Witam.. piszę by podzielić się z wami moją historią.. gdyż, nie mogę nikomu o tym mowić nawet swojej przyjaciółce, a sama nie wiem co robic i co o tym myślec.
Więc od pewnego czasu ponad roku, jestem z facetem starszy 9 lat ( wszystko ladnie pięknie, na początku ciągle spotkania, on imponował mi swoją inteligecją, byl mily troskliwy ) lecz teraz to wygaslo, widzimy się raz na tydzien, nie kochaliśmy się miesiąc ale caly czas jestesmy ze sobą, on nie ma dla mnie czasu.. czasem uwazam ze na 1 miejscu stawia swoich znajomych bo to z nimi spedza wiekszosc wolnych chwil.. ale to nie wszystko, szukajac zajecia wchodzilam na czata i tam poznalam pana N, 12 lat starszy, ulozony mężczyzna..
zaczeliśmy duzo rozmawiać, pozniej niewinne spotkania kawa, herbat.. az wyladowalismy w lozku, spotykamy sie pare razy w tygodniu, caly czas piszemy, dzwonimy mimo ze obydwoje jestesmy w stalych zwiazkach. Ja niepotrafie zapomnieć o nim, o nie potrafi zapomniec o mnie. Cały czas powtarza że nigdy nie spotkal takiej kobiety, że nie zamierza nawet skonczyć naszej znajomosci...
Lecz mnie dopadają wyżuty sumienia i sama nie wiem co mam już robic.... N czeka na moj krok a ja jestem bezradna
Skoro masz wyrzuty sumienia to zrób przysługę facetowi "9 lat" i zakończ z nim znajomość, przecież to jest takie proste, ale Ty chyba lubisz komplikować sobie życie...
Powiedz o zdradzie obecnemu partnerowi i pójdzie samo.
Tylko co jej z tego skoro tamten nie chce jej ?
bo stały pan 12 lat starszy chce tylko kochanki na boku
a małpeczka. znaczy kochanka, woli trzymac jedną gałązkę, zanim puści drugą... co nie?
w sumie to bardzo bezpieczna strategia...
rok związku to żaden związek. zostaw tego 9 lat starszego i daruj sobie romans z facetem w związku
odetchnij i poszukaj partnera dla siebie
A ten nowy facet to zerwie ze swoją dziewczyną dla ciebie skoro czeka na twoj krok ? jak nie to daruj sobie 2 tych panow
A ten nowy facet to zerwie ze swoją dziewczyną dla ciebie skoro czeka na twoj krok ? jak nie to daruj sobie 2 tych panow
nie - pon nie ma zamierza skończyć tej znajomości z nią, na boku normalnego życia
facet na pewno ma powody, żeby tak żyć - zona go nie rozumie, wcale ze sobą nie spią, ale łącza ich - kredyt, mieszkanie, pies, choroba zony, stara matka i przyzwyczajenie...
czy ty jestes dziwka za kase ? ,,szukajac zajecia wchodzilam na czata i tam poznalam pana N, 12 lat starszy, ulozony mężczyzna..''
bo kto inny szuka pracy na czacie ? czy tylko mi to sie rzuciło w oczy ?
czy ty jestes dziwka za kase ? ,,szukajac zajecia wchodzilam na czata i tam poznalam pana N, 12 lat starszy, ulozony mężczyzna..''
bo kto inny szuka pracy na czacie ? czy tylko mi to sie rzuciło w oczy ?
Ale zajęcie w sensie żeby zabić nude (szukać nowych wrażeń?) raczej, a nie szukanie pracy ![]()
cięzko mi zerwać znajomość z N.. bo oboje nigdy w zyciu czegos takiego nie czuliśmy, gdy jesteśmy razem to ciezko nacieszyć się nam każdą chwilą.. cały czas dzwonimy, pszemy spotykamy się. tesknota czasem nas przerasta i odbija sie to na otoczeniu;/
lecz ze swoją kobietą jest 5 lat, mieszkają razem, są do siebie przyzwyczajeni. Chociaż nie jest z nią szczesliwy bo mówi duzo o tym.
Nie wiem czy potrafil by zakonczyć ten związek z nią, nie sa małzenstwem nie mają dzieci ani wspolnego domu.. Ale sama nie wiem co on tak naprawde myśli na ten temat, cały czas chcę zebym to ja się przed nim otworzyła i mówiła co czuje.. bo sam nie wie na czym stoi.
A ja cholernie boje się ze zakocham się w nim i pozniej trudno mi będzie to zakończyć.
a jeżeli chodzi o mojego chlopaka.. to boje się go zostawić z tego wzglądu że nie wiem jak sobie poradzi.
Macie racje tkwie w tym układzie bo mi tak wygodnie. A ze boje się być sama to nie zakańczam swojego obecnego związku mimo iż kompletnie się w nim nieukłada...
Proszę was oceńcie to obiektywnie.
No obiektywnie patrząc- to jest kicha.
Przecież to oczywiste, że obecnego pana nie kochasz, nie darzysz nawet szacunkiem, po co więc Ci związek z nim? To jakaś przyjemność bycie z kimś kogo mamy w poważaniu?
Nie zasłaniaj się, że boisz się niby jak sobie poradzi po rozstaniu. Poradzi i to bardzo dobrze. Strach przed byciem samą - okej. Ale tak właściwie w życiu zawsze przecież jesteśmy sami, czy nie? Druga osoba to jedynie ktoś z kim dzielimy swoje życie, ale nie nasza nierozerwalna część. Nie umrzesz bez niego. Jeśli masz, jak twierdzisz, wyrzuty sumienia to dajże spokój temu obecnemu, czemu on winien...
Macie racje tkwie w tym układzie bo mi tak wygodnie. A ze boje się być sama to nie zakańczam swojego obecnego związku mimo iż kompletnie się w nim nieukłada...
Naprawdę wolisz żyć kłamstwie? Jeśli choć trochę szanujesz swojego obecnego partnera - bo o miłości mowy być nie może -, to z nim zerwiesz, i powiesz mu caą prawdę, by nie poniżał się próbując cię odzyskać - kobietę która przyprawiła mu rogi -, zakładając, że by próbował...
czy Ty masz syndrom corki? 9 lat, 12 lat. A ile Ty masz dziewczyno lat?
co masz zrobic? nic nie rob.
Przeciez juz zdecydowalas ze rypniesz sie z panm12
Wcale bym sie nie zdziwil gdyby pan9 traktowal Cie jak siusiumajtke, wiesz, przespac sie, TV wieczorem ogladnac, ale czy jestes partnerka do rozmow? tego ja nie wiem.
Pan12, ostygnie troche pobedzie z Toba i ostygnie, pewno dobra jestes w te klocki........
Hm, dosc dziewne bo nie pytalas czywyladowac w lozku z panem12, ale teraz rady szukasz.
Ej moja panno ja 50 to pewno szanse bym mial, ustatkowany, a i z przesadna wiernoscia nie mam problemow, z tym ze zajety juz jestem a klopotow dodatkowych nie szukam
racja, nie powinnam oszukiwac swojego obecnego chlopaka, bo nic dobrego to nie wniesie a wrexcz przeciwnie tylko on na tym ucierpi, bo ja nic do niego nie czuje.. czy jestem partnerką do rozmów? akurat z tym nie mam problemu, bo mimo iz z moim chlopakiem zwyczajnie sie nie uklada to duzo rozmawiamy, jesytesmy chyba bardziej jak dobrzy przyjaciele niz jak para...
syndrom corki? nie na sile wybieram takich mężczyzn, po prostu zawsze trafiam na starszych i to nie kwestia mojego wyboru bo przecież nie podchodze i nie pytam "hej ile masz lat? bo jak jestes po 30-stece to się z checią z tobą umówie" .. wiec to że mam starszych od siebie facetów nie znaczy że tak chce, sama oso iście nie odczówam tej różnicy, oni zresztą też się nie skarzyli.
chyba żeczywiście dłuższe zycie w kłamstwie nie ma sensu, jeżeli zostane sama to trudno.. jak tu ktos wyzej napisał, zawsze jesteśmy sami, więc z czasem się do tego przywyknie.
racja, nie powinnam oszukiwac swojego obecnego chlopaka, bo nic dobrego to nie wniesie a wrexcz przeciwnie tylko on na tym ucierpi, bo ja nic do niego nie czuje.. czy jestem partnerką do rozmów? akurat z tym nie mam problemu, bo mimo iz z moim chlopakiem zwyczajnie sie nie uklada to duzo rozmawiamy, jesytesmy chyba bardziej jak dobrzy przyjaciele niz jak para...
Ale krzywdzisz go cały czas, z tym, że obecnie żyje w kłamstwie, ale gdy przejrzy na oczy, to zaboli go to ze zdwojona siłą, a nie daj, by dowiedział się od osoby trzeciej, co niby jest mało prawdopodobne, ale dziwne przypadki się zdarzają...