Historia jakich wiele...
Romans się wydał, po raz drugi zresztą... Nie trwał może zbyt długo (niecały rok), ale bardzo intensywnie... Zakochałam się, z jego strony wyglądało to tak samo... Po pierwszej "wpadce" powinno było mi się zapalić czerwone światełko, bo zdecydował, że nie jest gotowy by od niej odejść, ale zaślepiona byłam i o zgrozo! nawet rozumiałam jego decyzję. Bo przecież krótko się znamy, bo przecież z nią jest tyle lat, bo na pewno są związani, bo dzieci, bo to i tamto.
Zaczął bardziej się pilnować... Poza tym nic się nie zmieniło... Nie czułam się komfortowo, ale (i możecie mną gardzić) nie miałam wyrzutów sumienia wobec żony, raczej męczyło mnie zastanawianie się co się dzieje w ich domu. Tłumaczył mi się ze wszystkiego, nie było różowo podobno. W końcu postanowił, że już nie ma siły i spróbuje ratować małżeństwo. Poczułam jakby ktoś dal mi w mordę, ale przecież tego się spodziewałam. Nie chciałam już się bardziej poniżać, więc to zaakceptowałam. Cisza trwała dwa dni, okazało się, że chciał, ale nie potrafi, że jestem zbyt ważna etc., więc wróciliśmy do punktu wyjścia. I nagle kolejna przypadkowa wtopa.
Pani żona zaczęła do mnie wypisywać różne chore teksty, więc nie pozostałam jej dłużna. On oczywiście się nie przyznał, okazał się zwykłym tchórzem, ale po tym jak zaczęła mi opisywać jaki to cudowny jest ich seks, również napisałam jej całą prawdę...
Udawała (?), że nie wierzy i że ich małżeństwo jest cudowne i są bardzo zakochani (taaak, zwłaszcza on).
Tym razem to koniec. Choć nie jest mi łatwo, a właściwie cholernie trudno się z tym uporać. Staram się wszystko zracjonalizować, zrozumieć... Jak mogłam być tak naiwna? Jak on mógł tak wiarygodnie udawać tę wielką miłość (która go spotkała po raz pierwszy), bo przecież gdyby kochał to by się tak nie zachował? Jak ona może wierzyć w tę ich wielką miłość skoro mąż zdradzał ja bez najmniejszych skrupułów przez tyle czasu i gdyby się sprawa nie rypła to nadal by to robił, pewnie długo...
Po co, dlaczego, jak? ;/
1 2014-06-09 09:57:48 Ostatnio edytowany przez czegojasiespodziewalam (2014-06-09 09:59:26)
Ciekawe, która z was okaże się mniejszą kretynką i wypieprzy go z łóżka.
A właściwie to czemu ten facet ma tak nie robić, kiedy jest na to popyt.
Masz problem ze znalezieniem sobie partnera do seksu? Potrzebujesz takiego z romantycznymi kitami? Wiesz, dla żony może to być problem. Może być wierząca, w końcu przysięgała. Ale w twoim przypadku?
Wytłumacz mi, jesteś jakaś brzydka, nie masz poczucia swojej wartości, że lecisz na faceta, który wiesz na 100%, że jest nieuczciwy. Czy to jest jakiś afrodyzjak "kłamczuch".
Wiesz, że kłamie. To na jakiej podstawie wierzysz w jakiekolwiek jego słowo?!
Myślisz, że kłamie tylko w pewnych kwestiach? A w innych aspektach życia jest wzorem? No to trzeba być głupcem, żeby w to wierzyć.
W nagrodę za wytrwałość w głupocie może dostaniesz dożywotnie życie z gównem.
Bólu rozczarowania tak zwyczajnie po ludzku Tobie współczuję.
Ale Twojej hmmm... głupoty już nie.
Przestań mieć pretensje do niego.
Jesteś przecież "dużą dziewczynką".
Podjęłaś decyzję.
On Ciebie do niczego nie zmuszał.
Bez najmniejszych skrupułów władowałaś się na trzecią do związku i teraz ponosisz tego konsekwencje.
Rekompensowałaś mu JAKIŚ deficyt w życiu, małżeństwie.
I tyle.
Ciekawe, która z was okaże się mniejszą kretynką i wypieprzy go z łóżka.
A właściwie to czemu ten facet ma tak nie robić, kiedy jest na to popyt.
Masz problem ze znalezieniem sobie partnera do seksu? Potrzebujesz takiego z romantycznymi kitami? Wiesz, dla żony może to być problem. Może być wierząca, w końcu przysięgała. Ale w twoim przypadku?
Wytłumacz mi, jesteś jakaś brzydka, nie masz poczucia swojej wartości, że lecisz na faceta, który wiesz na 100%, że jest nieuczciwy. Czy to jest jakiś afrodyzjak "kłamczuch".
Wiesz, że kłamie. To na jakiej podstawie wierzysz w jakiekolwiek jego słowo?!
Myślisz, że kłamie tylko w pewnych kwestiach? A w innych aspektach życia jest wzorem? No to trzeba być głupcem, żeby w to wierzyć.
W nagrodę za wytrwałość w głupocie może dostaniesz dożywotnie życie z gównem.
Ja już go 'wypieprzyłam', ale nie jest mi lepiej. Wiedziałam, że okłamuje ją, ale zarzekał się, że jestem jedyną osobą, której mówi prawdę. Więc wierzyłam, pewnie dlatego, że chciałam wierzyć i ignorowałam wszelkie sygnały, że może być inaczej. Tak jak i ona wierzyła, że od dawna ze mną nie utrzymuje kontaktu... Tu nie chodziło o partnera do seksu, bo takich na pęczki, ale wydawało mi się, że między nami jest 'coś więcej'. Dorosła ze mnie baba, a doznałam zaćmienia umysłu niczym nastolatka.
W dniu, w którym wszystko się ponownie wydało spędziliśmy weekend razem. Sądziłam, że weźmie to na klatę, a on tylko się asekurował na wypadek gdyby ona go wywaliła, ale nie zrobiła tego mimo, że ode mnie (może niepotrzebnie, bo działałam w emocjach) dowiedziała się całej prawdy, o której pojęcia nie miała...
Nie wiem komu wierzyć, jemu, jej, choć w zasadzie to bez znaczenia... Tylko, by rozpocząć nowy rozdział muszę zakończyć ten, a to wcale nie jest łatwe... ;/ I choć czynem to zrobiłam to emocjonalnie nadal jestem zaangażowana... I w pewnym sensie (choć to absurdalne, wiem) czuję się zdradzona.
I chyba nie zrozumiem jak zdradzone osoby potrafią w sekundę zapomnieć o zdradzie i zachowywać się jakby tej trzeciej/trzeciego nigdy nie było, ech...
Bólu rozczarowania tak zwyczajnie po ludzku Tobie współczuję.
Ale Twojej hmmm... głupoty już nie.
Przestań mieć pretensje do niego.
Jesteś przecież "dużą dziewczynką".
Podjęłaś decyzję.
On Ciebie do niczego nie zmuszał.
Bez najmniejszych skrupułów władowałaś się na trzecią do związku i teraz ponosisz tego konsekwencje.
Rekompensowałaś mu JAKIŚ deficyt w życiu, małżeństwie.
I tyle.
Oboje mamy do siebie pretensje. Ja, że mnie okłamał. On, że go wydałam. Wielka miłość okazała się wielką ściemą. Masz rację, podjęłam decyzję. Świadomie. I wiedziałam jak to się zakończy, ale w pewnym momencie zatraciłam się tak, że liczyłam, że w moim przypadku będzie inaczej... Nie ja pierwsza, nie ostatnie najpewniej.
I chyba nie zrozumiem jak zdradzone osoby potrafią w sekundę zapomnieć o zdradzie i zachowywać się jakby tej trzeciej/trzeciego nigdy nie było, ech...
Na jakiej podstawie uważasz ze zdradzona w sekundę zapomina o wszystkim ?
7 2014-06-09 16:43:54 Ostatnio edytowany przez czegojasiespodziewalam (2014-06-09 16:44:13)
czegojasiespodziewalam napisał/a:I chyba nie zrozumiem jak zdradzone osoby potrafią w sekundę zapomnieć o zdradzie i zachowywać się jakby tej trzeciej/trzeciego nigdy nie było, ech...
Na jakiej podstawie uważasz ze zdradzona w sekundę zapomina o wszystkim ?
Jedynie na podstawie zachowania Pani żony... Gdyby mnie ktoś zdradził to czułabym się nieszczęśliwa. Ona natomiast zadzwoniła do mnie wyłącznie po to by mnie poinformować, że jest na maksa szczęśliwa i to co się wydarzyło (blisko roczny romans) nie ma znaczenia...
Wcześniej nie byłam w takiej sytuacji, więc tym bardziej to wszystko wydaje mi się dziwne, głupie i niezrozumiałe... Nie tylko jej zachowanie, także moje i także jego...
8 2014-06-09 17:53:11 Ostatnio edytowany przez Alessa (2014-06-09 18:03:42)
Po co, dlaczego , jak?
Bo to taki typ faceta. Zdradza Was obie, żonę z Tobą, a Ciebie z żoną. W klubach takich facetów jest cała masa do wyboru do koloru, tylko wybierać jak układ pasuje... Porządny facet zrobi porządek z pierwszym związkiem a potem bierze się za drugi i dlatego tak to wygląda.
przepraszam postaram się cię nie oceniać ale wytłumacz mi co tobą kierowało , że zdecydowałaś SIĘ ROZBIĆ RODZINĘ DLACZEGO ON WYDAŁ CI SIĘ KUSZĄCYM OWOCEM A NIE ZGNIŁYM, PRZECIĘŻ MIAŁ ŻONĘ I RODZINĘ
pytam bo ja jestem taką PANIĄ ŻONĄ
ryba81 napisał/a:czegojasiespodziewalam napisał/a:I chyba nie zrozumiem jak zdradzone osoby potrafią w sekundę zapomnieć o zdradzie i zachowywać się jakby tej trzeciej/trzeciego nigdy nie było, ech...
Na jakiej podstawie uważasz ze zdradzona w sekundę zapomina o wszystkim ?
Jedynie na podstawie zachowania Pani żony... Gdyby mnie ktoś zdradził to czułabym się nieszczęśliwa. Ona natomiast zadzwoniła do mnie wyłącznie po to by mnie poinformować, że jest na maksa szczęśliwa i to co się wydarzyło (blisko roczny romans) nie ma znaczenia...
Wcześniej nie byłam w takiej sytuacji, więc tym bardziej to wszystko wydaje mi się dziwne, głupie i niezrozumiałe... Nie tylko jej zachowanie, także moje i także jego...
Uwierz mi, że jeśli jego żona jest na świeżo po informacji o romansie, to nie działa racjonalnie.
I na pewno nie jest tą samą osobą, co zazwyczaj.
Przerobiłam na swoim własnym przypadku.
Teraz trudno mi uwierzyć w to, jak się wówczas zachowywałam.
Apatia mieszana z wybuchami złości, podczas których wyrzucałam męża z domu.
Potem dla odmiany wyłam z bezsilności.
Myślę, że jakbym wówczas miała możliwość to kochance mojego męża też by się nieźle dostało.
Lepiej nie zaogniaj sytuacji.
Ty świadomie weszłaś w ten trójkąt, a ona o niczym nie miała pojęcia.
Po co, dlaczego , jak?
Bo to taki typ faceta. Zdradza Was obie, żonę z Tobą, a Ciebie z żoną. W klubach takich facetów jest cała masa do wyboru do koloru, tylko wybierać jak układ pasuje... Porządny facet zrobi porządek z pierwszym związkiem a potem bierze się za drugi i dlatego tak to wygląda.
jakkolwiek śmiesznie to zabrzmi w obecnej sytuacji to był on postrzegany za wzór cnót... jak widać to tylko pozory...
przepraszam postaram się cię nie oceniać ale wytłumacz mi co tobą kierowało , że zdecydowałaś SIĘ ROZBIĆ RODZINĘ DLACZEGO ON WYDAŁ CI SIĘ KUSZĄCYM OWOCEM A NIE ZGNIŁYM, PRZECIĘŻ MIAŁ ŻONĘ I RODZINĘ
pytam bo ja jestem taką PANIĄ ŻONĄ
Wybacz, ale nie do końca rozumiem podejście w stylu "zdecydowałaś się rozbić rodzinę". Nie, nie zdecydowałam się rozbić rodziny. Nie latałam za nim i nie zmuszałam go do niczego. Nie wstałam rano i nie pomyślałam sobie: ach, rozbije sobie czyjąś rodzinę. Poznaliśmy się i bach, oboje czuliśmy to samo (przynajmniej w tamtej chwili wszystko na to wskazywało). Pewnie powiem coś, co jest niepopularne, ale małżeństwo nie jest dla mnie jakąś świętością. 1/3 małżeństw (czytałam niedawno, ale nie jestem pewna czy w PL, nie mniej liczba jest duża) kończy się rozwodem. Skoro dorosły i poczytalny człowiek zakochuje się w kimś innym i chce brnąć w tę znajomość to sam rozbija rodzinę, która jak widać nie jest dla niego aż tak ważna, że ryzykuje wszystko dla spotkań z kimś innym...
Pani żona mojego ex kochanka również zrobiła z męża ofiarę, a szkoda, że nie widziała ile razy miał łzy w oczach prosząc mnie bym nie odchodziła albo jak umierał z rozpaczy, że musi wracać do domu. Abstrahuję już od tego czy było to szczere czy nie...
czegojasiespodziewalam napisał/a:ryba81 napisał/a:Na jakiej podstawie uważasz ze zdradzona w sekundę zapomina o wszystkim ?
Jedynie na podstawie zachowania Pani żony... Gdyby mnie ktoś zdradził to czułabym się nieszczęśliwa. Ona natomiast zadzwoniła do mnie wyłącznie po to by mnie poinformować, że jest na maksa szczęśliwa i to co się wydarzyło (blisko roczny romans) nie ma znaczenia...
Wcześniej nie byłam w takiej sytuacji, więc tym bardziej to wszystko wydaje mi się dziwne, głupie i niezrozumiałe... Nie tylko jej zachowanie, także moje i także jego...
Uwierz mi, że jeśli jego żona jest na świeżo po informacji o romansie, to nie działa racjonalnie.
I na pewno nie jest tą samą osobą, co zazwyczaj.
Przerobiłam na swoim własnym przypadku.
Teraz trudno mi uwierzyć w to, jak się wówczas zachowywałam.
Apatia mieszana z wybuchami złości, podczas których wyrzucałam męża z domu.
Potem dla odmiany wyłam z bezsilności.
Myślę, że jakbym wówczas miała możliwość to kochance mojego męża też by się nieźle dostało.
Lepiej nie zaogniaj sytuacji.
Ty świadomie weszłaś w ten trójkąt, a ona o niczym nie miała pojęcia.
Wiesz co, każdy człowiek reaguje inaczej. Jej, tak mi się wydaje, najwygodniej było po prostu wyprzeć to ze świadomości. Po poprzedniej wpadce ponad pół roku temu, choć on twierdził, że nieustannie są jazdy (teraz nie wiem czy w jakiekolwiek słowo mu wierzę), ona uznała, że ich małżeństwo jest wspaniałe. Może chciała w ten sposób mnie "zlikwidować" i zniechęcić, nie wiem...
ogladałam nie tak dawno film "idealne matki"
zastanawiam sie czy trudno jest powstrzymać sie od uczuc do drugiego czlowieka wiedzac ze uczucia do danej osoby nie powinny się narodzić. Czy my kobiety bedziemy wciąz bładzic i mieszac w innych zwiazkach mimo syganłów i ostrzezen osob trzecich. Czego my chcemy, aż tak boimy sie samotnosci i chcemy byc na pozór kochane?
Swiete słowa:
" świadomie wchodzimy w trójkąt, a partnerka naszego wybranka o niczym nie ma pojęcia"
"Porządny facet zrobi porządek z pierwszym związkiem a potem bierze się za drugi"
ogladałam nie tak dawno film "idealne matki"
zastanawiam sie czy trudno jest powstrzymać sie od uczuc do drugiego czlowieka wiedzac ze uczucia do danej osoby nie powinny się narodzić. Czy my kobiety bedziemy wciąz bładzic i mieszac w innych zwiazkach mimo syganłów i ostrzezen osob trzecich. Czego my chcemy, aż tak boimy sie samotnosci i chcemy byc na pozór kochane?
Swiete słowa:
" świadomie wchodzimy w trójkąt, a partnerka naszego wybranka o niczym nie ma pojęcia"
"Porządny facet zrobi porządek z pierwszym związkiem a potem bierze się za drugi"
Nie jestem może obiektywna, ale uważam, że od uczuć po prostu powstrzymać się nie da...
W momencie gdy się poznaliśmy byłam szczęśliwa. Co prawda sama, ale nie samotna. Mam za sobą dłuuugi, "normalny" związek i dobrze mi było samej, aż nagle... I zanim zaczęłam się zastanawiać już było za późno...
Wiesz, ile razy próbowałam to zakończyć... Tyle, że nie ze względu na żonę czy nawet dzieci, przede wszystkim ze względu na siebie...
A teraz gdy jest "po wszystkim" zastanawiam się i analizuję każdy dzień, każde słowo, by zrozumieć mogłam się tak wmanewrować...
Powtórzę to chyba "setny" raz na tym forum-nie ma wolnych facetów na tym świecie? Trzeba brać się za żonatego? Nie ma dla mnie wytłumaczenia "stało się". Przecież widząc zainteresowanie żonatego mężczyzny - powinna zaraz, bez dyskusji włączyć się czerwona lampka, no chyba że ze mną jest coś nie tak-bo dla mnie żonaty facet to "świętość"!! Ma żonę-nieważne jakie są jego relacje z nią, nie jest to nikogo sprawa-bo to on jest jak du...od sra...i to on powinien porządkować swoje małżeństwo lub z niego zrezygnować. Facet mający żonę i kochankę to dla mnie nie facet. To frajer i już. Z resztą większość takich to tchórze, więc na co tu liczyć?! Jak można być z facetem który zdradza żonę? Przecież kochance może zrobić to samo!
Cóż, nie mam litości dla takich układów i mieć nie będę!!!
17 2014-06-09 23:53:36 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-06-09 23:55:57)
Taaaa, zakładając że temat to nie zwykły szwindel, a jego autorka nie jest wstrętnym trollem, tylko małym, ryczącym, średnio dojrzałym człowieczkiem, jakoś wszystko robi się jaśniejsze.
Zachowaj resztki czegokolwiek kobieto. Żona ma prawo być wściekła, żona ma prawo na wielkie emocje, żal i złość !
Nie rozumiesz jej nielogicznych w tym momencie zachowań? A sądzisz że wszystko można logicznie tłumaczyć? Próbowałaś zabrać jej męża(i choć się zarzekasz, że to nie tak, to TAK WŁAŚNIE JEST. TO JEST FAKT, czy tego chcesz czy nie)
Tak wyszło, mówisz...nie planowaliśmy tego....każdy odpowiedzialny za swoje decyzje....pffff, co za głupie bzdury tu gadasz, czego ty w ogóle chcesz? Chcesz zrozumieć? Wątpię, ale jeśli, zapraszam na forum. Zacznij się dokształcać, zacznij rozumieć ludzi, ich ból, ich rozczarowanie.
Zastanów się, zanim "znów nie będziesz dłużna żonie i puścisz jej wiązankę tego i owego". Ona cierpi i próbuje to przerobić na swój sposób. Że co? Że niby jej forma kontaktu z tobą uwłacza twojej godności? Gó....no!
Swoją godnością sama wytarłaś podłogę jakiś czas temu zadając się z żonatym facetem, który zrobił cielęce oczka i szepnął kilka ciepłych słówek. I niee, nie, oczywiście że tobie mówił prawdę....always ![]()
Śmieszna jesteś.
Na twoim miejscu dałabym im spokój. Cokolwiek postanowią, cokolwiek z sobą zrobią, cokoliwek ona zrobi, nie powinno cię interesować.
Tyle.
Ps: Rada? Zajmij się sobą, swoimi wartościami, wartością siebie, szacunkiem...zajmij się tym, póki nie za późno.
Żona ma prawo być wściekła, żona ma prawo na wielkie emocje, żal i złość !
Nie rozumiesz jej nielogicznych w tym momencie zachowań? A sądzisz że wszystko można logicznie tłumaczyć?
Pewnie, nie wszystko da się logicznie wytłumaczyć. Podobnie jak nie do końca da się wytłumaczyć fakt, że się zaangażowałam w ten romans. Nic nie jest czarne albo białe.
Ona cierpi i próbuje to przerobić na swój sposób. Że co? Że niby jej forma kontaktu z tobą uwłacza twojej godności? Gó....no!
Swoją godnością sama wytarłaś podłogę jakiś czas temu zadając się z żonatym facetem, który zrobił cielęce oczka i szepnął kilka ciepłych słówek. I niee, nie, oczywiście że tobie mówił prawdę....always
Śmieszna jesteś.
Masz rację, jestem śmieszna.
Ale... Mojej godności? A co ma do tego moja godność? W przypadku jej kontaktu to chyba raczej kwestia jej godności. Nie byłam w sytuacji tej zdradzonej nigdy, więc może stąd moje niezrozumienie, natomiast ratowanie małżeństwa, prośby i groźby powinna kierować raczej ku swojemu partnerowi. Zresztą, spędzałam z nim masę czasu, słyszałam ich rozmowy etc. i w obliczu tego jej telefony z informacjami jacy to są szczęśliwi były tak samo żenujące jak to, że tkwiłam w takim układzie...
Na twoim miejscu dałabym im spokój. Cokolwiek postanowią, cokolwiek z sobą zrobią, cokoliwek ona zrobi, nie powinno cię interesować.
Tyle.Ps: Rada? Zajmij się sobą, swoimi wartościami, wartością siebie, szacunkiem...zajmij się tym, póki nie za późno.
To też właśnie czynię.
Sądzę, że spokoju w ich związku nie ma i nie będzie, ale mnie już to nie dotyczy. Żałosne jest to, że mu wierzyłam, pomimo, że oszukiwał wszystkich dookoła, ale jak kogoś kochasz, ufasz to wierzysz (podobnie jak zdradzone żony). Przekonałam się, dość boleśnie, że jednak wierzyć nie powinnam i dla mnie temat zakończony, w tym sensie, że kontakty jakiekolwiek definitywnie zerwane. Emocjonalnie pewnie jeszcze długo będę się w tym babrać... A oni niech żyją szczęśliwie, jeśli faktycznie tak się kochają (choć dla mnie to zaklinanie rzeczywistości).
19 2014-06-10 07:13:44 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-10 07:18:18)
Wiecej rozsadku zycze przy zawieraniu JAKICHKOLWIEK znajomości. Wiecej myslec o mozliwosciach, perspektywach na przyszlosc, szansach. Nie usprawiedliwiac i nie wierzyc w zmiany (czyt "słodkie słówka"). Jak kochasz to akceptujesz kogoś jakim jest i jeśli jest w związku to licz sie z tym, ze to sie nie zmieni. To Twoja decyzja, ze sie w takim zakochałas i to pociągnęłaś dalej. Nie rozbiłaś rodziny sama, ale miałaś w tym udział. Mogłaś powiedzieć mu, że najpierw rozwód, najpierw wybierze Ciebie jako pierwszą, albo zrywacie kontakt. Nie musiałaś sie na to godzić, ale czego sie nie robi dla chwili przyjemności? To tak jak z piciem alkoholu, mimo wiedzy że będzie kac czy choroba. Pijesz bo myslisz tu i teraz, a perspektywy? Moze nie będzie tak źle, może on wezmie za to odpowiedzialnosc? Jak mało w zyciu zalezy od Ciebie, a niby taka dorosła jesteś...
Ta małżeństwo nie jest dla ciebie żadną świętością i to jest problem
Ja nie kumam dlaczego w kobietach jest taki brak solidarności ,już sam fakt , że był żonaty ,powinien być powodem aby traktować go jak trędowatego .
żonaty mężczyzna powinien być traktowany jak zgniły owoc a nie zakazany .
Ok mieli problemy w związku ale gdy byś nie włożyła kija w mrowisko to może dali by radę to poskładać ale nie znalazła się pocieszycielka.
mój śp. dziadek , bardzo mądry człowiek mówił ,,pies nie weźmie jak suka nie da" i coś w tym jest
Przyznaj się po prostu , że rajcowało cię to że zdradza żonę że wybrał ciebie dowartościowało cię to na maksa .
ale pamiętaj że jego z żoną coś kiedyś połączyło , kochali się mają dziecko są ze sobą wiele lat , to ona mu pierze , gotuje , to ona zna go najlepiej i to że o niego walczy znaczy że naprawdę go kocha więc daj spokój , zapomnij , daj im szansę nawet jeśli im się nie uda to naprawdę chcesz ,, zjadać " resztki po kimś nie stać cię na pełnowartościowego faceta ?
Przecież jak by odszedł od żony to od ciebie też by odszedł KARMA zło wraca do człowieka z podwójną siłą
A mnie zawsze dziwi niezmiernie, to świetne zorientowanie kochanki na to co się dzieje w czyjejś rodzinie, bo on coś tam powiedział o żonie , bo ona coś tam usłyszła ........JAK MOŻNA ? powtarzam JAK MOŻNA wchodzić z butami w czyjąś rodzinę i jeszcze oceniać , jak to niby jest pomiędzy małżonkami..... ?
Jak przeczytałam tego posta w pierwszej chwili pomyślałam, że to kochanka mojego męża.... ten sam tupet, ta sama buta i zadufanie w sobie.... to samo tłumaczenie, że ona NIC nie robi, że to nie jej wina, ze nic nie jest czarno - białe.....
Jestem kilka lat po koszmarze, który zafundował mi mąż na spółkę z taką samą perfidną osóbką. I moje przemyślenia w chwili obecnej są jednoznaczne - nigdy nie zrozumiem takich kobiet, które zabawiają się z czyimś mężem , rozbijają rodzinę i jeszcze dorabiają do tego bzdurną ideologię...
Bo albo się jest dobrym człowiem i ma się kręgosłup moralny albo jest się kimś takim jak autorka tego wątku.
I to tyle w temacie.....
A mnie zawsze dziwi niezmiernie, to świetne zorientowanie kochanki na to co się dzieje w czyjejś rodzinie, bo on coś tam powiedział o żonie , bo ona coś tam usłyszła ........JAK MOŻNA ? powtarzam JAK MOŻNA wchodzić z butami w czyjąś rodzinę i jeszcze oceniać , jak to niby jest pomiędzy małżonkami..... ?
Jak przeczytałam tego posta w pierwszej chwili pomyślałam, że to kochanka mojego męża.... ten sam tupet, ta sama buta i zadufanie w sobie.... to samo tłumaczenie, że ona NIC nie robi, że to nie jej wina, ze nic nie jest czarno - białe.....
Jestem kilka lat po koszmarze, który zafundował mi mąż na spółkę z taką samą perfidną osóbką. I moje przemyślenia w chwili obecnej są jednoznaczne - nigdy nie zrozumiem takich kobiet, które zabawiają się z czyimś mężem , rozbijają rodzinę i jeszcze dorabiają do tego bzdurną ideologię...
Bo albo się jest dobrym człowiem i ma się kręgosłup moralny albo jest się kimś takim jak autorka tego wątku.
I to tyle w temacie.....
Brawo ja myślę tak samo choć jestem na początku tej drogi dopiero sobie radzę z tematem
Ja piernicze i znowu to samo
Napisała kochanka i dostała zje.... od zdradzonych żon..
Na litosc boską mala82 co ty piszesz małzenstwo ma byc swietością dla czegojasiespoziewałam?
To w takim razie dla "niego" czym było to małzenstwo ze znalazł sobie kochanke?
Niczym ? A chcesz obwiniac ja? boooo? bo rozłożyla przed nim nogi? bo to ona powinna pomyslec o tym że ma żone itd ?
A gdzie on w tym czasie był?
Ktoś mu przystawiał bron do głowy i kazał sie pier... z kochanką i szukac romansu ?
Zawsze obwiniana jest nie ta osoba co potrzeba.
A tak wiem co zaraz napiszecie,ze on tez jest winien bo to i tamto.
Tylko wiecie co on powinien dostac wieksze .... niż ona.Bo to on postawił na szali swoje małzenstwo,bo to on to zrobił a nie musiał,bo to on chciał i to on ryzykował...
A ona ? No cóż ,pewnie gdyby nie ona to byłaby inna
24 2014-06-10 10:16:04 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-06-10 10:16:35)
Gdyby kobiety nie byly takie glupie i naiwne to panowie by nie zdradzali bo nie mieliby z kim, i nie mieliby czekajacych w domu zon. A wtedy by doceniali.
I na odwrot oczywiscie.
25 2014-06-10 10:23:49 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-06-10 10:26:30)
No własnie czego ty sie spodziewałas ??
małżeństwo nie jest dla mnie jakąś świętością.
Z takim światopoglądem znalazłaś sobie usprawiedliwienie aby być kochanka.
Wchodząc w ten układ z wejścia zgodziłaś sie na bycie kochanka i na wszystkie konsekwencje jakie są z tym związane. Zgodziłaś sie na bycie ta trzecia w tym układzie.
Zakochałam się, z jego strony wyglądało to tak samo... Po pierwszej "wpadce" powinno było mi się zapalić czerwone światełko, bo zdecydował, że nie jest gotowy by od niej odejść,
Zaczął bardziej się pilnować... Poza tym nic się nie zmieniło... Nie czułam się komfortowo, ........
ale zarzekał się, że jestem jedyną osobą, której mówi prawdę. Więc wierzyłam, pewnie dlatego, że chciałam wierzyć i ignorowałam wszelkie sygnały, że może być inaczej.
ale wydawało mi się, że między nami jest 'coś więcej'.
Mimo sygnałów , mimo czerwonych lampek dalej z nieprzymuszonej woli w to brnęłaś bo on taki taki czuły i " zakochany w tobie "
ile razy miał łzy w oczach prosząc mnie bym nie odchodziła albo jak umierał z rozpaczy, że musi wracać do domu. Abstrahuję już od tego czy było to szczere czy nie...
moze strasznie płakał bo bał sie twojego odwetu i poinformujesz zone bo w sumie znał Cie na tyle i to sie potwierdziło
ode mnie (może niepotrzebnie, bo działałam w emocjach) dowiedziała się całej prawdy, o której pojęcia nie miała... .
Wiesz, ile razy próbowałam to zakończyć... Tyle, że nie ze względu na żonę czy nawet dzieci, przede wszystkim ze względu na siebie...
Twoje egoistyczne podejście kiedys zemsci sie na tobie .Zycie wystawi Ci rachunek . Karma wróci w formie niewiernego męża ktory trafi na kochanke z taki pogladami jak twoje .( zona i dzieci nie sa wazne )
Uprzedzam zarzut: Nie sciagam winy ze zdradzacza. Rozwalenie małzenstwa jest jego wina a ty współwinna.
Natomiast Ty jesteś winna swojej rozpaczy , żalu ,naiwności i co tam jeszcze czujesz .
Monika7676 tak to ona powinna pomyśleć i tak oczywiście że on też jest winny tylko to ona cierpi i to było do przewidzenia że tak to się skończy bo jak facet ma rodzinę to prawie zawsze wiadomo co wybierze więc nie rozumiem jej zdziwienia .
A inna bajka co będzie dalej bo to zależy już od tego co zrobi żona ale jeśli go wypiep.. to naprawdę taki odpad jest atrakcyjnym partnerem ?
A małżeństwo powinno być świętością nie jako sakrament tylko jako związek dwojga ludzi nikt nie powinien w niego ingerować nie buduje się szczęścia własnego na nieszczęściu innych to karma , zło wraca do człowieka z zdwojoną siłą
Gdyby kobiety nie byly takie glupie i naiwne to panowie by nie zdradzali bo nie mieliby z kim, i nie mieliby czekajacych w domu zon. A wtedy by doceniali.
I na odwrot oczywiscie.
Nie potrafię przejść obojętnie nad tym wpisem.
Osoby, które zdradzają, robią to, bo CHCĄ.
Jakby nie chciały to kochanki/kochankowie mogliby się na nich rzucać lubieżnie a i tak nic by to nie dało.
28 2014-06-10 10:32:37 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-06-10 10:33:32)
Osoby, które zdradzają, robią to, bo CHCĄ.
Alez ja sie z Toba zgadzam w 100 %.
Robia to, bo CHCA.
Tylko widzisz, taki zdradzacz zazwyczaj spada na cztery lapy, bo skoro zona nie wypier... za drzwi to cierpi kochanka, a jak zona wypier... to kochanka szczesliwa a cierpi zona.
Gdzie w tym wszystkim zdradzacz? A no ma sie jak paczek w masle.
Ale mała o czym ty w ogole mówisz?
Chcesz mi powiedziec,ze gdyby nie ona to on by nie zdradził?
Wiesz ile takich potencjalnych kandydatek na kochanke chodzi ?
Jego wybór i jego decyzja....a pozniej konsekwecje tej decyzji
Ale to jego małżenstwo i to dla niego powinno ono być świętością, czyż nie ?
To on ma myśleć
Chcesz obwiniać kochanke że nie pomyslała o tym ze rozbija czyjeś małżenstwo?
Wiesz to byłoby zbyt piekne żeby mogło być prawdziwe
30 2014-06-10 10:35:30 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-06-10 10:38:45)
Ja piernicze i znowu to samo
Napisała kochanka i dostała zje.... od zdradzonych żon..
No to się przeliczyłaś w swoich domysłach, bo w moim związku to ja jestem tą, która zdradzała.
Oboje są winni, oczywiście że oboje.
Ona, bo wlazła w buciorach w czyjeś życie...
On, bo zamiast próbować naprawić, znalazł sobie zabaweczkę-przytulankę.
Wstyd mi po prostu, wstyd za ludzi, którzy brną w takie związku, z pełną odpowiedzialnością, butnością i nie myślą co dalej (ba, myślą że są tymi jedynymi, że to właśnie to); wstyd że nie chcą się w czas zreflektować, że robią źle.
Ale to jego małżenstwo i to dla niego powinno ono być świętością, czyż nie ?
To on ma myśleć
Chcesz obwiniać kochanke że nie pomyslała o tym ze rozbija czyjeś małżenstwo?
Wiesz to byłoby zbyt piekne żeby mogło być prawdziwe
Monika, ciekawa jestem jaki twój background, bo straszne bzdury gadasz.
Czyli co? Kochankę oczyszczamy ze wszelkiej winy, bo w żaden sposób nie przyczyniła się do krzywdy żony?
OBOJE W RÓWNY SPOSÓB WINNI. Dziwię się, że w twojej opinii jest inaczej.
Przyszłość napisał/a:Osoby, które zdradzają, robią to, bo CHCĄ.
Alez ja sie z Toba zgadzam w 100 %.
Robia to, bo CHCA.
Tylko widzisz, taki zdradzacz zazwyczaj spada na cztery lapy, bo skoro zona nie wypier... za drzwi to cierpi kochanka, a jak zona wypier... to kochanka szczesliwa a cierpi zona.
Gdzie w tym wszystkim zdradzacz? A no ma sie jak paczek w masle.
Zdradzający wcale nie mają jak pączek w maśle.
Ggy odchodzą od żony, to tracą rodzinę, dzieci mają żal i pretensje o krzywdę matki, tracą część przyjaciół, znajomych, często sytuacja materialna im się pogarsza,...
Gdy zostają z żoną... Cóż żyją z kimś, kogo skrzywdzili, muszą się z tym mierzyć każdego dnia. Bywa im naprawdę trudno.
Ja tylko zastanawiam się czy gdyby ona nie zdecydowała się odgrywać pocieszycielki to może on by nie zdradził
a w gwoli ścisłości to że on jest bydle to nie podlega żadnej dyskusji ,to jest oczywiste ale sama przyznaj że gdyby nie było tylu pocieszycielek to nie miał by z kim zdradzić a w idealnym świecie gdyby była solidarność kobieca i gdyby taka babka powiedziało ,,chłopie zapomnij masz żonę " to ...
No właśnie w idealnym świecie
Ja piszę z perspektywy zdradzonej żony i tak chciała bym aby mój mąż usłyszał od potencjalnej kochanki ,,goń się masz żonę
niunia77 napisał/a:Przyszłość napisał/a:Osoby, które zdradzają, robią to, bo CHCĄ.
Alez ja sie z Toba zgadzam w 100 %.
Robia to, bo CHCA.
Tylko widzisz, taki zdradzacz zazwyczaj spada na cztery lapy, bo skoro zona nie wypier... za drzwi to cierpi kochanka, a jak zona wypier... to kochanka szczesliwa a cierpi zona.
Gdzie w tym wszystkim zdradzacz? A no ma sie jak paczek w masle.Zdradzający wcale nie mają jak pączek w maśle.
Ggy odchodzą od żony, to tracą rodzinę, dzieci mają żal i pretensje o krzywdę matki, tracą część przyjaciół, znajomych, często sytuacja materialna im się pogarsza,...
Gdy zostają z żoną... Cóż żyją z kimś, kogo skrzywdzili, muszą się z tym mierzyć każdego dnia. Bywa im naprawdę trudno.
Aby nie było to odebrane jacy ci zdradacze znowu sa biedni i musimy im wspołczuc
ale naprawde nie zyja jak paczek w masle , oni odpokutowują to kazdego dnia przez wiele lat .
NieZnamSiebie to teraz podyskutujmy..
Ty jako....kochanka
Ja..jako osoba zdradzona..
Co mi da obwinianie kochanki hm ?
Mam miec do niej zal,pretensje,złość że krecila sie w wokół mojego faceta?
Tylko widzisz to ja z nim żyłam a nie z nią..To od niego oczekiwałam mądrego myślenia i podejmowanią mądrych decyzji
To on miał wiecej do stracenia niz ona..
I to on miał lub ma podjąć decyzją.. Bo tą decyzją może zniszczyc wiele..
A ty jako kochanka uszanowałaś to ze ktoś był z kimś, a ty jako trzecia ?
A w kwestii sprostowania...
Ja przez pierwsze kilka miesiecy obwiniałam kochanke za to co sie stało..
Tylko wiesz co, to on mi obiecywał, nie ona
I to od niego wymagałam..
Ja tylko zastanawiam się czy gdyby ona nie zdecydowała się odgrywać pocieszycielki to może on by nie zdradził
a w gwoli ścisłości to że on jest bydle to nie podlega żadnej dyskusji ,to jest oczywiste ale sama przyznaj że gdyby nie było tylu pocieszycielek to nie miał by z kim zdradzić a w idealnym świecie gdyby była solidarność kobieca i gdyby taka babka powiedziało ,,chłopie zapomnij masz żonę " to ...
No właśnie w idealnym świecie
Ja piszę z perspektywy zdradzonej żony i tak chciała bym aby mój mąż usłyszał od potencjalnej kochanki ,,goń się masz żonę
mała82 - jestes w poczatkowej fazie po zdradzie wiec łatwiej Ci w jakis sposób zrzucic Ci wine na kochanke.
Ale kochanka przykład jak ta autorka nie liczy sie ze jest zona czy dziecko dla niej liczy sie tylko ona sam i jej ideał " nie jej mąz"
ok i tego nie mogę pojąć bo też jestem kobietą i nigdy nie przyszło mi do głowy aby rozbijać czyjąś rodzinę
I nie zrozumcie mnie źle nie pomyślała bym o tej kobiecie ale o dzieciach nie dała bym rady żyć z tym że odebrałam dzieciakom ojca, sama jestem matką i wiem że mój syn mógłby naszego rozstania nie dźwignąć więc o co chodzi czy one naprawdę nie pomyślą o dzieciach
NieZnamSiebie to teraz podyskutujmy..
Ty jako....kochanka
Ja..jako osoba zdradzona..
Co mi da obwinianie kochanki hm ?
Mam miec do niej zal,pretensje,złość że krecila sie w wokół mojego faceta?
Tylko widzisz to ja z nim żyłam a nie z nią..To od niego oczekiwałam mądrego myślenia i podejmowanią mądrych decyzji
To on miał wiecej do stracenia niz ona..
I to on miał lub ma podjąć decyzją.. Bo tą decyzją może zniszczyc wiele..A ty jako kochanka uszanowałaś to ze ktoś był z kimś, a ty jako trzecia ?
A w kwestii sprostowania...
Ja przez pierwsze kilka miesiecy obwiniałam kochanke za to co sie stało..
Tylko wiesz co, to on mi obiecywał, nie ona
I to od niego wymagałam..
Nie, nie uszanowałam. Nie uszanowałam przede wszystkim mojego męża, to prawda, ale nie możemy całkowicie wybielać osoby, która się do zdrady przyczyniła, no bo niby dlaczego?
To nie tak, że dzięki temu zdejmujemy część winy z siebie, nieee.
To współwina....jeśli nie dźgałeś nożem, tylko się przyglądałeś znaczy, że jesteś niewinny?
Pewnie, że od niego wymagałaś, tak samo jak mój mąż ode mnie, oczywiście że Ty na niego będziesz zła.Ale będziesz zła dlatego, że on jest Ci bliski i tak jak mówiłaś, on Ci obiecał i z Tobą był.
Ale widzisz, ona (przynajmniej w przypadku wątku) też wiedziała co robi i komu włazi do łóżka. Taks ię najzwyczajniej w świecie nie robi, jeśli ma się w sobie choć trochę empatii.
ok i tego nie mogę pojąć bo też jestem kobietą i nigdy nie przyszło mi do głowy aby rozbijać czyjąś rodzinę
I nie zrozumcie mnie źle nie pomyślała bym o tej kobiecie ale o dzieciach nie dała bym rady żyć z tym że odebrałam dzieciaką ojca, sama jestem matką i wiem że mój syn mógłby naszego rozstania nie dżwignąć więc o co chodzi czy one naprawdę nie pomyślą o dzieciach
Autorka wyraznie pisze co ja interesowało
Wiesz, ile razy próbowałam to zakończyć... Tyle, że nie ze względu na żonę czy nawet dzieci, przede wszystkim ze względu na siebie...
NieZnamSiebie ja mam złość do kochanki..
Taką że nie da sie tego nawet opisać..
Chętnie bym jej wygarnęła i powiedziała co o niej mysle..
Tylko to nic nie da..
Bo to sa tylko słowa, dla niej nic nie znaczą
Jak kiedyś poczuje to samo.... Bedzie wiedziała jak to jest
ok egoistka jeszcze raz to napiszę NIE BUDUJE SIĘ WŁASNEGO SZCZĘŚCIA NA NIESZCZĘŚCIU DRUGIEGO CZŁOWIEKA
Nie sądzicie, że wybielanie kochanki to czysta hipokryzja ? Bo ona niby nie ślubowała żonie wierności, ona jest taką niewinną stroną, noooo ona się tylko zauroczyła biedaczka i "tak jakoś wyszło".....
Ja naprawdę niewiem w jakim świecie żyję.... ja w innym i kochanki w innym.....
I takie poglądy nie zyskałam dopiero po tym , jak zdradził mnie mąż.... ja zawsze wiedziałam co jest dobre a co złe.....
Gdy zaczęłam się spotykać z mężem miałam 20 lat i na jednym z pierwszych, jeszcze niezobowiązujących spotkań zapytałam, czy może ma kogoś.... Bo nigdy, przenigdy nie weszłabym w czyjś związek, nawet nieformalny..... A miałam 20 lat, jeszcze miałabym prawo mieć "pstro" w głowie....
Schemat, schemat, schemat.... u mnie kochanka "po wszystkim" też ironicznie "dziwiła się", że z nim NADAL jestem, że JAK MOGĘ.... ale , że zabawiała się z żonatym, dzieciatym , TO jej nie dziwiło....
Zero zahamowań, zero refleksji.....
42 2014-06-10 11:42:49 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-06-10 11:44:22)
NieZnamSiebie ja mam złość do kochanki..
Taką że nie da sie tego nawet opisać..Chętnie bym jej wygarnęła i powiedziała co o niej mysle..
Tylko to nic nie da..
Bo to sa tylko słowa, dla niej nic nie znacząJak kiedyś poczuje to samo.... Bedzie wiedziała jak to jest
Może nie znaczą Monika. Ale między NIE ZNACZĄ a NIEWINNA nie stawia się znaku równości.
43 2014-06-10 11:43:00 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-06-10 12:04:16)
Zdradzający wcale nie mają jak pączek w maśle.
Gdy odchodzą od żony, to tracą rodzinę, dzieci mają żal i pretensje o krzywdę matki, tracą część przyjaciół, znajomych, często sytuacja materialna im się pogarsza,...
Gdy zostają z żoną... Cóż żyją z kimś, kogo skrzywdzili, muszą się z tym mierzyć każdego dnia. Bywa im naprawdę trudno.
Jakos mi ich nie zal, bo ZANIM zdradza niech sie zastanowia nad konsekwencjami.
Czym usprawiedliwiaja swoje skoki w bok? A no tym, ze zona/maz zla, ze nie daja tego czego oczekuje, ze sie znudzila, a ze moze kochance/kochankowi lepiej idzie w seksie oralnym/analnym.
Ale na litosc boska to sa pragnienia a nie potrzeby, da sie bez tego zyc.
Skoro cos jest nie tak, powinna byc rozmowa/komunikacja.
Ja piszę z perspektywy zdradzonej żony i tak chciała bym aby mój mąż usłyszał od potencjalnej kochanki ,,goń się masz żonę"
Ja tak odpowiedzialam do jednego jegomoscia i wcale sie tym nie przejal, zaczal szukac innej "ofiary".
W koncu znajdzie taka, ktora go pocieszy.
Malo ktory zdradzacz odpokutowywuje, bo nic sobie z tego nie robi.
Prowadzi podwojne zycie i nie widzi w tym nic zlego.
NieZnamSiebie ja to wszystko napisałam w oparciu o własne,tylko i wyłącznie własne przeżycia..
Kiedy pojawiłam sie na tym forum przeczytałam mnóstwo historii zdradzonych, kochanek/kochanków..
Pełno wylewającego sie jadu na kochanki,ktore rozbiły tak fantastyczne małżeństwo,ktore rozkładają nogi..itd itd
Można wymieniac tego multum...
Tylko,że ja nie umniejszam winy kochanki, ale nie zrzucam też na nią całej odpowiedzialnosci..
Chciałoby się,aby wszyscy mieli ten tak zwany kręgosłup moralny
Że kiedy startuje do ciebie facet,pytasz czy jest jakaś żona,on mówi "tak" ty odpowiadasz "no to sie zegnamy'
Chciałoby sie oj chciało..
Ale tak nie ma..
I kiedy ja przed sobą mam faceta z ktorym spedziłam kilkanascie lat, dzieci i....kochanke
To mam zaufac kochance że ja ruszy sumienie? Że nim wejdzie do łóżka to sie zastanowi ?
Ufam komuś z kim spedziłam tyle lat...
Dlatego moja ocena jest taka a nie inna...
Czegojasiespodziewałam... no właśnie odpowiedź jest znana. Otóż kiedy wyda się co robi facet, żona wystąpi o rozwód. No, albo przynajmniej podejmie za niego decyzję i wyrzuci go z domu.
Jesteś rozgoryczona. Zastanawiasz się jak im się będzie układało. Nie kumasz... , bo nie tak miało być.
I czego dalej się spodziewasz.
A ja ci napiszę jak będzie dalej. Będzie ten sam bajer, który był.
Nie dlatego, że jesteś jakaś wspaniała. Ale dlatego, że on się czuje wspaniale.
Jakbyś się czułą gdyby dwaj faceci o ciebie zabiegali. Chciałabyś z tego zrezygnować. Wiesz jakie to musi być przyjemnie mieć taką kochankę. Godzi się na czekanie, oszustwa. Tak bardzo nas kocha, szaleje. Płacze kiedy znikamy. Starałabym się nie stracić tego samozadowolenia. Mieć takie wzięcie, powodzenie. Bajka.
Co z tego, że się poawanturujesz troszeczkę. Trochę czułości, nic nie kosztujących słówek, a ile korzyści. Olbrzymi wzrost poczucia atrakcyjności, podbudowania ego.
Pomyśl jakie to musi być wspaniałe uczucie mieć taką oddaną nam kochankę. Czy on ma jakieś wyrzeczenia, żeby sprawić sobie przyjemność? Jest jak trofeum.
I nie zastanawiaj się tyle nad żoną. To jej sprawa co zrobi.
Pomyśl może lepiej o sobie, bo jest on, żona... A ty ku jego satysfakcji w rozpaczy. Miodzio dla tego gościa. Ma fantastycznie.
Dla mnie facet, który mając żonę szuka sobie kolejnej jest niedojrzałym chłopcem i niewiele ma wspólnego z dojrzałym mężczyzną a jeśli do tego płacze kochance i skarży się, że w domu tak mu ciężko to jest po prostu śmieszny. Szuka litości, a przy okazji by mu dała. Widać dokładnie, jak oni się ślinią na widok młodej dziewczyny że aż są obleśni z tym. Nie chcę nikogo osądzać, ale kobieta która się godzi na taki układ musi mieć poważny problem ze sobą, a takich facetów się spławia na miejscu i mówi idź chłopie do żony...
Dla mnie facet, który mając żonę szuka sobie kolejnej jest niedojrzałym chłopcem i niewiele ma wspólnego z dojrzałym mężczyzną a jeśli do tego płacze kochance i skarży się, że w domu tak mu ciężko to jest po prostu śmieszny. Szuka litości, a przy okazji by mu dała. Widać dokładnie, jak oni się ślinią na widok młodej dziewczyny że aż są obleśni z tym. Nie chcę nikogo osądzać, ale kobieta która się godzi na taki układ musi mieć poważny problem ze sobą, a takich facetów się spławia na miejscu i mówi idź chłopie do żony...
No to mamy sporo niedojrzalych istot na tej planecie...
Niedojrzałość jest wygodna, a człowiek dąży do komfortu przecież. Po co mu zasady, gdy z biegiem czasu i tak stają się nic nie warte, bo nie ma ludzi z podobnymi zasadami w otoczeniu?
49 2014-06-10 13:33:18 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-06-10 13:36:41)
Niedojrzałość jest wygodna, a człowiek dąży do komfortu przecież. Po co mu zasady, gdy z biegiem czasu i tak stają się nic nie warte, bo nie ma ludzi z podobnymi zasadami w otoczeniu?
Zasady i granice sa moje i dla mnie, a nie dla ludzi z otoczenia.
Mieszkam na osiedlu gdzie co w drugim domu jest patologia (alkohol i przemoc), wiec skoro w moim otoczeniu tak jest, to chyba tez zaczne to powielac... ![]()
Myślisz, że naprawdę jest taka szczęśliwa? Też w takiej sytuacji byłam super silna i przez telefon nawet głos mi nie zadrżał, a nie zmienilo to tego, że jestem wrakiem człowieka. Ale skoro znalazła taką silę w sobie to chyba tak tragicznie między nimi nie było jak on pewnie utrzymywał.
By pójść naprzód, musisz zrozumieć, że to człowiek stworzony do zycia w kłamstwie, przez rok potrafił tak tkwić, szczęśliwy, dwulicowy. Przecież wiesz, że gdyby nie wyszło to na jaw, to on pewnie nadal nie widziałby problemu w tym całym kłamstwie. A teraz jest zły na Ciebie, że wprowadziłaś do jego życia Prawdę. Nie warto być z miłośnikiem kłamstwa.
Nienawiść do kochanki czułam - dziś nie czuje.
Pierwszy telefon jaki wykonałam, to był telefon do kochanki (szczęście w nieszczęściu, że bardzo dobrze ją znałam).
Poleciało mnóstwo epitetów. To był jeden telefon. Potem zrozumiałam, że nie warto.
Dziś czuje obojętność do tej osoby. Tak po prostu jest mi obojętna.
Dla mnie osobiście rola kochanki - byłaby ogromnym upokorzeniem.
I chyba przez pryzmat swoich uczuć - żal mi ich.
Czegojasiespodziewałam - życzę wytrwałości i cierpliwości.
Moze nie będzie tak źle, może on wezmie za to odpowiedzialnosc? Jak mało w zyciu zalezy od Ciebie, a niby taka dorosła jesteś...
W jaki sposób on ma wziąć odpowiedzialność? Niech ją bierze przed swoją żoną jedynie, bo u mnie, choć boli, już jest spalony...
Ta małżeństwo nie jest dla ciebie żadną świętością i to jest problem
Ja nie kumam dlaczego w kobietach jest taki brak solidarności ,już sam fakt , że był żonaty ,powinien być powodem aby traktować go jak trędowatego .
żonaty mężczyzna powinien być traktowany jak zgniły owoc a nie zakazany .
Ok mieli problemy w związku ale gdy byś nie włożyła kija w mrowisko to może dali by radę to poskładać ale nie znalazła się pocieszycielka.
mój śp. dziadek , bardzo mądry człowiek mówił ,,pies nie weźmie jak suka nie da" i coś w tym jest
Przyznaj się po prostu , że rajcowało cię to że zdradza żonę że wybrał ciebie dowartościowało cię to na maksa .
ale pamiętaj że jego z żoną coś kiedyś połączyło , kochali się mają dziecko są ze sobą wiele lat , to ona mu pierze , gotuje , to ona zna go najlepiej i to że o niego walczy znaczy że naprawdę go kocha więc daj spokój , zapomnij , daj im szansę nawet jeśli im się nie uda to naprawdę chcesz ,, zjadać " resztki po kimś nie stać cię na pełnowartościowego faceta ?
Przecież jak by odszedł od żony to od ciebie też by odszedł KARMA zło wraca do człowieka z podwójną siłą
Nie wiem czy i jakie mieli problemy w związku, bo o tym nie rozmawialiśmy dopóki nie było pierwszej wpadki... Więc nie byłam żadna pocieszycielką to po pierwsze. A po drugie- obudź się kobieto! Twój mąż miał ochotę Cię zdradzić, więc to zrobił. Na pewno nie został doń przymuszony. Dla niego Wasze małżeństwo nie było żadną świętością, więc jak możesz oczekiwać, że dla zupełnie obcej osoby będzie.
Nie, mylisz się. Nie mam potrzeby się dowartościowywać w ten sposób. Nie byłam zdradzona, więc nie potrafię pewnie wejść w Twoją skórę, a Ty nie próbuj wchodzić w skórę kochanki, bo Twoje postrzeganie całej sytuacji, mam wrażenie, jest spaczone tym, że bardzo chcesz usprawiedliwić męża i zrobić z niego ofiarę, by łatwiej Ci było Mu wybaczyć.
Wiesz co, Pani żona też mi napisała, że zna go lepiej. I tak sobie myślę, że pewnie znała, znała- czas przeszły, bo w tej chwili kompletnie nic nie wie o ostatnim roku z jego życia... A wiesz jak ono wyglądało? Milion kłamstw, wymówek. Rozmawialiśmy po kilka h dziennie, właściwie non stop, gdy sprzątał, malował, pracował, usypiał dziecko, jeździł na rowerze, biegał itp., itd. Szukał każdej sekundy by móc się skontaktować, rano, w południe, w nocy. W chwilach gdy go potrzebowała (np. żałoba) on wolał pojechać ze mną na weekend pod pretekstem pracy oczywiście.
A co ona zrobiła? To samo co Ty w tej chwili. Uznała, że gdyby nie ja to by jej nie zdradził, bo się tak kochają...
Od początku był nieodpowiedzialny. Gdyby miał choć za grosz honoru to powinien żonie sam o wszystkim powiedzieć a ona mogłaby zadecydować, czy zostaje z nim, czy odchodzi... U żony pewnie też jest spalony, jakoś ciężko w to uwierzyć , że ona czeka na niego z otwartymi ramionami, po czymś takim traci się zaufanie do drugiej osoby i trzeba wiele dobrego, żeby to odbudować o ile się da. Ciężko też sobie wyobrazić, że ona wpuszcza do łoża złajdaczonego męża i oddaje mu się bez obrzydzenia. Oboje zmarnowaliście jej życie a i tak z tego nic dobrego na przyszłość nie macie.
Ggy odchodzą od żony, to tracą rodzinę, dzieci mają żal i pretensje o krzywdę matki, tracą część przyjaciół, znajomych, często sytuacja materialna im się pogarsza,...
Gdy zostają z żoną... Cóż żyją z kimś, kogo skrzywdzili, muszą się z tym mierzyć każdego dnia. Bywa im naprawdę trudno.
No i właśnie... Rodzina, znajomi, dom trzeba by podzielić, a dzieci ucierpią, tym bardziej że matka je wmanewrowała, więc dzwoniły zaryczane bo mamusia się pakuje...
Ja tylko zastanawiam się czy gdyby ona nie zdecydowała się odgrywać pocieszycielki to może on by nie zdradził
a w gwoli ścisłości to że on jest bydle to nie podlega żadnej dyskusji ,to jest oczywiste ale sama przyznaj że gdyby nie było tylu pocieszycielek to nie miał by z kim zdradzić a w idealnym świecie gdyby była solidarność kobieca i gdyby taka babka powiedziało ,,chłopie zapomnij masz żonę " to ...
No właśnie w idealnym świecie
Ja piszę z perspektywy zdradzonej żony i tak chciała bym aby mój mąż usłyszał od potencjalnej kochanki ,,goń się masz żonę
W idealnym świecie Twój mąż, nawet gdyby rzucało się na niego 5 idealnych dla niego kobiet powiedziałby: gońcie się, mam żonę. Ale świat nie jest idealny, a to Twój mąż miał ochotę pobzykać kogoś innego... Kto wie, może nawet się w niej zakochał...
57 2014-06-10 19:56:46 Ostatnio edytowany przez malenkatajemnica (2014-06-10 19:59:10)
Droga autorko oraz wszystkie inne zdradząjące zdziry. Takie dla mnie takie jesteście, a ja życzę Wam żeby kiedyś wszystko do Was wróciło i inna kochanka odebrała Wam męża wtedy na prawdę zobaczycie jak to jest. KARMA
ok i tego nie mogę pojąć bo też jestem kobietą i nigdy nie przyszło mi do głowy aby rozbijać czyjąś rodzinę
I nie zrozumcie mnie źle nie pomyślała bym o tej kobiecie ale o dzieciach nie dała bym rady żyć z tym że odebrałam dzieciaką ojca, sama jestem matką i wiem że mój syn mógłby naszego rozstania nie dżwignąć więc o co chodzi czy one naprawdę nie pomyślą o dzieciach
Rola rodziców jest zadbanie by dziecko jak najmniej ucierpiało w tej całej sytuacji. Można się rozstać i nadal być wspaniałymi rodzicami.
Ale można też używać dzieci jako karty przetargowej... ;/
Nie sądzicie, że wybielanie kochanki to czysta hipokryzja ? Bo ona niby nie ślubowała żonie wierności, ona jest taką niewinną stroną, noooo ona się tylko zauroczyła biedaczka i "tak jakoś wyszło".....
Ja naprawdę niewiem w jakim świecie żyję.... ja w innym i kochanki w innym.....
I takie poglądy nie zyskałam dopiero po tym , jak zdradził mnie mąż.... ja zawsze wiedziałam co jest dobre a co złe.....
Gdy zaczęłam się spotykać z mężem miałam 20 lat i na jednym z pierwszych, jeszcze niezobowiązujących spotkań zapytałam, czy może ma kogoś.... Bo nigdy, przenigdy nie weszłabym w czyjś związek, nawet nieformalny..... A miałam 20 lat, jeszcze miałabym prawo mieć "pstro" w głowie....
Schemat, schemat, schemat.... u mnie kochanka "po wszystkim" też ironicznie "dziwiła się", że z nim NADAL jestem, że JAK MOGĘ.... ale , że zabawiała się z żonatym, dzieciatym , TO jej nie dziwiło....
Zero zahamowań, zero refleksji.....
No właśnie, jak możesz?
Czegojasiespodziewałam... no właśnie odpowiedź jest znana. Otóż kiedy wyda się co robi facet, żona wystąpi o rozwód. No, albo przynajmniej podejmie za niego decyzję i wyrzuci go z domu.
Jesteś rozgoryczona. Zastanawiasz się jak im się będzie układało. Nie kumasz... , bo nie tak miało być.
I czego dalej się spodziewasz.
A ja ci napiszę jak będzie dalej. Będzie ten sam bajer, który był.
Nie dlatego, że jesteś jakaś wspaniała. Ale dlatego, że on się czuje wspaniale.
Jakbyś się czułą gdyby dwaj faceci o ciebie zabiegali. Chciałabyś z tego zrezygnować. Wiesz jakie to musi być przyjemnie mieć taką kochankę. Godzi się na czekanie, oszustwa. Tak bardzo nas kocha, szaleje. Płacze kiedy znikamy. Starałabym się nie stracić tego samozadowolenia. Mieć takie wzięcie, powodzenie. Bajka.
Co z tego, że się poawanturujesz troszeczkę. Trochę czułości, nic nie kosztujących słówek, a ile korzyści. Olbrzymi wzrost poczucia atrakcyjności, podbudowania ego.
Pomyśl jakie to musi być wspaniałe uczucie mieć taką oddaną nam kochankę. Czy on ma jakieś wyrzeczenia, żeby sprawić sobie przyjemność? Jest jak trofeum.
I nie zastanawiaj się tyle nad żoną. To jej sprawa co zrobi.
Pomyśl może lepiej o sobie, bo jest on, żona... A ty ku jego satysfakcji w rozpaczy. Miodzio dla tego gościa. Ma fantastycznie.
dzięki
trafiłaś w sedno...
Myślisz, że naprawdę jest taka szczęśliwa? Też w takiej sytuacji byłam super silna i przez telefon nawet głos mi nie zadrżał, a nie zmienilo to tego, że jestem wrakiem człowieka. Ale skoro znalazła taką silę w sobie to chyba tak tragicznie między nimi nie było jak on pewnie utrzymywał.
By pójść naprzód, musisz zrozumieć, że to człowiek stworzony do zycia w kłamstwie, przez rok potrafił tak tkwić, szczęśliwy, dwulicowy. Przecież wiesz, że gdyby nie wyszło to na jaw, to on pewnie nadal nie widziałby problemu w tym całym kłamstwie. A teraz jest zły na Ciebie, że wprowadziłaś do jego życia Prawdę. Nie warto być z miłośnikiem kłamstwa.
On nie utrzymywał, że jest między nimi tragicznie. Ona od pierwszej demaskacji nieustannie go kontrolowała, pytała, etc,. Tyle, że wówczas uwierzyła, że łączyły nas wyłącznie rozmowy i "kawy". Niedorzeczne mi się to wówczas wydawało, ale teraz rozumiem, że mogła uwierzyć, gdyż ja również uwierzyłam w coś absurdalnego, w wielką miłość i to, że jest rozdarty i nie dźwiga...
Nie wiem czy jest szczęśliwa. Ale nie chcę już się nad tym zastanawiać. Jeśli będą szczęśliwi to widocznie tak miało być.
Masz rację, nie marzę już o tym by się rozstali i by był ze mną. Od chwili kiedy okazał się kłamcą i tchórzem, nie chcę. ![]()
Od początku był nieodpowiedzialny. Gdyby miał choć za grosz honoru to powinien żonie sam o wszystkim powiedzieć a ona mogłaby zadecydować, czy zostaje z nim, czy odchodzi... U żony pewnie też jest spalony, jakoś ciężko w to uwierzyć , że ona czeka na niego z otwartymi ramionami, po czymś takim traci się zaufanie do drugiej osoby i trzeba wiele dobrego, żeby to odbudować o ile się da. Ciężko też sobie wyobrazić, że ona wpuszcza do łoża złajdaczonego męża i oddaje mu się bez obrzydzenia. Oboje zmarnowaliście jej życie a i tak z tego nic dobrego na przyszłość nie macie.
Gdyby to się przypadkiem nie wydało to wszystko by było jak przez ostatni rok... Ale, ku zdziwieniu, ona naprawdę udaje, że jest w porządku i że są fantastycznym małżeństwem. Jestem prawie pewna, że ze sobą sypiają... Ale może to i dobrze. To oznacza, że jej życie nie jest zmarnowane...
A ja mam chociaż tę pociechę, że straciłam rok na czekaniu na niemożliwe zamiast 5ciu czy 10ciu...
63 2014-06-10 20:14:04 Ostatnio edytowany przez Alessa (2014-06-10 20:20:23)
Może żona nie udaje może on tak dobrze gra... Też tak do końca nie wiesz co on jej mówi.. Problem leży w facecie,gdyby nie Ty byłaby inna...a on szuka więc znajduje...
Może żona nie udaje może on tak dobrze gra... Też tak do końca nie wiesz co on jej mówi..
No w tej chwili już nie wiem.
Jest prawdopodobne, że jej nakłamał, ich sprawa już w tej chwili. Niech są szczęśliwi w tej swojej grze pozorów jeśli tak im wygodnie...
Ona chce utrzymać małżeństwo i dlatego przymknie oko na ten romans ale on się nie zmieni...