Co robić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: Co robić?

Siemanko. Mam 23 lata, jestem właśnie po swoim pierwszym związku. Trwał on 5 miesięcy. Zerwanie nastąpiło z obu stron, ale mi nadal zależy smile Pozwolę sobie przybliżyć Wam moją historię.
Od początku mega się angażowałem. Spotykaliśmy się przez jakiś miesiąc i jeszcze gdy nie byliśmy razem, dałem Jej mega prezent na mikołajki (poduszka, żelki itd.; na wszystko wydałem jakieś 60-80pln), który bardzo ładnie zapakowałem. W podziękowaniu otrzymałem czekoladę (wychodzę z założenia, że liczy się gest). Otworzyła go w domu, przy czym podziękowała (telefonicznie, drugi raz, jako że pojechałem do domu). Następnie zaprosiłem Ją na sylwestra. Zapraszałem jakieś 3 razy, przy czym za każdym razem milczała. Później powiedziała że nie, że chce go spędzić z przyjaciółmi. Ok. W międzyczasie kłócliśmy się przez X razy i nawet stwierdziliśmy że skoro to tak wygląda to zostaniemy kolegami, aby później ze sobą być, no ale mniejsza, o tym później. Jak się kocha, to potrafi się zapomnieć smile Później, 10 stycznia, urządziłem Jej świetne urodziny. Posiadówa przy herbatce we 2, lodowisko, kolacja w restauracji, akademik w którym mieszkałem, gdzie czekali na Nią znajomi - niespodzianka. Tego wieczoru też pocałowałem Ją po raz pierwszy (przed wejściem do akademika). Po urodzinach, następnego dnia, pojechałem do Niej. Było bardzo fajnie, odprowadzając mnie na przystanek, złapała mnie za rękę. Na przystanku zapytałem, czy nie zechciałaby ze mną być. Powiedziała, że "możemy spróbować" (niedawno dowiedziałem się, że to nie znaczyło "chcę", bo od początku nie była mnie pewna; liczyła na to, że się zmienię..). Gdzieś wcześniej urządzała też urodziny dla znajomych, dla 20 osób i mnie nie zaprosiła. Poczułem się urażony, bo skoro się angażuję, to czemu by mnie nie zaprosić? Zreflektowała się gdy już pojechałem do domu, ale było już za późno.
Kolejne co pamiętam to kłótnia o to, że mnie wystawiła (przyczyna - trzeba poczekać aż opadną emocje i wyjaśnić, już nie pamiętam co.., bo teraz to nie ma sensu). Umówiła się, nie powiedziała że przyjeżdża. I tak trzy dni pod rząd. Chciałem się spotkać, wyjaśnić, ale twierdziła że nie jest gotowa, bo musimy poczekać aż opadną emocje. Zrozumiałem, przecierpiałem. Zadzwoniłem dnia trzeciego, powiedziałem że jest mi z tym źle, że tak być nie może i musimy porozmawiać (słyszała, że jestem znerwicowany i prawie że płacz w moim głosie). Powiedziała, że jutro (taak, nie chciało Jej się ruszyć dupska z domu, by do mnie przyjechać; miała 20 km na uczelnię przy której mieszkałem i wymigiwała się tym, że dojeżdżanie po kilka razy dziennie Ją męczy). Jedynaczka, mieszkająca z rodzicami.. chyba normalka smile No dobrze. Spotkaliśmy się, powiedziałem co myślę, zapytałem czy nie będzie mnie wystawiała, a jak będzie to co? Powiedziała, chyba pod przymusem, że już mnie nie wystawi. Uroniła łzę. Spoczko, wyjaśnione, lecimy dalej. Wystawiła mnie po raz czwarty (umówiliśmy się na juwenaliowy koncert Happysadu, którego zacząłem słuchać dla Niej i kupiłem Jej płytę na urodziny. Przez trzy tygodnie obiecywała że będzie, tego samego dnia o 12:00 i 17:00 też, by o 18:00 napisać, że rodzice wracają z nad jeziora i musi poodkurzać, a nie chce budzić babci i nie wie czy przyjedzie, bo na godzinę to Jej się nie opłaca..). Następnego dnia poszedłem na uczelnię i Jej wykrzyczałem, że mnie wystawiła. Usłyszałem: "przecież przeprosiłam, co mam jeszcze zrobić?". Ba, wina była po mojej stronie, bo poprzedniego dnia nie odpisywałem i dowiedziała się od koleżanki że żyję. Napisała mi: "Misiek? :*" i później znak zapytania, co miało znaczyć że się o mnie martwi. Wina po mojej stronie, ok smile Później poszła na wesele z przyjacielem. Powiedziała mi, że są przyjaciółmi już siódmy rok i że byli w związku przez 3 miesiące (później okazało się, że przez 3 dni). Puściłem Ją, ale byłem cholernie zazdrosny. Fakt, sama o 20:00 napisała co tam u mnie, ale ja nadal byłem zazdrosny. 2x wysłałem smsa o treści: "tylko nie zrób nic głupiego tongue". Od tamtego czasu wszystko się popsuło (to było 2 tygodnie temu). Nie szukała spotkań, nie dzwoniła, nie pisała pierwsza.. (gdzie wg. mnie jak jesteś zazdrosny raz czy dwa na pół roku to jest to normalne, ludzie robią głupie rzeczy po alkoholu i wszyscy o tym wiemy..). W ogóle Jej nie zależało. No dobra. Później spotkaliśmy się "normalnie" 2x. Raz, do kina, gdzie Ona siedziała na krześle przez całe spotkanie, na końcu którego skończyliśmy w łóżko (zaspokoiła tylko mnie, standard.. mówiłem, że stąd się bierze zazdrość, ale słyszałem tylko argumenty - chłopaki chodzą w przedpokoju, nie zawsze mam ochotę..; uparcie twierdziła że Jej nie ufam). I drugi, poszliśmy na obiad do restauracji. Umówiłem się z Nią też później, kiedy mieliśmy przerwę - 3dniową. Zaniosłem Jej na uczelnię śniadanie. W tym czasie też pisała czasem smsy, więc myślałem że wszystko jest na dobrej drodze. Podziękowała za nektarynki. Dostałem też smsa (po swoim) o treści "ja też mimo wszystko bardzo Cię kocham :*" Przełożyła spotkanie na dzień następny (który miałem cały wolny, ale nie chciała się spotykać; napisała, że z zakupami się nie wyrobiła i idzie też jutro + ma egzaminy i musi się uczyć, ale spotkamy się, zrobi to dla mnie, chociaż nie chce, bo wie, że ja chcę - a ja nie chciałem, ja potrzebowałem). Pojechałem na chwilę (powiedziałem Jej o tym dzień wcześniej, że skoro nie chce, to nic na siłę, ale ja przyjechać muszę, jako że właśnie tego dnia stuknęło nam 5 miesięcy). Pojechałem z winem, nektarynkami i kwiatami, słysząc tekst: "jeśli myślisz że mnie przekupisz to się grubo mylisz". Po tym wszystkim chciała przerwy (nie wiedziała kiedy Jej przejdzie. Miesiąc, dwa, trzy..), powiedziałem - ok, bardzo Cię kocham, będziesz miała tyle czasu ile potrzebujesz. Dowiedziałem się też, że dopiero teraz zacząłem się starać.. No i co, po niecałym tygodniu (czwartek - niedziela) doszła do wniosku, że pora się rozstać. Dostałem smsa o treści: "Ostatni egzamin masz w środę, tak?". Napisałem "tak". "To dobrze przyjadę". Bla bla bla, na końcu: "nie powiem Ci tego przez telefon". Powiedziałem że przyjdę we wtorek (wtedy do miała egzamin). Chodziła po uczelni obojętnie do mnie, unikając mnie. Siedząc przez 5 min zapytała: pogadamy dzisiaj w ogóle? Ja na to: Później, jak pójdziemy do knajpy. Usłyszałem: Nie widzę takiej potrzeby. Ale poszliśmy. Po złożeniu zamówienia zapytałem: No to po co chciałaś się spotkać? Ona: chyba się domyślasz. Ja: no domyślam, ale chcę to usłyszeć. Ona: nie czuję już tego samego. Myślałam że mi przejdzie. Powiedziałem: wiesz co, ja w sobotę też doszedłem do wniosku że to nie ma sensu. Opowiedziałem Jej jak to widzę, zapytałem czy te słowa z Jej ust (kocham Cię) były szczere (twierdziła że tak) i poszedłem. Po wyjściu z knajpy czekała nie wiem na co, powiedziałem tylko: no to co, pa. Ona: pa. I się rozeszliśmy. Po jakiejś godzinie do Niej napisałem: "Jakbyś mnie potrzebowała to pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć". Odpowiedziała: "I nawzajem". Wieczorem dostałem smsa: "Nie wiem czy chcesz mieć teraz ze mną jakąkolwiek styczność, ale życzę Ci powodzenia jutro na egzaminie". Ja na to zacząłem konwersację że chcę, że nadal mi zależy, że bla bla.. (zły ruch, wiem, emocje..) i że zostawiam Jej otwartą furtkę i może w przyszłości będę chciał przyjaźni (kur.. co?! wcześniej mówiłem, że nie wierzę w przyjaźń damsko-męską i to do Niej.. shiiit). Że szkoda że nic do mnie nie czuje, bla bla.. Ona: nie myśl o tym. Podobno to był proces i trwał już jakiś czas..

Wczoraj zadzwonił do mnie koleś z teatru, do którego idziemy. Prosił, bym Ją zapytał odnośnie biletów, cudzych. No to zadzwoniłem (zamiast napisać smsa..). Oddzwoniła po jakimś czasie, tłumacząc się gdzie była i co robiła. Po całej rozmowie dostałem smsa: "Zły na mnie jesteś?". Nie odpisałem. Uważam, że po 5ciu m-cach bycia razem powinna wiedzieć kiedy jestem zły, a kiedy nie. Później napisała: "Mogę nie pisać, nie ma sprawy. Powiedz tylko czy idziesz do teatru". Również nie odpisałem. W poniedziałek obiecała mi, że pójdzie, ale teraz mam wątpliwości. Zarezerwowałem nam dwa oddzielne miejsca, w całkiem innych rzędach. Po spektaklu się z kimś umówię i pójdę, by z Nią nie przebywać.

Wystawiła mnie jeszcze raz, ale to w przerwie i w Jej stylu. Poza tym, w przerwie, zdawałem egzamin, zapytała jak mi poszło. Nie odpisywałem przez godzinę, dostając za to smsa: "możemy nie pisać, nie ma problemu".
Wysłała mnie też do psychologa. Poszedłem. Twierdziła, że w Niej nie ma problemu. Zmieniłem w sobie X rzeczy, twierdziła że nadal jest to samo. Że wybiegam w przyszłość (pytając w czwartek czy widzimy się w poniedziałek.. przykładowo; gdyby Jej zależało, zrobiłaby wszystko by się spotkać, nieprawdaż?).

A, no i po rozstaniu usłyszałem, że jestem maminsynkiem. Wcześniej mówiła też, że cała moja rodzina jest przeciwko Niej (siostra powiedziała, żebym pomyślał o innej skoro nie jestem szczęśliwy, powiedziałem Jej o tym przez tel. Nie mogłem wytrzymać, chodziłem cały nabuzowany. Ona też nie lepsza, bo pytała przyjaciół czy ze mną nie zerwać, a tamci że tak.. mimo wszystko przy mnie była).

Miała przede mną 6, ale z żadnym nigdy nic. Ze mną też. Najdłuższy związek - 8 miesięcy. Ma 20 lat. Kończyło się na słowach. Ręką zaspokoiłem Ją jakieś 5 razy (rozumiem że brak warunków, ale bez przesady). Też nigdy tego nie robiłem, gwoli ścisłości.

A co do kłótni, to zazwyczaj przez smsy lub przez telefon, bo na żywo patrzyła w ziemię i nie wiedziała co powiedzieć.. a przez tel. musiała. Czy mam Jej cokolwiek odpisać, czy milczeć i zobaczyć czy przyjdzie? Podobno jak Jej zależy to wróci, ale.. no nie sądzę, chyba przemyślała swoje słowa. Podobno "nie może mi zapomnieć tego co było wcześniej". Czyli czego, krzyków z mojej strony bo mnie wystawiła, a ja poszedłem do psychologa i starałem się kontrolować emocje? Czy tego, że byłem zazdrosny o przyjaciela i to był niby brak zaufania z mojej strony? Nic nie rozumiem.. big_smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Co robić?

Powiem Ci tak gdybym był w twojej sytuacji a ni swojej to dałbym na luz. Jesteś na studiach, czeka Cię jeszcze tyle fajnych chwil, poznaniu ciekawych ludzi (dziewczyn). Na pewno będzie taka która znajdzie czas dla ciebie dla was. Daj sobie spokój póki jest jeszcze czas, póki jesteś młody.

3

Odp: Co robić?

Chłopie weź się ogarnij robisz z siebie taką ofermę życiową jak ta dziewczyna ma  być przy tobie  szczęśliwa jak jesteś tak nie stabilny? Ona nawala ty bierzesz winę na siebie. Kobieta potrzebuje silnego faceta przy sobie a nie ciepłych kalesonów.

4

Odp: Co robić?

Ja rozumiem pierwszy związek  to  nie masz pojęcia jak się zachowywać, dlatego sądzę że tutaj już jesteś spalony i weź doświadczenia na przyszłość.

5

Odp: Co robić?

Uważasz że nie jestem silny, skoro zniosłem to wszystko i nadal chcę przy Niej być? ;> Jakie wnioski?

6

Odp: Co robić?

Tak uważam że jesteś słaby gdybyś był silny nie dałbyś sobą tak pomiatać.

7

Odp: Co robić?
NoIdea napisał/a:

Uważasz że nie jestem silny, skoro zniosłem to wszystko i nadal chcę przy Niej być? ;> Jakie wnioski?

Jesteś jak kobieta. One też są silne i trwaja w zwiazkach gdzie rozgrywaja sie tragedie. To nie jest siła.

8

Odp: Co robić?

No i widzisz mordeczko, to też ma swoje powody. Jak byłem twardy i nieugięty, chodziła smutna. Nie dało się z Nią w ogóle pogadać, tylko słuchała. A mi to szczęścia nie dawało, kiedy miałem czekać trzy czy cztery dni póki będzie ok. Wolałem więc przeprosić.. wnioski nasuwają się po czasie. Niczego nie żałuję ! smile

9

Odp: Co robić?

Gdybyś nie pękał wiedziała by że jak nawali to musi sie postarać a takto po co jak i tak ty nie wytrzymasz i przeprosisz... nie załujesz? a to że rozpadł się wasz związek?
Skoro to jedynaczka to ona tym bardziej potrzebuje silnego pewnego siebie faceta który da  jej pstryczka w ucho jak coś spieprzy..

10

Odp: Co robić?

Nie byłem Jej na tyle pewny by wiedzieć czy się postara. Związek jednostronny. Metodą prób i błędów wszystko się kiedyś wyklaruje. I widzisz, nie wszystko widać na pierwszy rzut oka. A przez różowe okulary to w ogóóle. Daj Pan spokój ! smile Nasz związek? Gdyby dbała tak jak ja, byłoby ok. Więc nie mów mi, że to ja to spieprzyłem.

11

Odp: Co robić?

To po co piszesz? Chcesz ją odzyskać czy co bo nie rozumiem.

12

Odp: Co robić?

Jak przepraszałeś za coś za co nie powinienes? Jak brales kazda wine na siebie? To Twoja wina, bo robisz z siebie gorszego i tyle. A jej to juz inna sprawa, jej tu nie ma.

13 Ostatnio edytowany przez Aurora_ (2014-06-23 02:49:49)

Odp: Co robić?

Przeczytałam wnikliwie całość, widzę, że sami faceci Ci tu odpowiedzieli - a może po prostu potrzebujesz usłyszeć to od kobiety.
Doskonale rozumiem, że gdybyś twardo stawiał sprawę, to ona chodziłaby smutna - i wolałeś jej nieba uchylić, żeby tylko była szczęśliwa, bo to uszczęśliwiało również Ciebie. Przyzwyczailiście się więc do schematu, w którym to ona, po pierwsze "zawsze ma rację", a - po drugie - "jeśli jej nie ma, to patrz: punkt pierwszy". Ona zauważyła, że może sobie pozwolić na więcej, coraz więcej... w końcu nastąpił moment, w którym ewidentnie nawet w Twoich oczach zaczęła przesadzać - czyli wystawiać Cię mimo umówionych spotkań. Ty się w końcu POSTAWIŁEŚ - schemat został przerwany. "Misiaczek" nie jest już na każde zawołanie. Coś jej nie gra. Na jej miejscu praktycznie każda osoba sama umiałaby stwierdzić, że postąpiła nie fair, nie wystawia się tak ludzi, to podstawowa kwestia związana z szacunkiem dla drugiej osoby. Tymczasem ona - przyzwyczajona do Twojego przepraszania za każdą rzecz i brania na siebie winy, nawet jeśli wina ta leży po jej stronie - ma pretensje DO CIEBIE, no bo "jak to Misiek możesz być na mnie zły?". I dalej usiłuje wmówić Ci, że "nie może Ci tego zapomnieć", żebyś to TY czuł winę, żebyś TY przepraszał.
Musisz zdać sobie z tego sprawę, że ona zachowuje się nie fair. Wiadomo, zakochanie, zauroczenie może nas początkowo zaślepić, ale widzę, że mimo tego w pewnym momencie zauważyłeś, że COŚ JEST NIE TAK i księżniczkuje z tym wystawianiem Ciebie. To jest Twój pierwszy związek i może być Ci trudno ocenić JAK POWINNO BYĆ. Mówię Ci, że tak być nie może. Związek polega na wzajemności, na partnerstwie. Nie może być tak, że jesteś na każde jej zawołanie. Ona tylko bierze. Ty dajesz.
Spójrz. Jej NIGDY nie będziesz pasował. Wmawia Ci problemy, namówiła na wizytę u psychologa. Nosisz jej śniadania na uczelnię. Ładujesz kasę w prezenty. Stajesz na rzęsach, żeby była szczęśliwa. Jesteś jej emocjonalnym wsparciem. Jej tak WYGODNIE. I, żebyś nie zrozumiał mnie źle: doskonale, jeśli facet dba o kobietę, wkłada serce w prezenty, zaprasza ją to tu to tam - ale warunek jest taki, że i kobieta się stara. Że czujesz to partnerstwo, że jej ZALEŻY, że nie tylko TY DLA NIEJ ale i ONA DLA CIEBIE.
Zdaj sobie sprawę z tego, że normalnego związku z tego nie będzie. Już Ci mówię jak to będzie wyglądać: ona nie urwie kontaktu, co jakiś czas pośle Ci smsa, zagada pod jakimś pretekstem. I to będą smsy w stylu "no jak nie chcesz to nie musimy gadać", "pewnie i tak teraz nie chcesz rozmawiać", "jak nie chcesz to nie odpisuj" - byle tylko wymusić odezwanie się, żebyś pokazał, że "chcesz"... żeby ona nadal była górą. Jej będzie tak wygodnie, bo nadal będziesz na każde zawołanie, jeśli nawet będzie chciała tylko pogadać o głupotach... no i jak sam widzisz, zostawiasz jej otwartą furtkę i zostaniesz w takim - o zgrozo, użyję tego słowa - friendzonie.
W moim odczuciu dziewczyna ma problem ze sobą. Nie wiem dokładnie jaki, ale ma - i nie wygląda na to, żeby była zdolna do stworzenia normalnego, zdrowego związku. Jednak musisz również zauważyć pewne błędy w swoim zachowaniu. Panowie wyżej Ci to napisali dosadniej, ale delikatniej mówiąc chodzi o to, żeby nie dać się wykorzystywać dziewczynie wink dajesz sobą pomiatać, taka prawda. Pytanie tylko czy zauważysz to tu i teraz i wyciągniesz nauczkę na przyszłość - czy zdasz sobie sprawę z tego za 5, 10 lat, czy może nawet nigdy.
Rozwiązanie dla Ciebie - urwać kontakt. Wyciągnąć cenne wnioski na przyszłość. Z tą dziewczyną nic nie zdziałasz. Wierzę, że kiedyś trafisz na kobietę "wartą zachodu", a jeśli nadal będziesz smsował, spotykał się z tą o której piszesz, to będziesz w pewien sposób "emocjonalnie uwięziony" w jej sidłach i z nową kobietą trudno będzie coś stworzyć...
Teraz możesz mieć wątpliwości w stylu "jak to, będzie mi jej brakowało, nie umiem tego totalnie przerwać" i możesz wmawiać sobie, że robienie wszystkiego dla kobiety to siła. Cokolwiek Ci napiszemy to prawdopodobnie i tak będziesz twierdził, że postępowałeś w jedyny słuszny sposób. Ale niech emocje trochę opadną i na spokojnie przeczytaj SWOJEGO posta, przeanalizuj jeszcze raz JEJ ZACHOWANIE, a następnie SWOJE - żebyś nie popadł następnym razem w schemat "jak dziewczynie coś nie pasuje, to zrobię dla niej wszystko". Bo to nie jest siła. To uległość.

14

Odp: Co robić?

W moim przekonaniu istnieją 2 typy kobiet i wiąże się to z ich psychiką. Silne i słabe psychicznie.

Słabsze to takie, które angażują się w związek i starają się o chłopa o wiele bardziej niż on sam - o nią. Czynników wpływających na taki stan rzeczy jest wiele - np. jej niska samoocena, a kluczowym na moją ostatnią garstkę zdrowych szarych komórek - sytuacja/relacje/"układ sił" w rodzinnym gniazdku. Zazwyczaj pada ofiarą silniejszego psychicznie samca i nierzadko zdrowo dostaje po dupie tylko za to, że jest właśnie słabsza - na zasadzie że to co przychodzi łatwo - tego nie szanujemy, nudzimy się tym szybko czy co tam sobie w to miejsce wsadzicie.. Dama w przypadku kopa w dupę myśli sobie - "O ja beznadziejna! Muszę się o bardziej postarać o misiaczka!", i wdraża ten zgubny dla samej siebie plan w życie - co IHMO dla silnego psychicznie samca jest tak irytujące i nieatrakcyjne - że dostaje jeszcze mocniejszego kopniaka w tył i w ten sposób smutne kółko się zamyka. Co smutniejsze - taki schemacik często się powtarza... Osobiście wolę takie kobiety, bo ja to lubię się postarać o łanię - zwłaszcza że ona też wiele od siebie daje. Do diaska - wychodzi na to że sam miękka pipka jestem.. jakie to niemęskie...

Silniejsze to takie, jak ta Twoja dama i kompletna odwrotność słabszej ( RZECZ JASNA - słabszej na płaszczyźnie typowo związkowej). Im bardziej ma Cie w tyle, tym więcej kombinujesz i na większego jamnika wychodzisz. A w przypadku faceta dochodzi jeszcze pogarda ze strony kobitki, boś miękki i cieplutki jak szarlotka - a wiesz co w pewnym filmie dla nastolatków zrobili z szarlotką? Bzyknęli ją... To samo z Tobą ta łania zrobiła - dymnęła Cie bez zdejmowania gaci..

Na moje to zdrowa większość dramatów wynika ze zbyt wielkiej dysproporcji "siły psychicznej" między partnerami.. i tyle.
Inną rzeczą jest żeś facet, czyli w języku związkowym musisz być zwyczajnie (nawet trochę) silniejszy psychicznie od kobiety. Tak było, jest i zawsze ma być. Innymisłowy - na chwilę obecną na ten egzemplarz nie jesteś dość silny mentalnie i długo nie będziesz..

Nadmieniam że jest to moje zdanie i nie musi być dogmatem.

15 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-23 07:29:46)

Odp: Co robić?

A ja się zgadzam w 100%.
Chociaż też zastanawiam się co kieruje kobietą, by wejść w związek ze słabym psychicznie? Przecież koniec końców i tak go zostawi.

16

Odp: Co robić?

Coś mi się zdaje, że to między innymi ( i głównie) o emocje chodzi. Pani wchodzi w coś nowego, jest w tym ekscytacja i masa innych pozytywnych bodźców psychicznych.. to i nie do końca widzi że samiczek nie jest w środeczku taki jak go sobie wyobrażała. Potem następuje zderzenie jej iluzji z rzeczywistością i rodzi się dramat.

17 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-23 08:33:33)

Odp: Co robić?

Pewnie tak. Tylko ci silni to dopiero są np zaborczy, ograniczają, są dużo bardziej zazdrośni i mocniej traktują partnerke jak własnosc, bez szacunku, jak przedmiot. I też źle.

Tak czytam ten temat i dwa wnioski do autora
- oboje nie byliscie szczesliwi w tej relacji, więc pewnie od początku sensu nie miała
- Ty za bardzo zabiegałeś, za mało luzu było w Tobie

Ale z drugiej strony przecież kobieta potrzebuje by o nią zabiegać, by pokazać, że jest ważna. Nie spróbowałbyś to byś się nie dowiedział. Reszta to przyjmowanie zbyt wiele na jedną klatę. Sam powinienes zerwać juz wczesniej, gdy byłeś nieszczęśliwy - i pewnie spłynęłoby to po niej.

A że kochała... raczej nie zna znaczenia tego słowa.

18 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-06-23 09:02:05)

Odp: Co robić?

powiem tak ciekawa ta dziewczyna, i te zaspokajanie reka itd. to zaangazowala się czy nie w końcu? jesteś pewny ze tylko z toba miała seks? watpie bo niby z toba nie jest, a przyjmuje prezenty, niespodzianki i bliskość jest
wiec pewnie nie ma jakiś większych oporow tak robic z innymi facetami
ale to tylko moje zdanie
fakt jest wolna i może robic co chce, chodzi mi o to tylko ze umie sobie okrecic facetow wokół małego paluszka
a raczej nic do ciebie nie czuje tylko pasuje jej to zainteresowanie
ide o zakład ze jest sliczna i ma duże powodzenie u chlopakow, do tego jedynaczka pewnie ma pieniądze tez rozpieszczona przez rodzicow

19 Ostatnio edytowany przez NoIdea (2014-06-23 15:57:12)

Odp: Co robić?

Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Powiem Wam tak, postawiłem się po tym, jak nie dała mi znać że nie przyjeżdża. Fakt, byłem mega słaby. Księżniczka wyjechała mi ostatnio z tekstem, że skoro ma 20 lat i miała 6 czy 7 związków (od kiedy się spotykaliśmy, mówiła, że tylko raz spotkała się z kimś innym, ale wtedy jeszcze nie byliśmy razem), a ja mam 23 i jestem dopiero po pierwszym, to właśnie ze mną coś jest nie tak. Bzdura. Faktycznie, nie starała się. Trzy razy upiekła ciasto, raz dla mnie. Zrobiła mi kilka razy obiad. Byłem raz na weekend. Jestem prawiczkiem, wiadomo, więc do byle czego nie lecę - fajnie byłoby zrobić to z nią (tak wtedy myślałem, jako że byłem zakochany po uszy, a ona mówiła, że jeszcze nie teraz). Nie zawsze zaspakajała się ręką, ale na palcach jednej ręki policzę ile razy zrobiłem to ja na niej (teraz, wyciągając wnioski, jeżeli ona mnie nie - ja również). Niestety, nasze spotkania są nieuniknione. Studiujemy na jednej uczelni, zajęcia mamy na tym samym piętrze. Stąd też moje pytanie. Wiem, że mogłem nie ustępować, ale zrobiłem jak zrobiłem. Trzeba było to zerwać wcześniej i jak wyjechała mi z tekstem, że woli innego, mogłem powiedzieć: to sobie takiego znajdź, i jak go znajdziesz, daj znać. Pójdziemy na piwo. Pa smile Widzicie, wnioski wyciąga się po wszystkim.

@UP
Nigdy nie byłem pewny, ale mówiła, że skoro ze mną nic, to i z innym.. Mówiła też, że żadnego faceta nigdy nie zdradziła (a zdradę utożsamiała już z pocałunkiem). Jedno jest pewne, to właśnie stąd brała się moja zazdrość.
Pieniądze owszem, ma, jednak ich w siebie nie inwestuje. Co do dużego powodzenia, polemizowałbym. Ma jednego przyjaciela i obraca się w towarzystwie kobiet (dwie przyjaciółki). To, że miała tylu przede mną wcale nie oznacza, że jest mega śliczna, bo nie jest. Typowa, zakompleksiona średniawka, taka jest prawda. Od 8śmiu lat ma problemy z twarzą (dermatolog itd.).

Edit:
Uwaga, najlepsze ! Jakieś 2-3 dni temu podlinkowała mi na fb, na priv, zdjęcie, pisząc: "Już wiem kiedy z nią gadałeś, haha ;D". Nie wiem co chciała tym osiągnąć. Chyba mnie podpuszcza, że kogoś się poradziłem w sprawie rozstania.. Tymbardziej, że tamta dziewczyna o niczym jej nie powiedziała. Odpisałem dzisiaj byłej, że nie wiem czy idę do teatru. Ta na to: "?". Usunęła historię rozmów, z tego wynika. Ew. dalej gra w jakieś żenujące gierki

20

Odp: Co robić?

Trafił Ci się taki egzemplarz który lubi mieć szczekającego pieska w budzie, adoratora windującego jej ego ponad poziom chmur. Jak zwał tak zwał - to jest próżność - większość ludzi tak ma. Masz faaaaaaajny przykład jak to działa. ALE:

W tym konkretnym przypadku "spieprzyłeś" Ty bardziej niż ona. Bo im bardziej latałeś, tym bardziej ona olewała i traciła zainteresowanie/ szacunek. Gdybyś tylko na początku znajomości się wykazywał, byłbyś inny niż wszyscy - a w przypadku braku jej inicjatywy - powiedzmy poszedł na piwko z koleżanką, tudzież otoczył się damskim towarzystwem i ją olał - pancia by to wyłapała i działy by się jaja...
Słowo "spieprzyłeś" celowo ująłem w cudzysłów - wychodzi na to że pani to typ do "ganiania króliczka". Jedno goni drugie, albo drugie goni pierwsze. Taka bardziej zabawa w "kto kogo złapie" niż związek.  A związek to przecież partnerstwo, hę? Zatem szczęście w nieszczęściu, że to padło. Mi tam takie podchody nie pasują...

Następna rzecz. Jaka średniawka? Próbujesz się dowartościować obniżając jej wartość? To gówniarskie, bądź mężczyzną do cholery... wink Spotykałem się parę miesięcy temu z pewną kobietą. Przeciwieństwo "typowej" atrakcyjnej kobiety. Nieśmiała,
cicha, zakompleksiona, przy kości. Padło bo to musiało paść, ale nie o tym... dla mnie była wyjątkowa i niezależnie co się stało dalej jest wyjątkowa. I nigdy by mi nie przyszło do łba zaniżać jej wartość żeby ego podbudować tylko dlatego że nie wyszło. I tu Cię mam swoją drogą, skubaniutki wink - ponieważ:


To przekłute ego Cie męczy, a nie tam jakieś uczucie...  Popracuj nad tym.


Nie reaguj na jej zaczepki, nie odpisuj na nic poza jakimiś sensownymi sprawami, a to i też lakonicznie. Na uczelni cześć cześć i basta.

21 Ostatnio edytowany przez NoIdea (2014-06-24 14:21:41)

Odp: Co robić?
thepass napisał/a:

Pewnie tak. Tylko ci silni to dopiero są np zaborczy, ograniczają, są dużo bardziej zazdrośni i mocniej traktują partnerke jak własnosc, bez szacunku, jak przedmiot. I też źle.

No widzisz i ja właśnie byłem tym "silnym". Ograniczałem (chciałem by spotykała się tylko ze mną, to na początku znajomości..), byłem mocno zazdrosny (gdy wiedziałem że idzie do klubu) i traktowałem ją jak własność (patrz punkt 1).

mariola856 napisał/a:

powiem tak ciekawa ta dziewczyna, i te zaspokajanie reka itd. to zaangazowala się czy nie w końcu? jesteś pewny ze tylko z toba miała seks? watpie bo niby z toba nie jest, a przyjmuje prezenty, niespodzianki i bliskość jest
wiec pewnie nie ma jakiś większych oporow tak robic z innymi facetami
ale to tylko moje zdanie
fakt jest wolna i może robic co chce, chodzi mi o to tylko ze umie sobie okrecic facetow wokół małego paluszka
a raczej nic do ciebie nie czuje tylko pasuje jej to zainteresowanie
ide o zakład ze jest sliczna i ma duże powodzenie u chlopakow, do tego jedynaczka pewnie ma pieniądze tez rozpieszczona przez rodzicow

Nic z tego co napisałaś nie jest prawdą. Nie miała seksu z nikim, tego jestem pewny. 5x w przeciągu całego związku dała mi się zaspokoić (ręką) i to jak nikogo wokół nie było. Raz się zdarzyło, że byli ludzie (w przedpokoju). A ona zaspakajała mnie zawsze. I zazwyczaj ja nawiązywałem bliższy kontakt, jak mówiła że stop to dla mnie było to stop. Pytała mnie czy chcę, mówiłem że tak. Co do oporów.. mówiła, że żadnego chłopaka nie zdradziła nigdy. Czy jest rozpieszczona - nie wiem, zależy co dla kogo oznacza to słowo, raczej nie. Z urody średniawka, ale miała to coś, o czym wspominam niżej. Nie chcę zaniżać jej ego, ani podbudowywać tym swojego, bo dla mnie jest najpiękniejsza.

Kal-El napisał/a:

im bardziej latałeś, tym bardziej ona olewała i traciła zainteresowanie/ szacunek. Gdybyś tylko na początku znajomości się wykazywał, byłbyś inny niż wszyscy - a w przypadku braku jej inicjatywy - powiedzmy poszedł na piwko z koleżanką, tudzież otoczył się damskim towarzystwem i ją olał - pancia by to wyłapała i działy by się jaja.

Inny niż wszyscy, bo?

Kal-El napisał/a:

Następna rzecz. Jaka średniawka? Próbujesz się dowartościować obniżając jej wartość? To gówniarskie, bądź mężczyzną do cholery... wink

Była dla mnie wyjątkowa i nie chcę obniżać jej wartości. Ba, nadal jest. Tylko widzisz, kocha się kogoś nie tylko za wygląd, a wyglądem ponad przeciętność się nie wybijała tongue Miała to coś, co mnie kręciło.. i pykło, nadal mi nie przechodzi. Jak już wspominałem wyżej, dla mnie jest najpiękniejsza.

Kal-El napisał/a:

Nieśmiała,
I nigdy by mi nie przyszło do łba zaniżać jej wartość żeby ego podbudować tylko dlatego że nie wyszło. I tu Cię mam swoją drogą, skubaniutki wink

Nie chcę podbudować swojego ego, mam takie jakie trzeba, zależnie od sytuacji.


Kal-El napisał/a:

To przekłute ego Cie męczy, a nie tam jakieś uczucie...  Popracuj nad tym.

Że niby czemu przekłute ego? tongue

22 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-06-24 14:59:12)

Odp: Co robić?

,,Nic z tego co napisałaś nie jest prawdą. ,,- ok nie denerwuj się przecież ja jej nie znam, jak każdy tu wyciągam wnioski na podstawie tego co napisales i co mi się wydaje co mysle na ten temat, nie mowie ze mam racje,

23

Odp: Co robić?

Przecież się nie denerwuję. Chill ! smile

24

Odp: Co robić?

Raz piszesz, że "nie mega śliczna, typowa zakompleksiona średniawka" a raz "wyjątkowa". Widzisz jak to wygląda ?  Wyjątek z definicji jest unikatowy, nie "średniawką". Siebie oszukasz, nas nie wink

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024