Witam,
Od dłuższego czasu nie układa mi się z rodziną,w sumie nigdy między nami nie było dobrze.A przynajmniej nie od czasu gdy zaczęłam sama myśleć i chcieć sama decydować o sobie. Rodzice chcą za mnie (mam 20 lat przypomnę) decydować do jakiej szkoły,na jaki kierunek mam isć,ale również gdzie mam podjąć pracę. Wybrali mi zawód w MC Donald i za nic na świecie nie mogą się pogodzić że zaczęłam kurs na agenta ubespieczeniowego PZU. NIe wspierają mnie w tym co robię,mają gdzieś moje zdanie i moje szczęście. Ponad to pojawia się przemoc psychiczna i fizyczna. Psychiczna-wyzywają mnie od "szmat","kurew" (nie jestem osobą puszczalską ni nic takiego),ciągle powtarzają że nic nie robie (uczę się zaocznie, na tygodniu mam kursy do pracy i zajmuję się domem),chwilami mam wrażenie jakby chcieli powiedzieć ze jestem im zbędna. Mają problemy że tu mieszkam,śpię,jem,myję się (o to najcześciej mają pretensję że niby robię to zbyt często).:/ Czesto pojawiają się groźby że zostanę wyrzucona z domu,że nawet ubrań nie bedę mieć swoich bo wszystko co niby mam jest ich a nie moje bo sama na to nie zarobiłam...Ostatnio pojawiają się też groźby uszkodzenia ciała i kilkakroć doszły do skutku (zostałam uderzona z liścia w twarz). Mam przez nich stwierdzone nerwicę i zaburzenia osobowości z depresją.Lekarz radzi bym jak najszybciej się wyprowadziła. Jednak pojawia się duży problem,wiem że oni mi nic w tym nie pomogą nawet grosza nie dostanę od nich,a jak bedą mieć okazję to mnie okradną (już mi zabrali moje zarobione pieniądze wcześniej pomimo że było to ledwo 400zł).Powiedziałam im o tym ze mam problemy psychiczne usłyszałam tylko że takie problemy każdy sobie może zmyśleć i że pewnie nic mi nie jest tylko psycholog chce sobie na mnie zarobić.... A z pracy jako taki zysk będe miec dopiero za 6 miesięcy z tego co mi pracodawca mówił tak wynika.
Czy mogę liczyć na jakąś pomoc Państwa w takiej sytuacji? Bo jeżeli się nie wyprowadzę to nie wiem czy dam rade te 6 miesięcy z nimi wytrzymać,czy po prostu mnie tak wykończą psychicznie że sobie coś zrobię. Bo szpital psychiatryczny też odpada...
Proszę o jakąś radę...gdzie mogę pójść lub co zrobić by uzyskać jakąś pomoc...
Od dłuższego czasu nie układa mi się z rodziną,w sumie nigdy między nami nie było dobrze.A przynajmniej nie od czasu gdy zaczęłam sama myśleć i chcieć sama decydować o sobie.
...
Czy mogę liczyć na jakąś pomoc Państwa w takiej sytuacji? Bo jeżeli się nie wyprowadzę to nie wiem czy dam rade te 6 miesięcy z nimi wytrzymać,czy po prostu mnie tak wykończą psychicznie że sobie coś zrobię. Bo szpital psychiatryczny też odpada...
Proszę o jakąś radę...gdzie mogę pójść lub co zrobić by uzyskać jakąś pomoc...
A z jakiej racji, owo państwo miałoby dokładać do dorosłej kobiety? Z racji tego, ze nie umie znaleźć wspólnego języka z rodziną?
W dalszym ciągu zamieszkuje z Wami Twój niepracujący chłopak?
Bez obrazy, ale czytając twe poprzednie posty, można dojść do wniosku, że twoje myślenie ogranicza się do przysłowiowego "po głupiemu, po mojemu"...
I kto tu komu usiłuje "życie meblować"? Starzy do czegoś tam sami doszli, choćby do lokalu, w którym siedzą.
Wy też będziecie rządzić... U SIEBIE ![]()
Ciężka sytuacja nawet Cię rozumiem i to doskonale, wyprowadziłem się w wieku 20 lat do dużego miasta i tam się utrzymywałem
Później jak chciałem wrócić to rodzice mnie wyrzucili hehe.
Nie możesz u babci czy u ciotki chwilowo zamieszkać? Dlaczego nie szukasz pracy innej lepszej? W jakim mieście mieszkasz?
Rozumiem Cię.musisz się wyprowadzić i znalezć dodatkową pracę najlepiej płatną dniówki lub tygodniówki.jeżeli jesteś sama to możesz też znalezc pracę razem z mieszkaniem .nie wiem czy mieszkasz w mieście czy w mniejszej miejscowości,wsi bo to zależy jakie masz możliwości.możesz pójść do opieki społecznej i poprosić o małą pomoc finansową na samodzielne gospodarstwo ale to będzie jednorazowo i np na żywność.trudno jest się usamodzielnić bez pomocy rodziny zwłaszcza po szkole gdzie się nic nie ma ale musisz zmienić swoje życie bo Cię zniszczą.powodzenia
5 2014-06-21 09:05:57 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2014-06-21 09:06:32)
(...)W dalszym ciągu zamieszkuje z Wami Twój niepracujący chłopak?(...)
Autorka nie odpowiedziała na Twoje pytanie, a z jej wcześniejszych postów pisanych zresztą na czasie, nie wynika, aby wskazano mu "drzwi" - ona, czy jej rodzice.
Carolina, masz chłopaka z zaburzeniami emocjonalnymi, sama też już dostrzegasz tego oznaki u siebie(nerwica).
Masz zaledwie 20 lat, jesteś jeszcze w trakcie nauki, dodatkowo pracujesz zarabiając niewiele, co oznacza, że nadal jesteś na utrzymaniu rodziców i jeszcze Twój chłopak.
Ogólnie atmosfera w domu jest bardzo napięta.
Myślę, że duży wpływ na nią, ma Twój związek z tym chłopakiem.
Nie jesteś samowystarczalna, a dodatkowo obarczasz siebie i swoich rodziców problemami z nim związanymi.
Pani psycholog dobrze Ci radziła, abyś zakończyła tą znajomość.
Zrozum, że TO Cię przerasta, bo nie jesteś sama gotowa na samostanowienie o sobie, a bierzesz na swoje barki problemy chłopaka, z którymi on sam nie może sobie poradzić - jego choroba wymaga pomocy fachowców.
On ma zgubny wpływ na Twoją psychikę, to się nazywa współuzależnienie.
Zacznij myśleć o SOBIE, bo największą krzywdę robisz sobie.