Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę!

Wracam na forum po raz kolejny i, o zgrozo, z powodu tej samej osoby. Zranił mnie jakiś czas temu bardzo mocno, zniknął z mojego życia po czym pojawił się w nim ponownie. Podeszłam do tej próby kontaktu bardzo sceptycznie, ale powolutku zdobywał moje zaufanie. Znów wróciła przyjaźń, długie rozmowy itd. Zaczął o mnie zabiegać, bardzo długo nie byłam przekonana bo przeżyłam niesamowicie ostatnie zerwanie kontaktu. Ale był cierpliwy, zdeterminowany.. no i zaufałam. Cała na przód! Cechy które swego czasu mi przeszkadzały polepszyły się ? wydawał się być bardziej zorganizowany, poważniej podchodzący do rzeczy. Poznałam całą jego rodzinę, ludzi z pracy, znajomych. Rozpoczęliśmy na odległość. Były plany gdzie kto się przeprowadzi. Widzieliśmy się średnio co tydzień, dwa po parę dni.
Nastąpiła sielanka. I jeszcze sobie myślałam - Kurcze... po tak długim czasie w końcu happy end.. Jednak rzeczy nie dzieją się bez przypadku - i racja, ale do tego jeszcze wrócę.
Dwa dni przed ostatnim moim przyjazdem do niego zauważyłam że dziwnie się zachowuje; drążyłam, drążyłam i w dniu wyjazdu powiedział mi że przypadkowo spotkał byłą z którą był przede mną (choć zarzekał że rozdział jest zamknięty), która wyznała mu wielką miłość i że on jest tym jedynym. No i się strasznie zmieszał chłopak i totalnie nie potrafił poukładać myśli ale mimo wszystko nalegał bym przyjechała. W trakcie pobytu dało się wyczuć że chwilami się ode mnie odsuwał, aż się popłakałam któregoś wieczoru ale nie poruszył tematu. Dalej grał troskliwego i opiekuńczego, mówił że kocha i okazywał to, ale były te właśnie chwile... Dzień po moim powrocie napisał mi że czuje się jak gówno i że wciąż myśli o tamtej... Powiedziałam mu że ja nie będę mu tego mętliku rozwiązywać i że dam mu czas na przemyślenia.
Trzy dni milczał... Trzy okrutne dni gdy myślałam że zaraz z bólu i niepewności umrę, nie mogłam jeść, spać, normalnie funkcjonować... Ta niepewność mnie zabijała... Więc w końcu napisałam że go kocham i co z nami. I zerwał ze mną przez SMS... Napisał że brał aż krople na uspokojenie, że czuje się jak gówno i wciąż do tamtej coś czuje, i że jesteśmy dorośli, że skoro tak szybko pojawiły się jego wątpliwości to nie ma sensu tego ciągnąć, bym przeprosiła moją rodzinę... Nie odpisałam nic...
Nie jestem w stanie słowem wyrazić jak się wtedy poczułam.. To był jakiś koszmar i chciałam się z niego obudzić ale to przebudzenie nie nadchodziło.. Nie miał nawet na tyle odwagi by mi powiedzieć to w twarz... Poczułam się oszukana, okłamana, zdradzona... Skoro tak szybko pojawiły mu się wątpliwości to po co te plany, choćby kupno biletów do mnie na tydzień przed zerwaniem.. Poczułam się strasznie upokorzona...
Teraz mijają niemal dwa miesiące. Miałam dużo czasu na przemyślenia. Dotarłam do tego że jestem kobietą kochającą za bardzo, moje rzeczy zeszły na drugi plan, starałam się jak mogłam by wyszło ale też starałam się w tym znaleźć jakiś umiar. Wybrałam związek z człowiekiem z tzw borderline. Niesamowite jak te dwie osoby się przyciągają.. Mówić do człowieka z borderline by nie bawił się w związki to jak powiedzieć małemu dziecku by nie bawiło się ogniem. Ich dojrzałość emocjonalna jest na poziomie parolatka, z tą różnicą że przynajmniej dzieci są szczere..
Dziś widzę że to był toksyczny związek nakierunkowany jedynie na jego potrzeby. I co robię?! Walczę o siebie!
Nie jest łatwo... Jest wiele emocjonalnych upadków, zwątpienia.. Jednak nie poddaję się bo nie chcę powtórzyć schematu. Chcę tą porażkę (jakkolwiek to nazwać) przerobić na mój sukces - na odnalezienie siebie i pokochanie się na nowo. Bo jeśli to zrobię, pewne relacje i zdarzenia nie będą miały więcej miejsca. Stąd moje stwierdzenie - nic się nie dzieje bez przyczyny.
Co robię?! Dużo czytam: artykułów, książek, to forum które jest mi dużym wsparciem smile. Robię coś dla siebie: ostatnio zaczęłam uczyć się pływać i eksplorowanie dna basenu idzie mi coraz zgrabniej smile
I medytuję. Powiem wam że to niesamowita metoda by się wyciszyć i odnaleźć siebie i spokój.
Mam nadzieję że mój post da siłę tym którzy jej teraz szukają że MOŻNA. I mam nadzieję że pomożecie mi jeśli znów stłukę sobie kolana kolejnym upadkiem.
A jak Wy sobie radzicie z odzyskaniem siebie?!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę!

Witaj. Przykro mi, ze tak cie potraktowal ale uwierz mi, ze suma sumarum dobrze sie stalo. Moglas skonczyc tak ja, wracajac do faceta na dwa koszmarne lata. Tez jestem kkzb i chce to zmienic. Plywanie jest swietne, bardzo relaksuje. Rowniez czytanie, polecam ci ksiazki Osho, czytam teraz ksiege kobiet, swietna ksiazka. Dojdziesz do siebie znowu, tak jak to zrobilas kiedys. Tym razem bedzie latwiej. Dbaj o siebie i pokochaj siebie, buduj poczucie wlasnej wartosci Bo to jest klucz do wyzdrowienia z bycia kkzb. Pozdrawiam

3

Odp: Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę!

A możesz powiedzieć ile ta wasza "druga" znajomość trwał? I jak długo on był po zamknięciu rozdziału z była?

4

Odp: Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę!

@Kattyan: Dziękuję za polecenie książki. Chętnie zajrzę. Przelotnie rzuciłam okiem, myślę że może się przydać smile Trzymam kciuki i za Ciebie!

@Ciemna: Teraz byliśmy ze sobą pół roku. Przy czym poprzednie pół roku odbudowywał moje zaufanie do niego. Z tego co mi opowiadał jego związek z byłą prawie nie istniał, nie miała dla niego czasu, nie interesowała się jego pracą, nie chciała poznać rodziny.. Więc w sumie postanowili wspólnie że nie ma sensu tego ciągnąć. Miesiąc później postanowiliśmy że chcemy być razem. Miałam dużo oporów, upewniałam się na wszelkie możliwe sposoby czy to zakończył także w swoim sercu, ale powiedział mi że rozdział jest już zamknięty.
Dziś widzę człowieka niedowartościowanego, dla którego relacje są pewną formą dowartościowywania się. Człowieka którego definicją miłości jest wielki emocjonalny haj. I to nie wina narkotyku że przestał działać i nastał spokój. I na zasadzie małpki przeskoczył ponownie na inną gałąź..
Gdzieś na tym forum przeczytałam mądre zdanie: dla takich ludzi związek kończy się tam, gdzie dla dojrzałych emocjonalnie zaczyna - czyli właśnie gdy te pierwsze emocje opadną, gdy jest dawanie i branie, przyjaźń i wsparcie.
I nie wierzę w teorię dwóch połówek jabłka, bo tak na prawdę trzeba być całym jabłkiem. Jak można być pół-osobą?!
Mam strasznie mieszane uczucia: z jednej strony racjonalnie widzę że to niedojrzała osoba, z drugiej są emocje i ból że osoba która była mi tak bliska po raz kolejny zawiodła moje zaufanie..

5

Odp: Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę!

A bo tak jest że nas ciągnie do osób zakazanych. Do kogoś kogo nie możemy mieć. Może być tak, że wróci do niej, ale i tak się im nie ułoży bo skoro wcześniej nie byli szczęśliwi i ona nie interesowała się jego życiem to nie sadzę, ze teraz to się zmieni. Nie wróże im przyszłości.
Ten facet po prostu nie wie czego sam chce. Udało mu się kiedyś zbudować trwały i długi związek?
Ja również nie wieże w teorię dwóch połówek bo skoro miałoby tak być to nikt nie byłby sam na tym świecie. Sami przecież znamy stare panny i kawalerów, a więc to jest uchybiona teoria. Miłość jest najgorszym narkotykiem na tej ziemi bo potrafi tak uzależnić, że człowiek długo musi dochodzić do siebie. Każdy mówi, że wszystko jest po to, żeby docenić tą jedyną i prawdziwą miłość. Nie wiem ile może być w tym prawdy, ale czekam na tą chwilę, na tego człowieka z którym będę już do końca życia szczęśliwa. Dlatego i ty nigdy nie wątp w to że spotka cię jeszcze coś prawdziwego, coś co może być już do końca życia.

6 Ostatnio edytowany przez synthetica (2014-04-19 18:04:18)

Odp: Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę!

Coconut, chciałabym się jakoś z Tobą skontaktować i pogadać ? czuję jakąś wirtualną empatię w Twoim kierunku, doświadczam podobnego cierpienia. Też sporo czytam o kobietach kochających za bardzo itd. Jeśli chcesz, to odezwij się proszę (w moim profilu uwzględniłam opcję kontaktu mailowego). Mam wrażenie, że możemy sobie nawzajem pomóc i wesprzeć się jako kobiety smile Chyba fajnie mieć przy sobie kogoś, kto przechodzi przez podobny proces.

7

Odp: Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę!

Dokladnie Coconut nie jestesmy dwoma polowkami jablka, jestesmy calymi jablkami ????. Drugiej polowki szukaja kobiety, ktore kochaja za bardzo Bo chca sie stopic z druga osoba, nie potrafia byc same. Kiedys tez tak myslalam ale po moim ostatnim zwiazku zmadrzalam i juz raczej nie podam facetowi siebie Na talerzu. Niech sie troche pomeczy.

8 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-04-20 21:29:09)

Odp: Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę!

Hej
Swietnie, ze zaczelas zyc i robic cos dla siebie:)
Chcialam napisac Ci coś wiecej, ale widze ze wracsz do zycia i rdzisz sobie naprwde dobrze. Jedna tylko rada n przyszlosc, w nastepnym zwiazku nie zatracaj sie, nie rezygnuj z wszystkiego, bo kazdy z nas potrzebuje odrobiny prywatnosci i czsu takiego tylko dla siebie...wiec jesli lubisz plywac, to nie rezygnuj z niego jak juz sie zakochasz.Post edytowany ze względu na naruszenie regulaminu forum.

9

Odp: Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę!

Jak tak czytam te tematy niektórych kobiet, to aż się zastanawiam "kur*a, dziewczyny! gdzie Wy jesteście?! chciałbym kobietę, która mnie bedzie kochać mocno, odwzajemnie się tym samym! płakac mi sie chce, jak takie fajne dziewczyny trafiają na gnojków, którzy nie dorośli do związków, i później piszą "już nigdy nie dam się tak łatwo innemu facetowi", "teraz będę do konca tylko suką zimną"" boli to strasznie, bo przez takich gnojów spotykam dziewcyzny po przejściach, które sa zimne, oschłe i nie wierzą w to, że jestem dobrym człowiekiem, z miejsca mnie niszczą, mówiąc, że dobrze sie kamufluję, bo jestem taki jak każdy! ....

10

Odp: Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę!

Coconut

No ewidentnie widać, że naruszył Twoje zaufanie. Na dodatek zerwał z Tobą przez SMS(nie skomentuje tego...) Dobrze, że wypełniasz sobie wolny czas basenem i medytacją. Jeszcze trochę czasu, a zapomnisz o nim całkowicie. smile

11

Odp: Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę!

@Ciemna, jeden z jego związków trwał 3 lata. Z tego co mi mówił z każdą swoją byłą rozstawał się w dobrej komitywie. I teraz rozkminka: to czemu ze mną nie? W czym byłam gorsza? Ale staram się nie popadać w paranoję i dać się emocjom wypalić.

@Synthetica, wysłałam Ci maila, mam nadzieję że doszedł smile

@Kattyen, podpisuję się pod tym!

Mimo wszystko miewam wahania humorów, i wybrałam nieco inną ścieżkę niż zwykle by sobie z tym poradzić. Zazwyczaj starałam się robić wszystko by tylko odgonić myśli, by tylko nie czuć tego ciężaru, by widzieć tylko te złe cechy (które później przeradzały się w mniejsze lub większe traumy).
Dużo czytam i słucham na temat medytacji, i nie biorę jej jako remedium na moje cierpienie ale jako pomoc w poznaniu mnie i posprzątania zbędnych emocji. Na czym to polega? Nie na zakopywaniu ich lub ignorowaniu ale czuciu. Tylko odczuwaniu nie zastanawiając się i nie interpretując danych emocji, po prostu daje im się samoistnie wypalić. To jest mój sposób terapii, czy zadziała - czas pokaże. Póki co walczę smile Jeśli jesteście ciekawi, polecam posłuchanie Eckhart'a Tolle na YT.

@cudownie niedobrani, jeśli któraś z moich metod zadziała, chętnie się podzielę smile

@Życzliwy, nie wszystkie dziewczyny się mszczą na mężczyznach i stają się oschłe. Ja nie chcę podchodzić do tego w ten sposób i nie chcę wystawiać sobie pomnika męczennika (prędzej podróżnika, ale to już inna sprawa smile ). Patrząc na mojego byłego, którego zachowanie starałam się zinterpretować... Widzę człowieka który tak na prawdę sam nie wie czego chce i sam się nie zna. Nie jest zdolny do dojrzałej relacji opartej na rozmowie - ale nie pustej, w której każde coś mówi a robi co i tak jest mu wygodne. Jednak to nie tłumaczy potraktowania mnie w ten sposób. Uważam że dojrzała miłość rodzi się po cichu, oparta jest na przyjaźni. I tak też myślałam że jest tu. Że znając mnie na tyle tworzymy coś trwałego i stabilnego. A zakończył jak totalny tchórz i jakbym nie była nic warta - to boli.

@Kerk, do tego dążę. Nie chcę go znienawidzić, chcę po prostu zneutralizować jakiekolwiek uczucia w jego kierunku.

12

Odp: Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę!

Chyba i mi się dziś udzielił "nastrój świąteczny"...

Czuję się totalnie rozczłonkowana wewnętrznie, czuję wielki niepokój w sobie.. A dlaczego?! Bo boli to jak mnie potraktował ktoś kto wydawał się być mi bliski. A dlaczego strach?! Bo boję się że znów dokonam złego wyboru... Ale tak naprawdę powodem tych uczuć w tym momencie i ich kreatorem jestem ja sama. Dlaczego?! Bo nie czuję się ze sobą pewnie, bo boję się zajrzeć w swoje wnętrze, bo widzę chaos i nie wiem z której strony mam zacząć układać..

Myśli bywają największymi wrogami a ja mam taki ich mętlik ? bo cały mój umysł stara się znaleźć rozwiązanie, i znajduje ? chwilowe. A takim trwałym wydaje mi się wejście wewnątrz siebie i zaakceptowanie siebie.

Jestem w kropce... Zgadnijcie w której... sad

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nic dwa razy... Znaleźć w sobie siłę!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024