Cześć wszystkim!
Chciałabym się dopytać jak to jest z wizytami u lekarzy poza kolejką. Wiadomo, przepisy regulują to, jednak mam dosyć męczący problem z gruczołem Bartholina. Wizytę u gina mam dopiero 14.04. Na oddział ginekologiczny, który znajduję się na drugim końcu miasta, zwyczajnie nie dam rady dotrzeć, bo ból przy chodzeniu i siedzeniu jest dosyć uciążliwy i pewnie padłabym ze dwa razy po drodze. ;-)
Do swojego gina mam 15-20 min wolnym krokiem i zastanawia mnie to, czy mógłby mnie przyjąć.
Dziewczyny, wiecie jak to wygląda? Bo ja jestem zielona, a druga sprawa to nie lubię się wciskać na siłę i prosić się o to, żeby mnie łaskawie przyjęto.