Właśnie usłyszałam to powiedzenie i w 100% się z nim zgadzam.
Gadanie o seksie w zasadzie mija się z celem.
Czujesz, że sexu potrzebujesz, organizm Ci podpowiada, że chcesz - to zrób to byle odpowiedzialnie.
Temat dobry na pogaduchy jak każdy inny. ![]()
To jest teza, a o czym mamy dyskutować? ![]()
Olinko, sam temat wątku, no co tu dużo mówić... zgadzam się z nim w 500% ![]()
Tylko tak na dobrą sprawę, po co ten wątek powstał w takim razie? ![]()
Coś brakuje mi w tym logiki ![]()
Trzeba mieć jeszcze z kim... ![]()
Uprawia to się trawkę na parapecie.
7 2014-05-06 11:14:18 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-05-06 11:24:03)
A ja uważam, że o seksie należy rozmawiać!
Po pierwsze seks to nie tabu i nie zamierzam owijać w bawełnę jeżeli będąc z koleżanką na zakupach zobaczę reklamę nowego wibratora to nie będę ukradkiem wpychać broszurki do kieszeni tylko jeszcze wezmę dla niej dodatkową ;p
(Pamiętam też taką sytuację jak koleżanka demonstrowała mi pewną pozycję na wielkim misiu
bo coś tam w rozmowie wspomniałam, że nie lubię tej pozycji, bo mi nie wygodnie - gdyby nie gadanie o seksie niedopieszczonych dwudziestolatek nadal bym tej pozycji pewnie nie lubila
)
Nie widzę sensu unikania rozmów o seksie z mężczyznami - po pierwsze: na randkach rozmawia się po to by zrobić rozpoznanie, po drugie: z kolegami rozmawia się po to by nabrać pewnej ogłady i luzu w wypowiedziach żeby potem w sytuacji intymnej nie określać z zażenowaniem penisa jako "TO" ![]()
Poza tym seksem fizycznym karmi się tylko ciało - ja chcę żeby mężczyzna karmił seksem też mój mózg - uwielbiam pikantne rozmowy przez telefon, smsy z podtekstami, ropalanie zmysłów przy użyciu???? słów.
Dlatego ja uważam, że o seksie n a l e ż y rozmawiać, bo to nas różni od zwierząt, że sama kopulacja nie wystarczy ;P
(Poza tym gdybym decydowała się na seks za każdym i z każdym kiedy mi sie "zachce" to omatkoboska!
Całe szczęście, że istnieje taki substytut jak erotyczna rozmowa
Iceni, podpisuję się pod Twoim postem. Rozmowy na tematy dotyczące intymności są bardzo ważne, mało tego, nie wyobrażam sobie, żeby z partnerem omijać je szerokim łukiem. Dorosły, dojrzały człowiek powinien umieć głośno i wprost wyrazić czego oczekuje, co sprawia mu największą przyjemność, a na co się nie godzi. Jeśli ta umiejętność leży w powijakach, to niezwykle często buduje się mur wzajemnego niezrozumienia - doprawdy nie sposób wszystkiego się domyślić.
Jak najbardziej jestem za tym, aby o seksie swobodnie i bez zażenowania rozmawiać także ze znajomymi, to temat jak każdy inny, a do tego niezwykle ważny. Nikt tak nie zrozumie naszego dylematu czy wątpliwości, jak najbliższa przyjaciółka, z kolei mężczyźni pozwalają poznać ich męski punkt widzenia na sprawy, które dla nas mogą wyglądać zupełnie inaczej. Ba, nawet z dzieckiem trzeba umieć o tym dyskutować, oczywiście wszystko w odpowiedni sposób i na miarę jego wieku.
Co prawda drażni mnie wulgarność i prymitywizm niektórych ludzi, za to z osobami na odpowiednim poziomie rozmowa o seksie sprawia mi ogromną przyjemność
.
Hola hola!
O seksie nie należy, a wręcz trzeba rozmawiać!
Właśnie dlatego mamy cholerne społeczeństwo, w którym seks jest tematem tabu!
Przez to mamy duży odsetek młodocianych matek, bo SEKS TO TEMAT TABU!
A żeby ten seks był jeszcze lepszy między partnerami to tym bardziej trzeba o nim rozmawiać!
Powiedziała edukatorka seksualna. Amen.
Jak najbardziej jestem za tym, aby o seksie swobodnie i bez zażenowania rozmawiać także ze znajomymi, to temat jak każdy inny, a do tego niezwykle ważny. Nikt tak nie zrozumie naszego dylematu czy wątpliwości, jak najbliższa przyjaciółka, .
To wy dziewczyny nie rozmawiacie o seksie w toaletach na imprezach i domówkach ?
To wy dziewczyny nie rozmawiacie o seksie w toaletach na imprezach i domówkach ?
A to z rozmową o seksie trzeba się chować w toalecie? ![]()
Flinston napisał/a:A to z rozmową o seksie trzeba się chować w toalecie?
To po co tam chodzicie parami ? i czemu to tak długo trwa ? i zawsze jak wracacie to się głupio uśmiechacie albo chichoczecie.
To po co tam chodzicie parami ? i czemu to tak długo trwa ? i zawsze jak wracacie to się głupio uśmiechacie albo chichoczecie.
Też się nad tym od zawsze zastanawiam. Nie robię tak i straszliwie mnie wnerwia, że inne kobiety tak robią, bo przez to nierzadko muszę czekać w stanowczo zbyt długiej kolejce do damskiej toalety. A jeszcze bardziej wnerwia mnie, jak chcę iść na siusiu i koleżanka mówi "to ja pójdę z tobą"
Jakbym potrzebowała wsparcia...
A kiedy chcę porozmawiać z przyjaciółką o seksie, robię to np. podczas spotkania przy piwie.
14 2014-05-06 15:48:13 Ostatnio edytowany przez ZaubererDE (2014-05-06 15:53:13)
O seksie nie należy, a wręcz trzeba rozmawiać!
Właśnie dlatego mamy cholerne społeczeństwo, w którym seks jest tematem tabu!
Przez to mamy duży odsetek młodocianych matek, bo SEKS TO TEMAT TABU!
Z drugiej strony, tabu powoduje "zaczarowanie" seksu, zwiększa się ciśnienie w społeczeństwie, w telewizji nagi cycek jest bardziej szokujący od głów pękających jak arbuzy i mózgów rozpryskujących się na ścianach ![]()
Dzicy nie mają takich ograniczeń, ich kobiety chodzą prawie nagie, to cycki przestają być takie podniecające, są dla nich czymś powszednim. Seks uprawiają w obecności całej, wielopokoleniowej rodziny, bo wszyscy mieszkają w jednej chałupie.
Co kto lubi.
Aż tak na tabu dotyczące seksu w naszej kulturze nie jestem cięty, właśnie ciekawiej być jednym z niewielu szczerych bezwstydników, pośród masy wystraszonych owieczek, jest większe tarcie ![]()
Kobietka90 napisał/a:O seksie nie należy, a wręcz trzeba rozmawiać!
Właśnie dlatego mamy cholerne społeczeństwo, w którym seks jest tematem tabu!
Przez to mamy duży odsetek młodocianych matek, bo SEKS TO TEMAT TABU!Z drugiej strony, tabu powoduje "zaczarowanie" seksu, zwiększa się ciśnienie w społeczeństwie, w telewizji nagi cycek jest bardziej szokujący od głów pękających jak arbuzy i mózgów rozpryskujących się na ścianach
Dzicy nie mają takich ograniczeń, ich kobiety chodzą prawie nagie, to cycki przestają być takie podniecające, są dla nich czymś powszednim. Seks uprawiają na oczach całej, wielopokoleniowej rodziny, bo wszyscy mieszkają w jednej chałupie. Co kto lubi.
Aż tak na tabu nie jestem cięty, właśnie ciekawiej być jednym z niewielu szczerych bezwstydników, pośród masy wystraszonych owieczek, jest większe tarcie
tu o ideę chodzi.
Skoro w młodym wieku dzieciaki rozpoczynają współżycie to warto o tym rozmawiać, ze istnieją prezerwatywy, tabletki i ogólnie antykoncepcja!
Skoro w młodym wieku dzieciaki rozpoczynają współżycie to warto o tym rozmawiać, ze istnieją prezerwatywy, tabletki i ogólnie antykoncepcja!
To sprawa ich rodziców. Temat powinien być poruszany w domu a nie w szkołach.
Ja rozmawiam o tym i nie widzę powodu, aby robić z tego temat tabu.
I ta toaleta i ukrywanie się z tym jak z przestępstwem...Toż to chore.
Dziedzina życia jak każda inna. Czemu więc nie można o tym swobodnie i w kulturalny sposób rozmawiać?
Myślę że jak na ławce w parku zaczniemy o tym swobodnie rozmawiać to taka babcia albo dziadek zaczną na nas krzywo i dziwnie patrzeć.
A chodzi o to chyba że jesteśmy z tą swobodą troche do tyłu jako społeczeństwo.
Ale co mnie obchodzą, za przeproszeniem, babcia czy dziadek na ławce w parku.
Jeśli nie bluzgam i rozmawiam 'na poziomie' to zamiast podsłuchiwać i jęczeć, powinni zająć się swoimi tematami.
Brr, zapomniał wół jak cielęciem był.
Flinston, no niestety. A takie wątki pogłębiają zacofanie.
Anemonne napisał/a:Flinston napisał/a:A to z rozmową o seksie trzeba się chować w toalecie?
To po co tam chodzicie parami ? i czemu to tak długo trwa ? i zawsze jak wracacie to się głupio uśmiechacie albo chichoczecie.
Wiesz co, ja już dawno wyrosłam z tego wieku, kiedy podczas rozmów (lub po nich) chichocze się lub głupio uśmiecha, bez względu na temat. Tak zachowują się dzieci na poziomie szkoły podstawowej, a nie dorosłe kobiety.
Do toalety nie chadzam parami, a już na pewno nie po to, aby rozmawiać tam o seksie
.
Myślę że za dużo jest seksu wokoło, a za mało intymności.
Dziś o seksie każdy wie więcej, nawet 12 latki już wiedzą co to, tematyka dostępna wszędzie, bo jest net, telefony, gazety, tv. Nie widzę sensu by rozmawiać o seksie samym w sobie, bo pornole to dzieci już oglądają. Natomiast rozmowy o intymności, o uczuciach, o całej otoczce, to jest sensowne.
Kobietka90 napisał/a:Skoro w młodym wieku dzieciaki rozpoczynają współżycie to warto o tym rozmawiać, ze istnieją prezerwatywy, tabletki i ogólnie antykoncepcja!
To sprawa ich rodziców. Temat powinien być poruszany w domu a nie w szkołach.
A co jeżeli w domu nie ma komu z dzieckiem o tym porozmawiać? Jestem zwolennikiem prowadzonej inteligentnie, wrażliwie i z wyczuciem szkolnej edukacji seksualnej.
23 2014-05-06 20:11:46 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-05-06 20:18:17)
Właśnie usłyszałam to powiedzenie i w 100% się z nim zgadzam.
Gadanie o seksie w zasadzie mija się z celem.
Czujesz, że sexu potrzebujesz, organizm Ci podpowiada, że chcesz - to zrób to byle odpowiedzialnie.
Tylko znów trzeba rozróżnić tych co maja partnera od singli. Ci co maja pewnie potrafia porozumiec sie bez słów gdy maja na to ochote. No ale przeciez singiel nie znajdzie nikogo na seks bez odezwania sie, wiec do nich to haslo nie obowiązuje. Spróbuj zaczepic jakas dziewczyne i dac znac, ze masz ochote na seks ale nie odzywajac sie - dostanie po ryju gwarantowane.
Myślę że za dużo jest seksu wokoło, a za mało intymności.
Jest dużo seksu na okładkach i w TV, ale nie przekłada się no na dużo seksu w realnych związkach ani nie sprawia, że np. jest łatwiej o seks tylko dlatego, że jest częściej widoczny.
Dziś o seksie każdy wie więcej, nawet 12 latki już wiedzą co to, tematyka dostępna wszędzie, bo jest net, telefony, gazety, tv. Nie widzę sensu by rozmawiać o seksie samym w sobie, bo pornole to dzieci już oglądają. Natomiast rozmowy o intymności, o uczuciach, o całej otoczce, to jest sensowne.
Owszem, zgadzam się, że rozmowy o emocjach, intymności są bardzo cenne i fajne.
Niemniej rozmowa o samym seksie tez ma bardzo duży sens, bo przecież ważne jest wysłuchanie, na ile rozmówczyni lubi seks, co w nim w lubi itd.
Ja mam pytanie do kobiet
Czy uznajecie sex za udany nawet jeśli nie dojdziecie ? jesteście usatysfakcjonowane ? czy tylko udajecie.
A co jeżeli w domu nie ma komu z dzieckiem o tym porozmawiać?
Wścibianie nosa w cudze ognisko domowe jest dla mnie rzeczą repulsywną. Brzydzę się tym.
Za dzieci odpowiedzialni są poszczególni rodzice, rząd ma trzymać swoje totalitarne łapska od nich z daleka.
Jestem zwolennikiem prowadzonej inteligentnie, wrażliwie i z wyczuciem szkolnej edukacji seksualnej.
No spoko, ja jestem zwolennikiem solidnej edukacji polegającej na przekazywaniu dzieciom podstaw nauki, a nie kwestii obyczajowych, światopoglądowych, religijnych lub politycznych.
Ja mam pytanie do kobiet
Czy uznajecie sex za udany nawet jeśli nie dojdziecie ? jesteście usatysfakcjonowane ? czy tylko udajecie.
Co za pytanie
Liczy się przecież całokształt, a nie ostatnia faza ![]()
Hola hola!
O seksie nie należy, a wręcz trzeba rozmawiać!
Właśnie dlatego mamy cholerne społeczeństwo, w którym seks jest tematem tabu!
Przez to mamy duży odsetek młodocianych matek, bo SEKS TO TEMAT TABU!A żeby ten seks był jeszcze lepszy między partnerami to tym bardziej trzeba o nim rozmawiać!
Powiedziała edukatorka seksualna. Amen.
Zgadzam się z Tobą w zupełności!
Przysłowiowo "włożyć i wyciągnąć" każdy potrafi, ale przecież nie na tym seks polega... Co do młodocianych matek, to w tych czasach jest istną tragedią. Sama mam niewiele lat, a co chwilę widzę moje znajome ze szkół, które dodają raz po raz kolejne zdjęcia swoich dzieci, albo spacerujących z wózkiem, bądź z brzuszkiem - albo nawet jednocześnie.
Ja mam pytanie do kobiet
Czy uznajecie sex za udany nawet jeśli nie dojdziecie ? jesteście usatysfakcjonowane ? czy tylko udajecie.
Oczywiście, że tak. Orgazm to nie wszystko. ![]()
Flinston napisał/a:Czy uznajecie sex za udany nawet jeśli nie dojdziecie ? jesteście usatysfakcjonowane ? czy tylko udajecie.
Co za pytanie
Liczy się przecież całokształt, a nie ostatnia faza
To checa... Niedawno się zorientowałem, że brak orgazmu wcale nie przekreśla seksu... U faceta to chyba tak nie działa.
strzała napisał/a:Flinston napisał/a:Czy uznajecie sex za udany nawet jeśli nie dojdziecie ? jesteście usatysfakcjonowane ? czy tylko udajecie.
Co za pytanie
Liczy się przecież całokształt, a nie ostatnia faza
To checa... Niedawno się zorientowałem, że brak orgazmu wcale nie przekreśla seksu... U faceta to chyba tak nie działa.
![]()
31 2014-05-07 16:54:03 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-05-07 16:55:10)
strzała napisał/a:Flinston napisał/a:Czy uznajecie sex za udany nawet jeśli nie dojdziecie ? jesteście usatysfakcjonowane ? czy tylko udajecie.
Co za pytanie
Liczy się przecież całokształt, a nie ostatnia faza
To checa... Niedawno się zorientowałem, że brak orgazmu wcale nie przekreśla seksu... U faceta to chyba tak nie działa.
no stety niestety mezczyzni mają łatwiej jesli chodzi o osiagniecie orgazmu..moim marzeniem byloby miec zawsze go w identycznym momencie kiedy mój men..a ja co najmniej z dwa razy wiecej czasu potrzebuje.zonk
chyba, ze jest jakiś szał ciał to szybciej,ale pociesze mezczyzn- dla mnie tez liczy sie caloksztalt i emocje etc nawet nie analizuje potem zupelnie tego pod wzgledem orgazmow..
no stety niestety mezczyzni mają łatwiej jesli chodzi o osiagniecie orgazmu..moim marzeniem byloby miec zawsze go w identycznym momencie kiedy mój men..a ja conajmniej z dwa razy wiecej czasu potrzebuje.zonk
Normalka. Wg badań (Ian Kerner, She comes first) -- facet potrzebuje 3 minuty, a kobieta 15 minut. Tak nas natura skontruowała. Pewnie dlatego, aby zanim kobieta osiągnie orgazm pięciu facetów mogło ją przelecieć.
chyba, ze jest jakiś szał ciał to szybciej,ale pociesze mezczyzn- dla mnie tez liczy sie caloksztalt i emocje etc nawet nie analizuje potem zupelnie tego pod wzgledem orgazmow..
Pewnie... liczy się satysfakcja ogólna. Uśmiech kobiety rano po nocy i przez cały dzień. Ale jako "wentyl bezpieczeństwa" para powinna mieć taką możliwość, że kobieta sama się dopieści na łechtaczce -- czy to jak facet ją masuje po punkcie G, całuje po sutkach czy w czasie stosunku. Wtedy obie strony zawsze mają orgazm.
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:A co jeżeli w domu nie ma komu z dzieckiem o tym porozmawiać?
Wścibianie nosa w cudze ognisko domowe jest dla mnie rzeczą repulsywną. Brzydzę się tym.
Za dzieci odpowiedzialni są poszczególni rodzice, rząd ma trzymać swoje totalitarne łapska od nich z daleka.
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:Jestem zwolennikiem prowadzonej inteligentnie, wrażliwie i z wyczuciem szkolnej edukacji seksualnej.
No spoko, ja jestem zwolennikiem solidnej edukacji polegającej na przekazywaniu dzieciom podstaw nauki, a nie kwestii obyczajowych, światopoglądowych, religijnych lub politycznych.
No OK, wszystko ładnie, pięknie tylko odnieś się bardziej rzeczowo do kwestii, którą poruszył Wielbiciel - co w sytuacji kiedy w domu nie ma kto tym się zająć?
Gdzie ma zdobyć wiedzę o swojej seksualności dziecko, którego rodzice zaniedbują tę sferę? Jeżeli nie w szkole, to gdzie?
Flinston napisał/a:To po co tam chodzicie parami ? i czemu to tak długo trwa ? i zawsze jak wracacie to się głupio uśmiechacie albo chichoczecie.
Też się nad tym od zawsze zastanawiam. Nie robię tak i straszliwie mnie wnerwia, że inne kobiety tak robią, bo przez to nierzadko muszę czekać w stanowczo zbyt długiej kolejce do damskiej toalety. A jeszcze bardziej wnerwia mnie, jak chcę iść na siusiu i koleżanka mówi "to ja pójdę z tobą"
Jakbym potrzebowała wsparcia...
Może chciała Ciebie za rękę potrzymać 
Tylko proszę, nie zbanuj mnie 
Flinston napisał/a:Ja mam pytanie do kobiet
Czy uznajecie sex za udany nawet jeśli nie dojdziecie ? jesteście usatysfakcjonowane ? czy tylko udajecie.
Oczywiście, że tak. Orgazm to nie wszystko.
... ale dobrze jak jest ![]()