Mąż się chyba nie zmieni, ja kobieta kochająca za bardzo - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mąż się chyba nie zmieni, ja kobieta kochająca za bardzo

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Mąż się chyba nie zmieni, ja kobieta kochająca za bardzo

Witam Koleżanki
Piszę z prośbą o słowa otuchy, wsparcia, spojrzenia na moje małżeństwo świeżym okiem, z boku.
Jesteśmy razem 12 lat, 2 dzieci. Na początku standard, piękna miłość, namiętność,życie bardzo intensywne.Byłam po dwóch dłuższych związkach ale ten był wyjątkowy. Ale mój przyszły mąż też był "wyjątkowy" : wybuchowy, roszczeniowy, zazdrosny o mojego byłego ( na początku o to było wiele kłótni, chciałam odejść ale nie pozwolił). Później związek wyciszył się, zamieszkaliśmy razem, ślub, dzieci, kredyt itp proza życia. Fajnie było, wspólne gotowanie, wyjazdy w góry z dziećmi. Ja żona idealna, pracująca zawodowo i w domu ale zawsze gorsza w oczach mojego męża. Masz złą pracę, mało zarabiasz, nie tak jeżdzisz samochodem itp, ciągle o coś pretensje, ciągle niedoceniana, wyśmiewana (za gruba-62kg przy 164cm), brzydka (według innych bardzo atrakcyjna), zawsze wszystko robiłam źle. To są moje odkrycia z ostatnich 5-6mies kiedy zaczęło do mnie docierać że w naszym małżeństwie jest coś nie tak. Mąż nie liczy się z moimi odczuciami, prośbami, na zewnątrz idealny mąż, ojciec, człowiek. W domu patrzy z nienawiścią, odrzuceniem, złośliwe uwagi, przykre uwagi, ostatnio odkryłam oglądanie przez niego stron porno (zrobiłam awanturę bo było to jak policzek ale jak to ujął mam się nie wpierd... w jego życie, bo ja nie byłam święta - chodzi o mój poprzedni 5 letni związek).Są chwile kiedy jest dobry, miły, kochający, przytuli.Ale nie znam dnia ani godziny kiedy przyjdzie naburmuszony, wściekły na mnie nie wiadomo o co, przykry. Zdarza się to coraz częściej.Powoli wygasa nasze zycie seksualne,jeszcze kilka mies temu było ok, a teraz widzę żę mąż "odstawia" mnie od łóżka, nie ma ochoty na sex (mimo moich starań, w łóżku nigdy nie byłam kłodą, myślałam że mamy udane życie erotyczne). Nie raz próbowałam z nim rozmawiać ale wykręca kota ogonem, to ja się czepiam a on nie widzi problemu, innym razem mówi że kiedy ja będę dobra to on też ale ja już nie mogę być bardziej dobra. Zmieniłam się, poczytałam trochę w internecie, nie narzekam, nie kłócę się, jestem zawsze atrakcyjna, uśmiechnięta ale wszystko na nic i tak jest źle. Dwa tyg temu po kolejnym złym humorze mężą przycisnęłam go do rozmowy. Powiedziałam co leży mi na sercu, że chcę mieć prawdziwego męża, kochającego, wspierającego, małżeństwo partnerskie itp. Powiedziałam że by się określił co do przyszłości naszego związku, jaki ma problem w związku ze mną itp. Ale żadnej konkretnej informacji nie otrzymałam, ciągle ironizował albo robił mi przykrości. Powiedział jedynie że nie wie  czy będzie w stanie sprostać moim oczekiwaniom o dobrym mężu i małżeństwie. Dodam tylko że przez te 12 lat wiele razy słyszałam od niego spierd..., lub wyzwiska i w końcu miałam tego dość. Przez 2 tyg był dobry, idealny, kilka dni temu zaczął przebąkiwać żę już nie może tak długo być dobry, że nie będzie się już powstrzymywał no i wczoraj powrócił do normy. Zaczęły się kąśliwe uwagi, złośliwości, docinki ( w stylu : muszę sobie sprowadzić Ukrainkę do pały),po powrocie z urodzin chrześniaka naburmuszony, zły. Chciałam rozładować atmosferę żartami, luźną rozmową,przytuliłam się ale jasnie pan niedostępny (odpieprz się), zapytałam :może się pokochamy? - nie mam ochoty na sex. W końcu po kilku próbach rozładowania sytuacji usłyszałam: spierdalaj. I mi już kur... ręce opadły. Pół nocy nie przespana. Jeszcze pół roku temu by to po mnie spłynęło a teraz boli jak cholera.Nie wiem co się ze mną stało że tak ranią mnie jego słowa, jego zachowanie, jego podłość. Czy opadły mi różowe okulary i się ocknęłam?Zdałam sobie sprawę że to chyba toksyczny związek a ja kobieta kochająca za bardzo, która nie umie postawić granic, boi się samotności. Oboje jesteśmy inteligentni, wykształceni, zardani. Ale ja sobie nie radzę z tym małżeństwem!!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mąż się chyba nie zmieni, ja kobieta kochająca za bardzo

dla ratowania małżeństwa trzeba chęci i wysiłku z dwóch stron. Odpowiedz sobie na pytanie dlaczego wciąż z nim jesteś? Naprawdę go kochasz? Jakie wzorce na temat roli kobiety w związku przekazujesz dzieciom?

3 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-04-13 13:04:30)

Odp: Mąż się chyba nie zmieni, ja kobieta kochająca za bardzo

Witam,
Niestety, ale to jest zwykły cham i prostak. Jedynym ratunkiem dla niego jest ocena osoby obiektywnej, czyli terapia, psycholog. Sam powiedział że nie potrafi być miły, dopóki sam tego nie będzie chciał zmienić Twoje starania tutaj na nic.
Jestem w podobnym związku, nie jesteśmy małżeństwem, mój facet również ma teksty podobnej treści jak Twój mąż,  na początku stawiałam granicę i sobie na to nie pozwalałam do momentu jak wyczul moją słabość i było coraz gorzej, szantaże, wyzwiska po pijaku, zero empatii, jak mówiłam że cierpię, to tylko kwitował to stwierdzeniem, wiem co czujesz neutral. Ja postanowiłam odejść, bo wiem że bycie w tym związku tylko mnie niszczy. Jest to toksyk, wmawiałam sobie że przecież jako to faceci mają takie głupie żarciki, więc spływało to po mnie i to była tylko iluzja, dopiero teraz trafiło to do mojej świadomości że jemu chodziło tylko o obniżenie poczucia mojej wartości i podbudowania jego ego. Facecik z kompleksami, który karmi się czyimś bólem i cierpieniem.

Ja sobie wypisałam wskazówki:
Przestac obserwowac, nie zwracac bacznej uwagi na to co on robi, zająć się własnym życiem.
Nie wtrącać się w jego uczucia, w jego czyny oraz skutki. Pozwolić mu ponosić konsekwencje jego czynów.
Trzezwe spojrzenie na rzeczywistosc taka jaka jest a nie taka jaka sobie wymyśliłam.
Nie dawaj sie wciagnac w żadne rozgrywki.
Koncentracja na własnym szczęściu oraz potrzebach. W Twoim przypadku są to dzieci, więc bądź tylko dla nich.

4

Odp: Mąż się chyba nie zmieni, ja kobieta kochająca za bardzo

Oj, właśnie jestem w pracy i "kochający mąż" przywiózł mi obiad. Wyszłam na parking, wsiadłam na chwilę do samochodu, rozmawiałam z dzieckiem, kiedy syn zaczął lekko marudzić "kochający mąż" powiedział": Idź już, w piz..., bo mam tego dosyć. Więc pożegnałam się z synem i wyszłam z samochodu a teraz połykam łzy. Jak się mam od tego uwolnić?Od tego bólu, bezradności, jak z nim rozmawiać.Nie mam siły....

5

Odp: Mąż się chyba nie zmieni, ja kobieta kochająca za bardzo

musisz sobie odpowiedzieć na pytanie - czy dasz radę tak dalej?
ile jeszcze wytrzymasz zanim dojdzie do jakiejś katastrofy?

kogo chce ratować - siebie dzieci...czy męża?

to są ważne pytania

6

Odp: Mąż się chyba nie zmieni, ja kobieta kochająca za bardzo

Dokladnie - to jest toksyk. Nie pozwol aby Twoje poczucie wlasnej wartosci spadlo do zera. Jestes fajna babka a ten palant nie umie tego docenic. I chocbys na rzesach stawala on ciagle bedzie podcinal Ci skrzydla. Zajmij sie sobia i dzieciakami a gnojka olej

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mąż się chyba nie zmieni, ja kobieta kochająca za bardzo

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024