Napisałam tu bo nie mam z kim , a może nie chce z nikim rozmawiać. W moim otoczeniu to tak :mama popadnie w panikę i zaraz to ja będę musiała martwić się o nią a nie ona o mnie. Przyjaciółka...? no cóż- nie każdy posiada. Mąż-raczej nie rozumie i nie zrozumie. Żyję bo mam dziecko, które kocham nad życie. Codzienny ucisk w gardle, zawroty głowy, bóle nóg, rąk , serca, rozmazany obraz przed oczami ( tak tak tak miałam robione wszystkie badania zaczynając od badań na serce po nawet stwardnienie rozsiane ) JESTEM ZDROWA , ale chyba nie psychicznie. Byłam u psychiatry, ale leki które dostałam dały mi tak w kość , że się wystraszyłam ( po lekach wymiotowałam )poza tym poszłam prywatnie, a jak prywatnie to i terapia prywatnie ( nie stać mnie - jeszcze ) Teraz zapisałam się na 15 kwietnia do psychiatry gdzie mają też oddziały dzienne i różne terapie. Nie radzę sobie. Na obecną chwilę wychodzę tylko odprowadzić dziecko do szkoły ( 3 min od bloku ) i wychodzę do sklepu ( pod blokiem ) Boję się być sama w domu. Na szczęście lub nieszczęście nie pracuję. Nawet jak bym nie pracowała nie dałabym chyba rady.... przez moje zachowanie w domu się nie układa ( przez rok odstawiałam takie numery , że szkoda gadać ) Boję się wszystkiego, jestem wiecznie zdenerwowana. Jak nie zawroty głowy to ból głowy jak nie to, to żołądek wariuje :( Przy zawrotach głowy sensacje z biegunką. Boję się nawet iść do dentysty bo mam wrażenie , że coś mnie złapie po drodze :(
Bardzo chciałabym poznać kogoś kto też boryka się z takimi problemami... :(
toivo- oj i to wielu ludzi.
Zapraszam do naszej społeczności Kroki do wolności, tam wszystkie znajdujemy różne sposoby.
Leki- pierwsze dwa mnie zrównały z ziemią, ale trzeci przypasował. Jak to się zaczęło musiałam pracować, więc nie wiem jak ale ta pracę utrzymałam.
Będzie dobrze!
toivo żaden psychiatra , ani psycholog Ci nie pomoże , jak będziesz przebywała często wsród takich Osób , to się udziela . Mama panikara , nie wspiera Cię , tylko pewnie szaleje z byle powodu , zeby zwrócić uwagę na Siebie . Nie piszesz o Mężu , czy Cię wspiera . Jak nie masz potrzeby , to staraj się jak najrzadziej przebywać z takimi ludźmi i szybko zobaczysz pozytywne efekty .
Z mężem to zupełnie inna oddzielna historia. Przez moje zachowanie mamy kryzys. Narozrabiałam i to równo. Najpierw chciałam to przypisać nerwom itp ale nie. To Ja i mój charakter. Czy mnie wspiera. Stara się i pojedzie ze mną do lekarza jak mam gorsze dni bardzo mi pomaga. Nie jestem z tym sama. Chciałabym żeby poczytał o tym co mi jest, ale to nie ten typ człowieka , który docieka. Dzisiaj kolejny dzień przesiedziałam w domu ![]()
Jak Ty tak w domu siedzisz , a na spacer nie wychodzisz ,to każdy by sfiksował . Spraw Sobie pieska ze schroniska , zobaczysz ile radości wniesie i mobilizuje do wyjścia z domu .
Toivo, zgadzam sie ze sluu
Pomogły mi kiedyś właśnie odpowiednio dobrane leki.
I świadomość, że nie ma niczego na tym świecie, czego nie mogłabym pokonać ![]()
Szczerze życzę Ci wiary właśnie w te słowa.
toivo- jesteś jeszcze młodziutka. Wszystko się uloży, tylko zawalcz o swoje samopoczucie. Idź do psychologa, psychiatry, później do pracy. Na siłe wychodź do znajomych, z czasem nie będziesz się już zmuszać.
Psychiatrę mam 15go kwietnia i po raz pierwszy nie mogę się doczekać tej wizyty. Mam nadzieję , że moja nadzieja nie legnie w gruzach tylko ktoś się mną zajmie porządnie. Większość ludzi chwali sobie tą przychodnię do której mam iść... zresztą nie mam już nic do stracenia.
Toivo, nie nastawiaj się aż tak mocno na psychiatrę, że od razu pomoże, bo nawet taki lekarz nie jest cudotwórcą.
Byc może Twoja droga do zdrowienia może okazac się nieco dłuższa.
Nawet leki przecież nie zadziałają natychmiast, a i ewentualna terapia może początkowo wywoływac jeszcze większy smutek.
Ale ważne jest, że robisz coś w tym kierunku, szukasz pomocy, żeby wyjśc z tego stanu w jakim obecnie się znajdujesz.
Nieraz potrzeba dużo samozaparcia i wiary, że będzie lepiej.
Masz dla kogo życ, masz rodzinę, dlatego wierzę, że zrobisz wszystko, żeby wasza sytuacja uległa poprawie.
Jeśli nie masz siły wychodzic do ludzi, to pisz chociażby tutaj na forum.
Jest tutaj wiele przyjaznych duszyczek, potrafiących wesprzec w trudnych chwilach.
Życzę dużo sił.
Czytając to wszystko , aż miło tutaj zaglądać ![]()
Zaglądaj toivo ![]()
nie warto nigdy wątpić, naprawdę ![]()
Dzisiaj w nocy znowu to samo. Dwa dni temu moja córka poparzyła nogi wrzątkiem, więc stres szpital itp. Myślałam,że jak mam hydroxyzyne to jakoś się obejdzie bez zawrotów. Owszem były łagodniejsze, ale jak wzięłam dodatkowe 25 mg w nocy. Normalnie biorę 25mg 2x dziennie. Z rana czuje się dobrze jakby nigdy nic, ale pomału zaczynam się bać....wcześniej takie napady miały miejsce raz na kilka miesięcy a nie co kilka tygodni.