Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 118 ]

1

Temat: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Kobiety! Błagam... Mój facet załamał mnie totalnie. big_smile Na szczęście mnie cała ta sytuacja bawi, a nie martwi, jednak obawiam się, że z czasem odwrócą się te proporcje.

Do rzeczy: jestem z nim 4 lata, oboje jesteśmy w wieku 24, razem studiujemy ale nie mieszkamy razem. On mieszka w akademiku. Przychodzi czasami do mnie wieczorem i zostaje na noc. Rodzice dzwonią do niego codziennie (rano, popołudniu, i obowiązkowo wieczorem-no tak się utarło, ok ja to szanuje). Gdy dzwonili do niego gdy był u mnie udawał za każdym razem przed nimi, że jest w akademiku u siebie i albo był tam cały czas albo już wrócił ode mnie. Pech w tym, że rodzice postanowili, że będą teraz dzwonić do niego na stacjonarny numer do pokoju akademika, bo mają darmowe rozmowy. Więc mój MĘŻCZYZNA (jak to ironicznie brzmi w tym przypadku) - wymyślił, że do mnie nie będzie już przychodził wieczorami, bo się wyda przed rodzicami...

Ja tego nie skomentuje, ale piszę to by mu pokazać Wasze opinie i mu za jakiś czas to pokazać. Mi kokardy opadły.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Dziwne. Rozumiem kontakt z rodzicami, ale  codziennie i tyle razy. Kurde, czas przeciąć pępowinę. Nie wiem wstydzi się Ciebie czy jak...

3

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Lily89 napisał/a:

Dziwne. Rozumiem kontakt z rodzicami, ale  codziennie i tyle razy. Kurde, czas przeciąć pępowinę. Nie wiem wstydzi się Ciebie czy jak...

Nie wyciągał bym tak daleko idących  wniosków z tą pępowiną. Nie wiadomo jakie panują zwyczaje w tej rodzinie, a skoro jak sądzę rodzice opłacają studia i wszystko z tym związane mają pełne prawo wnikać i kontrolować, czy ich ciężko zapracowane pieniądze nie pójdą na marne, bo ich syn zamiast się uczyć będzie szalał, czy wpakuje się w inną sytuację, w konsekwencji której ich ciężki trud by wykształcić syna pójdzie na marne, a jak wygląda obecne życie studenckie to chyba większość wie. Być może już wcześniej  były jakieś sytuacje, które wyczuliły rodziców, więc z pochopnymi opiniami był bym nieco bardziej powściągliwy.

4

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

"mają pełne prawo wnikać i kontrolować"
I w ten sposób chłopak nigdy nie nauczy się SAM kontrolować swojego życia, bo ma rodziców od tego.
Ja wiem, wychowywanie dzieci polega też na tym, że skłania się je do tego, żeby robiły coś, co jest właściwe nie dlatego że rozumieją że to jest właściwe (bo np. są za młode i nie rozumieją dlaczego) ale po to, żeby zadowolić rodziców. Ale im dziecko jest starsze, tym proporcje się zmieniają: więcej rzeczy powinno robić z własnego, wewnętrznego przekonania, a nie dla rodziców.
Rodzic, który nie potrafi odpuścić kontroli będzie miał niedojrzałe emocjonalnie dziecko.
Facet ma 24 lata.
Jak coś zepsuje, to będzie miał zepsute, dopóki sam nie naprawi.

5 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2014-04-11 08:41:45)

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Tanika napisał/a:

Kobiety! Błagam... Mój facet załamał mnie totalnie. big_smile Na szczęście mnie cała ta sytuacja bawi, a nie martwi, jednak obawiam się, że z czasem odwrócą się te proporcje.

Do rzeczy: jestem z nim 4 lata, oboje jesteśmy w wieku 24, razem studiujemy ale nie mieszkamy razem. On mieszka w akademiku. Przychodzi czasami do mnie wieczorem i zostaje na noc. Rodzice dzwonią do niego codziennie (rano, popołudniu, i obowiązkowo wieczorem-no tak się utarło, ok ja to szanuje). Gdy dzwonili do niego gdy był u mnie udawał za każdym razem przed nimi, że jest w akademiku u siebie i albo był tam cały czas albo już wrócił ode mnie. Pech w tym, że rodzice postanowili, że będą teraz dzwonić do niego na stacjonarny numer do pokoju akademika, bo mają darmowe rozmowy. Więc mój MĘŻCZYZNA (jak to ironicznie brzmi w tym przypadku) - wymyślił, że do mnie nie będzie już przychodził wieczorami, bo się wyda przed rodzicami...

Ja tego nie skomentuje, ale piszę to by mu pokazać Wasze opinie i mu za jakiś czas to pokazać. Mi kokardy opadły.

Rodzice stali sie jego osobistymi ochroniarzami.
Staraja się zapewnic absolutne bezpieczenstwo swojemu "dziecku" i uwazaja , ze jedynie oni zdolaja zidentyfikowac realne i potencjalne zagrozenia czyhajace na niego.

wywoluja w nim poczucie winy i wedlug mnie przekraczaja wszelkie granice prywatnosci.    

Pytanie tylko : dlaczego ON NA TO POZWALA ?

6

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Dlaczego on na to pozwala? Bo w dalszym ciągu (wobec swych rodziców) jest małym chłopczykiem w krótkich spodenkach. Tak widzi tę relację, tak tą relację widzą jego rodzice.

Czy on dojrzeje? Czy będzie swych rodziców traktował jak... ludzi, nie bogów? Czy i... kiedy? Czy wówczas jeszcze będziesz z nim? Czy on wcześniej uzna, że czworokąt nie jest dobrą figurą w związku?

7

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
pomaranczowa 1 napisał/a:

Pytanie tylko : dlaczego ON NA TO POZWALA ?

Powód podał Dżenaro - jeśli chłopak jest zależny finansowo od rodziców to nie ma wielkiego wpływu na ich zachowanie. Owszem, może pertraktować i tłumaczyć, ale jeśli rodzice uznają, że ich postępowanie jest słuszne to chłopak może się stawiać co najwyżej kolegom w akademiku...

Utrudnia to poznanie prawdziwego charakteru chłopaka. Bo, dopóki nie skończy studiów, to nie bardzo wiadomo czy on tak robi bo musi, czy może poddaje się rodzicielskiemu sterowaniu bo podziela rodzicielskie poglądy, że należy utrzymywać (nad)regularny kontakt z mamusią... 4 lata to trochę długo jak na ukrywanie związku przed rodzicami...

8

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Hmmm... Czym innym jest, moim zdaniem, marzenie rodziców, by własne dziecko nie zeszło na złą drogę i ich dbanie o to, by pieniądze zostały wydane zgodnie z przeznaczeniem a czym innym są codzienne czterokrotne telefony i sprawdzanie, czy 24-letni mężczyzna na pewno jest wieczorem w akademiku.

Kolejne pytanie: dlaczego jego rodzice w ogóle mu nie ufają? Czy jest to skutek wcześniejszych doświadczeń z nim czy też ich toksyczności?

9

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Wielokropek napisał/a:

Hmmm... Czym innym jest, moim zdaniem, marzenie rodziców, by własne dziecko nie zeszło na złą drogę i ich dbanie o to, by pieniądze zostały wydane zgodnie z przeznaczeniem

No większość ludzi mniej więcej wie jak to powinno wyglądać. Ale niektórzy nie wiedzą i, być może, zaliczają się do nich rodzice chłopaka smile

Aczkolwiek chłopak miał prawie 20 lat na wykształcenie swoich relacji z rodzicami zanim się wyprowadził. I z pewnością jego ówczesne zachowanie przekłada się na obecne relacje. Nie da się (i nie ma takiej potrzeby) wielokrotnie dzwonić do dziecka, które kilka lat wcześniej zaczęło udowadniać, że dorasta, usamodzielnia się i że można mu ufać.
Ale jeśli mamusia musiała synka codziennie budzić do szkoły, dbać, żeby zjadł o odpowiedniej porze, pilnować czy odrobił lekcje - nadal to robi w przeświadczeniu, że bez jej telefonu synek na zajęcia nie pójdzie, potem umrze z głodu a na koniec dnia będzie pił/ćpał/robił dzieci lub realizował jakiś inny koszmar rodzica.

10

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

moge zrozumiec troske o dziecko, ale wladza rodzicielska konczy się w momencie ukonczenia przez dziecko 18 roku zycia i wtedy tez czlowiek może decydowac o sobie.

Czym innym sa relacje w rodzinie...
i jesli kontrolowany byl kazdy krok,slowo i gest, to teraz bedzie bardzo wielkim wysilkiem sie od tego odciac. Trzeba chirurga

11

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
vinnga napisał/a:

Ale jeśli mamusia musiała synka codziennie budzić do szkoły, dbać, żeby zjadł o odpowiedniej porze, pilnować czy odrobił lekcje - nadal to robi w przeświadczeniu, że bez jej telefonu synek na zajęcia nie pójdzie, potem umrze z głodu a na koniec dnia będzie pił/ćpał/robił dzieci lub realizował jakiś inny koszmar rodzica.

Poruszamy się w świecie naszej wyobraźni. smile
Nie musiała się tak zachowywać. smile Jeśli tak było, mogła pozwolić mu na poniesienie konsekwencji własnych zachowań. Można też chronić swe dziecko przed konsekwencjami i przejąć odpowiedzialność za jego życie. Skutki są dla obu stron opłakane. Dosłownie.

12

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

@Tanika, rozmawiałaś z nim na ten temat? Czy mówił jaki ma pomysł na rozwiązanie tek problemu? Jak jest uzależniony finansowo od rodziców to może tak się zachowywać, żeby mieć spokój, nie musieć się tłumaczyć i uniknąć wizyt kontrolnych.

13

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Na początku chciałabym coś sprostować. Mieszka w akademiku, ale to jest najspokojniejszy akademik przeczący wszelkim stereotypom. Mój chłopak też nie jest osobą imprezową, właśnie wprost przeciwnie - trudno go gdzieś wyciągnąć.
I rodzice nie dzwonią by go sprawdzić, nie pytają co robisz, co robiłeś. Tylko tak rozmawiają ogólnie o tym co w domu etc. Więc nigdy nie odebrałabym tego jako kontrola z ich strony. Jego rodzice mnie znają i lubią. I wg mnie nie mieli by nic przeciwko temu, że on do mnie przychodzi wieczorem. Tylko mam wrażenie, że to dla niego jest problem pokazać to przed rodzicami.

14

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

A czy w ogóle rozmawiałaś z nim na ten temat? Jak on uzasadnia to, że musi być w akademiku jak mama dzwoni?

Edit:
nie zauważyłam pytania marioosha smile

15

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
marioosh666 napisał/a:

@Tanika, rozmawiałaś z nim na ten temat? Czy mówił jaki ma pomysł na rozwiązanie tek problemu? Jak jest uzależniony finansowo od rodziców to może tak się zachowywać, żeby mieć spokój, nie musieć się tłumaczyć i uniknąć wizyt kontrolnych.

Oczywiście, że pytałam. Otrzymałam odpowiedź: coś się wymyśli.
Skomentowałam to stwierdzeniem: "Predzej wymyślisz przełącznik telefonu z Twojego akademika do mojej stancji, niż odważysz się powiedzieć rodzicom"
On: "oj nie dręcz mnie..."

The end. wink

16

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
vinnga napisał/a:

A czy w ogóle rozmawiałaś z nim na ten temat? Jak on uzasadnia to, że musi być w akademiku jak mama dzwoni?

Uzasadnia mi to wprost: nie przyjde do Ciebie bo teraz wieczorem rodzice będą dzwonić na stacjonarny do akademika.

17

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

No ale ten jego "obowiązek" przebywania w akademiku w czasie telefonów rodziców to jest jego interpretacja czy rodzice faktycznie tego po nim oczekują?

Teraz uzasadnieniem jest to, że dzwonią na stacjonarny. Ale wcześniej?

18

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
vinnga napisał/a:

No ale ten jego "obowiązek" przebywania w akademiku w czasie telefonów rodziców to jest jego interpretacja czy rodzice faktycznie tego po nim oczekują?

Teraz uzasadnieniem jest to, że dzwonią na stacjonarny. Ale wcześniej?

Wcześniej dzwonili na komórkę. To wtedy zawsze im mówił, że jest w akademiku. No chyba, że byliśmy gdzieś ze znajomymi to wtedy się przyznawał, że zadzwoni rano bo jest np. na urodzinach. I było ok. Gdy dzonili gdy był u mnie - nigdy się do tego nie przyznał, zawsze udawał, że jest w akademiku. Myśle, że rodzice by to zrozumieli. Ale sami doszli do wniosku, że skoro on zawsze wieczorem siedzi w akademiku, to mogą zadzwonić do akademika i nie płacić.

19

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

hmmm...
to wyglada, ze z jakichs powodow nie chce , by rodzice wiedzieli, ze ze soba sypiacie...

moze WIE , ze oni maja z tym problem ?

20

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Ale nie musi mówić, że zostaje na noc. Czy to grzech o 19:00 być u dziewczyny? Poza tym nie wydaje mi się, żeby dla niech było to takie "straszne". Kiedyś w jakiejś rozmowie jego mama mówiła dostała telefon od męża gdy była za granica, gdzie powiedział: "będzie nowy członek rodziny, zgadnij u kogo" i przyznała, że już się ucieszyła, bo myślała że u nas...

21

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Tanika napisał/a:

Ale nie musi mówić, że zostaje na noc. Czy to grzech o 19:00 być u dziewczyny? Poza tym nie wydaje mi się, żeby dla niech było to takie "straszne". Kiedyś w jakiejś rozmowie jego mama mówiła dostała telefon od męża gdy była za granica, gdzie powiedział: "będzie nowy członek rodziny, zgadnij u kogo" i przyznała, że już się ucieszyła, bo myślała że u nas...

to przyznam, ze powoli nie rozumiem

chce uchodzic za grzecznego , czy co ? takiego, co to wieczorami w domu siedzi i sie pilnie uczy ?
nie nadazam...

22

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

A moze on boi się przyznac, ze jest u dziewczyny nie rodzicom tylko tobie? ;P

23

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Iceni napisał/a:

A moze on boi się przyznac, ze jest u dziewczyny nie rodzicom tylko tobie? ;P

??? nie rozumiem

24

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Mowiac prosciej - moze  ma inna na oku a rodzice sa wymowka, żeby się wyrwac od ciebie. Sprawdzalas, czy on faktycznie siedzi w tym akademiku?

25

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Dzenaro napisał/a:

obecne życie studenckie

Obecne? wink
W renesansie, studenci w Krakowie robili szturm na ratusz z armatami.
Nawet wcześniej, Święty Benedykt (koło roku 500) porzucił studia w Rzymie, bo nie mógł wytrzymać "zepsucia moralnego".

Nic nowego.

26

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Dziwne.

Nawet jeżeli rodzice płacą za studia i utrzymanie, to telefony trzy razy na dzień pachną mi kontrolą, która dawno przekroczyła jakieś racjonalne ramy. Raz na tydzień, to ja rozumiem, ale kilkakrotnie jednego dnia? Tyle to ja nawet z partnerem, w wirze etapu "motylków", się nie kontaktowałam.

Także ciężko mi pojąć, że dorosły facet chce zdawać sprawę ze swoich poczynań niemalże co parę godzin.

27

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

No i wlasnie dlatego przyszlo mi do glowy, ze mama moze miec na imię Kasia czy inna Zosia big_smile
Zastanawiam się czy autorka kiedykolwiek byla swiadkiem takiej rozmowy z mama w akademiku? Czy rozmawiajac u niej w domu uzywal podczas rozmowy "mamo" czy "tato"?

Skoro autorka wierzy w to, ze potrafi matce wmowic, ze jest w akademiku a nie u dziewczyny, to dlaczegozby mial dziewczynie nie wmowic, ze rozmawia z matka, a nie z inna panna. 

Naprawdę dla mnie jest bardziej prawdopodobne, ze jakas zakochana niunia wydzwania do niego z pytaniem "co robisz kotku" niż matka na kontrole. big_smile

28 Ostatnio edytowany przez Marietta54 (2014-04-11 15:45:15)

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Zgadzam się z Dzenaro . Tutaj nie ma nic wspólnego z pępowiną . Gdyby tak było , ich Syn nie studiowałby poza domem . Trzeba Jego zapytać  wprost , jaki jest powód , że musi w tajemnicy przed rodzicami trzymać , że ma dziewczynę . Uważam , że w tym temacie powinny wypowiadać się Osoby , które mają dzieci w podobnym wieku lub sytuacji .

29

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Ale rodzice przeciez wiedza, ze ma dziewczyne (skoro matka na wiesc o ciazy w rodzinie najpierw pomyslala o nich... )

30

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Iceni napisał/a:

Ale rodzice przeciez wiedza, ze ma dziewczyne (skoro matka na wiesc o ciazy w rodzinie najpierw pomyslala o nich... )

Przepraszam Masz racje .

31 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2014-04-11 16:12:11)

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Tanika, pamietam Twoj poprzedni temat.

Niestety moze byc tak (juz wtedy mi sie lampka zapalila wink), ze Twoj chlopak nie zerwal jeszcze pepowiny z rodzicami - bardziej liczy sie z ich zdaniem i opinią niz ze swoją wlasną. Jego rodzice go kontroluja, i  co gorsza, on nie widzi w tym nic zlego i na to pozwala - a szkoda, bo w tym wieku ludzie czesto jednak sami o sobie decydują. Prawdopodobnie nie podaba im sie, ze uprawiacie seks (przedmalzenski), tak mysle, a on woli krecic i klamac, niz z nimi o tym porozmawiac.

32

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
pomaranczowa 1 napisał/a:

moge zrozumiec troske o dziecko, ale wladza rodzicielska konczy się w momencie ukonczenia przez dziecko 18 roku zycia i wtedy tez czlowiek może decydowac o sobie.

Nieznajomość prawa szkodzi, a jak ma się obowiązek łożyć, to i ma się prawo wymagać!

"dziecko małoletnie lub pełnoletnie, które nie jest ekonomicznie samodzielne ze względu na wiek lub kontynuowanie nauki, bądź ze względu na znaczny stopień niepełnosprawności, dla której dłużnikiem alimentacyjnym jest w pierwszej kolejności rodzic (wyrok NSA w Gliwicach z dnia 16 lipca 2009 r., IV SA/GL 77/09)."


Wielokropek napisał/a:

Hmmm... Czym innym jest, moim zdaniem, marzenie rodziców, by własne dziecko nie zeszło na złą drogę i ich dbanie o to, by pieniądze zostały wydane zgodnie z przeznaczeniem a czym innym są codzienne czterokrotne telefony i sprawdzanie, czy 24-letni mężczyzna na pewno jest wieczorem w akademiku.

Są różni rodzice i różne dzieci, a wszystko to odzwierciedla indywidualna sytuacja. Jednakże bardzo chętnie poczytam, na czym konkretnie polega ta inność Twoim zdaniem.


Iceni napisał/a:

Ale rodzice przeciez wiedza, ze ma dziewczyne (skoro matka na wiesc o ciazy w rodzinie najpierw pomyslala o nich... )

To, że rodzice wiedzą nie ulega żadnej wątpliwości, ale nikt inny poza nimi nie wie, jakie jest ich rzeczywiste nastawienie i zdanie w tej sytuacji. Nie bez kozery dzwonią obecnie na stacjonarny, powód tego jest i nie chodzi o finanse. Albo ten chłopak nie mówi wszystkiego autorce wątku, albo jego rodzice robią dobrą minę do złej gry, bo lepiej się działa jak są dobre relacje, a nie kłótnie. A te wywody o pępowinie to raczej można se darować, gdyby tak było to chłopak by za granice miasta nie pojechał, albo rodzice poszli by za nim.

33

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Wiesz, Dzenaro, dla mnie to bardzo podejrzanie wygląda, gdy facet w wieku 24 lat NIE WIDZI nic niestosownego w tym, że mu mamusia i tatko kilka razy dziennie wydzwaniają. Chyba w miarę dojrzały mężczyzna potrafiłby rodzicom powiedzieć, że nie życzy sobie telefonów co kilka godzin. Co więcej, widziałby taki pęd na kontakt rodzic-dziecko, jako niezdrowy.

34

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Beyondblackie napisał/a:

Wiesz, Dzenaro, dla mnie to bardzo podejrzanie wygląda, gdy facet w wieku 24 lat NIE WIDZI nic niestosownego w tym, że mu mamusia i tatko kilka razy dziennie wydzwaniają. Chyba w miarę dojrzały mężczyzna potrafiłby rodzicom powiedzieć, że nie życzy sobie telefonów co kilka godzin. Co więcej, widziałby taki pęd na kontakt rodzic-dziecko, jako niezdrowy.

A skąd ta pewność, że chłopak nie zna prawdziwego, uzasadnionego powodu, o którym nie chce powiedzieć, a który może być związany z jego przeszłością, czy wziełaś to pod uwagę?

35

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Jeżeli nie był aniołkiem w przeszłości, to i tak nie widzę zdrowego racjonale, które nakazywałoby sprawdzać dorosłego faceta kilka razy dziennie.

Rodzice to nie opiekun sądowy. Jeżeli sam się pilnować nie potrafi, to bycie pilnowanym przez rodzicieli jest co najmniej śmieszne, bo nie tyle mówi, że są oni klinicznie nadopiekuńczy, ale także, że facet jest chronicznie niedojrzały.

36

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Zeczywiscie dziwne to jest, ze chlopak sie nie przyznaje przy rodzicach ze jest u Ciebie. Bardzo dziwne... i jak ktos slusznie zauwazyl moze rozmawia z kims innym niz z rodzicami tongue chyba, ze bylas swiadkiem ze rozmawia z rodzicami jesli tak to juz nie wiem jaki moze byc powod. Spytaj go bo takie zachowanie chlopaka w wieku 24 lat jest niezrozumiale.

37

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Hahaha big_smile Nie, nie ma nikogo na boku wink tego jestem pewna. wink
Nie jest złym człowiekiem, nie ma nic za uszami i nie ma złej przeszłości wink Nawet papierosów nigdy nie palił. Normalny chłopak! smile Jedynak, ot co. To może mieć duże znaczenie. Jest przywiązany do rodziców i pewnie oni do niego, pewnie za bardzo. Ale sama nie uważam, że rozmowa raz dziennie z rodzicami to nie tragedia. Do tej pory myślałam o tym, że no rodzice są dla niego ważni i  to świadczy o tym, że mu na nich zależy i się interesuje.

Trochę głupio mi się czyta Wasze wpisy bo nie znacie go i robicie z niego dzieciaka, faceta który zdradza etc. wink

Dziś wyjaśniliśmy sobie tą kwestię. wink I będzie jak być powinno.
Dziękuję za poświęcony czas. wink Zamykam ten wątek.

Pozdrawiam!

38

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Grunt to konsekwencja. smile
W pierwszym poście:

Tanika napisał/a:

(...)Rodzice dzwonią do niego codziennie (rano, popołudniu, i obowiązkowo wieczorem-no tak się utarło, ok ja to szanuje). (...)
mój MĘŻCZYZNA (jak to ironicznie brzmi w tym przypadku) - wymyślił, że do mnie nie będzie już przychodził wieczorami, bo się wyda przed rodzicami...
Ja tego nie skomentuje, ale piszę to by mu pokazać Wasze opinie i mu za jakiś czas to pokazać. Mi kokardy opadły.

I w ostatnim:

Tanika napisał/a:

(...)Ale sama nie uważam, że rozmowa raz dziennie z rodzicami to nie tragedia. Do tej pory myślałam o tym, że no rodzice są dla niego ważni i  to świadczy o tym, że mu na nich zależy i się interesuje. (...)

39

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Nie no ludzie yikes bez przesady. Kontrola kontrolą ale co za dużo to nie zdrowo. 

Chłopak ma 24 lata i powinien coś z tym zrobić. Takie kontrole rodziców zrobią z niego " CIAPE " a nie chłopa z jajem.
Radziłabym porozmawiać z nimi o tym bo sory - będzie czekał przy tel z utęsknieniem na rozmowę z rodzicami którzy dzwonią tyle ile wlezie? Są różne sytuację i nie koniecznie on musi i będzie o tej porze w pokoju by rozmawiać.   Ja też jestem zżyta z rodzicami ale mieszkamy osobno i dzwonią o wiele wiele rzadziej.

Chyba że Twój chłopak nawywijał coś rodzicom że teraz muszą go tak kontrolować - jeśli coś w tym jest to sory memory ale jest sobie winien.

40

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Wielokropek napisał/a:

Grunt to konsekwencja. smile
W pierwszym poście:

Tanika napisał/a:

(...)Rodzice dzwonią do niego codziennie (rano, popołudniu, i obowiązkowo wieczorem-no tak się utarło, ok ja to szanuje). (...)
mój MĘŻCZYZNA (jak to ironicznie brzmi w tym przypadku) - wymyślił, że do mnie nie będzie już przychodził wieczorami, bo się wyda przed rodzicami...
Ja tego nie skomentuje, ale piszę to by mu pokazać Wasze opinie i mu za jakiś czas to pokazać. Mi kokardy opadły.

I w ostatnim:

Tanika napisał/a:

(...)Ale sama nie uważam, że rozmowa raz dziennie z rodzicami to nie tragedia. Do tej pory myślałam o tym, że no rodzice są dla niego ważni i  to świadczy o tym, że mu na nich zależy i się interesuje. (...)

Bo jedna rozmowa dziennie - ok, jest do przyjęcia (ostatni post). A więcej rozwmów 3-4 dziennie tak jak jest teraz to już nie bardzo. Czytanie ze zrozumieniem. wink

41

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Szczerze, to rozmowy codzienne są co najmniej dziwaczne.

Też byłam na studiach w innym mieście, a z rodziną częściej nie gadałam niż raz na dwa-trzy tygodnie, bo jest to normalna częstotliwość dla dorosłego człowieka, który nie potrzebuje się upewniać ani spowiadać każdego wieczora. Nawet raz na tydzień to jest do zaakceptowania, ale CODZIENNIE (????) to zakrawa na żart. Pępowina nie tylko nie przecięta, ale do piersi przytulona... Zastanów się czy będziesz chciała wyjść za takiego człowieka, który wszystko podporządkowuje rodzicom, także wasze przyszłe małżeństwo i dzieci.

42

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Dzenaro napisał/a:

Nieznajomość prawa szkodzi, a jak ma się obowiązek łożyć, to i ma się prawo wymagać!

Oczekując od swojego dziecka określonego zachowania, nigdy w życiu nie użyłam argumentu "masz robić tak, jak ja chcę, bo to ja cię utrzymuję". Nie rozumiem tego stwierdzenia, nie zgadzam się z nim i dlatego zupełnie wykreśliłam go z listy moich argumentów wychowawczych.

Do pewnego momentu rodzice mają obowiązek zapewnić dziecku środki oraz warunki do życia i prawidłowego rozwoju, ale mają też powinność wychować go na odpowiedzialnego, w pełni samodzielnego człowieka. Nadmierna kontrola zdecydowanie temu nie służy. Nie służy temu także sytuacja, kiedy rodziców w ogóle "jest za dużo" w życiu młodego człowieka. Dziecku trzeba pozwolić samodzielnie podejmować decyzje, a nawet od czasu do czasu się sparzyć. Ponadto jeśli ktoś nie ma w ręku innych atutów niż pieniądze, to znaczy, że w oczach córki czy syna nigdy nie zbudował sobie autorytetu. Osobiście uznałabym to jako własną porażkę.

43

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Dla mnie 24 letni facet, który boi się powiedzieć rodzicom, że jest o 19 u swojej dziewczyny to jest p*zda, a nie facet. Na to nie ma żadnego wytłumaczenia, to jest po prostu jego nieumiejętność samostanowienia o sobie. W ogóle żeby codziennie rodzice do niego dzwonili? Przecież to jest jakaś szajba kompletna!

44

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Olinka napisał/a:
Dzenaro napisał/a:

Nieznajomość prawa szkodzi, a jak ma się obowiązek łożyć, to i ma się prawo wymagać!

Oczekując od swojego dziecka określonego zachowania, nigdy w życiu nie użyłam argumentu "masz robić tak, jak ja chcę, bo to ja cię utrzymuję". Nie rozumiem tego stwierdzenia, nie zgadzam się z nim i dlatego zupełnie wykreśliłam go z listy moich argumentów wychowawczych.

Wszystko pięknie, ładnie z tym, że nie bardzo rozumie co to ma wspólnego z tym co ja napisałem ? Wymaganie w mym odczuciu nie ma nic wspólnego z narzucaniem, czy wypominaniem. Jeżeli dziecko decyduje się pójść na studia mam pełne prawo finansując naukę doglądać co się dzieje. Oczywiście istotne jest to, w jaki sposób dziecko zostało wychowane, jedno wykaże się większą odpowiedzialnością, zaradnością a drugie wręcz odwrotnie, dlatego każdy przypadek rodzi zupełnie inne zachowanie rodzica. Do tego dochodzi znaczący czynnik nowego otoczenia, nowych znajomości, które mogą mieć znaczny wpływ na zmianę dotychczasowego zachowania dziecka i można się mocno zdziwić i rozczarować. Są rodzice, którzy totalnie nie interesują się dziećmi, będąc majętni łożą pieniądze, które są trwonione na różne rzeczy nie związane z przeznaczeniem, czyli nauką. Bardzo często dochodzi również do tego, że utrzymuje się super studenta, który po kilka lat studiuje jeden rok, bawiąc się przy tym na całego, a jak się już uda ukończyć studia to i tak poziom jaki reprezentuje pozwoli mu na sprzedawanie mleka w spożywczym, o sytuacji, kiedy się łoży na studenta, który już nim nie jest nawet nie wspominam. Mój punkt widzenia jest prosty, dziecko chce iść wyżej, proszę bardzo, łoże na ten cel i na wszystko co jest z tym związane, ale ma iść to na cel zgodny z przeznaczeniem i mają być efekty, to jest mój wymóg, w innym wypadku nie ma to sensu, strata czasu i pieniędzy. Są jakieś problemy, ekstra potrzeby telefon zawsze odbiorę i pomogę. Raz w tygodniu telefon kontrolny i co kwartał "przypadkowa" przelotna wizyta, dzieciak nie odczuwa piętna kontroli, a nawet jest zadowolony, co oczywiście mnie cieszy, a i ja mam spokojny sen.

45

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Tak z ciekawości - wpadasz przelotnie do syna lub córki, a tam wielka impreza. Co robisz? Co myślisz w ogóle o tym? Jak reagujesz?

46

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Vian napisał/a:

Tak z ciekawości - wpadasz przelotnie do syna lub córki, a tam wielka impreza. Co robisz? Co myślisz w ogóle o tym? Jak reagujesz?

Ja nie musiałam wpadać . Ale raz się zdarzyło , że mój Syn w pół godziny zorganizował imprezę w domu . Cały sprzęt głośno grający na oknie . W domu pełno kolegów , na dole przed blokiem , duża grupa kolegów i koleżanek słuchających dudnienia . Wracam do domu , z daleka widze mojego Syna , jak wychyla się z okna i sprawdza , jaka dużą Ma publiczność przed oknem , nawet Mnie nie widział jak z daleka mu groziłam palcem .

47

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Vian napisał/a:

Tak z ciekawości - wpadasz przelotnie do syna lub córki, a tam wielka impreza. Co robisz? Co myślisz w ogóle o tym? Jak reagujesz?

Wyznaje zasadę, dom w którym sie mieszka to azyl, do którego zaprasza się tylko sprawdzonych i dobrych przyjaciół, tak więc preferuję stonowane przyjęcia, natomiast jestem zdania, że chcąc się pobawić w szerszym, mniej hermetycznym gronie, co oczywiście od czasu do czasu jest naturalne, ale od tego są miejsca publiczne, dlatego nie spodziewam się zastać wielkiej imprezy, jednakże również biorę taką opcję pod uwagę. Co bym zrobił, zapewne wycofał bym się i powrócił na drugi dzień oceniając ewentualne skutki sielanki, a dopiero wówczas mógł bym podjąć jakiekolwiek decyzje.

48 Ostatnio edytowany przez Marietta54 (2014-04-12 14:18:51)

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Dzenaro napisał/a:
Vian napisał/a:

Tak z ciekawości - wpadasz przelotnie do syna lub córki, a tam wielka impreza. Co robisz? Co myślisz w ogóle o tym? Jak reagujesz?

Wyznaje zasadę, dom w którym sie mieszka to azyl, do którego zaprasza się tylko sprawdzonych i dobrych przyjaciół, tak więc preferuję stonowane przyjęcia, natomiast jestem zdania, że chcąc się pobawić w szerszym, mniej hermetycznym gronie, co oczywiście od czasu do czasu jest naturalne, ale od tego są miejsca publiczne, dlatego nie spodziewam się zastać wielkiej imprezy, jednakże również biorę taką opcję pod uwagę. Co bym zrobił, zapewne wycofał bym się i powrócił na drugi dzień oceniając ewentualne skutki sielanki, a dopiero wówczas mógł bym podjąć jakiekolwiek decyzje.

To był tylko jeden raz , rozmowa poważna sie odbyła . Minęło sporo czasu od tej imprezy i myśle , że i Synowi to wywietrzało z głowy . Tym bardziej , źe mieszkamy w dużym mieście i faktycznie na brak pubów nie narzekamy . Ale ten jeden raz się , jednak zdarzył .

49 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2014-04-12 19:25:44)

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Olinka napisał/a:
Dzenaro napisał/a:

Nieznajomość prawa szkodzi, a jak ma się obowiązek łożyć, to i ma się prawo wymagać!

Oczekując od swojego dziecka określonego zachowania, nigdy w życiu nie użyłam argumentu "masz robić tak, jak ja chcę, bo to ja cię utrzymuję". Nie rozumiem tego stwierdzenia, nie zgadzam się z nim i dlatego zupełnie wykreśliłam go z listy moich argumentów wychowawczych.

Do pewnego momentu rodzice mają obowiązek zapewnić dziecku środki oraz warunki do życia i prawidłowego rozwoju, ale mają też powinność wychować go na odpowiedzialnego, w pełni samodzielnego człowieka. Nadmierna kontrola zdecydowanie temu nie służy. Nie służy temu także sytuacja, kiedy rodziców w ogóle "jest za dużo" w życiu młodego człowieka. Dziecku trzeba pozwolić samodzielnie podejmować decyzje, a nawet od czasu do czasu się sparzyć. Ponadto jeśli ktoś nie ma w ręku innych atutów niż pieniądze, to znaczy, że w oczach córki czy syna nigdy nie zbudował sobie autorytetu. Osobiście uznałabym to jako własną porażkę.

Dokladnie tak - smutno sie czyta wpisy, z ktorych wynika, ze istnieja rodzice, ktorzy finansowanie potzreb dziecka i wogole pieniadze przeznaczane na dziecko traktuja jak swoista karte przetargową. To naduzywanie wladzy rodzicielskiej.

Szkoda, ze autorka wolala "uciec" niz chocby przyjrzec sie roznym ewentualnosciom..

50

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Benita, czytam ten wątek i również się dziwię, zarówno temu co opisała autorka, jak i postawie niektórych rodziców "płacę - wymagam". Ja rozumiem, że dziecko dopóki jest zależne od rodziców, powinno liczyć się z ich zdaniem. Zgadzam się z tym w zupełności. Jednak z tym jak i ze wszystkim innym, nie można przesadzać, a rodzice chłopaka autorki ewidentnie przesadzają. Co najgorsze, syn chyba do tego przywykł i nie zamierza nawet spróbować tego zmieniać.
Sądzę, że  autorka chyba też woli przywyknąć, niż zastanowić się dlaczego jest jak jest i co z tym zrobić, albo też...co będzie, jak nic się nie zmieni? Dopóki problemu doszukiwano się w rodzicach, było ok. Jak dyskusja zeszła na chłopaka, to już zrobiło się "nie ok" i "głupio zaczęło się czytać posty" forumowiczów. Od razu zaczęło się usprawiedliwianie, no i dyskusja się zakończyła. Ja oczywiście rozumiem autorkę. Faktycznie nie jest miło, czytać na temat ukochanej osoby negatywne wypowiedzi. No ale skoro zamieszcza się wątek na forum publicznym, trzeba liczyć się z różnymi odpowiedziami, wszystkie z nich warto też przemyśleć. Zamiecenie problemu pod dywan, nie rozwiązuje go.

51

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

U mnie tez tak bylo. Nie placisz - jestes podporzadkowany w kazdej sytuacji, lub grosza nie zobaczysz + do domu wstępu nie masz.
Tak juz bywa. Opierałem się temu za kazdym razem, bo mam za twardy charakter na takie cos. Dzis juz mieszkam sam

52

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Margolinka, no wlasnie - a przeciez zamieszczajac taki watek na forum autorka mogla sie spodziewac, ze chlopaka raczej nie mamy szansy poznac wink, a jednak zrobila to w jakims celu - czyli jej reakcja jest czysto obronna na to, co moze tu wyczytac. I tez sie zgadzam, - to nie sami rodzice (i ich nadmierna kontrola) sa tu problemem, ale to, ze chlopak nie widzi w ich zachowaniu nic niestosownego i nie probuje temu przeciwdzialac. A potem moze byc zdziwienie (albo placz i zgrzytanie zebami), jak zacznie sie wtracanie, wsciubianie nosa i decydowanie o wszystkim.

53

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Thepass, u mnie było w sumie podobnie (w stosunku do brata bardziej, niż do mnie). Jednak, to "wymagam" wyglądało trochę inaczej. Nigdy nie byłam kujonem, ale uczyłam się, rodzice widzieli tego wyniki w postaci dobrze zaliczonych wszystkich egzaminów, więc nikt o nic pretensji nie miał, nie było sprawdzania, wydzwaniania 4 razy dziennie, gdzie jestem i co robię. Mieszkałam na stancji, więc też mogłoby tak być, ale nie było. To mnie proszono, abym odezwała się od czasu do czasu. Robiłam to, bo nie miałam powodu aby tego nie zrobić. W końcu rodzice mieli do mnie zaufanie, więc nie chciałam go stracić.

Benita, w tym wątku nie wiadomo czym jest spowodowana ta cała kontrola syna, czy to nieodcięta pępowina i nadopiekuńczość rodziców, czy też może brak zaufania. No i dlaczego syn nie pogada z rodzicami, tylko wciąż się kryje. Czy nie potrafi się sprzeciwić, czy też boi się sprzeciwić, a może jeszcze inny powód... Tak czy siak, należałoby nad tym się zastanowić i pogadać z chłopakiem. Bagatelizowanie, nawet z pozoru błahych problemów, może kiedyś odbić się czkawką.

54

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Benita72 napisał/a:
Olinka napisał/a:
Dzenaro napisał/a:

Nieznajomość prawa szkodzi, a jak ma się obowiązek łożyć, to i ma się prawo wymagać!

Oczekując od swojego dziecka określonego zachowania, nigdy w życiu nie użyłam argumentu "masz robić tak, jak ja chcę, bo to ja cię utrzymuję". Nie rozumiem tego stwierdzenia, nie zgadzam się z nim i dlatego zupełnie wykreśliłam go z listy moich argumentów wychowawczych.

Do pewnego momentu rodzice mają obowiązek zapewnić dziecku środki oraz warunki do życia i prawidłowego rozwoju, ale mają też powinność wychować go na odpowiedzialnego, w pełni samodzielnego człowieka. Nadmierna kontrola zdecydowanie temu nie służy. Nie służy temu także sytuacja, kiedy rodziców w ogóle "jest za dużo" w życiu młodego człowieka. Dziecku trzeba pozwolić samodzielnie podejmować decyzje, a nawet od czasu do czasu się sparzyć. Ponadto jeśli ktoś nie ma w ręku innych atutów niż pieniądze, to znaczy, że w oczach córki czy syna nigdy nie zbudował sobie autorytetu. Osobiście uznałabym to jako własną porażkę.

Dokladnie tak - smutno sie czyta wpisy, z ktorych wynika, ze istnieja rodzice, ktorzy finansowanie potzreb dziecka i wogole pieniadze przeznaczane na dziecko traktuja jak swoista karte przetargową. To naduzywanie wladzy rodzicielskiej.

Wyjaśniłem powyżej, ale jak widzę całkowicie niepotrzebnie o co w tym wszystkim biega, jeżeli chodzi o moją wypowiedz, a która została zacytowana.  Więc może spróbuje inaczej i zapytam, w jaki sposób rozwiązała byś problem, kiedy np. dzieciak idąc na studia popada w nowe, złe towarzystwo, trwoni pieniądze przez Ciebie łożone,  nie ma żadnych efektów w nauce, egzaminy zawalone, ale zabawa przednia, bez żadnych widoków na poprawę. Płacisz dalej żeby nie było Ci smutno, że pieniądze mogły by stać się kartą przetargową, czy jednak podejmujesz inne kroki, jeżeli tak, to jakie?

55

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Autorka nie uciekła, zerkam tu od czasu do czasu. Pierwsze posty forumowiczów dotyczyły tego, że on mnie pewnie zdradza lub jest dzieckiem. Nie zdradza mnie a wmawianie mi tego to chyba nie tędy droga więc wolałam nie brać w tym udziału. Z postami w drugiej części wątku zgadzam się. Również uważam, że za często do niego dzwonią. Może to nie jest forma kontroli a po prostu ich swego rodzaju obawa? "Masz się nami interesować, masz nam pomagać". Dlatego napisałam, że jeden telefon dziennie od nich traktowałabym jeszcze jako OK, ale nie 3 razy i nie w takiej formie że masz być u siebie bo my zadzwonimy. Mój chłopak bardzo szanuje swoich rodziców, zawsze mi to imponowało w pewien sposób to jego podejście, jednak coraz częściej zaczynam zauważać, że może nie tyle w tym szacunku co odpowiedzialności za nich. On nie potrafi żyć swoim życiem, a oni pewnie nie potrafią dać mu żyć po swojemu. Trudna to sytuacja, bo z jednej stront nie chcę ingerować w ich sprawy rodzinne, odcinać pępowinę i otrzymać łatkę wrednej i podłej co nie docenia rodziny. Ale z drugiej strony wolałabym żeby mój chłopak stał się bardziej samodzielny i patrzył na nasz niż tylko co rodzice powiedzą. neutral

56

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Tanika napisał/a:

Mój chłopak bardzo szanuje swoich rodziców, zawsze mi to imponowało w pewien sposób to jego podejście, jednak coraz częściej zaczynam zauważać, że może nie tyle w tym szacunku co odpowiedzialności za nich. On nie potrafi żyć swoim życiem, a oni pewnie nie potrafią dać mu żyć po swojemu.

Wzioł by pod uwagę jeden aspekt, Twój chłopak i Jego Rodzice na chwilę obecną stanowią Rodzinę przez kilkanaście ładnych lat, a więzi rodzinne nie są niczym złym, wręcz przeciwnie to atut. Jedyną niewiadomą, która powinna Cię zainteresować, to ta, czy Twój chłopak rozpoczynając własne dorosłe życie, zakładając własną rodzinę sam będzie w stanie przelać swe dotychczasowe więzi na własne "podwórko" zmieniając tym samym dotychczasowy priorytet, a jego Rodzice będą w stanie to zaakceptować jako naturalną kolej rzeczy w normalnym życiu.

57

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Dzenaro napisał/a:

(...) czy Twój chłopak rozpoczynając własne dorosłe życie, zakładając własną rodzinę sam będzie w stanie przelać swe dotychczasowe więzi na własne "podwórko" zmieniając tym samym dotychczasowy priorytet, a jego Rodzice będą w stanie to zaakceptować jako naturalną kolej rzeczy w normalnym życiu.

Ale chyba nie ma sposobu by się o tym przekonać zanim założymy rodzinę...

58

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Tanika napisał/a:

Ale chyba nie ma sposobu by się o tym przekonać zanim założymy rodzinę...

A czy przypadkiem już tego nie widać?

59

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Tanika napisał/a:
Dzenaro napisał/a:

(...) czy Twój chłopak rozpoczynając własne dorosłe życie, zakładając własną rodzinę sam będzie w stanie przelać swe dotychczasowe więzi na własne "podwórko" zmieniając tym samym dotychczasowy priorytet, a jego Rodzice będą w stanie to zaakceptować jako naturalną kolej rzeczy w normalnym życiu.

Ale chyba nie ma sposobu by się o tym przekonać zanim założymy rodzinę...

Wchodząc samodzielnie w dorosłe życie nie zaczyna się od małżeństwa, chyba że się mylę ?

60

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Tanika napisał/a:
Dzenaro napisał/a:

(...) czy Twój chłopak rozpoczynając własne dorosłe życie, zakładając własną rodzinę sam będzie w stanie przelać swe dotychczasowe więzi na własne "podwórko" zmieniając tym samym dotychczasowy priorytet, a jego Rodzice będą w stanie to zaakceptować jako naturalną kolej rzeczy w normalnym życiu.

Ale chyba nie ma sposobu by się o tym przekonać zanim założymy rodzinę...

Wtedy już będzie za późno, na przekonywanie się czy będzie dobrze, czy źle.
Przekonać musisz się wcześniej, żeby wiedzieć czy warto zakładać z nim rodzinę, czy nie.
Po ślubie nie będzie łatwiej rozwiązać problem. Nie myśl też kategoriami "jakoś to będzie", "po ślubie on się zmieni".
Nadopiekuńczy rodzice, kontrolujący, wpychający się w życie młodych, to duży problem.
Znam przypadek, z bliskiego mojego otoczenia, gdzie małżeństwo i narodziny dziecka (wszystko pod bacznym okiem mamusi faceta) spowodowało, że 7 letni wcześniej związek (przed ślubem), właśnie się rozlatuje(3 lata po ślubie).

61

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Dzenaro napisał/a:

Więc może spróbuje inaczej i zapytam, w jaki sposób rozwiązała byś problem, kiedy np. dzieciak idąc na studia popada w nowe, złe towarzystwo, trwoni pieniądze przez Ciebie łożone,  nie ma żadnych efektów w nauce, egzaminy zawalone, ale zabawa przednia, bez żadnych widoków na poprawę. Płacisz dalej żeby nie było Ci smutno, że pieniądze mogły by stać się kartą przetargową, czy jednak podejmujesz inne kroki, jeżeli tak, to jakie?

Kiedy dziecko idzie na studia, jest juz troche, moim zdaniem, za pozno na budowanie zaufania i dobrej relacji z nim od podstaw. To powinien byc proces, ktory zaczyna sie znacznie wczesniej, kiedy dziecko jest mniejsze, a my mamy z nim staly kontakt - wtedy jest czas na uczenie go odpowiedzialnosci i podejmowania decyzji, oraz ponoszenia konsekwencji zlych wyborow, np zaniechania nauki. Wczesniej tez przechodzi okres dojrzewania i wtedy wlasnie mamy okazje popracowac nad jego sklannoscia do "zlego" towarzystwa, bo w tym wieku sie zaczyna potzreba akceptacji w grupie. Natomiast student jest juz tak naprawde dorosly (biorac pod uwage metryke) i wtedy dobrze jest, gdy opiera sie to wszystko na zaufaniu i jakies tam formie partnerstwa - tylko tak sobie to wyobrazam. Taki duzy gosc po prostu i tak zrobi, co zechce, jesli bedzie chcial. Kiedy przykrecenie kurka z kasą nie pomoze, co zrobisz, pojedziesz z pasem? Poza tym nadmierna kontrola przynosi jedynie odwrotny efekt - dziecko traci szacunek, bo jest traktowane jak dziecko i po prostu uczy sie bardziej kryc i oszukiwac i manipulowac rodzicem, by osiagnąc cel.

62 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2014-04-13 16:41:37)

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Margolinka napisał/a:

[
Po ślubie nie będzie łatwiej rozwiązać problem. Nie myśl też kategoriami "jakoś to będzie", "po ślubie on się zmieni".
Nadopiekuńczy rodzice, kontrolujący, wpychający się w życie młodych, to duży problem.
).

Wlasnie, Tanika, -i jednoczesnie wiem z doswiadczenia, ze im szybciej podejmie sie probe wlasciwiego wywazenia relacji Twojej z nim i Twojej z jego rodzicami, tym lepszy bedzie efekt - to jest trudne tylko na poczatku. Ale jesli tego zaniechasz, potem bedzie trudniej, sprawy zajda za daleko, pojawia sie zobowiazania, moze kredyty, wspolne mieszkanie, dzieci, - ciezko bedzie cos zmienic.

63

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Ale jak do niego dotrzeć? Gdy poruszę ten temat udowadniając mu, że wg mnie jest on za bardzo przywiązany do rodziców, że czasem mnie to boli i wydaje mi się, że to oni są najważniejsi, to jest wtedy awantura a ja jestem podła, wredna i nic nie rozumiem. Nie chcę się z nim rozstawać. Poza tym to nie jest aż tak, że on leci do mamusi i tatusia na ich skinienie palcem. Jednak czasami odnoszę wrażenie, że ich zdanie dla niego jest ważniejsze niż moje. neutral Co zrobić, jak do niego dotrzeć by mnie spróbował przynajmniej zrozumieć?

64

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Tanika napisał/a:

Gdy poruszę ten temat udowadniając mu, że wg mnie jest on za bardzo przywiązany do rodziców, że czasem mnie to boli i wydaje mi się, że to oni są najważniejsi, to jest wtedy awantura a ja jestem podła, wredna i nic nie rozumiem.

Sama widzisz, już teraz nie chce o tym rozmawiać. Potem nie będzie łatwiej. Musicie o tym pogadać, nie ma że "nic nie rozumiesz". Skoro tak on uważa, to niech Ci wytłumaczy, to czego niby nie rozumiesz. Potem powiedz jemu, że teraz Ty chcesz mu wytłumaczyć o co Tobie chodzi, że nie o to aby zrywał kontakty z rodzicami, ale o to aby pamiętał o Tobie, że Ty też zasługujesz na jego uwagę i szacunek, że Twoje zdanie też powinno się liczyć (nie tylko wtedy, gdy pasuje do zdania mamy i taty).

65

Odp: Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.
Tanika napisał/a:

Poza tym to nie jest aż tak, że on leci do mamusi i tatusia na ich skinienie palcem. Jednak czasami odnoszę wrażenie, że ich zdanie dla niego jest ważniejsze niż moje. neutral Co zrobić, jak do niego dotrzeć by mnie spróbował przynajmniej zrozumieć?

Nikt Ci nie kaze od razu stawiac sprawy na ostrzu noza, grożac zerwaniem - to byloby dziecinne, moim zdaniem - warto mu dac szanse, by cos zmienil w swoim zachowaniu i podejsciu. Szczera rozmowa, o tym co Cie trapi, chyba jest nieunikniona w tej sytuacji. Po prostu powiedz mu, jak to widzisz - i nie daj sie zbyc bagatelizowaniem albo zartami. I zobaczysz, co on na to. Niestety moze byc tak, ze zdanie jego rodzicow (jesli nie zareagujesz), czasem bedzie dla niego wazniejsze, a Ciebie bedzie skrecac w srodku, kiedy w waznych sprawach bedzie lecial do mamy po porade. To, co teraz jest w miare zabawne (powiedzmy) i nieszkodliwe, moze nabrac innego wydzwieku, kiedy zamieszkacie z nimi, bo takie sa chyba plany.

Nie chce tu krakac i czarnowidziec, ale gdybym ja w pewnym momencie naszego narzeczenstwa nie powiedzila mezowi, ze jego mamy jest stanowczo zbyt wiele w naszym zyciu i to sie MUSI skonczyc, pewnie bylabym na innej drodze zycia obecnie. Tez mielismy mieszkac u nich, prace mial miec pod nosem, załatwianą, - postawilam veto - poszlismy w Polske, tam gdzie nam bylo lepiej. Do teraz ma zapedy ingerowania w nasze sprawy, ale nauczylam sie temu przeciwdzialac.

Posty [ 1 do 65 z 118 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet boi się przyznać, że wieczorem idzie do dziewczyny.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024