Witam, jestem tutaj nowa. Pisze pierwszy raz w zyciu na forum, takze mam nadzieje,ze nie zostane zlinczowana. Zdaje sobie sprawe z tego,ze moj problem jest maly...ze Wy dziewczyny macie gorsze problemy,ale no coz...na dzien dzisiejszy nie umiem normalnie funkcjonowac. Chodzi oczywiscie o faceta. Bylismy razem 5 miesiecy, wiec nie jest to jakis szmat czasu,ale kochalam go bardzo. Po rozstaniu z porpzednim,ktory mnie zdradzil, oszukal i potraktowal jak zero,przy tym wreszcie odzyskalam wiare w dobrych facetow. Mamy po 30 lat. Bylo nam razem fantastycznie, zdarzaly sie klotnie...moj facet jest bardzo upartym czlowiekiem, jedynak spod znaku Barana, slyszalam ze moze miec to jakis wplyw ![]()
Ostatnio niestety obydwoje mielismy stresujace 2 tygodnie, zarowno w pracy jak i rodzinnym gronie. Ja do tego, dzika baba przed okresem. Przez caly tydzien bylam okropna...dzwonilam,pisalam, czepialam sie, ciagle fochy,pretensje
chlopak nie wytrzymal, nie odzywal sie caly dzien po czym zadzwonil powiedziec,ze to koniec. Przeprosilam,tlumaczylam...na nic sie to nie zdalo. W sobote mialam imieniny, przyjechal z bukietem kwiatow, zabral mnie na obiad...i tyle. Uslyszalam,ze mu bardzo zalezy,ale obawia sie,ze sie pozabijamy,bo obydwoje jestesmy uparci,ze moze lepiej zostac przyjaciolmi? przytulil mnie,pocalowal...powiedzial,ze potrzebuje kilku dni. Ze byc moze wrocimy do tej rozmowy za kilka dni. To bylo w sobote, nie odezwal sie do tej pory,a ja umieram z tesknoty. Nie chce pisac ani dzwonic, nie chce sie narzucac. Powiedzcie mi kobietki, z wlasnego doswiadczenia,co takiemu siedzi teraz w glowie? czy on w ogole jeszcze teskni czy olał sprawe? Nie wiem czy nie robie sobie niepotrzebnej nadziei
kocham go najmocniej na swiecie i chcialabym naprawic stosunki miedzy nami.
Dziekuje bardzo i pozdrawiam wszystkich.