Olinka napisał/a:Dzenaro napisał/a:Nieznajomość prawa szkodzi, a jak ma się obowiązek łożyć, to i ma się prawo wymagać!
Oczekując od swojego dziecka określonego zachowania, nigdy w życiu nie użyłam argumentu "masz robić tak, jak ja chcę, bo to ja cię utrzymuję". Nie rozumiem tego stwierdzenia, nie zgadzam się z nim i dlatego zupełnie wykreśliłam go z listy moich argumentów wychowawczych.
Wszystko pięknie, ładnie z tym, że nie bardzo rozumie co to ma wspólnego z tym co ja napisałem ? Wymaganie w mym odczuciu nie ma nic wspólnego z narzucaniem, czy wypominaniem. Jeżeli dziecko decyduje się pójść na studia mam pełne prawo finansując naukę doglądać co się dzieje. Oczywiście istotne jest to, w jaki sposób dziecko zostało wychowane, jedno wykaże się większą odpowiedzialnością, zaradnością a drugie wręcz odwrotnie, dlatego każdy przypadek rodzi zupełnie inne zachowanie rodzica. Do tego dochodzi znaczący czynnik nowego otoczenia, nowych znajomości, które mogą mieć znaczny wpływ na zmianę dotychczasowego zachowania dziecka i można się mocno zdziwić i rozczarować. Są rodzice, którzy totalnie nie interesują się dziećmi, będąc majętni łożą pieniądze, które są trwonione na różne rzeczy nie związane z przeznaczeniem, czyli nauką. Bardzo często dochodzi również do tego, że utrzymuje się super studenta, który po kilka lat studiuje jeden rok, bawiąc się przy tym na całego, a jak się już uda ukończyć studia to i tak poziom jaki reprezentuje pozwoli mu na sprzedawanie mleka w spożywczym, o sytuacji, kiedy się łoży na studenta, który już nim nie jest nawet nie wspominam. Mój punkt widzenia jest prosty, dziecko chce iść wyżej, proszę bardzo, łoże na ten cel i na wszystko co jest z tym związane, ale ma iść to na cel zgodny z przeznaczeniem i mają być efekty, to jest mój wymóg, w innym wypadku nie ma to sensu, strata czasu i pieniędzy. Są jakieś problemy, ekstra potrzeby telefon zawsze odbiorę i pomogę. Raz w tygodniu telefon kontrolny i co kwartał "przypadkowa" przelotna wizyta, dzieciak nie odczuwa piętna kontroli, a nawet jest zadowolony, co oczywiście mnie cieszy, a i ja mam spokojny sen.