witajcie ,zycie jest zaskakujace i potrafi pisac rózne niesamowite scenariusze i taki scenariusz napisało mnie ......
przeczytajcie to i popatrzcie na to obiektywnie bo ja cały czas mysle ze to nie dzieje sie naprawde ....
Dobre 3 miesiące temu poznałam faceta przez internet.Niby zwykły,normalny,cos mnie do niego od pierwszej chwili przyciagało .... wymienilismy numery ,rozmowa przebiegała tak jakbysmy sie znali całe swoje zycie ..... było dosłowne woow ....
Pracował dla firmy ojca ,a to duza firma co sie potem okazało.Komplikacje zaczeły sie kiedy zmarł jego ojciec....
Moj facet jest norwegiem polskiego pochodzenia ,całe zycie sie tam praktycznie wychowywał.co sie okazało dzieli nas bardzo duzo ,od pochodzenia ,wykształcenia,pozycji społecznej ..... ale łaczy tez bardzo duzo ..... Ojciec zostawił mu firme i cały majatek ,przejął to ale firma i sprawy zawodowe zaczeły mu przesłaniac cały swiat.wiecznie był na nogach albo w firmie albo u klientów i kontrahentów.... spotykalismy sie rzadko raptem na godzine bo musiał jechac.
Wiem ze próbował to wszystko pogodzic ,mnie i sprawy w firmie.... ale im bardziej sie starał tym bardziej wszyscy na niego naciskali i nie miał czasu dla mnie ... stanął przed dylematem albo ja albo firma
Przełom nastąpił,kilka dni temu kiedy pojechałam prawie 200 km do niego bo był w Polsce akurat i spedzilismy cudowny dzien razem.oboje zrozumielismy ze nie chcemy juz zyc bez siebie..... Postanowił rzucic wszystko,firme i oddac to bratu .... Zapis testamentu ojca mówi ,ze jesli zrezygnuje z firmy to zostaje z niczym ,nie ma domu ,nie ma samochodu ,nie ma nic .... postanowił to zostawic i zacząc zyc na nowo od zera..... jutro ma podpisac wszystkie papiery ....
Czuje sie winna ze przeze mnie on zostanie pozbawiony tego wszystkiego do czego przywykł,to co kochał ,to co zawsze miał na wyciągniecie ręki..... to co mógł zrobic dla innych tylkko dlatego ze miał pieniadze i wpływy......
Rozmawiałam z jego siostra o tej sprawie ,twierdzi ,ze on to robi dla nas .... ze nie wytrzymuje tego ze nie moze miec zycia prywatnego ,ze ta firma go wykancza ....
ale i tak mam wyrzuty ze sie tego pozbawia ..... dodam,ze jest bardzo ambitny i ma głowe do interesów ,ma 30 lat a mimo tego troche osiagnął i ja miałabym go to wszystko pozbawiac ....ale wiem tez ,ze bardzo szybko stanie na nogi
Przez te 3 miesiace zrobił dla mnie duzo wiecej niz moja własna rodzina ,wspiera mnie ,mówi ze nie wyobraza sobie zeby mnie juz nie było w jego zyciu ... ze chce zrezygnowac zebysmy byli w koncu szczesliwi i mieli czas dla siebie ....
Tylko boje sie ,ze on mi to kiedys wypomni .... ze zrezygnował z wszystkiego
Ciagle nie moge w to uwierzyc ,ze chce to zrobic.Ze cos takiego mi sie zdarzyło .... nigdy ,nikt nie poswiecił mi tyle co on ...
Zrobilibyscie to dla drugiej osoby ,która kochacie ..... pozbawilibyscie sie wszystkiego zeby tylko byc szczesliwym .... ???
Jak wy to odbieracie jego decyzje ?Warto jest poswiecic dla miłosci ? wszystko zostawic ....
Teraz dopiero widze ze pieniądze szczescia nie daja ....