Wiem, że stracę wszystko... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Wiem, że stracę wszystko...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Wiem, że stracę wszystko...

Mam ochotę głośno powiedzieć KU*** co JEST ?! ale należę do osób , które starają się ograniczać zbędne słowa. Biorę leki... od tygodnia. Jak się czuję ? Jak bym była między kowadłem a dzwonem Zygmunta. To co miało zniknąć oczywiście się nasiliło - bo jakże by inaczej, ale nie w tym rzecz. Boję się , że stracę wszystko co mam chociaż nie jest tego wiele bo zawsze mogłoby by być lepiej ( ale maruda )
Mąż zamiast mnie wspierać to nie wspiera. Nie wspiera bo .... no narozrabiałam i to równo. Wiecie jak ostatni rok się szalało... impreza za imprezą ( domówki )  z osobami różnego pochodzenia. Wśród bogatych ludzi ( niekoniecznie zarabiających uczciwie ) jak się miało gdzieś cały Świat i jeszcze kilka innych cudów na koncie to tak jest. No on nie jest też bez winy, ale przyznaję się bez bicia - narobiłam sobie pod górę. Dzisiaj siedziałam i myślałam:
1. Napisać list , wyjść , wrzucić się pod pociąg w głównym ( za to lubię Gdańsk ) jakieś intercity czy coś -nie no nie chce być w częściach.
2.Napisać list, wyjść wrócić za kilka dni- tylko po co.
3. Pojechać do Sopotu skoczyć z mola ? eeee nie. Za dobrze umiem pływać.
4.Proszki + alkohol. Podobno nie jest tak pięknie jak w filmach.
5. Wziąć się w garść.

Tak. To takie moje rozmyślania na dzisiaj. Boję się , że stracę miłość mojej córki. Ona rośnie a ja jestem tak jakby obok. Staram się jej wynagrodzić wiele rzeczy. Gramy, tulimy, buziaczki, śpiewamy, tańczymy , rysujemy. Zawsze jest zadbana, nawet jak łzy mam w oczach uśmiecham się do niej. Jak pyta czemu płaczę zawsze zwalam na PIEPRZ...że robiłam coś w kuchni i wpadł do oka. Pytanie brzmi- do kiedy taka odpowiedź jej starczy ?

Wiem, że mój mąż jest ze mną tylko dlatego, że jestem chora. W sumie po tym co odwaliłam to sama bym się wykopała no , ale max gdzie ja wychodzę to sklep pod blokiem. Dobry człowiek z niego.

W sumie to pracy nie stracę bo jej nie mam. Mam marzenia, ale chyba nie dotrwam do realizacji. Szkoła... wyższa szkoła. Oj tak, ale pomarzyć każdemu wolno.

Boję się , że po lekach będę OBOJĘTNA na to wszystko, a co za tym idzie ? Że stracę wszystko co mam sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wiem, że stracę wszystko...

No hej ! tak troszkę chaotycznie to napisałaś.Tzn" jesteś na lekach,coś narozrabiałaś?

Nie bardzo można to posklejać .Może napisz to po kolei.Co się wydarzyło,że zaczęłaś się tak bawić,od  kiedy jesteś na lekach,na jakich,gdzie się leczysz,od kiedy ..itp.

3

Odp: Wiem, że stracę wszystko...

No tak Cała Ja. Poprzedni rok. Cały 2013 rozrabiałam. Wdawać się w szczegóły nie będę, ale wiem że źle zrobiłam. To, że zaczęłam się tak bawić to troszeczkę miał być odwet, ale ja nie mam hamulców...ani wyrzutów sumienia, więc się narobiło...
Leki biorę od tygodnia. Mój stan pogorszył się znacznie od stycznia.Po kolejnej awanturze w domu... ZAWROTY GŁOWY  takie , że nie mogłam dojść do łazienki, duszność, sztywne nogi, biegunka... wszystko na raz.
Leczę się u całkiem sensownej psychiatry. Przerobiłam ich kilku i ten wydawał mi się najlepszy i leki , które dostałam są całkiem całkiem. Po innych była tragedia.

4

Odp: Wiem, że stracę wszystko...

Nie powiem,że dobrze robiłaś,ponieważ mając męża i dziecko,to taki sposób na odwet chyba nie bardzo jest okej.

No ale trzymajmy się tego,że jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy -jedni większe,inni mniejsze.

Ważne jest to,że zdajesz sobie sprawę z tego i że się leczysz.

To,że mąż cię nie wspiera wcale mnie nie dziwi,po tym co nawyrabiałaś (można się domyślać) jego zachowanie jest usprawiedliwione.

Musisz pamiętać,ze masz rodzinę,nie wiem,jakie masz teraz relacje z mężem,lecz masz jeszcze dziecko,dla którego musisz żyć.Więc żadne skoki z mostu,czy samobójstwa nie są dobrym wyjściem.Pomyśl o córce,co ona już przeszła jak się bawiłaś,więc teraz jak już się opamiętałaś,to walcz o siebie i lepsze życie.

Bardzo dobrze że podjęłaś leczenie.To już krok w dobrym kierunku,teraz musisz poważnie porozmawiać ze swoim mężem,co dalej-czy ci wybaczy i pomoże,czy nie.

Tak czy owak masz córeczkę i ona cię bardzo potrzebuje.Trzymaj mocno kciuki.

5

Odp: Wiem, że stracę wszystko...

Mam sporo znajomych nerwicowców... pierwszy tydzień na lekach jest najcięższy, drugi powinien być lepszy, a po 3-4 zacznie się wszystko normować. Jedna z moich znajomych podczas pierwszego tygodnia siedziała tylko w fotelu i się patrzyła na telewizor.. wyłączony. Także spokojnie, będzie lepiej. Cokolwiek nie narozrabiałaś, to skoro są wciąż przy Tobie, to jest szansa by to naprawić. Ile lat ma Twoja córeczka?

6

Odp: Wiem, że stracę wszystko...

Córka ma 6 lat a ja na "prochach " jestem od 2 tygodni. Najpierw było bardzo źle, później ciut lepiej a dzisiaj znowu kiepsko. Pani doktor powiedziała, że tak będzie. U niektórych poprawa zachodzi szybciej u innych później...czasem mam dość.

7

Odp: Wiem, że stracę wszystko...

Podobno leki działają dopiero po miesiącu w większości przypadków. Cierpliwości. Powinno się jakoś unormować, a jeśli nie to lekarz zawsze może Ci leki zmienić. Można jeszcze przejść się do psychologa.

8

Odp: Wiem, że stracę wszystko...

Ja jeszcze podpytam czy owe rozrabianie było "na lekach", niektóre działają super silnie na wszelkie lęki i absurdalnie człowiek nie boi się popełniać nawet złych rzeczy.
Jeśli jednak bierzesz je dopiero od 2 tygodni, to NIESTETY czesty scenariusz. Mi 3 pierwsze leki pokazały najgorsze oblicza nerwicy i depresji. ABSURD. Przyszłam z lekką nerwicą, a wyszłam błagając o wywiezienie mnie do szpitala psychiatrycznego. O tym lekarze nie mówią glośno tylko "tak się może zdarzyć", "tak nie powinno byc" oczywiscie wypowiadają Ci te słowa pelni stoickiego spokoju. 

No, ale teraz pozytywna cześć jest taka że zmieniłam psychiatrę, który w dwa dni postawił mnie na nogi.

9

Odp: Wiem, że stracę wszystko...

W domu trochę się poukładało. Leki mam zmienione lekarza również. Pierwszy lekarz zbywał mnie i nie potrafił odpowiedzieć na moje pytania. W Bardzo złym stanie pojechałam do innej przychodni i tam przyjął mnie inny psychiatra, który usiadł ze mną i wszystko wytłumaczył - plusy i minusy. Powiedział , że trochę trzeba eksperymentować bo każdy człowiek jest inny i nie ma cudownego leku dla wszystkich. Zmienił mi dawki dodał dwa inne leki, ale tak pomału odżywam. Małymi kroczkami do przodu. Teraz mam Seronil, Hydroxyzyne i Gabapentin Teva + leki na zaburzenia równowagi. To była wizyta na NFZ a jednak byłam 40 minut i nie zbywał mnie.

10

Odp: Wiem, że stracę wszystko...

Długo mnie nie było, ale doszłam do siebie. Początki były cholernie ciężkie, ale może od początku.Dostałam leki, ale nie było pięknie i różowo. Dopasowanie trwało i trwało, aż trafiłam do szpitala psychiatrycznego. Tam wspaniała pani doktor , która prowadzi mnie do dziś dopasowała mi leki. Jestem jeszcze w fazie obserwacyjnej CHAD, ale ogólnie jestem już po wszystkich badaniach. Miałam rezonanse głowy , mnóstwo innych badań. W każdym razie jak już dopasowali mi leki zaczęłam się stabilizować. Teraz funkcjonuje normalnie. Mój mąż chyba ma anielską cierpliwość. W domu , między nami jest super. Już dawno nie byłam taka szczęśliwa i on chyba też smile Córka chodzi do swojej ukochanej szkoły ( sportowej ) szkoda , że nie możecie zobaczyć jej uśmiechu. Troszkę mi ciężko dowozić ją do szkoły bo , aż 40 min tramwajem, ale wiecie jej uśmiech wynagradza mi moje męczarnie.
Nie pracuję, ale staram się robić wszystko w domu tak żeby mój mąż i córka nie musieli się martwić , że nie mają co ubrać big_smile
Jeszcze pracuję nad zrzuceniem kilkudziesięciu kilogramów, ale wszystko na spokojnie. Nie mogę uwierzyć, że przetrwałam te cholerne miesiące. Te potworne bóle, zmienne nastroje od uśmiechu po krzyk i wielogodzinny płacz.

Jestem szczęśliwa. Kocham i jestem kochana ! smile

11

Odp: Wiem, że stracę wszystko...

Gratuluję. Tak właśnie myślałam, że CHAD mógł być powodem tego szału zabawy w 2013 roku.
Będzie dobrze.

12

Odp: Wiem, że stracę wszystko...

Masz córke, więc warto dla Niej żyć nawet jeśli inne sprawy się walą, czyż nie?

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Wiem, że stracę wszystko...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024