rozstanie...boli jak cholera :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie...boli jak cholera :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

Temat: rozstanie...boli jak cholera :(

Witam, jestem tutaj nowa. Pisze pierwszy raz w zyciu na forum, takze mam nadzieje,ze nie zostane zlinczowana. Zdaje sobie sprawe z tego,ze moj problem jest maly...ze Wy dziewczyny macie gorsze problemy,ale no coz...na dzien dzisiejszy nie umiem normalnie funkcjonowac. Chodzi oczywiscie o faceta. Bylismy razem 5 miesiecy, wiec nie jest to jakis szmat czasu,ale kochalam go bardzo. Po rozstaniu z porpzednim,ktory mnie zdradzil, oszukal i potraktowal jak zero,przy tym wreszcie odzyskalam wiare w dobrych facetow. Mamy po 30 lat. Bylo nam razem fantastycznie, zdarzaly sie klotnie...moj facet jest bardzo upartym czlowiekiem, jedynak spod znaku Barana, slyszalam ze moze miec to jakis wplyw wink
Ostatnio niestety obydwoje mielismy stresujace 2 tygodnie, zarowno w pracy jak i rodzinnym gronie. Ja do tego, dzika baba przed okresem. Przez caly tydzien bylam okropna...dzwonilam,pisalam, czepialam sie, ciagle fochy,pretensje sad chlopak nie wytrzymal, nie odzywal sie caly dzien po czym zadzwonil powiedziec,ze to koniec. Przeprosilam,tlumaczylam...na nic sie to nie zdalo. W sobote mialam imieniny, przyjechal z bukietem kwiatow, zabral mnie na obiad...i tyle. Uslyszalam,ze mu bardzo zalezy,ale obawia sie,ze sie pozabijamy,bo obydwoje jestesmy uparci,ze moze lepiej zostac przyjaciolmi? przytulil mnie,pocalowal...powiedzial,ze potrzebuje kilku dni. Ze byc moze wrocimy do tej rozmowy za kilka dni. To bylo w sobote, nie odezwal sie do tej pory,a ja umieram z tesknoty. Nie chce pisac ani dzwonic, nie chce sie narzucac. Powiedzcie mi kobietki, z wlasnego doswiadczenia,co takiemu siedzi teraz w glowie? czy on w ogole jeszcze teskni czy olał sprawe? Nie wiem czy nie robie sobie niepotrzebnej nadziei sad kocham go najmocniej na swiecie i chcialabym naprawic stosunki miedzy nami.

Dziekuje bardzo i pozdrawiam wszystkich.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(

Musisz przeczekać, zajmij się czymś, nie czekaj przy telefonie, bo to tylko będzie Ci się czas dłużył.
Kocha i na pewno się odezwie, ma obawy, ale ten czas pokaże też mu, że tęskni za Tobą.:)

Mi również jest ciężko..ale kiedyś miałam podobną sytuację do Twojej
i byliśmy znowu razem.:) Dlatego wydaje mi się, że w tym przypadku u Ciebie miłość zwycięży.
I nie dzwoń do niego, daj mu czas, by mógł stęsknić się i odpocząć. :)

3

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(

natkap... dziekuje Ci bardzo, nawet nie wiesz jak mi poprawilas nastroj :*

4

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(

...ale proszę Cię, nie nastawiaj się.
Sam powiedział, że się odezwie.
..więc powinien się odezwać, pewnie chce odpocząć, byście się nie pozagryzali za bardzo.
Tobie też to pewnie dobrze zrobi, ale Kochana nie narzucaj się teraz.
Czekaj.:)

5

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(
natkap napisał/a:

...ale proszę Cię, nie nastawiaj się.
Sam powiedział, że się odezwie.
..więc powinien się odezwać, pewnie chce odpocząć, byście się nie pozagryzali za bardzo.
Tobie też to pewnie dobrze zrobi, ale Kochana nie narzucaj się teraz.
Czekaj.:)

a mogę spytac po jakim czasie Twoj chlopak się odezwał? Ja nie pisze, nie dzwonie, nie mamy juz siebie na facebooku,skypie... poprostu cisza. Cierpliwie czekam, chociaz w srodku umieram.

6

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(

Kochana, wejdź na mój profil i zobacz, jaki ja temat wstawiłam i co mi zrobił...

W każdym bądź razie odezwał się kilka dni później i już rozmowy nie było w ogóle o tym krótkim rozstaniu,
bo nie chcieliśmy tego roztrząsać, ale on widział, że byłam zdołowana, jak mi to powiedział...

Daj mu czas na przemyślenie, przecież się nie rozstaliście, on tylko że tak powiem "odpoczywa" od związku,
byście zaczęli cenić Wasz związek.

7

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(

Należałoby raczej doprecyzować, że nie kochasz a jesteś zakochana, a to spora różnica...

8

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(
assassin napisał/a:

Należałoby raczej doprecyzować, że nie kochasz a jesteś zakochana, a to spora różnica...

Mozna jasniej?

9

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(
aiiisha napisał/a:
assassin napisał/a:

Należałoby raczej doprecyzować, że nie kochasz a jesteś zakochana, a to spora różnica...

Mozna jasniej?

Teraz jesteś na etapie motyli w brzuchu, a miłość taka autentyczna zaczyna się wówczas, gdy te motyle trochę przystopują, a mimo wszystko chcemy być ze sobą. W fazie zakochania zazwyczaj ignorowane są wady drugiej strony, a wyolbrzymiane jej zalety... Później klapki z oczu spadają, a i tak pomimo wad chcemy być razem...

10

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(

assassin A kiedy motyle opadają? Tak przecietnie?

11

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(
assassin napisał/a:
aiiisha napisał/a:
assassin napisał/a:

Należałoby raczej doprecyzować, że nie kochasz a jesteś zakochana, a to spora różnica...

Mozna jasniej?

Teraz jesteś na etapie motyli w brzuchu, a miłość taka autentyczna zaczyna się wówczas, gdy te motyle trochę przystopują, a mimo wszystko chcemy być ze sobą. W fazie zakochania zazwyczaj ignorowane są wady drugiej strony, a wyolbrzymiane jej zalety... Później klapki z oczu spadają, a i tak pomimo wad chcemy być razem...

Rozumiem. Mądrze napisane.
A czy jako mężczyzna moglbys mi wytlumaczyc dlaczego moj facet tyle czasu milczy? nie zapyta nawet co u mnie? Wiekowa jestem,ale o facetach chyba wiem malo sad

12

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(

aiiisha to znaczy, ze mu nie zalezy skoro długo się nie odzywa.

13 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-05-26 22:17:57)

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(
alpengold napisał/a:

assassin A kiedy motyle opadają? Tak przecietnie?

Na swoim przykładzie ok. półtora roku... Zresztą nie tylko na swoim. I skąd to pytanie?
Czemu się nie odzywa hmm... bo mu nie zależy aż tak bardzo jak Tobie albo pogrywa sobie w ten sposób albo jest tak jak powiedział, że musi pomyśleć. Poza tym takie zrywanie w połączeniu z kasowaniem z portali to dziecinada, więc zastanów się w ogóle czy warto zawracać sobie nim głowę.

14

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(
alpengold napisał/a:

aiiisha to znaczy, ze mu nie zalezy skoro długo się nie odzywa.

dziekuje sad

15

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(

Nie tyraj jej głupot ze swojego punktu widzenia.
Mój facet zawsze liczył, że ja będę do niego pierwsza się odzywała po kłótni, bo go niestety tak nauczyłam.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Powiedział, że się odezwie, to tak uczyni, tylko potrzebuje więcej czasu niż przeciętny facet.

16

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(
assassin napisał/a:
alpengold napisał/a:

assassin A kiedy motyle opadają? Tak przecietnie?

Na swoim przykładzie ok. półtora roku... Ale podkreślam na swoim. I skąd to pytanie?

poprostu wkurza mnie ten czas....czekam a sama nie wiem czy jest sens. wiem,ze moj facet kochal mnie bardzo i ciezko mi uwierzyc,ze z powodu jednej klotni, jednego gorszego tygodnia wszystko jest skonczone. zycie..  sad

17

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(
natkap napisał/a:

Nie tyraj jej głupot ze swojego punktu widzenia.
Mój facet zawsze liczył, że ja będę do niego pierwsza się odzywała po kłótni, bo go niestety tak nauczyłam.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Powiedział, że się odezwie, to tak uczyni, tylko potrzebuje więcej czasu niż przeciętny facet.

Dzięki natkap xx

18

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(
natkap napisał/a:

Nie tyraj jej głupot ze swojego punktu widzenia.
Mój facet zawsze liczył, że ja będę do niego pierwsza się odzywała po kłótni, bo go niestety tak nauczyłam.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Powiedział, że się odezwie, to tak uczyni, tylko potrzebuje więcej czasu niż przeciętny facet.

A w którym miejscu napisałem głupoty?

A Ty Autorko czekaj, przecież nigdzie Ci się nie spieszy...

19

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(
assassin napisał/a:
natkap napisał/a:

Nie tyraj jej głupot ze swojego punktu widzenia.
Mój facet zawsze liczył, że ja będę do niego pierwsza się odzywała po kłótni, bo go niestety tak nauczyłam.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Powiedział, że się odezwie, to tak uczyni, tylko potrzebuje więcej czasu niż przeciętny facet.

A w którym miejscu napisałem głupoty?

A Ty Autorko czekaj, przecież nigdzie Ci się nie spieszy...

Poczekam. Cierpliwie i z honorem wink dzieki...milo jest tez poczytac opinie faceta.

20

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(

natkap... wiesz co? mam pelno rzeczy u ex..a ten idiota zablokowal mnie na skype,facebooku,zablokowal rowniez moj nr telefonu... i po nieprzespanej nocy stwierdzam,ze mam to w dupie. skoro gosc,bo klotni nie chce tego wyjasnic..dodam,ze nie byla to jakas mega klotnia...tylko sie odcina to znaczy,ze nie kochal mnie juz od jakiegos czasu. i nie bede sie ponizac,czekac na smsa,telefon...a w dupie. w niedziele jade na 2 tygodnie na wakacje do rodziny i przyjaciol. odetne sie od niego i bede starala zapomniec...czas leczy rany. nie raz juz mialam zlamane serce,nie raz myslalam,ze to koniec swiata i jakos zyje. przezyje i to!!!

21

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(

Zazdroszczę Ci tej siły i determinacji Aiisha!! chciałabym być taka twarda jak Ty ale jeszcze nie umiem ;/ Brawo dla Ciebie wink

22

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(

Obowiązuje dość prosta zasada: zapominanie danej osoby trwa po miesiąc na każdy rok znajomości, albo po tydzień na każdy miesiąc, albo po dniu na każdy tydzień.

Czyli jak znaliście się 5 miesięcy to po 5 tygodniach już nie będziesz go niemal pamiętać.

23

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(

O matko czyli mam tak cierpieć przez 3 miesiące? Nie wytrzymam nie dam rady

24

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(
złamana_róża napisał/a:

O matko czyli mam tak cierpieć przez 3 miesiące? Nie wytrzymam nie dam rady

dasz rade. do mnie po kilku dniach zadzwonil, zaporponowal spotkanie..powiedzial,ze mu zalezy na mnie, ale nie mozemy byc razem,bo za duzo sie klocimy,ze dobrze miec czasem troche przestrzeni i odpoczac (bo rzeczywiscie do tej pory wszystko krecilo sie wokol naszego zwiazku). powiedzialam,ze przemysle. Pewiec madry czlowiek z tego forum poradzil mi,zebym sie juz nie odzywala, jesli chce wzbudzic w nim zainteresowanie.

Wieczorem wyslal mi smsa,ze teskni za moimi oczami,ustami, sexem. Ze wszystko jest swieze i czulby sie zazdrosny,gdyby wiedzial,ze sie z kims spotykam,ale ze oczywiscie moge robic co mi sie podoba...Potem jeszcze zapropomowal drinka. Nie odpisalam

Mysle,ze koles chce mi zaproponowac uklad przyjazni,ale z sexem. Bo tu akurat dogadywalismy sie idealnie wink

Cso przegralam, ale na dzien dzisiejszy czuje sie swietnie. Takie cos poprawia humor. Tak jak ktos wyzej napisal,skoro bylam z nim 5 miesiecy,po 5 tygodniach zapomne. Za 3 dni jade na wakacje do Polski, na 3 tygodnie. Jak wroce on bedzie tydzien w Pradze. Idealny moment. Po miesiacu mam tylko odebrac od niego swoje rzeczy i tyle. Mozna zaczynac zyc. Taki przynajmniej mam dzisiaj sposob myslenia...pewnie nie raz dorwie mnie dol, bede za nim tesknic, ale teraz staram sie pamietac tylko te zle chwile..jaki byl uparty,marudny, za jakie bzdury potrafil sie obrazac,a ja szlam za nim na ulicy i sie tlumaczylam...Troszke jestem na to za stara-on tez.

Przypomnialo mi sie jak bylam z wczesniejszym facetem. 4 lata, 3 lata mieszkania razem. Jak sie dowiedzialam ile razy mnie zdradzal to 3 dni lezalam w lozku,nie moglam sie ruszac. Mialam autentyczna depresje,nie chcialo mi sie zyc. Myslalam,ze nie dam rady.. Dalam rade, zapomnialam o nim,a teraz nawet potrafie normalnie rozmawiac. Wszystko zajelo mi 5 miesiecy,ale teraz sie z tego smieje.

Trzymam kciuki dziewczyny i chlopaki smile

25

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(
aiiisha napisał/a:

natkap... wiesz co? mam pelno rzeczy u ex..a ten idiota zablokowal mnie na skype,facebooku,zablokowal rowniez moj nr telefonu... i po nieprzespanej nocy stwierdzam,ze mam to w dupie. skoro gosc,bo klotni nie chce tego wyjasnic..dodam,ze nie byla to jakas mega klotnia...tylko sie odcina to znaczy,ze nie kochal mnie juz od jakiegos czasu. i nie bede sie ponizac,czekac na smsa,telefon...a w dupie. w niedziele jade na 2 tygodnie na wakacje do rodziny i przyjaciol. odetne sie od niego i bede starala zapomniec...czas leczy rany. nie raz juz mialam zlamane serce,nie raz myslalam,ze to koniec swiata i jakos zyje. przezyje i to!!!

Ja mam podobnie. Tyle, że u mnie nie było kłótni między nami. Najgorsze jest to, że ma moje rzeczy, słyszę, że mi odda, ale odezwać się nie odezwie.

26

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(

ASOS to rusz tylek i jedz po nie, zamknij sprawe do konca bo tylko tracisz cenne dni ktore moglabys przeznaczyc na rehabilitacje po zwiazku! ja w ten sposob stracilam tydzien (tylko i aż) i to było najgorsze, takie niedokonczone sprawy!!!!!!!!

27 Ostatnio edytowany przez ASOS (2014-05-30 09:39:09)

Odp: rozstanie...boli jak cholera :(
sosenek napisał/a:

ASOS to rusz tylek i jedz po nie, zamknij sprawe do konca bo tylko tracisz cenne dni ktore moglabys przeznaczyc na rehabilitacje po zwiazku! ja w ten sposob stracilam tydzien (tylko i aż) i to było najgorsze, takie niedokonczone sprawy!!!!!!!!

Miło mi jakbym wiedziała dokładnie, gdzie mam jechać. Na razie on się odcina od wszystkiego i pewnie do czasu sprawy rozwodowej pojawi się tylko raz może dwa w mieście aby spotkać się ze swoim dzieckiem.

Ja się tak bujam już 2 prawie 3 tydzień.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie...boli jak cholera :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024