Zalozylem ten watek, gdyz rozwala mnie totalnie od srodka niepewnosc. W piatek moj prawie 3 letni zwiazek sie zakonczyl. Jestesmy dosc mlodymi ludzmi: ja 25, E. 22 lata. Z roznych przyczyn wyladowalismy razem na studiach. Juz na spotkaniach integracyjnych przed rozpoczęciem roku akademickiego zaczęliśmy coś do siebie czuć. W listopadzie 2011 staliśmy się parą. Przez 2 lata byla praktycznie pelna sielanka. Na poczatku tego roku niestety rozpoczelo sie pasmo nieszczesc i dziwnych sytuacji. Wszystko zaczelo sie od mojego kryzysu spowodowanego nalozeniem sie problemow w wielu sprawach (kasa, studia etc.) i zartobliwej mojej akcji z poszukiwaniem pierscionka zareczynowego. W pewnym momencie wyjechala na ferie do babci, poczatkowo miala wrocic 13 lutego, ale podobno chciala posiedziec dluzej z babcia, bo rzadko sie widuja i wrocila 16 lutego. Jeszcze 13 lutego (jak mi napisala ze jednak nie wroci tego dnia) naskoczylem na nia, ze o mnir nie mysli itd (Walentynki). Przepraszala, mowila ze nie wiedziaka, ze dla mnie to takie wazne i ze moze jeszcze pokombinowac z powrotem, ale wolalaby nie. Napisalem, ze juz ok, tylko przykro mi sie zrobiło, ze nie pomyslala. Przed powrotem napisala mi jeszcze, ze wyjechala, zeby odpoczac od wszystkiego. Po powrocie spotkalismy sie, poczatkowo bylo wszystko ok, ale potem chciala tygodniowej przerwy w zwiazku na pozbieranie mysli tlumaczac, ze chce sie zastanowic nad soba itd., poczatkowo sie zgodzilem, ale nastepnego dnia stwierdzilem ze przerwy nic nie daja i lepiej szczerze porozmawiac. Powiedziala mi, ze nie chce mnie skrzywdzic, a nie wie czy jest gotowa na powazne zobowiazania np slub itd. I nie wie czy kiedys bedzie. Powiedzialem jej, ze spoko, ja ja kocham i jesli ona mnie tez to zadne papierki nie sa nam potrzebne. Wrocilismy do siebie. Jednak problrmy nie ustaly. Najpierw dziwna akcja wlasciwie zabawa we wkrecanie wszystkich znajomych (lacznie z ustawianiem zwiazku na faceboku itd.), ze jest w zwiazku z naszym przyglupim kolega (praktycznie nikt nie uwierzyl). W miedzyczasie rozpoczely sie wplatywania raz na jakis czas dziwnych pytan typu Czy nie bedziesz zalowal, ze tyle na nas wydales, gdybysmy kiedys nie byli razem (chodzi o dwa wielkie bukiety dla niej i jej matki na dzien kobiet).Do tego doszly sygnalizowane wczesniej narzekania, ze ona prawie nie ma znajomych. Potem przyszedl ostatni miesiac naszego zwiazku, praktycznie bezproblemowy.
Ostatni dzien czyli magiczny piatek i wszystko co po.
Rano mielismy wspolne zajecia na uczelni. Nie zadzwonila przed jak to czesto bywalo (wytlumaczyla sie pozniej, ze zaspala i ojciec, ktory ja czesto zawozil w takich sytuacjach pojechal sobie bez niej do pracy wczesniej). Przyjechalem na kolejne zajecia. Ona tez tam byla. Okazalo sie, ze sa odwolane. Poszlismy zjesc obiad i odprowadzilem ja na przystanek (ona miala jechac do dentysty, ja mialem sprawe do zalatwienia na miescie). Przy obiedzie i na przystanku atmosfera byla wrecz cukierkowa.Gdy odjechala, napisalem smsa, zeby sie po wizycie odezwala co i jak robimy (tego dnia byla duza impreza plenerowa dla studentow naszego wydzialu). Zadzwonila o 17:30, ze mnie kocha itd. I zebym nie dzwonil i nie denerwowal sie przez nsjblizsze 2 godziny(za tyle powinna byc w domu) , bo wylacza teelfon, gdyz jej sie rozladowuje. Od godziny 20 rozpoczalem bombardowanie telefonami. Niestety nikt sie nie odezwal do polnocy (poczatkowo przez jakis czas byl nirmalny sygnal tak do 21, potem juz tak jak rozladowany telefon. Nastepnego dnia tez sie rano nie odezwala. Zaniepokojony, od 11 zaczalem dzwonic. Odebrala za 4 razem. Stwierdzila, ze nie dzwonila, bo myslala jak mi to przekazac, bo cytuje balam sie, ze sie wkurzysz. Jak sie okazalo od dentysty pojechala na ta impreze plenerowa (jak sie pozniej dowiedzialem, okolo 18-19 wydzwaniala po znajomych, zeby ogarnac wieksza ekipe). Naskoczylem ostro na nia, ze musi sie zdecydowac, co jest dla niej wazniejsze zwiazek czy imprezy, ze celowo zgodzilem sie, ze sie rzadziej sie spotykamy, zeby ona mogla skonczyc pisanie pracy licencjackiej, bo miala z tym problemy. (przy okazji zasialy mi sie watpliwosci czy ona po prostu nie chciala odpoczac ode mnie). Odpowiedziala, ze to nir bylo planowane, ze bardzo przeprasza i ze chyba Bog ja wtedy ukaral i wylaczyl mozg. Potem dostalem smsa: Przepraszam. Misiu czy mozemy sie spotkac za kilka dni i o tym porozmawiac. Ja wzburzony napisalem, ze nie mamy o czym, bo nawet nie wykazujesz ochoty o nas walczyc, potem napisalem pytanie czy bedzie w niedzielny wieczor, bo chcialbym zabrac od niej moje rzeczy. Potwierdzila. Na pytsnie czy mam przywiezc w niedziele jej rzeczy odpowiedzisla twierdzaco z zapytaniem jakie jej rzeczy mam, odpowiedzialem, a ona stwierdzila, ze ok z tym ze mis nie jest jej (mis ktory podarowala mi na nasze drugie walentynki)., wiec odpisalem ze podaruje go swojemu chrzesniakowi. W niedziele popoludniu napisala mi, ze jednsk nie da rady sie spotkac, czy moglibysmy sie spotkac w srode albo przyszly weekend (to dla nas obojga jedyne realnie duzo luzniejsze dni). Odpowiedzialem, ze wstepnie ok, ale jeszcze napisze jak bede stal z czasem. Wieczorem napisalem jej przepraszam, ona odp Za co?, ja odp ze wczoraj mnie ponioslo. Zadzwonila do mnie, ja zagadalem o kilku sprawach z nauka i zapytalem jak to bylo z ta piatkoea impreza. Odpowiedziala, ze to za dlugo na telefon, wiec zaproponoealem przejscie na facebook. Zaczela od pretensji, ze ja zablokowalem na czacie (rzeczyeiscie zrobilem to po sobotniej klotni, podobnie jak zmienilem haslo do swojego facrbooka, poniewaz ona go znala). Zapytalem czy moge wiedziec dlaczego potrafila zadzwonic do kilku osob zeby przyszly na impreze a do mnie nie?
Odpowiedziala, ze nie wie dlaczego do mnie nie zadzwonila i ze dawno sie nie widziala z kolega z podstawowki (moj niezly znajomy, zaden konkurent). Gdy zapytalem o to z kim byla na imprezie i co sie dzialo nie odpowoedziala. Odpisala, ze to w ogole nie chodzi o ta impreze, po prostu mysli o wszystkim teraz. Ogolnir zastanaeia sie o co jej chodzi z imprezowaniem itd. I ze musi pomyslec. Na pytanie czy czegos potrzebuje moze czasu albo rozmowy nic nie odpowiedziala. Jej potrzeba spotkan ze znsjomymi poczatkowo nie byla zadnym problemem. Poczatkoeo probowalismy chodzic razem na tskie spotkania, ale wiekszosc tych ludzi to single, wiec nie czulismy sie z tego powodu nsjlepiej, zazwyczaj jako jedyna para na kilka, kilkanascie osob. Potem jednak stalem sie zazdrosny i wkurzalem sie gdy umawialismy sie, ze wroci o np 21 a wychodzila o 23. Ostatnio nawet umowilismy sie, ze na impreze plenerowa pojdziemy kazdy ze swoimi znajomymi i zgadamy sie na miejscu. Oczyeiscie nie udalo sie. W teorii dlatego, ze jeden z jej kolegow sie schlal i musiala dzwonic po seojego ojca, zeby go z nim odwiesc (co ciekawe po tej akcji stwierdzila, ze ma dosc imprezowania) . Wczoraj (poniedzislek) jedynym naszym kontaktem byl o dziwo jej sms z przypomnieniem, ze w maju mialem sie zapisac do ortodonty na czerwiec. Najchetniej teraz chcialbym jej unikac, ale nie moge przez nia zawalac studiow. I do tego ten jej kolega z podstawowki chce sie ze mna spotkac na piwo niby przypadkiem, ale zaskakuje mnie ta zbieznosc. Jak myslicie czy ten wczorajszy sms swiadczy o tym, ze ona jednak sie o mnie martwi i cos do mnie czuje, a moze to zaczepka? Myslalem o tym, ze moze bylem zbyt opiekunczy i zaborczy, dlatrgo teraz gram twardego faceta i jej na tego smsa nie odpisalem, mimo, ze caly dzien mnie rozwalalo od srodka. Dziekuje kazdemu kto to przeczyts i za kazda dobra rade. Przepraszam, ze tak dlugir, ale potrzeboealem tego.
Pokręcone to trochę.. Hmm.. Wiesz co.. Ja na Twoim miejscu zrezygnowała bym z wszelkich domysłów - a co ona myśli, o co jej chodzi, a co jakby napisał to a tamto .. Nie. Umówcie się konkretnie na spotkanie.. i porozmawiajcie na otwartych kartach bęz zbędnego kręcenia i owijania.. tylko prawda .. jak Ci na jakieś pytanie nie będzie chciała odpowiedzieć to ją przyciśnij.. i powiedz że nawet najgorsza prawda jest lepsza niż Twój mętlik .. no trudno ..
Dziewczyna jest trochę niezdecydowana jak dla mnie .. i (tak wywnioskowałam) że coś w niej gaśnie -może trochę też i uczucia..
Doznała monotonii związku i chce trochę "wariactwa" ale bez Ciebie..
No nie wiem... Tylko przez rozmowę z nią dostaniesz wszystkie odpowiedzi.. I twardo będziesz wiedział na czym stoisz..
Pozdrawiam
Pokręcone to trochę.. Hmm.. Wiesz co.. Ja na Twoim miejscu zrezygnowała bym z wszelkich domysłów - a co ona myśli, o co jej chodzi, a co jakby napisał to a tamto .. Nie. Umówcie się konkretnie na spotkanie.. i porozmawiajcie na otwartych kartach bęz zbędnego kręcenia i owijania.. tylko prawda .. jak Ci na jakieś pytanie nie będzie chciała odpowiedzieć to ją przyciśnij.. i powiedz że nawet najgorsza prawda jest lepsza niż Twój mętlik .. no trudno ..
Dziewczyna jest trochę niezdecydowana jak dla mnie .. i (tak wywnioskowałam) że coś w niej gaśnie -może trochę też i uczucia..
Doznała monotonii związku i chce trochę "wariactwa" ale bez Ciebie..
No nie wiem... Tylko przez rozmowę z nią dostaniesz wszystkie odpowiedzi.. I twardo będziesz wiedział na czym stoisz..Pozdrawiam
Ale ta rozmowe przeprowadzic jak najszybciej czy raczej tak jak ona poprosila po klotni, zeby dac jej kilka dni na przemyslenia? Sprawe komplikuje jeszcze Bal na zakonczenie studiow, ktory mamy w sobote. Jak sie zachowywac wobec niej? Czy moze czekac najpierw na to jak ona sie bedzie zachowywala i traktowac ja tak samo jak ona mnie?
Na rozmowę poczekaj.. daj jej te parę dni tak jak poprosiła.. może przez ten czas jednak coś przemyśli sobie.. Ale jeśli będzie trwało to zbyt długo a Twoja niepewność będzie rosła i rosła, postaw na swoim , wyznacz datę spotkania tak by pasowało wam obojgu i załatw sprawę jak należy..
Jeśli bal będzie zanim o tym porozmawiacie.. to zachowuj się neutralnie.. nie traktuj jej źle ale też nie tak jak by wszystko było miód malina.. Bądź po prostu normalny i ciesz się balem..
![]()
Dzisiaj mielismy wspolnie zajecia. Poprosilem o rozmowę po zajęciach, żeby rozjaśnić co nieco co i jak. Skutek neutralny.
Plusy:
zwracala sie do mnie tak pieszczotliwie jak zawsze.
oburzyla sie na pytanie czy mnie kocha i sama mnie o to zapytala.
wypytywala sie o moje sprawy codzienne (np czy i na kiedy zapisalem sie do nieszczesnego ortodonty z smsa.)
po probie pocalunku wystawila policzek do pocalowania, a kiedy olalem, zlapala mnie za reke.
Minusy:
poprosila jeszcze o kilka dni zastanowienia, zaproponowala spotkanie w piatek, a najlepiej w poniedzialek po zajeciach.
gdy probowalem ja pocalowac, odsunela sie.
stwierdzila, ze jesli nie podejmie decyzji przed nieszczesnym balem, to zachowujemy sie jak bysmy przyszli oddzielnie.
Stwierdzilem, ze znam wiele par, ktore sa w stanie polaczyc imprezowanie ze zwiazkiem i isc na rozne kompromisy miedzy soba, podajac przyklad jej przyjaciolki, moze zadziala.
Nie odnoszę z jej zachowania (nie dotyczy naszej rozmowy) wrazenia, zeby miala metlik. Jesli go ma, to swietnie gra przed swiatem zewnetrznym, a jesli nie ma to swietnie gra przede mna (tylko wlasciwie w jakim celu mialaby to robic). Na razie ja powoli przystosowuje sie z calkiem niezlym skutkiem do zycia bez czestego slyszenia dzwonka telefonu i bez czestych wizyt w Jej domu, bez Jej rodzicow, psa i przedewszystkim bez niej. Walcze z tym, zeby jak piesek grzecznie czekac na jej decyzje.
6 2014-05-20 23:02:07 Ostatnio edytowany przez Igor GSXR (2014-05-20 23:04:17)
Kolego właśnie powoli lądujesz w szufladce koło zapasowe...
Dziewczyna kręci, tu niby za rękę ale tu się całować nie chce, tu sama nie wie czego chce...
Teraz już raczej będzie tylko gorzej a Ty jak nie rozegrasz tego właściwie to będziesz dla niej wyjściem awaryjnym jak się jej życie bez Ciebie znudzi to spróbuje wrócić! Lub jak nie znajdzie się ktoś ciekawszy a w zasadzie to już może mieć kogoś na oku i się od Ciebie odsuwa.
Kobiety bywaj przebiegłe, jak będziesz za nią latał to będzie dla niej idealna sytuacja. Będzie hodować Twoje uczucia jak świnię na rzez, może tak długi czas podlewać Cię jak roślinkę żebyś nie usechł tylko żebyś był jej a ona będzie sobie szukać nowego.
Zawsze zastanawiałem się co jest tak problematyczne w chodzeniu na imprezy osobno i odpowiedź jest bardzo prosta - niskie poczucie wartości objawiające się różnymi przykrymi efektami ubocznymi, w tym wypadku zazdrością.
A rozwiązanie jest bardzo proste i wielu ludzi, którzy zrywają swoje związki, albo trwają w beznadziejnym etapie agonii nie rozumieją że o miłość się nie prosi, nie czeka się na nią jak to napisałeś 'jak piesek' i najważniejsze - ta jedna wyidealizowana osoba to absolutna i bezterminowa lokata uczuć. I tak każde prawie zerwanie kończy się błaganiem o tą miłość, włażeniem do dupy takiej osoby i oczekiwaniem na werdykt, nie ważne dlaczego, czy to był patol i kogoś lał, czy powód był zupełnie błahy jak w Twoim przypadku, ale o tym zaraz.
To jest właśnie sens bycia z drugą osobą, oddać się jej całkowicie będąc jednocześnie zupełnie niezależną osobą.
Co do osobnego wychodzenia na imprezy - co w tym widzisz złego? Masz ataki zazdrości bo czujesz że ta druga osoba nie zatraciła w pełni tej zależności? Masz jakieś obawy że spotka tam królewicza na lśniącym rumaku? Powiem Ci tak - jeśli takiego szuka to prędzej czy później zrobi Cię w przysłowiowego balona.
Nie ważne czego ona szuka - robiąc sceny zazdrości swoim kobietom każdy facet wychodzi na żałosną pipę, co to za złota klatka? Nie wolno wyjść i pobawić się ze znajomymi?
Z własnego doświadczenia powiem Ci że w każdym moim byłym związku uczyłem się bardzo ważnej rzeczy - niezależności, jeśli chciała iść na imprezę to szła i nigdy z tym nie miałem problemów robiąc sceny zazdrości a każda impreza kończyła się tak samo - to nie ja wysyłałem wiadro smsów sprawdzających, tylko sam je dostawałem, zawsze wracały wcześniej udając że impreza była nieudana przy okazji zadając masę pytań z kim ja się w tym czasie widziałem.
Nie będę Cię oceniał bo może faktycznie trafiłeś na taką, która szuka na siłę tego królewicza, ale dobrze by było jakbyś nad tym trochę popracował.
Pozdrawiam
Nie ograniczalem jej wychodzenia na imprezy i raczej nie jestem osoba, ktora robi awantury z powodu powrotu z imprezy godzine pozniej. Malo tego ostatnio razem praktycznie nigdzie nie wychodzilismy (jak ja moglem, to ona wolala zostac we dwoje w domu albo byla zajeta), ale ona ze znajomymi wychodzila. Jesli chodzi o zazdrosc, to zdarza mi sie rzadko i nie polega na klotni czy awanturze. Ostatnio (kilka tygodni przed rozstaniem) wyraznie sie ucieszyla, ze bylem zazdrosny, mowila, ze jej troche brakowalo tego. Notabene ta klotnia z rozstaniem byla tak naprawde chyba jedna z pierwszych naszyvh powaznych. Co do kola zapasowego to temat bedzie uciety za kilka dni, wiec dlugo sie tym nie nacieszy. Chciała kilka dni to niech je ma, chociaz coraz bardziej sie przychylam do tezy, ze to nie ma sensu. Ja jestem zwolennikiem calkowitych i radykalnych zakonczen zwiazkow, wiec powrot bedzie praktycznie niemozliwy.
Moim skromny zdaniem nie potrzebnie ją całowałeś .. przez to od czuła że to ona jest górą i o to co poprosi to będzie miała.. że może sobie teraz z Tobą pogrywać a jak jednak stwierdzi że jej sie znudziło to tak jak kolega wyżej wspomniał pójdziesz w odstawkę.. Nie powinieneś jej teraz pucować.. Pisząc neutralny nie chodziło mi o tego typu zachowanie.. Tylko po prostu żebyś nie wychodził do niej ze złą miną..
Gdybyś jej nie całował i dał trochę "chłodu" ( tym że nie chcesz jej dotknąć ) moim zdaniem było by lepiej .. Bo wiedziała by że nie będziesz się do niej miział jak jakiś "ciupciuś" . To ona ma problem ze sobą nie Ty więc to nie ona da coś od siebie.. a pokaż że jesteś facetem a nie babą.
(Powtórzę: To jest wyłącznie moje zdanie.)
Zgadzam sie z Toba. Taki mialem plan, nawet czesciowo udalo mi sie go zrealizowac, jedyny dotyk byl z jej strony. Z pocalunkiem niestety nie wytrzymalem napiecia i postanowienia wziely w leb, czego cholera bardzo zaluje. Troche zaluje tego, ze nie moge teraz zrobic tak, zebysmy sie do poniedzialku juz w ogole nie widzieli. No, ale coz musze trzymac nerwy i emocje na wodzy.
Po prostu nie rób tego znowu.. Spróbuj się kontrolować i nie dać się przekupić na słodkie minki.
Jacenty a ja sobie myslę, że w tym związku albo jest juz was więcej niż dwoje, albo niedługo to nastąpi ...
Podoba Ci się takie traktowanie ?
Wiem, ze to co napisze jest schematyczne, ale na 90 procent jestem pewny (nigdy nie mozna byc w 100 proc. pewnym), ze nie ma nikogo. Przez przeprowadzke, ukonczenie liceum i nasz zwiazek zasadniczo zmienilo sie grono jej znajomych. Starzy znajomi sie wykruszyli poza kilkoma osobami z ktorymi sie zakumplowalem, a nowi znajomi to zazwyczaj nasi wspolni znajomi ze studiow lub w jakis sposob poznani dzieki studiom, sadze ze wczesniej czy pozniej w tak hermetycznym srodowisku cos by do mnir dotarlo o takiej sytuacji, zwlaszcza ze jako osoba bardziej aktywna spolecznie i towarzyska ma z wiekszoscia osob lepszy kontakt niz ona. Niech najlepiej swiadczy o tym fakt, ze kiedys wyskoczyla z kolega na obiad po zajeciach i spotkal ich nasz znajomy i ocxywiscie delikatnie mi to przekazal, nie wiedzac ze ja o tym wiem.
Jest ktoś 3 i to na bank i twoje gdybanie o tym, że na pewno byś wiedział, możesz włożyć między bajki. Nie takie rzeczy można ukryć.
Niech najlepiej swiadczy o tym fakt, ze kiedys wyskoczyla z kolega na obiad po zajeciach i spotkal ich nasz znajomy i ocxywiscie delikatnie mi to przekazal, nie wiedzac ze ja o tym wiem.
I jak ten jej wyskok się zakończył? To zawsze jest tylko kolega, który potem ewentualnie zajmuje Twoje miejsce.
Sluchaj jestescie bardzo mlodzi, moze ona chce wiecej wolnosci. Ja mysle, ze ona po prostu poczula sie osaczona, zareczyny, bombardowanie smsami. Daj jej troche wolnosci, nie ma nic zlego w pojsciu z kolega na obiad, czy na balet z przyjaciolkami. Przestan ja tak kontrolowac bo ja stracisz. Z tego co wywnioskowalam masz problem z kontrola. Studia to najlepszy okres w zyciu, trzeba sie troche wyszalec a nie trzymac kogos na smyczy. Watpie, zeby kogos miala ale ty sie nakrecasz, sam wyjdz na impreze, pokorzystaj troche ze studenckiego zycia. Nie ma w tym nic zlego. Ona sie mota, jest troche zmeczona, moze dla ciebie te dwa lata byly sielanka a dla niej nie? Domyslam sie, ze pewnie spedzaliscie kazda wolna chwile razem, to jest meczace. Ja na studiach mialam faceta i obydwoje mielismy przyjaciol plci przeciwnej, to jest normalne! A nawet jezeli ona cos z nim kreci to i tak na to nic nie poradzisz, przypierajac ja do muru pogorszysz tylko sprawe. Przestan krecic filmy w glowie, bo schrzanisz ten zwiazek a jak masz watpliwosci to pytaj wprost czy ma kogos-miej jaja!
Ja raczej nie z tych, ktorzy w kazdym koledze widzi od razu zdrade. O obiedzie napisala mi sama smsa, a informujacy kolega stwiedzil, ze nie dzialo sie miedzy nimi nic podejrzanego (jakies poufslosci). Analizowalem od czasu do czasu jej aktywnosci na facebooku i nic niepokojacego nie zauwazylem.
No zobacz jak ty kontrolujesz, nie masz do niej zaufania? Nie pytaj sie kolegow, zapytaj ja. Pozdrawiam.
kattyen chyba trafilas w sedno. Tylko jak to teraz Jej przekazac. Powiedziec jej zanim bedzie poniedzialkowa decyzja (telefon, sms, kolejne spotkanie?) czy po prostu poczekac do poniedzialku (tylko czy wtedy nie bedzie za pozno). Wprawdzie wczoraj wspomnialem, ze zawsze mozna sie dogadac jesli jest nam z czyms zle, a najwazniejsza jest milosc, ale pytanie czy ona to do tego odniesie. Mysle, ze dls niej tez te dwa lata byly sielanka, ale pozniej cos w niej peklo (nagle sporo wiecej problemow moglo miec na to wplyw). Tak jakby zaczela uciekac od doroslego zycia do mlodosci.
W tym przypadku nie bylo kontroli ona sama mi o wszystkim powiedziala, a kolega sam z siebie do mnie napisal o tym.
20 2014-05-21 11:24:57 Ostatnio edytowany przez kattyen (2014-05-21 11:30:07)
Sluchaj poczula sie winna, ze poszla z kolega na obiad. Jezeli ona nic do niego nie ma nie powinna czuc sie winna. Porozmawiaj z nia szczerze bez owijania w bawelne. Powiedz jej, ze od pewnego czasu czujesz sie odrzucony, ze masz pewne watpliwosci co do jej uczuc. Nie boj sie tego, nie boj sie odpowiedzi, bo lepiej jest wiedziec na czym sie stoi niz zyc w niepewnosci i zawieszeniu. widze, ze ci na niej zalezy. Zapytaj wprost, co oznaczaja te jej tygodniowe przerwy, nieodpisywanie na smsy. Tak nie powinno sie traktowac drugiej osoby. Czy zmienila zdanie co do waszego zwiazku, czy czuje sie zmeczona. Nie boj sie pytac i zadaj jasnych odpowiedzi- nie przez smsy, tylko twarza w twarz. Czasami kobiety kreca, zeby nie powiedziec prawdy, bo nie chca kogos zranic lub boja sie wyrzutow sumienia. Badz stanowczy, powiedz jej ze ni ejestes zabawka i chcesz stanowczych odpowiedzi. Jak bedzie krecic, zrob to co ona ogranicz kontakt.
Tylko jak to teraz Jej przekazac.
Normalnie, podjąć rozmowę jak dwoje dorosłych ludzi. Na czym budować relację? Na niezdrowych domysłach, które coraz bardziej opanowują umysł doprowadzając go do kipienia - to jest droga bez przyszłości. Temat na czasie, kilka dni temu moja znajoma wyrwała się z chorego związku w którym była kontrolowana przez 24h/dobę, nigdy nie zdradziła swojego partnera, ale miała już powyżej dziurek w nosie jego 'akcji' a niektóre sięgały poziomu czystej abstrakcji. Skończyło się tak że zerwała z tym facetem, nie do końca takiego rozwiązania problemu chciała, ale już nie wytrzymała.
Dalsza część też jest niezła bo teraz dostaje wiadomości od tego czuba w stylu: "i co komu teraz dajesz d*py?"
Podstawowych składnikiem udanego związku jest zaufanie, kiedy zaczyna go brakować z konkretnych powodów lepiej dać sobie spokój. Kiedy brakuje go w wyniku jakiejś reakcji łańcuchowej wynikającej z iluzji wypływającej z nadmiernego użycia wyobraźni trzeba pracować nad sobą.
W obu przypadkach należy podjąć rozmowę bo tak postępują dorośli ludzie.
Pozdrawiam
Rozmawialem przed chwila z jej dobrym kolega. Powiedzial mi dwie wazne rzeczy. Po pierwsze rozmawiali o tym statusie zwiazku na facebooku, na pytanie o to czy to prawda, ze jest z takim glupkiem, odpowiedziala, ze z nim nie jest, ale zasadniczo ze mna tez nie bardzo (to bylo wtedy kiedy zaczely sie problemy). Po drugie wczoraj upila sie w domu. Wydzwaniala do grupy znajomych, zeby wyjsc na piwo, ale nikt nie mial czasu i ochoty. Do tego powiedzial mi, ze nieraz narzekala do niego ze nie ma znajomych (do mnie tez to mowila ze dwa, trzy razy).
Ze niby kto jest tym glupkiem? Dam ci dobra rade, nie sluchaj innych okay? Juz nie raz przejechalam sie na czyms takim. Sam z nia porozmawiaj.
Wydaje mi się ,że dziewczyna niewie czego chce i się chce wyszaleć...tyle że nie z Toba lecz sama... z innymi znajomymi...Porozmawiaj z nia żebyś wiedział na czym stoisz i co dalej .
Poza tym chcesz byc w zwiazku w ktorym zmuszony jestes do szpiegowania? Niedlugo zaczniesz sprawdzac jej komorke i kompa. Tylko Ty bedziesz czul sie jak swinia, wiec zanim do tego dojdzie i stracisz resztki godnosci zalatw sprawe jak dorosly facet.
Porozmawiam z nia w poniedzialek, tak jak sie umowilismy. Do trgo czasu jednak mnie wszystkie rozwala, wiec staram sie cos robic do tego czasu w tej kwestii. Jestem ciekaw czy upicie mialo jakis zwiazek z nasza rozmowa. Rozmawialismy po 16, potem miala zajecis i po zajeciach od razu szukala chetnych na piwo, a jak sie nie udalo to sama sie upila w domu.
Zalosne. Powinna wziac sie za siebie.
Przemyśl to i odpowiedz sobie na pytanie co jest źródłem problemu, co dzieje się w Twojej głowie i gdzie w tym wszystkim jesteś Ty. Nie Twoja dziewczyna i te wszystkie rozbite przez Ciebie już na atomy problemy. Gdyby ludzie częściej zauważali siebie w związkach życie byłoby prostsze.
Odpowiedz sobie sam na to pytanie, bez pięknych frazesów i nie do mnie bo ja tylko zadałem pytanie, które powinieneś sam sobie już dawno temu postawić.
Jeśli znajdziesz na nie odpowiedź to może uda Ci się przeprowadzić normalną rozmowę w poniedziałek, jeśli nie to klapa totalna. Dla własnego dobrego samopoczucia powinieneś uciąć z nią kontakt na jakiś czas i wrócić do tematu kiedy trochę ochłoniesz.
Kocham ja, dlatego probuje zrozumieć co się stało. Moj przypadek niestety wymyka sie chyba prostym rozwiazaniem typu zdrada. Jesli ma jakies problemy emocjonalne czy cos takiego chcialbym jej pomic, ale nie wiem jak sie za to zabrac. Latwiejsza bylaby prosta odpowiedz typu kocham kogos innego albo chce zostac sama niz takie dziwne lawirowanie, proby przerw czy prosby o kilka dni namyslu. Mam wrazenie, ze to pojscie w imprezowanie z jej strony ma jakies drugie dno, zwlaszcza, ze jeszcze dwa tygodnie temu po akcji z upitym prawie do nieprzytomnosci kolega i jego odwozeniem z jej ojcem solennie sobie przyrzekala, ze nigdy wiecej nie bedzie tak imprezowac, a tutaj wczoraj picie do lusterka, bo znajomi nie chcieli.
No ale nie mozesz kogos zmienic ani go naprawiac. To tak dziala, nie mozesz jej tez zmusic na sile zeby z toba byla.I nie baw sie w Matke Terese, ona sama musi rozwiazac swoj problem. To tak jakbym ja zostala ze swoim facetem, ktory mnie lal bo on mial problem a ja chcialabym mu pomoc. Tak chcialam...ale do czasu. Ludzie sie nie zmieniaja sa jacy sa i takich ich trzeba akceptowac. najwyrazniej to nie jest ta osoba. Zreszta zobaczysz w poniedzialek co i jak.
Nie chce jej zmuszac na sile, zeby ze mna byla, ale jesli stwierdzila, ze potrzebuje czasu na przemyslenie wszystkiego i nie stwierdzila z gory, ze to koniec, to musze rozwazac tez taka mozliwosc, ze bedzie chciala wrocic. Zawsze sadzilem i jej to powtarzalem, ze zwiazek jest po to, zeby sie wspierac i pomagac sobie w rozwiazaniu nawet najgorszych problemow (oczywiscie jesli sie kocha ta druga osobe). Nieraz nawet rozmawialismy o zmienianiu sie dla siebie.
No to sprawa sie zasadniczo wyjasnila. Okazalo sie, ze spotkala sie z kims, ale ten chlopak ja olal i teraz cytuje czuje sie jak gimbaza. Co do przeciagania rozmowy to mam kilka wersji np chodzilo o to zebym nie robil scen na balu lub potrzebowała czasu, gdyz myslala nad tym czy skorzystac z kola ratunkowego jakie jej wystosowalem. Nie znam sie na ludziach i chyba nigdy wiecej nikomu nie zaufam.
Ja to jednak mam nosa do tych kobiecych gierek ...
Gratuluje nosa. Pocaekam do ponoedzialkowej rozmowy i zobacze co ona powie. Jak bedzie pogrywac to Jej wszystko wygarne czego sie dowiedziwlem.
No dokładnie.. nie daj zrobić z siebie bałwana ..
36 2014-05-22 08:30:17 Ostatnio edytowany przez Mały_Książe (2014-05-22 08:31:18)
No to sprawa sie zasadniczo wyjasnila. Okazalo sie, ze spotkala sie z kims, ale ten chlopak ja olal i teraz cytuje czuje sie jak gimbaza. Co do przeciagania rozmowy to mam kilka wersji np chodzilo o to zebym nie robil scen na balu lub potrzebowała czasu, gdyz myslala nad tym czy skorzystac z kola ratunkowego jakie jej wystosowalem. Nie znam sie na ludziach i chyba nigdy wiecej nikomu nie zaufam.
Więc jest tak jak mówiłem ... ktoś 3.
Olej ją i rzuć zanim ona Ciebie rzuci, a że tak będzie masz to jak w banku. Was już nie ma. Prawda jest taka, że gdyby gość ją nie olał, byłbyś już w odstawce. Niektóre osoby jak te małpeczki, nie puszczą gałęzi dopóki nie zlapią następnej. Ona już tej następnej gałęzi szuka i jak ją znajdzie, skończą się złudzenia i nadzieje... bo póki co jesteś jej potrzebny jako... rezerwowy.
Więc uprzedź ją i nie daj z siebie robić idoty.
Zasadniczo to juz ja rzucilem w sobote i ona tak to zrozumiala, poniewaz naszemu koledze powiedziala, ze mozna uznac ze jest singielka. Do mnie tez to zasugerowala mowiac iz na bal idziemy oddzielnie. Mysle tylko po co te prosby o kilka dni i ten glupi sms z poniedzialku i ta gra podczas rozmowy. I skad cierpienie o ktorym mu mowila (to pewnie laczy sie z tym upijaniem). Czy wynika z tego, ze dostala kosza od niego, ale to byloby bez sensu czy moze nie wie jak mi to przekazac apbo ma poczucie winy.
38 2014-05-22 12:16:50 Ostatnio edytowany przez TakaOtoJa (2014-05-22 12:17:38)
Mysle tylko po co te prosby o kilka dni
Jak już ktoś wspomniał wyżej - koło zapasowe.
"Jeśli z tym nie wyjdzie, to ewentualnie wezmę tego drugiego.."
W takim razie jesli juz wie, ze z tamtym nie wyszlo i chce zastosowac kolo zapasowe to dlaczego zero kontaktu od poniedzialku.
Przykre, powiedz jej wszystko o czym sie dowiedziales i skoncz z tym. Niczego dobrego od niej raczej sie nie spodziewaj to zwykla oszustka i manipulantka. Wpedzila cie w lekka paranoje. Szkoda zycia a latka leca szkoda je marnowac na nieodpowiednia osobe. Pozdrawiam
Zasadniczo to juz ja rzucilem w sobote i ona tak to zrozumiala, poniewaz naszemu koledze powiedziala, ze mozna uznac ze jest singielka.
No to po co się jeszcze nad tym rozwodzisz? Naprawde chcesz się przed nią płaszczyć, koniecznie próbując jej udowodnić, jak to ona nie zawiniła?
To nic Ci nie da. Dasz jej tym tylko znak, że Ci na niej jeszcze zależy i otworzysz przed nią furtkę do ewentualnych kolejnych manipulacji z jej strony.
Olej ją i idź naprzód. Korzystaj z życia i cisz się nim. Bardziej jej dopieczesz tym, że cieszysz się z wolności którą masz i rozstanie Cię nic nie obeszło.