Kochać gbura?!? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 54 ]

Temat: Kochać gbura?!?

GBUR

Pomóżcie mili, o radę proszę
czy tak być musi? czy to normalne?
ona codziennie przez niego płacze
chociaż by chciała by mówił - kochanie.
Cokolwiek by się nie wydarzyło
ją za to winą obarcza stale.
I nie wiem jak by mówiła czule,
lub wykrzyczała w wzburzonej złości
żaden argument - nie dociera,
wciąż jej powtarza, że to głupoty,
że "znowu zaczyna",
a o poważnych z nim tematach
to już w ogóle nie ma mowy
zaraz zamilcza niczym głaz skalny,
czułym zaś się staje gdy noc się zbliża.
Czuje się niczym niewolnica
znosi humory jego i złości,
ciągle powtarza - ja jestem winna.
Chociaż go darzy uczuciem szczerym
bunt w jej serduszku miłość wypiera,
coraz smutniejsze jej oczy krzyczą
ja już naprawdę nie daję rady!
Mam tego dość do jasnej ch...ry!!

Wszystko ma swój kres i finał,
przecież ten smutek i tak pozostanie
niechaj ten gbur już ją omija,
niech od niej więcej już nic nie dostanie!    (K)

Tak pokrótce przedstawiają się moje emocje w chwili obecnej... mam już serdecznie dość gbura! Przecież nie mogę ciągle "to ja o wszystko walczyć" i za przeproszeniem by nie urazić trzymać paluszka w 4-ech literach.... bo wszystko jest wg. niego be i niedobre, tylko on cacy... i nie działają już na mnie teksty... jeśli kochasz to to czy tamto..  :-((
I jak mam postępować? Nie umiem być... okrutna..   Beznadzieja...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kochać gbura?!?

Dlaczego z nim jesteś??

3

Odp: Kochać gbura?!?

Bo jestem NAIWNA i łatwowierna... bo wierzyłam wbrew logice, że ...  ale to wszystko dzieje się tylko w bajkach:-( zaślepiło mnie uczucie DAWANIA..  ale już nie chcę tylko dawać.. chcę mieć tylko spokojną duszę..   i nie chcę się łudzić..
Nie znajduję wytłumaczenia...

"Marzyciele topią się w swoich marzeniach"

4

Odp: Kochać gbura?!?
ja_roma napisał/a:

Bo jestem NAIWNA i łatwowierna... bo wierzyłam wbrew logice, że ...  ale to wszystko dzieje się tylko w bajkach:-( zaślepiło mnie uczucie DAWANIA..  ale już nie chcę tylko dawać.. chcę mieć tylko spokojną duszę..   i nie chcę się łudzić..
Nie znajduję wytłumaczenia...

"Marzyciele topią się w swoich marzeniach"

A o czym marzysz..?

5

Odp: Kochać gbura?!?

Marzenia..

Tak bardzo bym chciała..

Tak bardzo bym chciała
żebym zmienić umiała
mój niepokój i strach
w płomienną nadzieję...
tak bardzo bym chciała
bym zaufać umiała
na wszystkie lata
i tak bezgranicznie...
czy lepiej by było
gdybym potrafiła
karty swe odkryła
w przyszłość jaśniej patrzyła
miłość zawsze by lśniła
nie było by łez...?   

spokój i pewność, że ktoś obok zawsze będzie gdy będzie ci źle..
szczerość, zrozumienie i wszystko nie straszne gdy masz w kimś "zwykłe" oparcie.. 
prawda, że głupie i naiwne?

6

Odp: Kochać gbura?!?
ja_roma napisał/a:

Marzenia..

Tak bardzo bym chciała..

Tak bardzo bym chciała
żebym zmienić umiała
mój niepokój i strach
w płomienną nadzieję...
tak bardzo bym chciała
bym zaufać umiała
na wszystkie lata
i tak bezgranicznie...
czy lepiej by było
gdybym potrafiła
karty swe odkryła
w przyszłość jaśniej patrzyła
miłość zawsze by lśniła
nie było by łez...?   

spokój i pewność, że ktoś obok zawsze będzie gdy będzie ci źle..
szczerość, zrozumienie i wszystko nie straszne gdy masz w kimś "zwykłe" oparcie.. 
prawda, że głupie i naiwne?

Rozbrajające... smile

7

Odp: Kochać gbura?!?

To nie jest głupie I naiwne, to jest normalne. Jeśli już wiesz, w czym tkwi proble, to dlaczego jeszcze z nim jesteś?

8

Odp: Kochać gbura?!?

rzuć go-moja rada

9

Odp: Kochać gbura?!?
ja_roma napisał/a:

spokój i pewność, że ktoś obok zawsze będzie gdy będzie ci źle..
szczerość, zrozumienie i wszystko nie straszne gdy masz w kimś "zwykłe" oparcie.. 
prawda, że głupie i naiwne?

Mimo własnych obecnych przejść i zdruzgotanej psychiki - wciąż w to wierzę. Wierzę, że jest gdzieś jakaś kobieta, która też tego za "głupie i naiwne" nie uważa...
Bo to podstawa wszystkiego.

10

Odp: Kochać gbura?!?

Roma... czas odejść.
Taki "wampir energetyczny" potrafi wyssać całą energię z człowieka... nawet jeśli masz jej niespożyte zasoby, czasem po prostu już się nie da, a czasem po prostu nie warto...

11

Odp: Kochać gbura?!?

Wiem, nic na siłę! Jestem zdołowana
a on się wcale nic a nic nie przejmuje. Obrażony, że stawiam się i jest nie po jego myśli... jest taki pewien, że jest pępkiem świata albo udaje wariata. Kiedyś mu powiedziałam, "abyś się nie zdziwił".. ech z nim nawet nie idzie porozmawiać.. nigdy nie mówił o swoich marzeniach o planach..  niczego nie jestem pewna, niczego. Kiedyś tylko gdy go przycisnęłam do muru.. dlaczego mi nie ufa.. stwierdził, że nie lubi mówić o uczuciach (jedno drugiemu przeczy bo na zwykłe przytulenie nie potrzeba słów, zresztą też nie miałam co liczyć) skoro nie chce głośno mówić to niech czynem okaże prawda? Często więc siedzimy niczym dwa mruki.. w ciszy i każdy pewnie o czymś innym myślał..  "O czym teraz myślisz.. pytam a on ..  o niczym..   patrzę na film" zgroza!  Poddaję się, dłużej tego nie pociągnę.... Czasami samotność przynosi więcej korzyści..


(Nikt nie jest idealny, ja też nie.. ale dla kochanej osoby dajesz wszystko, starasz się)

Dziękuję za wsparcie.. ja wiem, że w życiu właśnie te cechy o których tak cichutko wspomniałam są.. bardzo ważne. Inaczej zdradziłabym samą siebie.

12

Odp: Kochać gbura?!?

roma - nie dołuj się, bo nie warto -warto poczekać na takiego faceta, który biorąc daję wiele od siebie... są tacy, naprawdę smile

13

Odp: Kochać gbura?!?

Mój chłopak na początku też był trochę taki "ciężki" ale udowodniłam mu że takim zachowaniem nic nie zdziała, miałam ogromny wpływ na niego i teraz w związku jest cudownie. Myślę że niektóre cechy w charakterze można zmienić tylko jak się tego bardzo chce.

14

Odp: Kochać gbura?!?
ja_roma napisał/a:

Marzenia..

Tak bardzo bym chciała..

Tak bardzo bym chciała
żebym zmienić umiała
mój niepokój i strach
w płomienną nadzieję...
tak bardzo bym chciała
bym zaufać umiała
na wszystkie lata
i tak bezgranicznie...
czy lepiej by było
gdybym potrafiła
karty swe odkryła
w przyszłość jaśniej patrzyła
miłość zawsze by lśniła
nie było by łez...?   

spokój i pewność, że ktoś obok zawsze będzie gdy będzie ci źle..
szczerość, zrozumienie i wszystko nie straszne gdy masz w kimś "zwykłe" oparcie.. 
prawda, że głupie i naiwne?

Nawet nie wiesz jak świetnie Cię rozumiem..

15 Ostatnio edytowany przez mmmarysia (2014-05-09 19:20:03)

Odp: Kochać gbura?!?
ala674319 napisał/a:

Mój chłopak na początku też był trochę taki "ciężki" ale udowodniłam mu że takim zachowaniem nic nie zdziała, miałam ogromny wpływ na niego i teraz w związku jest cudownie. Myślę że niektóre cechy w charakterze można zmienić tylko jak się tego bardzo chce.

Kochana,ludzie muszą sami się chcieć zmienić. Twój chłopak być może jest przypadkiem jednym na milion,niestety bo i szkoda.
Myślę,że autorka już próbowała zmieniać i wpływać w jakimś stopniu na zachowanie owego gbura,ale cóż..pewnych rzeczy po prostu nie da się zmienić, nauczyć kogoś,pomóc mu wyzbyć,nie da się zmienić kogoś na siłę! Niektóre rzeczy wynosi się z domu ,autorka jest bardzo uczuciowa i wrażliwa a facet no przepraszam ale zwykły to zwykły cieć ,wieśniak (i to nie ma nic wspólnego z osobą ze wsi czy która mieszka na wsi smile ) po prostu to buc,burak bez kija nie podchodź.. sad

16

Odp: Kochać gbura?!?

Kochana to straszne dla mnie, ale Twój tekst mnie zaszokował, bo dokładnie opisał mój związek! Też tak czuję, choć nie potrafię tego tak pięknie opisać! Wstyd mi, ale mój związek to dopiero dowód naiwności! Jestem z facetem 14 lat i nadal mimo iż 4 lata temu kupiłam mieszkanie do remontu (pod jego namową) dalej mieszkamy osobno, ze swoimi rodzicami (którzy też mają tego dość - i się im nie dziwię), po zaręczynach jesteśmy też 14 lat i nic. Z mojej perspektywy nie potrafię doradzić Ci, co masz konkretnie zrobić! z własnego doświadczenia widzę, że czekanie na cud raczej cudem się nie stanie! Choć świetne rozumiem Twoje wątpliwości, bo jak się kocha to wiele się wybacza i cienka jest ta nić granicy! Mój facet kłamał i oszukiwał, przetrwałam nawet teksty o domniemanym romansie a on zamiast mi coś udowodnić zrobił się  jeszcze gorszy! widzi tylko siebie i na wszystko ma wytłumaczenie, by bronić swojego zadka! A ja durna płaczę, nie śpię i czekam na cud, który pewie nie nastąpi! żeby podsumować moją bieganinę myśli powiem tak: czekałam na niego 10 lat  + 4 od kupna mieszkania, co prawda remontowanego od podstaw, ale wiecie czym to się skończyło? Mój facet ma na wszystko czas i z niczym się nie spieszy, zawsze chciałam mieć dzieci i na moją 30 postanowiliśmy mieć pierwsze dziecko a rzeczywistość wygląda tak: mam obecnie 34 lata, mieszkam z rodzicami, remont dalej się robi a dziś facet stwierdził, że dzieci nie ma bo ja tego nie chcę! A moje tłumaczenie ,że potrzebuję poczucia stabilności i bezpieczeństwa spełzło na niczym! I tu nie chodzi o jego ojcostwo tylko o go, że koledzy w kolejnej dorywczej pracy się narywają.  i Wiesz co? zaczynam myśleć, że zmarnowałam swoje życie. mam stałą pracę i się po drodze sama wykształciłam, ale jestem samotna, nie mam swojej własnej rodziny (męża i dzieci) i żyję w ciągłym zawieszeniu od ciągłej obiecywanki do nowej obiecywanki  a ja drepczę w miejscu i nie potrafię powiedzieć dość! bo boję się samotności! Sama często pukam się w głowę, co wyprawiam, bo jestem niezależna finansowo, ale kiedyś pokochałam i cały czas miałam nadzieję, choć widzę, że jest coraz gorzej! To jest naiwność!!!!!!! jak mam się ogarnąć i zacząć od nowa?

17

Odp: Kochać gbura?!?

kaktus5, moim zdaniem w końcu zacząć myśleć o sobie, swoim życiu I swoich potrzebach. Nie musisz od razu brać rozwodu, ale wynajmij mieszkanie I wyprowadź się od rodziców, zacznij żyć na własną rękę I daj sobie odrobinę szczęścia. Może taka separacja będzie dla niego jak kubeł zimnej wody I coś się zmieni, choc szczerze w to wątpię.

18

Odp: Kochać gbura?!?

Masz rację i dobrze o tym wiem, choć sama nie rozumiem czemu tak głupio postępuję. I zdaję sobie sprawę, że ten kubeł nic nie da i chyba sobie na głowę powinnam go wylać!!!!!! muszę się w końcu ogarnąć i zrobić porządek z własnym życiem.

19

Odp: Kochać gbura?!?

Lepiej jest radzić niż przeżywać  niestety... ja Cię rozumiem..   to wcale nie jest tak jak nazwałaś "głupota" ..  to raczej miłość szczera, oddanie bezwzględne bez fałszu... mówią  stereotypy ale my to mamy... odpowiedzialność za słowa i czyny. Ja inaczej nie umiem..  i Ty pewnie też nie. Dajemy się  manipulować..  Boże przecież ja to wszystko wiem..  Mam taką naturę, że nade wszystko stawiam drugiego człowieka i myślę co ten ktoś przeżywałby gdybym to ja zraniła..  tego  czego i ja bym  nigdy nie chciała przeżywać, tak samo i ja nie chcę być raniona..  piszę zawile prawda? Ranią a ja uparcie wierzę..   nie mogę się przełamać.  Trzymam za Ciebie kciuki!

Myślę, że do każdej decyzji życiowej człowiek musi "dojrzeć"..  inaczej nie zrozumie.
Ja znalazłam dla siebie sposób na gorycz dnia, dlatego czasami coś napiszę gdy jest mi źle.

kaktus5 dla Ciebie dedykuję i pozdrawiam..

"Wśród pustki bezgwiezdnej nocy..."

Wśród pustki bezgwiezdnej nocy
słyszę jak pada deszcz,
bezbarwne krople nieba
ze smutkiem wdzierają się w sen..

Mój nastrój znowu się zmieszał
uczucie rozdziera wiatr,
katując zbolałe wciąż serce
sięgając samego dna...    (K)

20

Odp: Kochać gbura?!?

Pięknie piszesz!!!!!! Też chciałabym umieć tak wyrażać słowami uczucia i emocje, które w głębi serducha siedzą! Gratuluję talentu i dziękuję za dedykację! To co napisałaś nie jest zawiłe, ale masz rację człowiek czeka, płacze, ma nadzieję aż w końcu otwierają się oczy! Nie myśli się o sobie a o tej drugiej osobie,choć często dostaje się po głowie. Również trzymam za Ciebie kciuki!

21

Odp: Kochać gbura?!?

Roma-zastanów się co odpowiedzialabyś swojej przyjciółce na pytanie  -Kochać gbura?

22

Odp: Kochać gbura?!?

Na śląsku się mówi: "niechby pił, niechby bił, BYLE BYŁ:"  wink
SERCE czy ROZUM?
No ale można ubrać swój stan w piękne słowa i wtedy TO będzie "takie romantyczne" i... ZAMYKAĆ tym usta budzącego się rozumu wink

23

Odp: Kochać gbura?!?
renatafbm napisał/a:

Roma-zastanów się co odpowiedzialabyś swojej przyjciółce na pytanie  -Kochać gbura?

Doradziłabym..  to wiem na pewno.. 
-nie poświęcaj się dla kogoś kto nie rozumie innego człowieka,
-nie pozwól zamykać się w sobie,
-nie pozwól zniszczyć marzeń,
-nie pozwól by ktoś pragnienia wyśmiewał,
-nie pozwól... nie pozwól...
bo gbur ma w sobie tylko skamieniałe uczucia...

może i niesprawiedliwie ranię  teraz takiego człowieka ale każdy ma jedno życie, które tak szybko ucieka... i boję się, że zapomnę czym jest szczery, beztroski śmiech..

24

Odp: Kochać gbura?!?

Bo jesteś masochistką? Ułożyłaś nawet wiersz na cześć siebie o tym jak cierpisz. Każdy normalny spieprza od takiej osoby albo zostaje bo... tak, zgadłaś, bo jest masochistą.

25

Odp: Kochać gbura?!?
czarnyaniol777 napisał/a:

Bo jesteś masochistką? Ułożyłaś nawet wiersz na cześć siebie o tym jak cierpisz. Każdy normalny spieprza od takiej osoby albo zostaje bo... tak, zgadłaś, bo jest masochistą.

Myślę, że nie masz racji... masochista bowiem z każdego rodzaju zadanego bólu (cielesnego, psychicznego itp.) czerpie przyjemności.. bo chce, a ja NIE CHCĘ!! buntuję się i chcę zmienić istniejący stan.. mówię DOŚĆ!!
Szkoda, że nie wczytałaś się w mój bunt...
 
Dziś, dziś choć ciężko ale jest lepiej.. poradziłam sobie.. wybrałam inny cel..  JA:-)
Malutkimi kroczkami i bez gbura.

26

Odp: Kochać gbura?!?

Dziękuję za rady i były słuszne! Mimo upływu tygodni nic się nie zmieniło! Obiecywanie, rozmowy były a efekty zerowe! Jak dalej żyć! Przegrałam z butelkami piwa!!!!!

27

Odp: Kochać gbura?!?

posty przeniesione:

ja_roma napisał/a:

Moje całe życie to tzw. "bieg pod górkę" łatwo nie było choć się nie skarżyłam..  sama wychowałam syna (dziś już dorosłego) i nigdy nie musiałam się za niego wstydzić a wręcz odwrotnie...  edukacja i zachowanie z pochwałami.  Gdy syn osiągnął pełnoletność ja dopiero pomyślałam o sobie..  no może pomógł mi przypadek. Zmarła moja przyjaciółka a ja po prawie roku jej odejścia "skumałam" się z jej mężem a już wdowcem...  (dodam, że to raczej przystałam na jego zabiegi) i tak ponad 8 lat jesteśmy razem bez formalnego związku..  Przeprowadził się do mnie i syna .. Syn mieszka razem ze mną choć był okres roczny gdzie przebywał poza domem z racji wykonywania pracy.. 
Dodać koniecznie muszę, że mieszkanie to kupiliśmy JA  i SYN  i oboje spłacamy hipotekę.
Od jakiegoś czasu zaczęły się słowne utarczki, że syn powinien opuścić mieszkanie i  mieszkać osobno..  na dodatek mojemu partnerowi dosłownie wszystko przeszkadza co tylko jest związane z synem.. :-((
Przeszkadza mu nawet to, że syn mnie przytuli.
Nie chcę wybielać syna... ale to spokojny "chłop" i chociaż ma prawie dwa metry potrafi się koło siebie ogarnąć..  gotować obiady czy zrobić najzwyklejsze pranie.. 
Jestem rozdarta. I po ostatniej karczemnej awanturze..  zażądałam od partnera by oddał klucze od mieszkania.. 
Jest mi ciężko..
Chciałabym po prostu aby wróciła normalność a nade wszystko spokój.

Istotka6 napisał/a:

Masz wspaniałego syna, gratuluję smile
Szczytem bezczelności jest zasugerowanie przez partnera by syn opuścił mieszkanie, tym bardziej że pewnie wie jak sprawa z jego kupnem wyglądała...
Myślę, że partner może być zazdrosny o relacje jakie łączą Cię z synem,,mogę zrozumieć, że chciałby pewnie żebyście mieszkali tylko we dwoje, ale to w takim razie niech załatwi mieszkanie Twojemu synowi, niech np opłaca mieszkanie
Może partner na Twojego syna za "mamisynka" i to go wkurza, co nie jest jakimś usprawiedliwieniem...
Jak partner się zachowal po tym jak kazałaś oddać klucze?
Jak długo już nie mieszka z Wami?

Wielokropek napisał/a:

O jakiej normalności myślisz? Kilka lat temu uważałaś go za gbura i

(...) Dziś, dziś choć ciężko ale jest lepiej.. poradziłam sobie.. wybrałam inny cel..  JA:-)
Malutkimi kroczkami i bez gbura.

28 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2019-11-03 20:03:51)

Odp: Kochać gbura?!?

Roma odpowiem na Twój problem dotyczący mieszkania tu, bo tu powinnaś kontyuować wątek zgodnie z regulaminem.
Jakie zarzuty wobec syna ma Twój partner?
Mówisz że razem z synem wzięliście kredyt i go spłacacie tak? to partner przyszedł do WAS mieszkać, był świadomy że mieszkasz z synem, to Wasze mieszkanie w którym Twój facet jest tak naprawdę gościem , więc to Ty ustalasz reguły. Nie ma prawa z niego wyrzucać. Czy Ty stanowczo ustaliłaś granicę i uzmysłowiłaś facetowi, że mieszkanie należy również do Twojego syna i on będzie tam mieszkał? Wyznaczyłaś granicę? Czeka Was poważna rozmowa. Powiedz coś więcej o Waszym codziennym życiu, przytocz jakieś historie żebyśmy mogli się więcej dowiedzieć, o co tak naprawdę chodzi.

29

Odp: Kochać gbura?!?

Dodać koniecznie muszę, że mieszkanie to kupiliśmy JA  i SYN  i oboje spłacamy hipotekę.
Od jakiegoś czasu zaczęły się słowne utarczki, że syn powinien opuścić mieszkanie

Nie ma co, ma typ tupet...

30

Odp: Kochać gbura?!?

Syn ma prawo przebywać w mieszkaniu.
Prędzej bym pogoniła partnera, który nie dość, że jest, jak to określiłaś, gburem, to jeszcze szarogęsi się w mieszkaniu Twoim i Twojego syna.

Nie powinnaś mu na to pozwolić, absolutnie.

31 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-03 20:24:05)

Odp: Kochać gbura?!?

chomik9911  dziękuję za odzew i przypomnienie Regulaminu..
Partnerowi przeszkadzało dosłownie wszystko...  źle ustawione buty, pozostawiona rano nieumyta szklanka,  że siedzi w swoim pokoju, że wyszedł i go nie ma to na pewno się "szlaja", że nie ma dziewczyny ..  że śpi że  i że... 
najwięcej jednak, że jak to się wyrażał..  "stary byk" (syn ma 27 lat) a jeszcze z mamusią mieszka.. 
Oczywiście, że WIEDZIAŁ, że MY bierzemy kredyty..   sam z nami do Notariusza jeździł..  widział..  nigdy złotówki na ten kredyt nie dawał!!!

Cyngli Mimo siwych włosów wciąż jestem naiwna..  wierzę uparcie w dobro i człowieczeństwo..  dawałam się zbyt łatwo manipulować.. teraz gorzko za to płacę.  Ale facet już  wyszedł z naszego życia..  nade wszystko z naszego mieszkania, choć prosi o wybaczenie, mami? powiedziałam, że nie wiem czy wart jest dalszej mojej uwagi...

32

Odp: Kochać gbura?!?

Droga Romo.. można się łudzić że 18 latek się zmieni, ale nie dorosły facet.. prosi o wybaczenie i próbuje się od nowa wkupić w Twoje łaski, będzie zapewne też to robił w stosunku do Twojego syna, może zaproponuje mu jakiś wspólny wypad, może zacznie go chwalić, wszystko to zacznie robić żeby zapunktować u Ciebie.  Jak wróci do Twojego mieszkania to przez chwilę będzie spokój, ale temat Twojego syna wróci.

33 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-11-03 20:32:58)

Odp: Kochać gbura?!?
ja_roma napisał/a:

(...) powiedziałam, że nie wiem czy wart jest dalszej mojej uwagi...

Po tylu dowodach dalej się łudzisz? To już nie błąd, to decyzja.

34

Odp: Kochać gbura?!?

Nie wiem  czy dam sobie ze sobą radę..  przecież gdybym sama komuś doradzała to też bym KATEGORYCZNIE broniła krzywdzonych..  Jedno jest pewne!!  Przenigdy nie pozwolę aby ktoś krzywdził moje dziecko!  Musi we mnie zrodzić się bunt!!  Skąd wezmę siły... 
Macie rację...   ten typ NIGDY się nie zmieni..

35

Odp: Kochać gbura?!?

Nie musi się w Tobie zrodzić bunt. Może. To istotna różnica.


Skąd weźmiesz siły? Jeśli się zdecydujesz, to z zaniechania blokowania nieprzyjemnych emocji.

36

Odp: Kochać gbura?!?

Roma po co w takim razie jesteś z takim mężczyzną? Nie szkoda Ci życia? relacji z synem? Poradzisz sobie, to nie jest partner..

37

Odp: Kochać gbura?!?
ja_roma napisał/a:

 
najwięcej jednak, że jak to się wyrażał..  "stary byk" (syn ma 27 lat) a jeszcze z mamusią mieszka...

A on niby lepszy?! Jeszcze starszy i przychodzi na cudze, wprasza się do czyjegoś mieszkania! Dlaczego nie ma swojego mieszkania, taki stary grzyb?

38

Odp: Kochać gbura?!?

Jak partner chce być z Tobą ,to może zostaw to mieszkanie synowi i wprowadź się do niego?

39

Odp: Kochać gbura?!?

1. Zostaw mieszkanie synowi i wprowadz sie do mieszkania partnera
2. Niech partner splaci w calosci Twojego syna

Nie wierze, ze stary byk nie ma wlasnego mieszkania lub nie ma pieniedzy aby wykupic polowe skoro wypomina to 27 latkowi.


Kwestie sensu zwiazku pozostawie bez wiekszego komentarza. Zwroce ttlko uwage, ze fagas juz zaczal krzywdzic Twojego syna a Ty nie robilas nic.

40

Odp: Kochać gbura?!?

Tutaj dalsza część historii Autorki:

ja_roma napisał/a:

11 lat "burzliwego" związku i w końcu odważyłam się powiedzieć.. dość!!  trwam w tym postanowieniu dopiero od dwóch tygodni.. i jestem na etapie mieszanych uczuć od płaczu, bólu, tęsknoty aż  do złości...  muszę dać radę!!
Zanim zostaliśmy tzw. parą znałam go długo przedtem..  uczynny, grzeczny, przystojny zawsze czysty i pachnący..  los chciał, że został wdowcem.. a ja samotna..
Prosił, namawiał, obiecywał.. że razem będzie nam żyć o wiele łatwiej. Tak czy siak  zostaliśmy parą a po roku zamieszkał u mnie w moim mieszkaniu.. Zadurzyłam się w nim bez pamięci (może zbyt długo wiodłam samotne życie a on obudził we mnie takie uczucie)..  Ale mój "pan" okazał się nie tylko "imprezowiczem" ale i nie stronił od alkoholu ponadto miewał "romansiki" nie koniecznie ze mną... coraz częściej przyłapywałam go na kłamstwach.. nie wiem dlaczego ale zawsze "dawałam się urobić" na jego stronę :-(( wybaczałam enty razy  ..   za każdym razem obiecywał poprawę, że skończy z piciem, że będzie normalnie..  Nigdy na mnie nie podniósł ręki ale "dręczenie" psychiczne były na porządku dziennym..  od zwykłych spraw typu:  ciągle na szaro się ubierasz.. źle się u fryzjera obcięłaś..   co to za kolor Twoich włosów?!!  za dużo nałożyłaś mi ziemniaków!   za dużo sosu!!  po  co, na co!! Twoja rodzina jest taka owaka.. nic nie muszę robić bo tutaj jestem "tylko gościem".. wszystko źle!! źle!! źle!! Zimą bywało jako tako  lecz kiedy tylko nadchodziły cieplejsze wiosenne dni "pan" wyruszał na łono natury  na działkę a tam wiadomo.. hulaj dusza no i do oporu można pić..  Mogłam  dzwonić  enty razy i albo "nie mógł" albo spał..  głupie tłumaczenia, przecież nawet po czasie po prostu można przecież oddzwonić.. ale gdy poczuł się tam źle, był chory to szybko do mnie dzwonił by go ratować..  Wezwałam karetkę, zabrali do szpitala i tam tylko wstydu się najadłam..  Lekarka krótko oznajmiła.. choroba alkoholowa.. Dostał skierowanie do psychiatrii ale nie poszedł..  przecież "on nie jest żaden alkoholik"!!  Postawiłam ultimatum .. albo się leczysz z nałogu albo koniec!!  Owszem poszedł..  poszłam z nim a cóż  po kilku razach wrócił szczęśliwy, bo pani terapeuta niby stwierdziła, że nie jest uzależniony i nie ma żadnej potrzeby by na wizyty przychodził..  kłamca!!  A przecież pił i to coraz więcej..  nawet gdy tylko rano oczy ze snu otworzył..  Chyba tylko dlatego aby mnie trochę uśpić ograniczał się ..  znowu wybaczyłam.  Czułam się bezsilna..  nie potrafiłam wyjść z tego marazmu.. jestem na siebie zła!!
Dwa tygodnie temu też pojechał na działkę..   obrażony na mnie..  dobrze, że wieczorem była u mnie z wizytą siostra,   zasłabłam i siostra zadzwoniła do "obrażonego" ale ten oczywiście telefonu nie odebrał...  zadzwonił na drugi dzień wieczorem z zapytaniem czy może przyjechać do domu..  powiedziałam NIE  i NIE CHCĘ CIĘ TU WIĘCEJ WIDZIEĆ!!  Dzwoni...  nachodzi...  obiecuje..  przysięga..  róże od niego wyrzuciłam do kosza..  Ciężko mi okropnie choć wiem, że dobrze w końcu zrobiłam..  Jutro mam wizytę u terapeutki..  muszę stanąć na nogi!!
Przepraszam, że tak chaotycznie swoje przeżycia opisałam..  musiałam  w końcu z siebie to wykrzyczeć..  choć to maleńka cząstka tego czego doświadczałam..

41

Odp: Kochać gbura?!?

Dziękuję IsaBella77 :-))  jestem jak ten "przejrzały" owoc, który zbyt długo dojrzewał aby cokolwiek zrozumieć..

42

Odp: Kochać gbura?!?

Nie, dojrzewałaś tyle czasu, ile potrzebowałaś, żeby dojrzeć.

43

Odp: Kochać gbura?!?

Nigdy bym nie przypuszczała, że będzie aż tak trudno.. :-(( ale TRWAM  w swojej decyzji i pomimo wewnętrznej huśtawki oraz "bombardowania" przez "skrzywdzonego" telefonu .. nie dam się złamać..!! Pomaga mi terapeutka i mam wyznaczoną wizytę u lekarza..  Terapeutka stwierdziła, że wizyta u lekarza jest konieczna.. Mam lęki i zarywane noce..  boję się wychodzić z domu.. jak to długo jeszcze będzie trwać :-((  kiedy ten człowiek zrozumie, że to już jest KONIEC ..  ??
Żałuję bardzo wszystkich straconych lat..  żałuję bardzo, że nie potrafię "nienawidzić" , może wtedy byłoby mi lżej... 
..  wypruta jestem z każdej emocji...

44

Odp: Kochać gbura?!?
ja_roma napisał/a:

(...) pomimo (...) "bombardowania" przez "skrzywdzonego" telefonu (...)

Można zablokować numer "skrzywdzonego". smile

45

Odp: Kochać gbura?!?

Wielokropek :-))

do lipca 2022 roku jestem "podpięta" w Play do jego komórki jako tzw. "dwupak"..  umowa jest na jego nazwisko.. :-((  faktury przychodzą na moją pocztę elektroniczną oraz jego komórkę..  płacimy po połowie..

Zabrał wszystkie swoje rzeczy ..  nawet niektóre od niego prezenty,  choćby rower, który sprezentował mi na urodziny podajże z 5 lat temu..  zabrał TV (niestety stary już był ale "jego") ..  kupiłam sobie nowy .. 
W prezencie też swego czasu kupił mi laptopa (4 lata wstecz).. chciał od razu mi go zabrać gdy zjawił się po rzeczy, ale nie dałam...  powiedziałam, że w nim są wszystkie moje  osobiste dokumenty i albo się dogadamy albo mi go zostawi... Owszem zostawił ale dziś pewnie sobie o nim przypomniał bo zażądał jego zwrotu.. 
Jestem zdenerwowana...

46

Odp: Kochać gbura?!?

Jak dał Ci laptopa w prezencie, to jest to twój laptop.

Nie oddawaj.

Jak mu żal, to trzeba było nie kupować laptopa, albo dając prezent powiedzieć "to jest mój laptop, możesz go używać dokąd jesteśmy razem".

47

Odp: Kochać gbura?!?

Gary
owszem dał w prezencie na moje urodziny...  sad(

nawet w snach bym nie przypuszczała, że jest aż takim KONUSEM.. 
gdybym była mściwa..  to też zażądałabym "spłaty" roku czasu zanim cokolwiek do życia mi dodawał...  zażądałabym co najmniej 10 lat "mojej harówki" corocznej na jego działce.. jestem w szoku..

poszperałam sobie w necie jak takie "prezentowe" darowizny wyglądają po rozstaniu prawnie.. 
wiem, że jest w posiadaniu faktury za zakup laptopa (zresztą razem go wybieraliśmy)..  a skoro ma dokumenty..  nie jest to dla mnie dobra wiadomość..

Muszę się otrząsnąć...

48

Odp: Kochać gbura?!?

Z tym laptopem to juz czysta zlosliwosc. Po 4 latach to on nawet niewiele jest wart. Prezent to prezent a nie pożyczka. Zachowania świadczące o kompletnym braku klasy. Żeby to była jakaś rodowa pamiątka, pierścionek po babci to bym zrozumiała.

49

Odp: Kochać gbura?!?

aniuu1

Pewnie jest na mnie "wściekły" bo nie chcę WYBACZYĆ, nie chcę się z nim spotykać..  ale ile można wybaczać 100 razy..  200 ??  powiedziałam, że już mu NIE WIERZĘ I NIE UFAM..  chciałam rozstać się z kulturą..  widocznie się nie da.. -((
Nie robiłam żadnych podchodów gdy inne "prezenty" zabierał..
Jak myślisz??   może to dobry pomysł aby informatyk ten nieszczęsny laptop "wycenił" ??
Skoro aż tak chce  za te nasze wspólne lata - docenić -((
Zawsze byłam "uległa"..

50

Odp: Kochać gbura?!?

Myślę, że jak nie musisz, to się z nim nie spotykaj i nie kontaktuj. Laptop był prezentem i go zatrzymujesz. Koniec. A jak chce się tak rozliczać to musiałabyś i inne rzeczy rozliczyć.

51

Odp: Kochać gbura?!?
ja_roma napisał/a:

Gary
owszem dał w prezencie na moje urodziny...  sad(

Zachowaj laptopa. Nie oddawaj.

Powiedz "Laptop i wszystko co mi dałeś jest moje. Nic nie oddaję."

On powie, że pójdzie do sądu? Wątpię...
Jak postraszy sądem, to powiedz, że jeszcze nie zapłacił za pracę na działce -- policz po 50zł/godzinę.


nawet w snach bym nie przypuszczała, że jest aż takim KONUSEM..

Jak to dobrze, że nie jest twoim mężem.
Szkoda tylko, że tak ulegasz.


gdybym była mściwa..  to też zażądałabym "spłaty" roku czasu zanim cokolwiek do życia mi dodawał...  zażądałabym co najmniej 10 lat "mojej harówki" corocznej na jego działce.. jestem w szoku..

Nie bądź mściwa, ale też nie bądź "chłopcem do bicia". Nie oddawaj.



poszperałam sobie w necie jak takie "prezentowe" darowizny wyglądają po rozstaniu prawnie.. 
wiem, że jest w posiadaniu faktury za zakup laptopa (zresztą razem go wybieraliśmy)..  a skoro ma dokumenty..  nie jest to dla mnie dobra wiadomość..

Ojej... i będzie szedł do adwokata? Składał pozew?

52

Odp: Kochać gbura?!?

To preteksty, by mieć z Tobą kontakt. Powiedz mu, że nie chcesz mieć już z nim absolutnie żadnego kontaktu, że ma się do Ciebie nie zbliżać, nie dzwonić i że jesteście rozliczeni koniec kropka.  Zablokuj jego numer, bo on wie, że jesteś uczciwa i wrażliwa i się odgrywa na Tobie.

53

Odp: Kochać gbura?!?

Wczoraj  ODDAŁAM mu laptopa i poczułam spokój wewnętrzny...  uff   :-))
Tak poradziła mi moja terapeutka, oddać dla świętego spokoju i niech go sobie wsadzi w d.. he he a ja mam już SWOJEGO, nowiutkiego..  i na "swojej" nówce teraz pracuję.
Cieszę się, bo już jutro wylatuję do siostry na Wyspy..  odsapnę.
Już nie jest mi tak bardzo ciężko..  każdego dnia czuję się coraz lepiej... 
Dziękuję Wam kochani za wsparcie, dobre słowo i zrozumienie:-)
Pozdrawiam serdecznie.

54

Odp: Kochać gbura?!?

No i super big_smile  Udanego wypoczynku !!

Posty [ 54 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024