Witajcie mam na imię Ania mam 30 lat, w związku jestem już 12 lat w tym 8 lat po ślubie. Mamy 8-letniego syna bardzo mądry, rezolutny chłopiec, kocha rodzic?w na r?wni. Mąż ma naturę zamkniętego człowieka nie udziela się rodzinnie, spotkania, wyjścia go nie interesują. Myślałam, że po urodzeniu dziecka to się jednak zmieni, lecz niestety - zawsze m?wiłam sobie w duchu, że jestem jak samotna matka wszędzie ja z synem, mąż z nami sporadycznie się udzielał a jak już to z przymusu lub mojego szantażu... Każda rocznica ślubu wyglądała tak samo...czyli ciche dni, nigdy nie było kolacji z tej okazji bo na trochę przed była kł?tnia a on nigdy nie zdobył się na słowo PRZEPRASZAM. W zeszłym roku aż do sierpnia mieliśmy ciche dni przez 9 miesięcy. Pobił mnie ...co jak co ale jestem kobietą i powinien przeprosić żałować ale tego nie okazywał...każda kł?tnia kończyła się tym, że to ona robił się bardziej obrażony a de facto powinien poprostu przeprosić. W sierpniu zeszłego roku doszło do porozumienia pogodziliśmy s?ę i ustalilismy ze juz wiecej nie dopuscimy sie do takiego stanu. Nadmienię jeszcze ze spalam i spię z moim synem w ł?żku...okolo miesiaca temu zrobil awanture z blachego powodu, zrobilo mi sie przykro, plakalam i wyciszylam sie czekalam az moze pierwszy zrobi krok ale niestety...wyciagnelam znowu pierwsza dlon i co uslyszalam...ze mu nie zalezy...nie chce sie ze mna godzic tak mu jest lepiej patrzyl caly czas w telewizor zreszta jak zwykle. Znowu wrocila mi mysl ze moze nie ma sensu zyc z czlowiekiem z ktorym sie nie rozmawia nie ma wiezi on spedza kazda wolna chwile w garazu, wychodzi z domu bez slowa. Raczej nie ma kochanki.
Moje pytanie brzmi czy moge zlozyc pozew rozwodowy z orzeczeniem o winie (nie mam pojecia jak die za to zabrac). Czy jest mozlieodc aby sąd przekazal mi mieszkanie (rodzice pomogli kupic wzielismy nieduzy kredyt ktory i tak w wiekszosci splacil moj tata). Jesli juz zdecyduje sie na rozwod to bede walczyla o mieszkanie dziecko. Czy ktos moze udzielic porady jak mam sie ustosunkowac do sprawy. Na co trzeba zwrocic uwage. Jakie sa szanse. Podejrzewam ze sprawa bedzie sie wydluzala i nieuniknione bedzie wyciaganie brudow. Bede wdzieczna za jakiekolwiek opinie. Z pozdrowi?niami ![]()
Nie moge zasnąć leje mi sie caly czas z oczow i nie moge przestac...najgorsze jest to ze z nim sie nie moge dogadac...z ludzmi na codzien mam swietne kontakty a wracam do domu to odrazu dołek psychiczny i mnie przytłacza i jak tu sie cieszyc z zycia.....
Tak się zastanawiam, co może być przyczyna takiego obrotu sprawy, bo nie sądzę, że trwa to od samego początku z myślą, że kiedyś się zmieni? Co do sprawy rozwodowej, a zwłaszcza tej, gdzie w grę wchodzi podział majątku, warto odżałować trochę pieniędzy i zasięgnąć fachowej porady.
4 2014-05-08 07:46:19 Ostatnio edytowany przez sinti (2014-05-08 07:48:48)
Na całość składa s?ę mn?stwo rzeczy nawet tych najdrobniejszych. Po każdej kł?tni wszytstko we mnie buzowało to co złe, zaczynałam go powoli nienawidzieć za jego postępowanie np. Zbyt długie spedzanie w garazu, przygotowalam obiad a on zjadal samo mieso, rzucanie ubrań na ziemie obok kosza na bielizne, unikanie dokładek do opłat miesięcznych, cała reszta wydatk?w spoczywała na mojej glowie jedzenie chemia ubrania dziecka, brak poczucia obowiazku wykonywania czynnosci domowych, jest swietnym mechanikiem ale moje wszelkie potrzeby zmiany czegokolwiek w aucie musialam sobie radzic w zakladach mechanicznych, tu wychodzila czysta jego zlosliwosc, nie mozna na niego liczyc w zadnej sytuacji- nauczylam sie polegac wylacznie na sobie moim tacie i tesciowej. Kilkukrotnie doszlo do rekoczynow a gdy tesciowa zaczela mnie bronic to ja odepcgnal mocno na sciane nie zwazajac ze to jego mama. Po kazdej klotni twsciowa robila wszystko aby nas pogodzic zawsze trwalo to chwilowo. Soboty świeta zawsze spedzal na majsterkowaniu. Ja w miedzyczasie dostalam prace ktora niedosc ze wymaga bycia w tygodniu to jeszcze sa soboty caly dzien i noc czasem niedziela...jezeli tak jest rekompensuje sobie wolnym dniem w tygodniu z przeznaczeniem na dziecko i dom. Od tego momentu zaczelo sie wypominanie ze w soboty mnie nie ma....a i tak nie spedzalismy sobot i niedziel razem i tu troche die zaczal czepiac i odwracac przeciwko mnie ze ja i tak nie mam dla niego czasu. Pomyslicie ze doszukuje sie powodu do rozwodu przez nie zjedzony obiad ale tak w gruncie rzeczy to wyraz braku szacunku do moich staran pracy pieniedzy...z kazda sprawa jest tak ze liczy sie to co on chce jaki ma kaprys....we mnie wszystko zaczelo slabnac...przestalam gotowac, opuscilam sie w sprzataniu bo w momencie np chodzil w butach po domu, po kapieli rzucal recznik mokry na ziemie...to sa niuanse ale to wszystko sprawilo ze we mnie pękło skupiam sie na pracy i dziecku bo wiem ze na niego nie mam co liczyc ze sie dolozy do ubrania dla dziecka czy da na jedzenie na swieta a zawsze dostaje z pracy bony na swieta ktorych i tak nigdy nie ujrzalam. Nie mam sily na to zeby mu dogadzac albo opiekowac sie jak dzieckiem bo to dorosly chlop ktory powinien nam zapewnic poczucie bezpieczenstwa. Rozwod traktowalam jako ostatecznosc i z kazda mysla o nim odpuszczalam bo przeraza mnie zalatwianie koszty i to czy jestem na tyle tego swiadoma...a z drugiej strony czuje ze nie ma miedzy nami milosci ktora by po zlych dniach mocno scalala...on swoimi sciezkami ja swoimi spokojnie bez rozmow az do kolejnego mocnego spięcia...zawsze sie zastanawialam czy to moze moja wina bo zbyt wymagam na wielu rzeczach bardzo mi zalezy wyznaczam cele zasady a on sie temu wszystkiemu sprzeciwia....tesciowej juz nie chce o tym mowic poza tym ona na niego nie wplynie i na sile go nie zmieni (a z niej dobra kobieta) dlatego rozwazam wziac sprawy w swoje rece bo nie wyobrazam sobie mieszkac z nim nie odzywajac sie on w jednym pokoju a ja w drugim...
Nie będę specjalnie roztkliwiać się nad zachowaniem Twojego męża, powinnaś go zostawić już wtedy, gdy Cię pobił. Świetnie, ze wreszcie zamierzasz to zrobić- CZAS I PORA.
Co do rozwodu to mogę sporo Ci pomóc. Orzekanie o winie w tej sytuacji jest oczywiste. Nastaw się jednak, ze taki rozwód trochę trwa to raz, dwa tak jak napisałaś-będzie to wyciąganie brudów, będziesz musiała udowodnić przed sądem to wszystko o czym piszesz.
Mieszkanie-masz jakieś dowody na to, że największy wkład mieli w nie Twoi rodzice? Przygotuj ich na to, że będą musieli zeznawać w sądzie.
Pobicie-zapewne nie zrobiłaś obdukcji (?). Masz jakiś świadków pobicia, lub takich, którzy Cię widzieli pobitą? Jeśli tak Oni również będą musieli pokazać się w sądzie i zeznawać. Skoro teściowa była przy sytuacjach w których On stosował przemoc byłaby dobrym świadkiem, tylko pytanie czy będzie chciała zeznawać przeciwko własnemu dziecku.
Dziecko-będzie prawdopodobnie skierowane na badania psychologiczne, psycholog wybada z którym z Was jest bardziej związane emocjonalnie, wyda opinie dla sądu, na jej podstawie (głównie) zostanie orzeczone, które z Was będzie stałym opiekunem dziecka, z którym będzie mieszkało. Skoro masz tak wyglądającą pracę będziesz musiała zapewnić sąd, że znajdziesz opiekę dla dziecka na ten czas.
Jaka jest relacja męża z synem?
Mam 27 lat od 7 lat w mlzenstwie. Mam swoj dom prace i meza ktory poniza od poczatku malzenstwa nie interesuje sie domem liczy wcisz na pomoc moich rodzicow, rodzice kupili mi dom mysleli ze bedzie lepiej tym czasem zaczelo sie picie agresja przychodzenie po nocy do domu, budzenie mnie i bicie. Nikt o tym nie wie choc raz jak chcialam sie rozstac i w drodze do pracy udezyl mnie bylam na policji....kazali mi pomyslec co dalej jednak prosil blagal i wybaczylam. ... boje sie go nie pracuje jest na moim utrzymaniu ja nie mam swojego zdania co mam robic jak sie od tego uwolnic?
Mam 27 lat od 7 lat w mlzenstwie. Mam swoj dom prace i meza ktory poniza od poczatku malzenstwa nie interesuje sie domem liczy wcisz na pomoc moich rodzicow, rodzice kupili mi dom mysleli ze bedzie lepiej tym czasem zaczelo sie picie agresja przychodzenie po nocy do domu, budzenie mnie i bicie. Nikt o tym nie wie choc raz jak chcialam sie rozstac i w drodze do pracy udezyl mnie bylam na policji....kazali mi pomyslec co dalej jednak prosil blagal i wybaczylam. ... boje sie go nie pracuje jest na moim utrzymaniu ja nie mam swojego zdania co mam robic jak sie od tego uwolnic?
1.Niebieska karta.
2.Wtajemniczyć rodzinę.
3.Pójść do adwokata i napisać pozew rozwodowy.
4.Rozwieść się i wykopać małżonka z domu.
5.Wybrać się do psychologa.
6.Ułożyć sobie życie od nowa.
Jaki jest status tego domu, tylko Twój?