęcie na faceta. Jeśli mu powie, albo spyta czy chce jeszcze z nią być albo co gorsza powie ''Ty już nie chcesz być ze mną'', to faktycznie może być tak, że nie będzie chciał.
Osobiście myślę, że nie wszystko jeszcze stracone, sytuacja nie wydaje się być kompletnie tragiczna.
Autorko, piszesz, że jesteście już 3 lata małżeństwo. Powiedz mi(jeśli oczywiście możesz) kiedy to wszystko zaczęło się zmieniać. Możesz napisać też jak wyglądało i jak wygląda teraz wasze wspólne życie. Jaki jest podział obowiązków, czy mąż coś robi w domu z takich typowo męskich zajęć? Czy w ogóle się włącza? W jaki sposób uzgadniacie ważne decyzje?
I czy Twój mąż jest typem mężczyzny, który musi dominować?
Wiesz Samotna Kobietko, mężczyźni nie do końca są tacy prości jak budowa cepa. Masz takie uczucie, że mówisz do niego, mówisz a on jakby był nieprzytomny, w zupełnie innym świecie?
wszystko zaczeło się już ok roku temu, poświecał mi coraz mniej swojego czasu, ja próbowałam z nim rozmawiać że nie może tak być...
Niestety bez skutku, sama zaczełam powoli odpuszczać, nie pisać pierwsza, nie dzwonić, czekając aż on w końcu zrozumie to co do niego mówie... niestety doszło do tego, że napisze 3 4 eski jak już idzie spać, rozmawiamy z mojej inicjatywy, ale coraz mniej...
Co do obowiązków, on nie robi zupełnie nic w domu. Woli jechac gdzieś komuś pomóc. nie pomaga mi w niczym, nawet ciężko mu zrobić sobie wieczorem kanapkę... Co do podejmowania decyzji ciągle słysze "zrób jak uważasz, jak chcesz, mi to obojętne"..
Co do tego jak było wczesniej...
Dzwonił zawsze wieczorami, rozmawialiśmy nawet długo, mówił,że kocha, tęskni, wtedy był częściej w domu, prace miał na miejscu, gdy wyjeżdżał zawsze czułam jego miłość do mnie.... Gdy miał okazję przyjechać do domu na noc zawsze z niej korzystał... teraz gdy nawet ma okazję to woli zostać w pracy.. mówi że nie opłaca mu się wracać na noc i rano wstawać... NAwet nie wie jaką mi to sprawia przykrość, ale mówię tylko szkoda i rozumiem...
wszystko zaczeło się już ok roku temu, poświecał mi coraz mniej swojego czasu, ja próbowałam z nim rozmawiać że nie może tak być...
Niestety bez skutku, sama zaczełam powoli odpuszczać, nie pisać pierwsza, nie dzwonić, czekając aż on w końcu zrozumie to co do niego mówie... niestety doszło do tego, że napisze 3 4 eski jak już idzie spać, rozmawiamy z mojej inicjatywy, ale coraz mniej...
Co do obowiązków, on nie robi zupełnie nic w domu. Woli jechac gdzieś komuś pomóc. nie pomaga mi w niczym, nawet ciężko mu zrobić sobie wieczorem kanapkę... Co do podejmowania decyzji ciągle słysze "zrób jak uważasz, jak chcesz, mi to obojętne"..
A kiedyś jak było z tymi decyzjami? Radziłaś się go, był dla Ciebie autorytetem, czy raczej sama decydowałaś bez pytania go o zdanie?
Co do tego jak było wczesniej...
Dzwonił zawsze wieczorami, rozmawialiśmy nawet długo, mówił,że kocha, tęskni, wtedy był częściej w domu, prace miał na miejscu, gdy wyjeżdżał zawsze czułam jego miłość do mnie.... Gdy miał okazję przyjechać do domu na noc zawsze z niej korzystał... teraz gdy nawet ma okazję to woli zostać w pracy.. mówi że nie opłaca mu się wracać na noc i rano wstawać... NAwet nie wie jaką mi to sprawia przykrość, ale mówię tylko szkoda i rozumiem...
W jaki sposób okazywałaś/okazujesz mu swoją miłość?
zawsze pytałam go o zdanie... kiedys pomagał mi w podejmowaniu decyzji, różnych, zawsze wyrażał swoje zdanie... jeżeli miał inne zdanie niż ja, wtedy szliśmy na kompromis...
W jaki sposób... w jaki tylko można, rozmawiając z nim dużo, przytulając, kochając, w słowach i czynach, dbając o niego, o jego potrzeby. prosząc go o pomoc, w różnych rzeczach aby czuł się potrzebny. nie robiłam wszystkiego za niego, ale robiłam to co powinna robić żona...
teraz jak go przytule, on tego często nie odwzajemnia, na słowo kocham, tęsknie często nie ma odzewu, czasem gdy się upomne to powie... gdy chce aby mnie przytulił czasem to zrobi, czasem usłysze zaraz... Wieczorami odkręci się w drugą stronę i idzie spać... przytulam go i też ide spać... ostatnio rozmawialiśmy, że odsunelismy się od siebie, czakałam na jego krok, przytulenie,pocałunek, więc ustaliliśmy weekendowy grafik, ten tydzień twój ten mój.... nie zawszę to się sprawdza...
Ciężko jest mi zbliżyć się do niego w weekend gdy on w tyg nie ma ochoty na rozmowę ze mną...
ale zaraz... bo nie rozumiem
jaki weekendowy grafik, czego?
zawsze pytałam go o zdanie... kiedys pomagał mi w podejmowaniu decyzji, różnych, zawsze wyrażał swoje zdanie... jeżeli miał inne zdanie niż ja, wtedy szliśmy na kompromis...
W jaki sposób... w jaki tylko można, rozmawiając z nim dużo, przytulając, kochając, w słowach i czynach, dbając o niego, o jego potrzeby. prosząc go o pomoc, w różnych rzeczach aby czuł się potrzebny. nie robiłam wszystkiego za niego, ale robiłam to co powinna robić żona...teraz jak go przytule, on tego często nie odwzajemnia, na słowo kocham, tęsknie często nie ma odzewu, czasem gdy się upomne to powie... gdy chce aby mnie przytulił czasem to zrobi, czasem usłysze zaraz... Wieczorami odkręci się w drugą stronę i idzie spać... przytulam go i też ide spać... ostatnio rozmawialiśmy, że odsunelismy się od siebie, czakałam na jego krok, przytulenie,pocałunek, więc ustaliliśmy weekendowy grafik, ten tydzień twój ten mój.... nie zawszę to się sprawdza...
Ciężko jest mi zbliżyć się do niego w weekend gdy on w tyg nie ma ochoty na rozmowę ze mną...
Czyli dawałaś mu odczuć, że jest dla Ciebie autorytetem?
Przytulałaś go sama z siebie? Mówiłaś mu za co go kochasz?
grafik...
często było tak nie dotykaliśmy się wogóle przez ten czas jego pobytu w domu...
ja byłam zła że przez cały tydzień nie chciał rozmawiać , mało pisał więc czekałan na jogo krok, a on nie wiem, czekał aż ja go przytule pocałuje zaciągne do łóżka... teraz mamy grafik ... jeżeli przypada jego tydzień i nie ma czułości z jego strony, to znaczy, że tego nie chce... To wiele ułatwia...
Jestem dość uczuciową osobą, często mówię co czuje, że kocham, jak kocham.. często liczyłam na jego zdanie, pytałam itp... jest on dla mnie najważniejszą osobą w życiu , którą kocham ponad wszystko...
Dlatego być może ciężko pogodzić mi się z tym, że on nie okazuje mi uczuć, on nigdy nie chce rozmawiać...
17 2014-07-03 15:17:10 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-07-03 15:17:28)
grafik...
często było tak nie dotykaliśmy się wogóle przez ten czas jego pobytu w domu...
ja byłam zła że przez cały tydzień nie chciał rozmawiać , mało pisał więc czekałan na jogo krok, a on nie wiem, czekał aż ja go przytule pocałuje zaciągne do łóżka... teraz mamy grafik ... jeżeli przypada jego tydzień i nie ma czułości z jego strony, to znaczy, że tego nie chce... To wiele ułatwia...
Czemu się nie dotykaliście?
Coś na zasadzie, że każde czekało aż drugie pierwsze dotknie.
Jedna rada - absolutnie wyeliminować tzw. ''ciche dni''. Dla faceta to jedna z gorszych rzeczy, gdy kobieta się do niego nie odzywa.
Wiesz, jednak ktoś musi zrobić ten pierwszy rok a niektórzy faceci są zbyt dumni. Można powiedzieć ''no ale jak to niech sobie wsadzi dumę do kieszeni'', tylko, że to niestety nie jest takie łatwe, a już na pewno nie dla faceta, który jest typowym samcem alfa. O wiele lepiej działa na nich, gdy zamiast się obrażać i nie dotykać(oni potrzebują dotyku) pokażesz po prostu, że jesteś smutna. Jeśli chcesz sobie popłakać, to sobie popłacz, ale nie krzycz i nie obrażaj się na niego - on tego nie zrozumie i odbierze zupełnie inaczej niż byś chciała, bo to jest facet. Oni inaczej postrzegają pewne rzeczy.
Gdy wypada Twój tydzień możesz do niego podejść z nienacka i przytulić się delikatnie do jego pleców. Ale nie musisz z tym czekać do swojego tygodnia. Obserwuj jego reakcje. I powtórzę - zamiast milczeć, serwując mu ciche dni, możesz okazać smutek(ale nie złość) ![]()
Jestem dość uczuciową osobą, często mówię co czuje, że kocham, jak kocham.. często liczyłam na jego zdanie, pytałam itp... jest on dla mnie najważniejszą osobą w życiu , którą kocham ponad wszystko...
Dlatego być może ciężko pogodzić mi się z tym, że on nie okazuje mi uczuć, on nigdy nie chce rozmawiać...
A kiedyś jak okazywał uczucia?
W naszym związku to on jest tym obrażalskim, może nie odzywać się kilka dni, obrazi się i powie coś przykrego i koniec... ja moge sobie płakać i płakać... on nigdy nie reaguje na to... wręcz potrafi jeszcze bardziej mi dopiec....
tu lepiej skutkuje nie odzywanie sie do niego, jednak jakoś nie mogę się nie odzywać gdy on jest obok..
czule... był czuły i kochający, dbał o mnie, troszczył się... dawał mi poczucie bezpieczenstwa. okazywał uczucia tak, że czułam jego miłość...
Owszem bywały też gorsze dni, nieporozumienia... ale czułam jego miłość...
teraz nie wiem jak rozmawiać z nim, aby znów o mnie dbał i okazywał uczucia...
Jasne że czujesz się samotna i potrzebujesz uczucia, ale weź poprawkę że to jest facet, a większość z nich nie ma potrzeby trajkotania o pierdołach przez telefon. MOim zdaniem wpadliście w jakieś błędne koło, ty masz oczekiwania, wściekasz się ze on ich nie spełnia, on wie że jesteś na niego zła i czegoś oczekujesz, ale jego męski mózg nie do końca trybi o co, więc ucieka od problemu odsuwając się od ciebie ![]()
21 2014-07-03 17:20:33 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-07-03 17:21:22)
W naszym związku to on jest tym obrażalskim, może nie odzywać się kilka dni, obrazi się i powie coś przykrego i koniec... ja moge sobie płakać i płakać... on nigdy nie reaguje na to... wręcz potrafi jeszcze bardziej mi dopiec....
tu lepiej skutkuje nie odzywanie sie do niego, jednak jakoś nie mogę się nie odzywać gdy on jest obok..
Zasada numer 1 - Absolutnie, pod żadnym pozorem, żadnego płaczu po/w trakcie kłótni. To odniesie wręcz odwrotny skutek. Tylko go tym wkurzysz(facet).
PodPseudonimem mądrze prawi.
Autorko, czego Ci tak najbardziej teraz brakuje?
22 2014-07-03 17:53:08 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-07-03 17:54:15)
Z kim on mieszka w tygodniu Jak jest w pracy ?
To są zaufane osoby dla Ciebie czy bardziej dla niego . ..
już się nauczyłam nie płakać przy nim...
Problem w tym, że mi nie chodzi o to aby rozmawiać cały wieczór o byle czym...
on o tym doskonale wie, on wie o co mi chodzi..
zadzwonić zapytać o córkę, powiedzieć jak było w pracy itp.... tyle mi wystarczy...
często nie pyta i nic w ogóle a później w domu jest zły że mu o czymś nie powiedziałam.. tylko jak miałam to niby zrobić??
czego mi brakuje zainteresowania mojego męża własną rodziną, jakiegokolwiek,...
Chciałam się tu dowiedzieć, co moge zrobić i jak z nim o tym rozmawiać, żeby dotarło...
mieszka z moim bratem, jego tatą itp...
pracuje z 5osobami i szczerze wątpie, że tyle osób kryło by jego np. co nocne wypady...
Tym bardziej teść, z którym mam dobry kontakt..
A czym ty sie zajmujesz w tygodniu ? Dom dziecko , praca ? Masz jakies hobby ?
Kiedy ostatnio byliście sami bez dziecka ?
domem i córką... a nawet nie wiem.. jakieś 3-4 tyg temu... Mężowi nie chce się nigdzie iść... woli odpocząć w domu...
. jakieś 3-4 tyg temu...
wykorzystaliscie ten czas dla
Siebie jako małżeństwa czy jemu tez sie nie chciało ? Wolał tv , spanie itp . On sobie ty sobie.
wyszliśmy ze znajomymi...
dobrze było... razem w gronie znajomych...
i nikt już nie wypowie się w mojej sprawie???
Prosiłam tu o poradę jak mam rozmawiać z mężem... czy dalej próbować rozmawiać, czy odpuścić, co zrobić...
A wy tylko pytaliście o jakieś rzeczy zero jakiejkolwiek porady!!!
Dziękuje Wam bardzo, za te jakże bezcelowe pytania....
31 2014-07-03 22:42:32 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-07-03 22:53:14)
SamotnaKobieto rozumiem co czujesz. Mam prawie identycznie. Mój mąż pracuje 300km od domu, też niestety ta praca bardzo nas oddaliła, o wiele rzeczy mam do niego żal. Doszło do tego, że nawet przez jakiś czas kogoś miałam na boku, ale to nie jest wyjście. Do mojego męża też nic nie dociera, ani prośba, ani groźba, ani płacz. Już nawet z domu się wyprowadziłam, poprawiło się na moment i znów to samo. Po prostu zrozumiałam, że wszystko będzie na mojej głowie i nic na to nie poradzę. Mój ślubny wychodzi z założenia że świetnie sobie radzę i nie musi mnie pilnowac czy wizyty do lekarza umówione, rachunki zapłacone. Z tym, że u nas w weekendy gdy jest w domu to on gotuje, sprząta, zajmuje się dziecmi, ja odpoczywam.
Jeżeli chodzi o oddalanie się, to zaczęłam robic kolacje dla dwojga, kupuję bilety do kina, wyciągam męża potańczyc, chodzimy do restauracji. Przynajmniej raz w miesiącu mamy wieczór tylko dla siebie. Czasem kupuję sobie wino a jemu piwo, zapalam świeczki i gadamy o pierdołach. I jest lepiej.
wiem, że dużo kobiet przechodzi przechodziło coś podobnego...
JA nie mogłabym zdradzić... Nie chcę ani męża zdradzić ani od niego odejść...
pogodziłam się z tym, że rzadko bywa w domu, było wszystko dobrze gdy okazywał mi swoje uczucia...
Mąż zaczął stopniowo z tygodnia na tydzień poświęcać mi coraz mniej czasu, na początku rozmawiałam z nim o tym co napisałam wyżej, że potrzebuje jego uczuć i zainteresowania, gdy nic to nie dało a on pisał, dzwonił coraz mniej odpuściłam.. Teraz nie pisze prawie nic... znowu próby rozmawiania i wiem, że gdy to do niego nie dotrze ja znów odpuszczę, przyzwyczaję się do braku kontaktu z nim, przyzwyczaję się żyć samej, już się przyzwyczaiłam. teraz muszę tylko przyzwyczaić się do braku jakichkolwiek uczuć z jego strony.. Bo skoro do niego nic nie dociera... sama tego nie chcę, dlatego tak bardzo chcę aby on zrozumiał to wszystko i znów zaczął mnie potrzebować, być czułym i stęsknionym mężem który z uśmiechem na twarzy wraca do swojej kobiety i córki...
Ja bym zadbała o sobie. W sensie skoro on Ci nie daje opieki i uczuć, to powinnaś sama sobie je sprawić. Nie chodzi o rozwodzenie się czy kłótnie, ale powiedziałaś już co Ci przeszkadza. Myślę, ze jak on zacznie widzieć Twoją radość, sam zacznie się zbliżać. Jeśli poczujesz siłę która sama sobie stworzysz łatwiej Ci będzie obiektywnie ocenić sytuacje.
34 2014-07-04 14:55:04 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-07-04 14:57:02)
już się nauczyłam nie płakać przy nim...
Problem w tym, że mi nie chodzi o to aby rozmawiać cały wieczór o byle czym...
on o tym doskonale wie, on wie o co mi chodzi..
zadzwonić zapytać o córkę, powiedzieć jak było w pracy itp.... tyle mi wystarczy...
często nie pyta i nic w ogóle a później w domu jest zły że mu o czymś nie powiedziałam.. tylko jak miałam to niby zrobić??
czego mi brakuje zainteresowania mojego męża własną rodziną, jakiegokolwiek,...
Chciałam się tu dowiedzieć, co moge zrobić i jak z nim o tym rozmawiać, żeby dotarło...
Wiesz czasem facet nie ma ochoty opowiadać o pracy bo było zwyczajnie nudno/stresująco/z kimś się pokłócił/etc i może dlatego woli skierować rozmowę na coś luźniejszego, żeby odreagować. Uważam, że to jest zrozumiałe, że może np. nie chcieć ponownie przeżywać nerwowych sytuacji, które przeżył w pracy i dlatego o tym nie mówi
To mów mu, zanim zapyta. Opowiadaj mu jeśli stało się coś ważnego w domu, żeby wiedział i tyle.
Jak wyglądają wasze rozmowy telefoniczne? Możesz opisać jakąś przykładową?
i nikt już nie wypowie się w mojej sprawie???
Prosiłam tu o poradę jak mam rozmawiać z mężem... czy dalej próbować rozmawiać, czy odpuścić, co zrobić...
A wy tylko pytaliście o jakieś rzeczy zero jakiejkolwiek porady!!!
Dziękuje Wam bardzo, za te jakże bezcelowe pytania....
Pytania nie są bezcelowe, ciężko jest dobrze, sensownie doradzić jeśli nie pozna się dokładnie sprawy. Nie zwykłam wysnuwać opinii jeśli znam sytuację po tzw. ''łepkach''.
wiem, że dużo kobiet przechodzi przechodziło coś podobnego...
JA nie mogłabym zdradzić... Nie chcę ani męża zdradzić ani od niego odejść...
pogodziłam się z tym, że rzadko bywa w domu, było wszystko dobrze gdy okazywał mi swoje uczucia...
Mąż zaczął stopniowo z tygodnia na tydzień poświęcać mi coraz mniej czasu, na początku rozmawiałam z nim o tym co napisałam wyżej, że potrzebuje jego uczuć i zainteresowania, gdy nic to nie dało a on pisał, dzwonił coraz mniej odpuściłam.. Teraz nie pisze prawie nic... znowu próby rozmawiania i wiem, że gdy to do niego nie dotrze ja znów odpuszczę, przyzwyczaję się do braku kontaktu z nim, przyzwyczaję się żyć samej, już się przyzwyczaiłam. teraz muszę tylko przyzwyczaić się do braku jakichkolwiek uczuć z jego strony.. Bo skoro do niego nic nie dociera... sama tego nie chcę, dlatego tak bardzo chcę aby on zrozumiał to wszystko i znów zaczął mnie potrzebować, być czułym i stęsknionym mężem który z uśmiechem na twarzy wraca do swojej kobiety i córki...
Mówiąc facetowi, że potrzebujesz jego uczuć i zainteresowania możesz dać mu do zrozumienia, że tych uczuć nie ma. Nie zawsze oczywiście tak będzie, ale w wielu przypadkach jego podświadomość odbierze taki a nie inny komunikat. Zamiast mówić ''Potrzebuję twoich uczuć i zainteresowania'' albo co gorsza ''Czy już mnie nie kochasz? Już nie jestem dla Ciebie ważna?'' mów mu, że wiesz, że Cię kocha. Rozmawiaj z nim podkreślając to, co was łączy, żeby mąż widział, że wierzysz w jego uczucia, że mu ufasz. Mów mu za co go kochasz. Facet oprócz słowa ''kocham Cię'' musi często usłyszać za co go kochasz. To coś w rodzaju potwierdzenia jego męskości.
Uśmiechaj się na jego widok. Zawsze, ilekroć wraca do domu(tym bardziej po długiej nieobecności).
I pamiętaj również o sobie, tak jak napisała sluuu. Pójdź do kosmetyczki, zrób pasemka, uczesz się ładnie, kup sobie sukienkę albo coś w tym stylu. Wyjdź gdzieś, może z koleżankami. Poświęć się jakiemuś hobby albo poszukaj czegoś nowego. Zrób coś dla siebie
Wszystko, tylko nie bezczynne siedzenie ![]()
on nie ma żadnych stresów w pracy, ma tam luz, ma prace męczącą fizycznie ale nie stresującą...
Ciężko jest mówić, że wiem że mnie kocha, gdy nie czuje już tego z jego strony. mówiąc to kłamała bym sama przed sobą...
Potrzebuje jego uczuć i czułości bo tego nie ma, nie okazuje tego w żaden sposób, i tu jest problem, ciężko wierzyć w coś czego już się nie doświadcza. dla mnie ta sytuacja trwa już zbyt długo pogarszając się.
Teraz pora żebym z kochanej żony która jest na każde zawołanie zmieniła się na kobietę, której ta jego obojętność, brak zainteresowania i okazywania uczuć po prostu wisi...
Już nie będę dzwoniła wtedy kiedy mu się podoba, nie będę odpisywała od razu itp, nie będę zabiegać o niego, ani rozmawiać z nim o uczuciach, a raczej próbować rozmawiać, nie będę prosiła o nic, nie będę okazywała czułości.
może w ten sposób coś do niego dotrze, jak poczuje się choć trochę tak jak ja... wiem, że na początku będzie mu to wisiało ale może po jakimś czasie dotrze do niego to co mówiłam i sam po prosi o rozmowe... jeśli nie zmieni się jego nastawienie do mnie trudno, łatwiej będzie kiedyś odejść... Jestem za młoda na życie w związku w którym facet po 4latach związku traktuje mnie jak powietrze, olewa i najchętniej do domu wracał by raz w miesiącu(niedawno coś takiego usłyszałam).. Rozleci się trudno, skoro rozmowy nie pomagały, nic więcej nie jestem w stanie zrobić...
Co do wyglądu, zawsze dbam o siebie, ale sama, nie stać mnie na kosmetyczki.. Fryzjer i czasem solarium owszem, farbuje się sama od zawsze, niedawno wróciłam do koloru włosów w którym kiedyś się spotkaliśmy, ja sama czuje się o wiele lepiej w nim.. ale zrobłam to tylko dla siebie... ale to na nim w żaden sposób nie zrobiło wrażenia...
Zmęczenie fizyczne też jest nieprzyjemne, może nie mieć siły i chęci opowiadać co było w pracy, więc nie ma sensu go naciskać. Zwłaszcza jeśli jego praca należy do tych nudnych, rutynowych.
Tak, ale to działa na podświadomość. Czasem facetowi trzeba uzmysłowić, że Cię kocha.
Nie dowiesz się, czy w waszym przypadku to zadziała, jeśli nie spróbujesz.
W ten sposób dasz mu do zrozumienia, że naprawdę Ci to wisi. Facet zrozumie to dosłownie.
Dbaj o siebie, zajmij się sobą i nie bądź na każdy jego kaprys, ale też nie odwracaj się od niego całkowicie.
Nie masz robić tego dla niego, tylko dla siebie.
może nie mieć. przed niecałym rokiem miał siłe na wszystko... dzwonił często 2-3 razy dziennie, przyjeżdzał jak tylko miał okazje w tyg i to jeszcze więcej drogi miał niż teraz.. pisał w przerwie i po pracy... jego zachowanie nie było takie od początku naszego związku czy małżeństwa... wcześniej nawet się nie kłuciliśmy, zupełnie o nic...
ja po mimo opieki nad córeczką zawsze poświęcałam mu tyle czasu ile tylko mogłam, wieczory zawsze były nasze... byłam tylko dla niego...
i tak jest do tej pory z mojej strony...
nie wiem czemu on przestał być czułym, kochającym facetem.. może przez to, że teraz cały tydzień go nie ma i odzwyczaił się od nas..
Nie wiem, bo on nie potrafi mi na to odpowiedzieć, co się stało, że stał się taki zimny, bez jakichkolwiek uczuć, potrafiący sprawić przykrość i to świadomie... nawet nie umie powiedzieć przepraszam. on mówi, że nie myślał nad tym czemu teraz taki jest "takie życie"- usłyszałam...
Może brakuje mu wrażeń, emocji z początku waszej znajomości. Wspominacie miłe chwile, czy może żadne z was o nich nie mówi?
o czym by nie mówić, nie wspomnieć to mówi, że nie pamięta...
40 2014-07-04 18:16:35 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-07-04 18:17:01)
To może trzeba mu stworzyć nowe wspomnienia? ![]()
no oczywiście....
Tylko tego musi on także chciec...
Co ja moge sama?
Jak on wiecznie nie ma czasu, co by mu nie zaproponować to on nie chce.
A czego chce? Mówi cokolwiek o swoich potrzebach?
tylko o tym, aby zdać prawko na c...
Szanowna Autorko.Na podstawie Twoich postów, jako mężczyzna, wnioskuję że jesteś nieznośnie namolnym dupotrujem.Z doświadczenia wiem, że telefony z pretensjami, albo jakimiś ''co u Ciebie'', ''jak dzionek'' wywołują torsje oraz odruch wymiotny.
Bez urazy, ale zamęczasz męża swoim jestestwem.
Nie ma nic bardziej odpychającego niż tyrady o ''potrzebach''; uczuciach itp.
Proponuję wyluzować, nie męczyć i ogólnie zająć się swoimi sprawami.Taktycznie olać męża niejako.