Cześć wszystkim
Od paru dni przeglądam sobie to forum i stwierdziłam, że zarejestruje się, ponieważ jestem ciekawa Waszych doświadczeń w paru sprawach.
Mam 21 lat, od liceum jestem z rok starszym chłopakiem, bardzo się kochamy jak łatwo się domyślić i on i ja jesteśmy swoimi pierwszymi partnerami, swój pierwszy raz również przeżyliśmy razem. Nie sądziłam, że tak szybko znajdę kogoś z kim wiem, że chciałabym przeżyć całe życie. Rozumiemy się świetnie, na początku nasz związek był trochę hmm... szczeniacki taka licealna wyidealizowana miłość ale im dalej, im starsi się stajemy tym nasz zwiazek jest dojrzalszy już może nie ma tej pierwszej ekscytacji ale jest wsparcie, zrozumienie i na szczęście nie ma rutyny, tak leci nam 4 rok razem, wspólnie planujemy przyszłość więc póki co oboje jesteśmy bardzo szczęśliwi ze sobą.
Dlatego też postanowiłam tutaj napisać, nie chcę się radzić bo nie mam w czym ale chcialabym zapytać jak wyglądają Wasze związki forumowicze i forumowiczki chodzi mi konkretniej o to czy są ludzie którzy nadal są ze swoimi pierwszymi miłościami, czy raczej każdy miał parę partnerów/partnerek zanim znalazł tą osobę z którą chciałby żyć ?
Sama nie znam zbyt wiele par, które są ze sobą jako pierwsi i ostatni a z czystej ciekawości chciałam zapytać, bo być może w moim otoczeniu poprostu tak się akurat trafiło
Druga sprawa też wynika z ciekawości otóż z moim chłopakiem studiujemy w innych miastach nie mieszkamy razem ale widujemy się regularnie w rodzinnej miejscowości (nie jest tak daleko od naszych obu miast studenckich więc na weekendy wracamy) od wspólnych znajomych słyszeliśmy że w momencie zamieszkania razem wszystko się zmienia , sami bardzo na to czekamy, dlatego dziwią mnie różne opinie które przedstawiają ten moment jako test czasami nie do przejścia, znam parę która odkąd zamieszkali razem strasznie zaczęli się kłócić, inni natomiast trochę się sobą znudzili, wiem że to ogromna zmiana bo jest się ze sobą praktycznie non stop i nagle dostrzega się rzeczy których przy zwykłym spotykaniu się nie widziało, ale z drugiej strony to dla mnie jest to perspektywa cudowna móc dzielić każdą chwilę z ukochaną osobą stąd moje drugie pytanie jak u Was to wyglądało? Jak wpływały na Wasze związki momenty zamieszkania razem? A może wogóle nic to nie zmieniało?
Będę wdzięczna za wszystkie odpowiedzi, które zaspokoją moją ciekawość ![]()
2 2014-04-23 01:19:23 Ostatnio edytowany przez rozowa_mandarynka (2014-04-23 01:22:42)
Ja tak mialam z moim bylym mezem. Pierwsza milosc pierwszy raz pierwsze zamieszkanie. Zaczelo sie psuc miedzy nami a ze byly maz to widac jak te 4 lata wspolnego mieszkania sie zakonczyly. Mimo ze probowalismy wytrwac mimo wszystko, ale moze poprostu to nie bylo to
Zreszta to dluga historia i troche zawila takze nie przejmuj sie wam napewno sie uda
rozowa_mandarynka dziękuję za odpowiedź jednak może już uprzedzę pytania i podejrzenia gdyż nie pytam po to aby ocenić szanse na przetrwanie swojego związku bo wiem że życie bywa przewrotne ale póki co jestem szczęśliwa w obecnej sytuacji i pewna że oboje będziemy się starać żeby nie stracić tego co mamy a jedynie ciekawa jak te dwa aspekty wyglądają u innych osób
ciekawią mnie Wasze opinie i doświadczenia ![]()
4 2014-04-23 08:39:36 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-04-23 08:40:20)
ja poznałam meza w wieku 17 lat i dalej jesteśmy razem, on miał jedna dziewczyne przede mna, jest rok starszy,
jeśli ty i twój partner podchodzicie do tego poważnie i jesteście naprawdę dobrani to zamieszkanie razem nie popsuje tego związku.
mieszkanie razem czesto weryfikuje związki, mój się rozpadł kilka dni temu, jednym z czynników mozliwe, że było wspolne zamieszkanie. a w zasadzie po roku mieszkania zaczeło sie psuć.
po prostu okazało się, że wspólne życie i zabawa w rodzinę przytłoczyły mojego partnera, ktory myslał ze jest gotowy, a w praktyce nie był.
nie był gotowy na kompromisy, na to, że jest się z drugą osobą codziennie i trzeba się o nią starać codziennie, trzeba nawzajem dbać o siebie itp.
przede wszystkim rozmawiać, być otwartym na tą drugą osobę, pozbyć się tego wrodzonego egoizmu. będziecie działać w jednej drużynie, macie być team a nie wrogowie.
usiądzcie i przegadajcie wszystko zanim zamieszkacie razem. żałuje, że mi nikt kiedyś tego nie doradził.
nie wiem ile bedziecie mieć pokoi, ale jeśli jeden to zapytaj jak to bedzie wyglądało kiedy sie pokłócicie, ktoś się obrazi. określ jak chcesz żeby sie wtedy zachowywał, czego oczekujesz. jak będzie się zachowywał kiedy sie rozchorujesz, czy pojdzie po zakupy czy jak bedzie miał zły dzien to woli wieczór milczenia czy moze potrzebe wygadania się, a nawet wykrzyczenia. bo jak się tego nie przegada wczesniej to wtedy juz w trakcie robią się z tego ginatyczne problemy w komunikacji. a po jakimś czasie takie problemy sprawiają że miłość wygasa (podejrzewam ze tak się stało u mojego ex)
życzę powodzenia