Rodzice nie akceptują mojego wybranka :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

Temat: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Mam nadzieję, że trafiłam na dobry dział.
Mam problem. Borykam się z nim już w zasadzie od początku mojego związku. Moja rodzina nie akceptuje chłopaka, którego dażę uczuciem. Jest mi nieziemsko ciężko, bo wiążemy ze sobą spore plany, co do interesu, który chcemy założyć jak i zbudowania wspólnego domu. Ułożenia sobie życia. Mieszkaliśmy razem kilka miesięcy, bardzo się to nie podobało mojej mamie. Jawnie mówią, że go nie lubią, a każde poruszenie tematu to wejście na minę. Automatycznie wybucha wojna. Jestem zrozpaczona, jego rodzina bardzo mnie lubi, z reszta, to znajomi moich rodziców, znają się od dawna. Jest ode mnie starszy, nieszablonowo się ubiera, ma kilka dredów i kolczyki, ale czy to zaraz skreśla człowieka z bycia dobrym?
Chciałam tłumaczyć, że jeśli nie akceptują kogoś tak ważnego dla mnie to nie akceptują również mnie. Nie mogę go zostawić, a wiem że o tym marzą. Czuję się przystawiana do muru, chcialabym, żeby go polubili, ale ostatecznie tracę na to już nadzieję. Boję się, że będę musiała w końcu wybrać, a to nie będzie proste. Kocham go, nieziemsko kocham. Nie zrobił mi nigdy krzywdy, podejmuje dojrzałe decyzje, nie wiem co może im się w nim nie podobac. Mam już swoje lata, szkołę skończyłam, mam otwarty umysł na moją przyszłość, mam wiele planów. Przez to wszystko w ciągu ostatnich kilku dni widzieliśmy się może z 15 min. bo u mnie w domu nie mogę zacząć tematu o nim. Najlepiej gdybyśmy udawali, że taka osoba nie istnieje. Obecną narzeczoną brata przyjęli bardzo ciepło, do tej pory tak jest, że gdy przyjeżdza, to zawsze ma zagwarantowane towarzystwo do rozmowy, ciasto i kawę... Mojemu lubemu tego nikt nie proponuje.. Nie umiem ich zrozumieć, mam wrażenie, że chcą mojej krzywdy bo nie interesuje ich co ja czuję. Chce mi się przez to płakać, bo nie ma tu akceptacji, a chciałabym przyjeżdzać z nim na święta, tak jak brat z narzeczoną. Żeby było jakieś wzajemne zrozumienie. Straszne jest to, że moi rodzice są wybuchowi, jedno słowo nie tak i wszystko się sypie, a wtedy ja płaczę i mam dość. Chcę uciekać, ale nie mam gdzie. Jeszcze słucham, że nie mam racji, że nie jest dla mnie, że powinnam sobie darować, przecież oni go nie lubią. Że zachowuję się szczeniacko, bo nie chcę tego wszystkiego słuchać, a w końcu wszystko będzie po ich stronie. Nie wiem co robić, martwi mnie to strasznie. Nie zrobił nikomu krzywdy, ani mi, ani moim rodzicom. Gdy prosili, naprawiał co podsuneli, laptopy, telefony. Za darmo, no bo tak.
Może tylko razić ich fakt, że ma swoje lata, bo jest po 30, a jeszcze nie znalazł sobie żony, czy nie ułożył życia. Wierzę, że po prostu to wszystko stanie się ze mną, że to na mnie czekał i ze mną chce być raz na zawsze. Ale jeśli tak ma być, to nie wiem jak to będzie z moją rodziną. Jestem przepełniona obawami. Strasznie go kocham. Boli mnie, że nikt nie liczy się z moimi uczuciami i, że nie chcą z nim spędzać czasu chociażby dla mnie...

Zobacz podobne tematy :
Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

A rozmawiałaś z nimi tak szczerze co im w nim konkretnie nie pasuje ? Rozumiem, że wiek i nieszablonowy wygląd.. to trochę mało, ale faktem jest, że ludzie potrafią się uprzedzić bo ktoś jest trochę " inny".

Może zaproponuje wspólne wyjście, ale gdzieś na neutralnym gruncie : kawiarni, jakiejś knajpce. Gdzieś gdzie rodzice nie będą mogli zrobić awantury. A będą mieli okazję z nim normalnie porozmawiać, może podpowiedź mu czym interesuje się mama czym tata żeby mógł się odrobinę podszkolić i pociągnąć rozmowę tym samym ocieplając swój wizerunek.

Cóż na pocieszenie mogę Ci powiedzieć, że rodzice mojej kuzynki również nie akceptowali jej wybranka. Ojjj, ale to jak nie akceptowali robili jej straszliwie pod górkę, gdy wiedzieli, że np na 16 jest umówiona z lubym to za pięć potrafili jej wymyśli, że ma jeszcze to, to i to zrobić.. ( oczywiście młody miał wstęp wzbroniony do domu) Na wakacje wywozili ją gdzie się dało żeby tylko nie mogła się z nim spotykać albo żeby gdzieś razem nie przyszło im do głowy wyjechać..  To było kilka lat temu, dziś młodzi są po ślubie, a młody to teraz ich ukochany zieńciunio smile

3

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Wiesz, tu tylko jest taki problem, że nie ma knajpki, bo to wioska. A sam mój luby powiedzial, że jest mu przykro i, że nie ma wpływu na to jak go potrakują za którymś razem, a mi ciągle jest głupio z tego powodu. Przez dwa lata nie stała mi się żadna krzywda z jego strony. Stwierdził, że nic im przecież nie zrobił i, że sami sobie grabią. Bo jeśli kiedyś będziemy na naprawdę poważnym poziomie, np. ślub to też będą takie problemy? Że to on musi im wybaczać wszystko, a nie oni jemu.
Boję się, że kiedyś będę musiała dokonać jakiegoś wyboru. A wtedy nie wiem co zrobię, tak bardzo kochać obie strony a wybrać tylko jedną? Podejrzewam, że nie dałabym rady wybrać żadnej, żeby nie krzywdzić drugiej..

4

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Proszę.. nie wiem co robić, czuję, że jestem w kropce.

5

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

W podobym wątku innej forumowiczce napisałam coś, co tutaj zacytuję (czyli cyctat z samej siebie).
Gdybyśmy rozmawiały kilka lat wcześniej pewnie doradziłabym Ci coś innego, ale po tym co mogłam zaobserwować od tego czasu dochodzę do wniosku, że akurat przy wyborze życiowego partnera warto jednak wziąć pod uwagę zdanie rodziny i najbliższych, jeśli są to osoby, które Ty cenisz, szanujesz i którym ufasz. Po prostu ludzie z boku widzą wiecej.

Twoja sytuacja jest dość trudna, bo Ty jesteś zakochana i przez to trudniej akceptujesz argumenty rozumowe, a Twoi rodzice też z tego o piszesz potrafią wyrazić swoje zdanie. Ale naprawdę zanim postawisz sprawę na ostrzu noża, tzn. wybierzesz rodzina albo partner spokojnie wszystko przemyśl.

Twierdzisz, że masz swoje lata i otwarty umysł, więc załóż, że Twoi rodzice dobrze Ci życzą i spójrz na siebie i na Twojego faceta z boku. Nie ważne jakie jest Twoje aktualne samopoczucie, uwierz mi, zazwyczaj rodzice to są ludzie którzy bezinteresownie będą Ci życzyć DOBRZE. Oczwście w swoim przekonaniu dobrze, bo mogą mieć inne zdanie niż Twoje. Ale akurat rodzice nie mają żadnego interesu, żeby Ciebie celowo krzywdzić. Tak na logikę przyznasz mi chyba rację.

Być może jest jakaś bardzo konkretna rzecz, która przeszkadza Twoim rodzicom w Twoim chłopaku, ale tego nie widzisz. Skoro narzeczoną brata przyjęli ciepło, to znaczy że nie są od razu na anty do wszystkich. I warto byłoby ustalić, czemu są Twojemu facetowi tak przeciwni. Wiek i wygląd to drugorzędne sprawy, więc pewnie jest drugie dno, Może nie podoba im się, jak Cię traktuje? Może uważają, że jesteś za młoda na sformalizowane tego związku? Może np. dla niego porzuciłaś jakieś swoje plany i rodzice teraz uważają, że ma na Ciebie zły wpływ? Jak się na spokojnie ustai konkrety, to wtedy można spróbować jakoś się do nich odnieść.

Natomiast zauważ, że to Ty wybierasz faceta a nie Twoi rodzice i trochę dziecinne jest oczekiwanie od nich, że Twoim wyborem będą się zachwycać tylko i wyłączne dlatego że jesteś ich dzieckiem. Ludzie czasem po prostu sie nie lubią. Więc pozwól tez rodziom na wlasne zdanie odnośnie Twojego partnera, nie rób im ciśnienia, a Twoja stabilna relacja będzie dowodem na to, że dobrze wybrałaś. Daj im jeszcze trochę czasu, a jeśli facet jest tak dojrzały i odpowiedzialny jak myślisz, to z pewnością zrozumie, że rodzina, która Cię wychowała jest dla Ciebie tak samo ważna jak on i nie powinien naciskać na żadne szybkie decyzje. A oni w międzyczasie może sie do niego przekonaą. W końcu nie zabraniają Ci z nim kontaktów, więc jak zobaczą, że jesteście dobrą parą, a on dba o Ciebie, szanuje Cię i troszczy się o Twoje dobro,  to może Wasze relacje z rodzicami też się ocieplą.

Niezależnie od tego, ja ze swojej strony uważam, że na pewno powinnaś odczekać z podejmowaniem ważnych decyzji, takich jak zakładanie z facetem własnego biznesu czy budowanie domu. Nie wiem ile jesteście razem, ale z mojej oceny, warto z takimi decyzjami poczekać dłużej, aż minie pierwszy zachwyt zeby decyzje podejmować na trzeźwo. Pamiętak, że takie decyzje wpływają później na całe Twoje życie. Niestety jak poczytasz na tym forum, to jeset sporo wątków, gdzie związek zaczynał się od wielkich uczzuć,a po kilku latach rozpadł się z wielkim hukiem. Dlatego lepiej zastanowić się dwa razy niż potem musieć zakładać smutny wątek na tym forum.

6

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Robingirl
Interes to sprawa przesądzona, bo biorę dotację i chcę to zrobić, dla siebie, dla nas. Może i masz rację, że rodzice chcą dla mnie dobrze, ale może byc też tak, że chcą aby było lepiej im. Żeby nie tłumaczyć się ludziom czemu mają zięcia w takim wieku. Jesteśmy razem od dwóch lat, jak wspominałam, mieszkaliśmy razem kilka miesięcy. Prawie rok, mieliśmy wiele kłotni, mniejszych i większych, ale nie zniechęciliśmy się przez to do siebie, przeciwnie, bardzo zbliżyliśmy. Mówimy sobie otwarcie o tym co nam nie pasuje, a co jest ok, jak to w zdrowym związku. Nie pasuje im, więc co? Mam go zostawić, bo to oni mają problem? Wszystko jes na takim etapie, że nawet gdyby coś poszło miedzy nami nie tak jak powinno i poczułabym sie rozczarowana zawsze można to zakończyć, interes zamknąć i zniknąć. Ale bardzo tego nie chcę robić, bo go kocham. No co poradzę?

7

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Skoro rodzice nie lubią niedoszłego zięcia, to najgłupszym pomysłem jest oswajanie ich z nim na siłę.
Nie jest mile widziany u nich, niech nie przychodzi.Proste.
Odradzam tez wszelkie ''szczere rozmowy''.Jakiekolwiek zaczepki na jego temat ignoruj, tematy ucinaj.
Jesteś z nim i koniec, to nie jest rzecz do dyskutowania.
***
P.S. Też bym się wściekł, jakby córka zamieszkała z kolesiem z dredami.

8

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Dredy nie określają człowieka. Nie powinno się oceniać kogoś po wyglądzie, bo to płytkie.
Tylko, że mnie to strasznie boli..ten cały problem.

9

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(
zaspana01 napisał/a:

Nie powinno się oceniać kogoś po wyglądzie, bo to płytkie.

Człowieka ocenia się po wszystkim po trochę.Wygląd też się liczy.
Witamy w prawdziwym świecie.
A tak prawdę mówiąc, gdzieś między wierszami Twojego opisu sytuacji da się odczytac, że Twój luby to taki mocno przerośnięty nastolatek bez dotychczasowych osiągnięć i pomysłu na życie.Zazwyczaj rodzicom to wadzi.

10

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Hm. tak uważaja wszyscy, którzy z nim nie rozmawiali, bądź nie mieli szansy go bliżej poznać.
Chłopak ma dużo pomysłów na życie tylko jak dotąd nie mial ich z kim realizować. Smutne jest tylko to, że nikt nie próbuje go wysłuchać.

11 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-21 20:15:08)

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Czyli te pomysły to tylko gadanie

12 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-04-21 20:29:11)

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Zaspana, dlaczego musiał mieć "kogoś" aby realizować swoje pomysły? Czy aby nie jest tak, że potrzebuje on kogoś, kto zdobędzie fundusze na realizacje owych pomysłów? Czy nie mógł sam ubiegać się o dopłaty? Żeby nie okazało się, że wszystko spadnie na Twoją głowę, bo jego będą jedynie "pomysły".
Oczywiście nie chcę tutaj osądzać ostatecznie chłopaka, ponieważ go nie znam. Jednak uważaj, znałam osobiście wielu dobrych chłopaków, z "wieloma pomysłami na życie" ... "których nikt nie chciał wysłuchać". Jednak oni z tego co pamiętam, nie bardzo starali się o to, aby ktoś ich wysłuchał. Czekali aż ten ktoś "sam się znajdzie". Czekają do dzisiaj...

13

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Zagadka pozostaje dlaczego rodzice nie lubia Twojego lubego i w tym kierunku isc.
Moze szczera rozmowa z rodzicami?

14

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(
zaspana01 napisał/a:

Hm. tak uważaja wszyscy, którzy z nim nie rozmawiali

A o czym niby z nim rozmawiać???Koleś po trzydziestce i wszystko co ma to ''pomysły'' i dredy.
Rozumiem Ciebie, bo jesteś na etapie zauroczenia i nie myślisz rozsądnie.
ale bardziej
Rozumiem rodziców, bo oni myślą rozsądnie i widzą to i owo.

15

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Jakoś.. nie jest mi wcale lepiej...
Ubiegał się o dopłaty, dlatego teraz nie może. Jest chory wymóg, że o dotacje mogą ubiegać się osoby od 20 do 30 roku życia i od 40 do 50.
To głównie dlatego tak jest. Nic mi nie spadnie na głowę jeśli podpiszemy między sobą pełnoprawną umowę dzielącą dług po pół. O nie, on ma dredy, musi być strasznie niedojrzały. Śmieszy mnie to, że ludzie trakują kogoś takiego z góry, myśląc, że powinien przecież chodzić w garniturze i mieć miliony. To co masz na głowie nie ma związku z tym co masz w głowie.
Szczera rozmowa z rodzicami kończy się awanturą. Zawsze. Nie ważne jak to rozegram, wygrana jest ich.

16

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(
zaspana01 napisał/a:

Jest chory wymóg, że o dotacje mogą ubiegać się osoby od 20 do 30 roku życia i od 40 do 50.
To głównie dlatego tak jest. Nic mi nie spadnie na głowę jeśli podpiszemy między sobą pełnoprawną umowę dzielącą dług po pół.

Aha, czyli masz służyć ukochanemu za słup.
Coraz ciekawiej...
tongue

17

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Ubiegał się o dopłaty i co? Nie dostał, interes nie wypalił? Czym do tej pory się zajmował?
Ja wiem, że dla Ciebie wszystko jest oczywiste, a jego słowa brzmią bardziej prawdziwie, niż słowa rodziców. To normalne, jesteś zakochana. Nie mówię od razu, że z Twoim chłopakiem jest coś nie tak (choćby z powodu dredów wink ), ale popatrz czasami na pewne rzeczy trochę bardziej krytycznym okiem. Masz 20 lat, planujesz otworzyć biznes. Masz chęci i chcesz działać. Co on robił do tej pory, że "nie załapał się" w przedziale wiekowym i nie spełnił choć jednego swojego "pomysłu na życie"?
Nie mówię tego po to, aby go jedynie skrytykować, ani po to aby przytaknąć twoim rodzicom. Chodzi mi jedynie o to, abyś przyjrzała się nie tylko wspaniałym zaletom Twojego wybranka, ale abyś również zauważyła ewentualne wady i wystarczająco wcześnie razem z nim nad nimi popracowała (wsparła, zmotywowała do zmiany itp.)

18

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Tylko, że być może gdy nam nie wyjdzie to chcę mieć firmę. Chcę pracować sama dla siebie. Powodem było wygryzienie go przez osoby, które są z tego znane. Otwierał kawiarenkę internetową, miał już zakupione komputery, ale nie zdążył..
A co do słupa - to bardzo krzywdzące określenie. Nie czuję się wykorzystywana, bo sama też tego chcę, a interes ma naprawdę rację bytu. 4 miesiąc nad tym siedzę, dopracowujemy szczegóły, cały czas pojawiają się nowe pomysły na rozszerzenie działalności, nasze wspólne. Co w tym złego? Jest grafikiem komputerowym, bardzo dobrym z resztą. Bardzo dobrze zna sie na komputerach, kuchni, zna języki, jest bardzo oczytany i świadomy wielu spraw rządzących naszym światem, często rozmawiamy o polityce, o rządach, o stanie fakycznym naszego kraju, wymieniamy poglądy, chce się ustatkować, mieć dzieci, dom. Wiem, ze jestem młoda, ale mam wrażenie ze gdy zaczne wczesniej to szybciej się ustawię życiowo, no i będę miała tego jedynego.
Ja chcę po prostu, żeby rodzina przyjęla do wiadomości, że nie jestem w stanie zmienić swoich uczuć.

19 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-04-21 23:39:23)

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Zaspana, piszę Ci nie po złośliwości, ale obiektywnie, tak jak to z boku wygląda na podstawie faktów, które przedstawiasz.
Sam mam 32 lata, ale mentalnie bliżej mi do Twoich rodziców, bo jednak wolę konkrety od pomysłów i oczytania.
A konkrety, na podstawie tego co piszesz są takie:
-pretensje do całego świata- tu nie dali dotacji, tam wygryźli...Oj jaki ten świat zły i niesprawiedliwy..
-dwudziestolatka zakładająca firmę...bez komentarza.
-koleś jest bardzo dobrym grafikiem komputerowym, ale nie ma kasy na otworzenie biznesu..?Wybacz, ewidentny brak logiki.To co on Q##a mać robił do tej pory i gdzie???Przecież w tej branży zarobki są doskonałe.
-często rozmawiacie o polityce, stanie kraju....nie no błagam.To niby o czymś świadczy..?Tak mi się nasunęło: takie rozmowy przeważnie słyszę pod sklepem nocnym na osiedlu.Tam też każdy ma receptę na uzdrowienie gospodarki i ogólnoświatowe szczęście.

Reasumując.Obiektywnie rzecz ujmując, Twój Wybranek sprawia słuszne wrażenie wiejskiego gawędziarza-filozofa-teoretyka.
Ty tez dojrzałością nie grzeszysz.Twoi rodzice mają słuszne powody do obaw i nie dziw im się.
Powtarzam więc radę z wcześniejszego posta- nie próbuj ich ''przekonać'' do Ukochanego; trzymaj go z dala od rodziców.To jedyne wyjście.

20

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Nie wiem co jest złego w tym, że chcę załozyć firmę, mając o tym realne pojęcie, będąc po szkoleniach. Tak czy siak, księgowa będzie, żeby zawsze mieć wszystko dopięte na ostatni guzik.
Co się dzieje, że nie zarabia dużo? A to, że przychodzą studenciaki, którzy chcą mieć coś do portfolio, przez co wykonują zadanie za krocie, gdzie pójdzie pracodawca?
Pewnie do studenta, ponieważ zaoszczędzi na robocie, a najwyżej troszkę sobie poprawi, nie będzie płacić grafikowi za robotę kilku tysięcy. Poważnie muszę to tłumaczyć? Jak to wygląda?
To, że polityka, rany, po prostu mówię, że nie jest głupi jak może się wszystkim tu wydawać. Nie, nie bronię go tylko dlatego, że go kocham, ale dlatego, że spedzilam z nim sporo czasu, nie jest idiotą. Więc tak naprawdę nie mam czego przy nim szukać? Nie spodziewałam się.
Nie będę próbowała przekonywać rodziców, ok. Tylko tyle chciałam, nie da sie opisać człlowieka w jednym poscie, lat, które się go zna... Ale jestem pewna, że wyjdzie na moje. Wierzę w to.

21

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(
zaspana01 napisał/a:

Nie wiem co jest złego w tym, że chcę załozyć firmę, mając o tym realne pojęcie, będąc po szkoleniach. Tak czy siak, księgowa będzie, żeby zawsze mieć wszystko dopięte na ostatni guzik.
Co się dzieje, że nie zarabia dużo? A to, że przychodzą studenciaki, którzy chcą mieć coś do portfolio, przez co wykonują zadanie za krocie, gdzie pójdzie pracodawca?
Pewnie do studenta, ponieważ zaoszczędzi na robocie, a najwyżej troszkę sobie poprawi, nie będzie płacić grafikowi za robotę kilku tysięcy. Poważnie muszę to tłumaczyć? Jak to wygląda?

Zaspana, jestem przedsiębiorcą i pracodawcą.Naprawdę nie musisz mi niczego tłumaczyć...Bo śmiem twierdzić że znam z życia to co Ty ze szkoleń prowadzonych przez ludzi którzy w zyciu nawet kiosku nie prowadzili.
Anyway: Sęk w tym, że Ty nieustannie tłumaczysz chłopaka.Pytanie, czy te naciągane wydumki są Twojego autorstwa, czy bezkrytycznie kupujesz brednie swojego chłopaka.Tak źle i tak niedobrze.
Naprawdę, obiektywnie słabo to wszystko wygląda.

22 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-04-22 07:28:42)

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(
Margolinka napisał/a:

Zaspana, dlaczego musiał mieć "kogoś" aby realizować swoje pomysły? Czy aby nie jest tak, że potrzebuje on kogoś, kto zdobędzie fundusze na realizacje owych pomysłów? Czy nie mógł sam ubiegać się o dopłaty? Żeby nie okazało się, że wszystko spadnie na Twoją głowę, bo jego będą jedynie "pomysły".
Oczywiście nie chcę tutaj osądzać ostatecznie chłopaka, ponieważ go nie znam. Jednak uważaj, znałam osobiście wielu dobrych chłopaków, z "wieloma pomysłami na życie" ... "których nikt nie chciał wysłuchać". Jednak oni z tego co pamiętam, nie bardzo starali się o to, aby ktoś ich wysłuchał. Czekali aż ten ktoś "sam się znajdzie". Czekają do dzisiaj...

znam 2 przypadki chlopaków lat 30, którzy:
jeden pracuje na alegro,sprzedaje jakies roboty reczne i nie placi zusu,krusu nic,dostaje za to tysiac cos tam i mu starczy, oplaty placą rodzice, on ma dziewczyne 19lat ktorej rodzice od 3 lat walcza o córkę i nie chcą takiego starego ziecia, chlopak ma w nosie pracodawców i ciągle uwaza sie za studenta
drugi grafik, robi prywatę, na czarno w gazetach za przysłowiową stówę, nikt go nei zatrudni, a jak zatrudni to kto chce kolesia:
po kielichu, palącego co godzine fajka w pracy. jego ostatnia laska miala 47 lat, utrzymywala go i chciala zrobic sobie z nim dziecko(panna)
ogólnie obaj sa niezrozumieni, nieszczesliwi i kochani przez kobiety: 15lat mlodsze albo starsze, kobiety zdesperowane? albo niedojrzałe.

dla mnie smierdzi tu niezaradnością i lekkoduchem. taki to piwko wypije, romantyczne trele pozawodzi przy ognisku, w mazurską jasną noc. słowem romantyzm, ale z suchym chlebem.

a jakie pomysły? Poznań, Gdańsk, nie po co lepiej zakopane bo tam jest klimat, albo kraków bo ma fajną starówkę!
żeby pojechać do krakowa to trzeba jakąs desperatkę tam znaleźc, to bedzie gdzie obiad zjesc i piwko wypić. no i seks będzie. to dawaj na czat i poznawaj!
jakie pomysly? uprawa rzadkiego i drogiego ziela, na polu kolegi. firma graficzna. oferowanie na necie nasienia też.
moze jestem zbyt drastyczna, ale obu chlopaków znalam. ten od manufaktury ze mną chodzil ze 2 tygodnie. fajne były imprezy ale dobrze, ze ucieklam...

23

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

czyli twoi rodzice maja dużo racji co twojego wybranka

24 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-04-22 07:26:06)

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

no i jeszcze bartuś. od 19roku życia zakochuje sie co roku "na smierc".chodzi na pielgrzymki,gra na gitarze i bajeruje laski piosenkami w stylu "stare dobre malzenstwo".czystosc do slubu. szalowe teksty na ktore nabral kilka animatorek oazy.
faktycznie każdą szanował. z jedna sie ozenil. byli kilka lat. teraz sie rozchodzą. on wyjezdza za to za granice i uparcie twierdzi, ze nie bedzie mial wiecej żony bo koscielny już miał. ma 30 lat i nadal śpiewa piosenki na starym miescie, rzucają mu 5 zlotych i lubią jego głos.
fajny taki ale lekkoduch. pracowal w kazdym miejscu po 2tygodnie ale pracodawcy go albo wycyckają albo oszukują. bo on każdemu wierzy.
koniec historii.

25 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-22 07:42:36)

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

W Krakowie nie ma Starówki! big_smile
Poza tym podpisuje sie pod ludźmi, którzy zgadzają się z Twoimi rodzicami.
Szkoda, że nie jest dresem/kibolem (ale taaaki mądry i zaradny, zgarnia grubą forsę i ma szacun na dzielni) albo skejtem (dla mnie żenada widzieć 30 paro latka w bluzie z kapturem i portkami wiszącymi po kolana - 'bo życie jest złe, to zajaram gandzie, jestem luzak, chwdp, na przeciw normom społecznym, joł').

26

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

śmiech śmiechem dziewczyny, ale jak tu wybić takiej młodej taką milość z głowy?
młode, wolne i bez zobowiązań. a same sobie bat kręcą.
schrzanić sobie życie? a czemu nie!


posluchaj autorko tematu, dotrzec i tak nie dotrzemy. twoje życie!
i uwierz mi, ze grafik mimo że miał serce złote, jako jedyny ze znanych mi mężczyzn ta szanował kobiety, czcił je, to wiem że jak zarobi stówę to kupi chleb, pasztet, czteropak i fajki zapas na tydzien.
ale mój grafik był świetny. jak opowiadał o śmierci matki, to az skręcalo. on naprawdę cierpiał.
i zaden facet nie umiał dotrzec do kobiety jak ci niezaradni faceci.
może niektóre kobiety lubia ratowac pierdoły życiowe?
dużym plusem niezaradnych jest wielka wrażliwośc,ale bedziesz go potem utrzymywać

27

Odp: Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Posłanie do nadwrażliwych


Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
bądźcie pozdrowieni.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest a
przystosowanie do tego co być powinno
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane
ukryte w was.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

Bądźcie pozdrowieni
za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
za niezwykłość i samotność waszych dróg
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Rodzice nie akceptują mojego wybranka :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024