Witam, jestem tu nowy,
Mój problem jest taki, że jestem w totalnej dupie i nie wiem co dalej robić, a najgorzej, że zaczynam ostro świrować pojawiają się myśli samobójcze. i ogólnie nie ciekawie.
Moja sytuacja: Jestem w związku z żoną od 9 lat, mamy 3 dzieci, niecały rok temu się wyprowadziła po raz kolejny, scenariusz ten sam w wakacje do mamy nad jezioro. Powiedziałem, że jeśli to zrobi złoże pozew o rozwód (którego nie chciałem i nie chce-wiem że to brzmi absurdalnie) tak zrobiłem, jedna rozprawa w grudniu i bach zero mediacji nic. Nie mam jeszcze prawomocnego wyroku i miotam się z myślami o anulowaniu rozwodu ze względu na dobro dzieci. Żona się nie przyzna, ale pochodzi z bardzo toksycznej rodziny, jej mama walczy z ojcem i są na etapie rozwodu w tym samym czasie. Przed wyprowadzką był konkretny atak na mnie , policja, prokuratora znajomi i z oskarżeniami że jestem alkoholikiem i przemocowcem chyba standard. Kłóciliśmy się obopólnie nawet dwa razy się poszarpaliśmy, bez jakiś tam dantejskich scen, ale miałem poczucie że to ona jakby inicjowała sprzeczki, często zachowywała się agresywnie tak jakby oczekiwała żebym coś zrobił.Nie jestem bez winy, na pewno zawiodłem ją w wielu aspektach, nie pokazałem jak bardzo ją Kocham. Ważne, że ona chodziła na terapie grupową związaną z sytuacją , wcześniej mówiła że do ojca jako DDA, na której poznała wspaniałych przyjaciół i Przyjaciółkę i siedzą na sympatii od lutego i randkują imprezują i bóg jeden wie czy już nie spała z kimś. Wiem myślicie , był rozwód ma do tego prawo, ale ja cały czas miałem nadzieje że można uratować to małżeństwo, że ona też czeka jak ja, przemyśli wszystko i dojdziemy do jakiegoś porozumienia. Wiem to mogą być moje chore wyobrażenia. Chodzi mi o to, czy mam prawo jeśli wciąż czuje że kocham prosić o prawdę czy już z kimś spała, to pomogło by mi w rozstaniu-egoistyczne ale prawdziwe. od momentu gdy dowiedziałem się że jest na sympatii Cały czas się staram wrócić rozmawiam, dzwonię itp. proszę o terapie niby się nie zgadza i mówi w tej chwili nie widzę szans, musisz coś zrobić żebym uwierzyła, tak jakby zostawiała jakąś furtkę, nie wiem czy nie po to żeby jeszcze coś uzyskać(kasę) czy naprawdę tak myśli. Koleżanka z terapii jej tłumaczy, żeby wykorzystała sytuację i wyciągnęła korzyści z tej sytuacji, żona pokazuje jej każdą moją wiadomość. myślę że jest pod jej wpływem i teściowej nieważne. Pomagam jej jak mogę nic. Zauroczona jest życiem towarzyskim imprezuje pije i pali maryśkę. Z skąd wiem nie pytajcie. Chodzi mi tylko o prawdę czy zdradziła mnie , żebym mógł się uwolnić, a ona nie musisz sam sobie poradzić, ja nie wyjdę na tą złą itd. Czy mam prawo o to pytać czy mam prawo walczyć, co robię nie tak jeśli jest cień szansy? Strasznie tęsknie za nią i dziećmi. Był kryzys ale naprawdę uważam że można było coś z nim zrobić terapią. Obecnie nie mogę normalnie funkcjonować, nie widzę świata w pracy syf, nic nie chce mi się. Rodzina moja i jej się cieszy z rozwodu. Z różnych powodów opowieść na dłużej. Ja dłużej w tej pustce co robić nie wiem, sam mam zdecydować kiedy ciągle kocham. Nie potrafię. Ona jest zauroczona wolnością, nikt nic nie karze nic nie musi, boje się że była na spotkaniach sponsorowanych z jednym rozwodnikiem, zaproponował jej taki układ, ale nie mam żadnych dowodów. Gdyby była uczciwa wobec mnie i wprost powiedziała co ona teraz myśli, mówi na razie chce być sama, a tak ja czuję się emocjonalnie wypluty, a i tak chcę żeby wróciła. Co robić? tak pokrótce moja historia nie wyciągajcie pochopnych wniosków jak coś dopowiem. Ale ciężko mi w ogóle o tym pisać. Szkoda mi dzieci, bo ciągle nie ma jasnej sytuacji ani w jedną ani w drugą, Pytają mnie ciągle kiedy będziemy razem, też tęsknią. Mam poczucie że ona trochę ich odstawiła na boczny tor. Kiedyś były bardzo ważne , teraz jakby zachłysnęła się tą wolnością, dzieci mi mówią że nie ma dla nich czasu, siedzi na komputerze fb sympatia i telefonie. Kiedy to jej powiedziałem stwierdziła że wypytuje dzieci i niszczę je , bo jestem psycholem. Jak ktoś coś może z tego rozumie niech napisze.
Naprawdę potrzebuje pomocy
