Kochani moi, nie mam za dużego doświadczenia w związkach są tu osoby starsze ode mnie i potrzebuję waszej porady.
Ogólnie miałam ciężko w życiu, nie zaznałam zbyt wiele miłości.
Liczyłam, że w swoim życiu znajdę mężczyznę który mnie pokocha...
mój pierwszy chłopak był cudowny... może to była jakaś młodzieńcza miłość, ale czułam że ktoś mnie kocha, że jestem dla niego ważna, ciągłe smsy dzień dobry, wieczorem dobranoc, czułe słówka kochanie, myszko... (nie jesteśmy razem, bo mój chłopak zmarł)
po jakichś 3 latach poznałam obecnego chłopaka.
Zakochaliśmy się...
ale On już nie jest taki czuły. nigdy nie powie do mnie kochanie, nie napisze wieczorem "słodkich snów"... jedyny czuły zwrot do mnie to "moja małpko" choć to to tylko mnie drażni.
Boli mnie to że już nigdy nie usłyszę takich miłych słów... jak sobie pomyślę że już do końca życia ma tak być... to ja chyba nie chce tak żyć
Jak przekonać chłopaka by był w tym bardziej czuły dla mnie? czy w ogóle mogę czegoś takiego od niego wymagać? (On twierdzi że jest taki jak jest i nic zmieniać nie zamierza, bo On tak nie lubi, że to są głupoty i mam przestać zachowywać się jak mała dziewczynka)
Czy może to ja mam jakiś urojony problem i powinnam żyć tak jak teraz?
Bo może wcale nie ma takich facetów, jakiego ja szukam. i powinnam się cieszyć tym że jestem szczęśliwa i mam fajnego faceta