Jestesmy ze sobą od 4 lat, on jest alkoholikiem, raz na dwa miesiące popada w 1-2 tygodniowy ciąg alkoholowy.. za kazdym razem przysięgam sobie, że koncze z tym, że odchodze.. i zawsze wracam. Przerabialismy wszystko, terapie, wszywki, nie ma rezultatow, nie pije trzy miesiace to za to jak zaskoczy to pije 2 tygodnie. ''Przestudiowałam'' mnóstwo artykułów na temat alkoholizmu i wiem, ze to choroba nieuleczalna, że trzeba kierowac się twardą miłoscia wobec alkoholika..i.t.d, co z tego jak wszystko wiem, lecz działam w ten sam sposob co alhoholik - system iluzji i zaprzeczen, wymazuję z pamięci wszystko złe co od niego dostałam a pamiętam o tym dobrym, odpycham od siebie swiadomosc ze mnie krzywdzi, rani, wyzywał ..w końcu odeszłam, mija własnie miesiąc a ja nie radzę sobie z samotnością, nie mogę jesc,spac a nawet powstrzymac łez. Przez pierwsze dwa tygodnie doskonale sobie radziłam, spotykałam sie z przyjaciołmi, nie myslałam o nim a teraz przepełnia mnie pustka, jakis strach wewnatrz mnie mnie przepełnia, nie pozwala mi funkcjonowac ..napisałam do niego że tesknie, odpisał ze mu tez smutno i zebysmy spotkali sie porozmawiac.. nie odpisałam mu , za to piszę na tym forum z prośba o ??? sama nie wiem, bo doskonale wiem, że powinnam znalesc w sobie siłe aby odejsc, rozum podpowiada co innego a ciało moje szaleje, jakbym miała pętle zaciskajaca sie na gardl, jakby ktos mi uciska klatkę piersiową, łzy leją sie strumieniami, nogi jak z waty, zawroty głowy, jakbym miała nerwice lękową. Jestem rozdarta, z nim przezywam katusze, bez niego wali mi się swiat..
Nie spotykaj się z nim bo po raz kolejny wymiękniesz! Nie możesz do niego wrócić bo nic by się nie zmieniło i za jakiś czas znowu by było chwilowe rozstanie. Tęsknisz bo się do niego przywiązałaś i nie chcesz być sama, powinnaś wychodzić częściej żeby poznać kogoś nowego i zapomnieć o tym alkoholiku
Tak,oczywiście. Kochasz być nikim. Zero godności. Zero szacunku do siebie. Czego Ty chcesz? Kochasz? Kochasz to,co Cię wykończy??? Czym prędzej odejdź od tego,co Cię nie rozwija!!!
Jeśli do niego wrócisz to zniszczysz nie tylko siebie, ale i jego. On musi mieć jakiś powód aby zerwać z nałogiem, jak się będziesz nad nim rozczulała to nic z tego nie wyjdzie.
Nie będzie to nic nowego jak napisze: "nie wracaj", ale w Twojej sytuacji nie może być innej odpowiedzi- z resztą Ty bardzo dobrze o tym wiesz.
Nie wiem jak masz Ty, ale kiedy ja mam doła nie mogę siedzieć sama w domu, bo tylko się pogrążam. Może weźmiesz jakąś przyjaciółkę i wyjedziecie gdzieś razem?
Jeśli nie możesz wyjeżdżać, to postaraj się zająć cały swój czas, tak - abyś nie miała kiedy o nim myśleć. Wiem, że prosto mówić, gorzej zrobić. Ale naprawdę siedząc w domu i myśląc o nim, w końcu nie wytrzymasz i do niego zadzwonisz.
Musisz być dzielna, nie dać się! Dać sobie szanse na nowe zycie i wyrwac sie z tego piekla.. uwierz,ze wiem co mowie, mialam stycznosc z alkoholikiem i predzej czy pozniej on zniszczy CI zycie i twoja psychike, UCIEKAJ!