W początkach kwietnia 4 roku p.n.e. w swym pałacu w Jerychu, dogorywał król Judei - Herod. Wszyscy dworzanie, zgromadzeni wokół łoża na którym leżał niedawny tyran, widzieli jak bardzo cierpiał. Pluł krwią i nie mógł wytrzymać cyklicznie pojawiających się bólów brzucha. Choroba, która go zaatakowała powoli niszczyła mu jelita i podbrzusze - wszystko to gniło i wydzielało nieprzyjemny zapach. Mimo to niedawno kazał stracić swych nadwornych lekarzy, gdy zalecili mu na bóle kąpiele w gorących źródłach jeziora Kalliore, znajdującym się za rzeką Jordan. Kąpiele te osłabiły go jeszcze bardziej i miast zmniejszyć ból - spotęgowały go. Nim jeszcze oddał ostatnie tchnienie, nakazał stracić sprawców zniszczenia złotego orła, wiszącego nad wejściem do Świątyni Jerozolimskiej - spalono ich żywcem kilkanaście dni wcześniej (13 marca 4 r. p.n.e.). Było ich prawie czterdziestu, wszyscy byli uczniami arcykapłana Świątyni - Mattiasza i innego członka Sanhedrynu zwanego - Judą. Młodzieńcy którzy ściągnęli orła i porąbali go na kawałki, byli niezwykle dumni ze swego czynu i wręcz gotowi na męczeńską śmierć. I to nie tylko dlatego, że prawo mojżeszowe zabraniało czcić jakiekolwiek wizerunki ludzi czy zwierząt, lecz przede wszystkim dlatego, że złoty orzeł z rozpostartymi skrzydłami (a taki właśnie znajdował się nad wejściem do Świątyni Jerozolimskiej), był symbolem rzymskiej władzy okupacyjnej, symbolem legionów, które od dziesięcioleci niszczyły ten kraj - wreszcie symbolem zniewolenia i hańby narodu żydowskiego.
Nie wiadomo dlaczego król Herod kilkanaście miesięcy wcześniej zdecydował się umieścić ten rzymski symbol nad bramą wejściową do najświętszego przybytku dla Żydów? Dotąd bowiem bardzo dbał o niezadrażnianie relacji z ludem którym władał i nawet jeśli stawiał gdzieś świątynie czy kapliczki ku czci cesarza Augusta, czynił to nie tylko poza Jerozolimą, ale wręcz poza całą Judeą. Bardzo zależało mu na tym, aby jego poddani uznali go za prawowitego Żyda i ich króla a nie jak dotąd za obcego - poganina, Idumejczyka. Pod koniec życia, w tych ostatnich jego miesiącach, zaprzeczył wszystkiemu co dotąd budował i co chciał osiągnąć. Dlaczego tak się stało? W zasadzie nie wiadomo, być może król doszedł do wniosku że skoro w jego własnej rodzinie, jego syn - Antypater próbował pozbawić go tronu (stracony z woli Heroda w 4 r. p.n.e., na 5 dni przed śmiercią króla), to czy może zaufać ludowi, który od zawsze go nienawidził? Jedyny ratunek i nadzieję zachowania swej władzy upatrywał właśnie w rzymskiej sile. stąd pomysł umieszczenia rzymskiego symbolu na bramie wjazdowej Świątyni Jerozolimskiej. Zapewne myślał - spotyka mnie taka niewdzięczność a tyle dla nich uczyniłem. W swej ostatniej przemowie do mieszkańców Jerycha, wygłoszonej w miejscowym amfiteatrze, na kilka dni przed śmiercią, żalił się na niesprawiedliwość jaka go spotyka. "Ci świętokradcy i bluźniercy, którzy podnoszą ręce na me dary - myślą że mnie w ten sposób znieważają? Znieważają Was, znieważają Świątynię".
A niesprawiedliwość w jego mniemaniu była tym większa, że przecież to on uratował Judeę, ocalił Jerozolimę przed kolejną niewolą, jaka niechybnie by spadła na "naród wybrany". Ocalił Judeę i całą Palestynę przed zaborczością królowej Egiptu - Kleopatry, która wciąż powtarzała Antoniuszowi, szepcząc mu do ucha podczas miłosnych igraszek: "Palestyna musi ponownie być egipska. Przed wiekami władali nią dawni faraonowie i ma ona dla nas ogromne znaczenie, gdyż broni Egiptu od wschodu i zabezpiecza deltę Nilu". Po raz pierwszy te żądania Kleopatra przedstawiła Antoniuszowi w grudniu 37 r. p.n.e. w Antiochii. Co ciekawe, Palestyna miała być "prezentem", dla zdradzonej kobiety, gdyż Kleopatra uważała iż Antoniusz ją zdradził, żeniąc się trzy lata wcześniej z Oktawią, siostrą Gajusza Oktawiusza (Oktawian August) i przez wszystkie te lata nigdy jej nie odwiedził. Teraz zażądała prezentu w postaci Palestyny, w ramach...przeprosin. Poza tym miała już z nim dzieci (które zabrała ze sobą do Antiochii), trzyletnie bliźnięta - synka Aleksandra Heliosa (Słońce) i córeczkę Kleopatrę Selene (Księżyc). Umierający Herod wiedział co oznaczałaby dla Judei egipska aneksja. Przede wszystkim bezwzględny wyzysk fiskalny, połączony z aresztowaniami i konfiskatą mienia wszystkich opornych. A tutejsze skarby i kosztowności (być może nawet te ze Świątyni), zapełniałyby aleksandryjski skarbiec i potęgę Kleopatry "Królowej Nilu".
Antoniusz, cóż nie mógł się oprzeć takiemu żądaniu, tym bardziej że potwierdzone zostało ono pięknem jej ciała. Oddał więc Kleopatrze ("na początek"), cały pas wybrzeża Palestyny i Fenicji z wyjątkiem bogatych, handlowych miast - Tyru i Sydonu. Gdy jednak uznała że to zbyt mało, tym bardziej że była matką jego dzieci - dorzucił jej księstwo Chalkis w Syrii, skazując jej władcę - Lizaniasza na śmierć. To również nie zadowoliło Kleopatry i żądała włączenia całej Palestyny, w tym jednak przypadku Antoniusz odmówił. Odmówił dlatego że to przecież on poparł Heroda i zapewnił mu tron, zarówno wsparciem w senacie i uchwaleniem specjalnej rezolucji: "Z woli Senatu i Ludu Rzymskiego, czyni się Heroda syna Antypatra, królem Judei, Samarii, Iudamei, Galilei i Perei, etc. etc." - w 40 r. p.n.e., jak również zbrojnie, pomagając odbić kraj z rąk Antygona II Matatiasza w 37 r. p.n.e. Teraz, gdyby odebrał mu władzę - straciłby twarz. Mimo to nie potrafił odmówić Kleopatrze - oddał jej więc władzę nad Jerychem, otoczonym przepięknymi gajami palmowymi i plantacjami krzewów balsamu - to musiało królowej wystarczyć, więcej już nie dostała. Podobnie Herod, przełknął jakoś tę stratę lecz zachował władzę i w podzięce za to największej twierdzy w Jerozolimie, nadał nazwę - "Antonia", na cześć Marka Antoniusza. Teraz, gdy Herod umierał, Żydzi nie potrafili docenić co dla nich ocalił, gdyby bowiem na tronie Judei zasiadał ktoś inny - Antoniusz zapewne nie zastanawiałby się ani chwili i oddał cały kraj we władanie Egiptu.
Król umarł więc w początkach kwietnia 4 r. p.n.e., otoczony nimbem powszechnej nienawiści swych poddanych, widzących w nim krwawego tyrana i rzymską marionetkę. "Tyran nie żyje" - rozległy się wołania i ludzie od domów do domów przekazywali sobie tę radosną nowinę. Tymczasem w Jerychu, w którym Herod zakończył życie, już w kilka godzin po jego zgonie, zwołano na plac mieszkańców miasta, by odczytać im królewski testament. Królewską wolę odczytywał kanclerz dworu Heroda - Ptolemeusz. Król najpierw zwracał się do żołnierzy, dziękując im za wierną służbę i prosząc o takie samo oddanie dla jego następcy. Wedle jego woli nowym władcą Judei miał zostać jego najstarszy syn Archelaos (ze związku z Maltake - oficjalną małżonką). Jego młodszy, brat rodzony - Herod Antypas otrzymał Galileę i Pereę. Filip (syn z małżeństwa z Kleopatrą - nie mylić jej z Kleopatrą egipską), zaś ziemie Batanei, Ulaty i Trachonu. Córka Salome (z małżeństwa z Elpis), otrzymała we władanie miasta Jamnię, Fazaelis i Azot, oraz 500 tys. drachm. Poza tym Herod obdarował pozostałą rodzinę, swe żony, kochanki, dworzan, oraz oczywiście samego cesarza Augusta i jego małżonkę Liwię Druzyllę. Następnie ciało przewieziono do Jerozolimy, a potem do Herodion. Tam złożono ciało na marach, pokrytych szkarłatnym kobiercem. Ciało monarchy również było odpowiednio przystrojone klejnotami i złotem. Nad marami stało pięciuset niewolników, trzymających w dłoniach kadzidła. Potem ciało przeniesiono do wysokiego zamkowego grobowca, gdzie zgodnie z ostatnią wola pragnął spocząć Herod. Tam je złożono i zamknięto właz. Tak zakończyło się 33 letnie panowanie Heroda nad Judeą.
Ale, zaraz zaraz...czy my przypadkiem o czymś nie zapomnieliśmy. Przecież z Biblii wiemy że ten władca, nim umarł dopuścił się potwornego okrucieństwa, jakim było wymordowanie wszystkich nowo narodzonych dzieci płci męskiej, w obawie przed mającym przyjść Mesjaszem, który odebrać miał mu tron. Całe to krwawe wydarzenie otrzymało nazwę - "Rzezi Niewiniątek". Dlaczego o tym wszystkim nie napisałem? Ano może dlatego że rzeź niewiniątek...nigdy się nie wydarzyła. Jest jedynie wymysłem, rodzajem opowiastki o okrutnym, szalonym i znienawidzonym władcy, mordującym wszystko i wszystkich. Zapewne pod koniec życia Herod do normalnych już nie należał (przejawiał oznaki szaleństwa), skazywał na śmierć własnych synów, nawet wówczas, gdy wiedział że jego panowanie to tylko kwestia kilku dni, a może już kilku godzin. Mordował wszystkich, którzy się zbuntowali przeciw jego władzy (gdy w 37 r. p.n.e. przy pomocy dwóch legionów Marka Antoniusza - zdobył Jerycho, sprzyjające jego przeciwnikowi Antygonowi Matatiaszowi - wymordował 2 tys. mieszkańców miasta), ale przecież nie był skończonym idiotą. Zresztą wspomniana rzeź niewiniątek jest tylko baśnią, dla niegrzecznych dzieci, zresztą nie tylko żydowskiego (czy biblijnego) chowu. Swoją drogą to zadziwiające, Herod dopuszczał się za życia wielu zbrodni, a nieśmiertelność wśród potomnych zdobył za rzecz...której się nie dopuścił (i która w ogóle się nie wydarzyła). Zaiste fascynujące są nasze dzieje.
A Jezus Chrystus?
Jezus przyszedł na świat (prawdopodobnie) 3 października 2 r. p.n.e. w mieście Betlejem (ponad dwa lata po śmierci Heroda).
CDN.
MAREK ANTONIUSZ i HEROD
https://www.youtube.com/watch?v=KP2q7YiLjRQ