Moja dwudziestoletnia córka wymyśliła sobie,że będzie frutarianką. Ciągle o tym mówi, nie je obiadów, nic właściwie nie je. Bardzo schudła, ja się pytam ,,dziecko co Ty właściwie jesz?". Ona na to, że owoce, ale Ty mama nic nie rozumiesz.
Nie rozumiem, co to za filozofia nowa, żeby nawet warzywa wyrzucić z jadłospisu! Martwię się o nią i chciałabym wiedzieć jakie to może mieć skutki dla zdrowia?
Frutarianizm zaliczamy do najbardziej zaostrzonej formy wegetarianizmu. Frutarianizm (od ang. "fruit" = owoc) - dieta w przeważającej części owocowa. Standardem jest spożywanie ok. 75% owoców jako wyznacznika dla użycia terminu "frutarianin".
Tutaj owoc zwykle odnosi się raczej do powszechnego użycia tego terminu, czyli produktu reprodukcyjnego drzew, winorośli, krzewów, niż do botanicznej definicji. Frutarianie uznają również inne rośliny które mogą być zdobyte bez zniszczenia zewnętrznej warstwy rośliny.
Frutianie zatem żywią się np. pomidorami, jabłkami, fasolą, ale nie jedzą ziemniaków i szpinaku. Wielu naukowców podważa fakt iż dzięki takiemu jadłospisowi można organizmowi dostarczyć wszystkie niezbędne składniki pokarmowe i witaminy.
Entuzjaści tej diety twierdzą, że o tym, że owoce są pokarmem odpowiednim dla człowieka, świadczy nie tylko przystosowanie jego przewodu pokarmowego, ale także budowa całego ciała. Wyprostowany tułów, który umożliwia sięganie po wysoko rosnące owoce, chwytliwe palce, służące do zdejmowania ich z drzewa. Z powodów klimatycznych ta odmiana wegetarianizmu jest mało popularna, zwłaszcza w naszym regionie.
Owszem, o ile owoce są w stanie zapewnić nam sporą ilość witamin, to jednak nie wszystkie. Poza tym należy zdać sobie sprawę, że skupienie się wyłącznie na tej grupie piramidy żywnościwej musi spowodować niedobór niezbędnych pierwiastków, białka, wartościowych tłuszczy oraz wielu innych składników. Każda dieta jest dobra, o ile jest zbilansowana, nie doprowadza do wyniszczenia organizmu, co niestety powoduje nieodwracalne w skutkach zmiany.
Witam.Proszę pomóżcie kto ma taki problem z dzieckiem lub miał..Moja 19 córka od prawie 7 miesiecy je same owoce ,teraz juz tylko jabłka .Schudła nie do poznania wyglada okropnie.Nic nie da sie je przetłumaczyc ,ona wie najlepiej.Zadne rozmowy nie pomagają nic ,tym bardziej że jest w chorym związku ze starym facetem prawie 20 lat róznicy.Odkąt go poznała to sie zaczeło.Serce mi peka jak patrze co sie robi z moim dzieckiem które nosiłam pod sercem..potem dbałam chuchałam żeby było zdrowe -a ona idzie w kierunku samozagłady ..Prosze o radę ..może przymusowe leczenie?nie wiem poradźcie !
Sarno, córka jest dorosła, zatem ma pełne prawo o sobie decydować, to dlatego poza delikatnym uświadamianiem jej, że robi sobie krzywdę, właściwie niewiele jesteś w stanie zrobić. Na pewno też nie powinnaś naciskać, krzyczeć, dramatyzować, bo to może wywołać skutek odwrotny do zamierzonego. Rozmowa, poczucie pełnej akceptacji, ciepło - mogą okazać się najlepszą drogą dotarcia do jej psychiki. Staraj się więc po prostu być z nią blisko, spędzać razem jak najwięcej czasu, dużo i spokojnie rozmawiać, a przy tym zachowywać takt i wykazywać zrozumienie.
Czy do tej pory miałyście ze sobą dobry kontakt? Potrafiłyście szczerze rozmawiać?
Być może przyczyną zmiany sposobu jej odżywiania jest na przykład nagła potrzeba schudnięcia, stąd tak drastyczne ograniczenia, a frutarianizm to tylko przykrywka. Oczywiście istnieje możliwość jej ubezwłasnowolnienia i skierowania na przymusowe leczenie, musiałabyś jednak udowodnić, że sama dla siebie stanowi zagrożenie, co w praktyce jest bardzo trudne, wymaga też opinii biegłych.
Jeśli czujesz, że problem Cię przerasta i nie wiesz jak z córką rozmawiać, to skorzystaj z pomocy psychologa. Skoro ona problemu nie widzi, to spodziewam się, że nie zdecyduje się na taką wizytę, niemniej to nic nie szkodzi - idź na nią sama. Skonsultuj się, porozmawiaj, specjalista potwierdzi lub rozwieje Twoje obawy, a przy tym wskaże co powinnaś zrobić i w jaki sposób do córki dotrzeć.
Sarno, córka jest dorosła, zatem ma pełne prawo o sobie decydować, to dlatego poza delikatnym uświadamianiem jej, że robi sobie krzywdę, właściwie niewiele jesteś w stanie zrobić. Na pewno też nie powinnaś naciskać, krzyczeć, dramatyzować, bo to może wywołać skutek odwrotny do zamierzonego. Rozmowa, poczucie pełnej akceptacji, ciepło - mogą okazać się najlepszą drogą dotarcia do jej psychiki. Staraj się więc po prostu być z nią blisko, spędzać razem jak najwięcej czasu, dużo i spokojnie rozmawiać, a przy tym zachowywać takt i wykazywać zrozumienie.
Czy do tej pory miałyście ze sobą dobry kontakt? Potrafiłyście szczerze rozmawiać?
Być może przyczyną zmiany sposobu jej odżywiania jest na przykład nagła potrzeba schudnięcia, stąd tak drastyczne ograniczenia, a frutarianizm to tylko przykrywka. Oczywiście istnieje możliwość jej ubezwłasnowolnienia i skierowania na przymusowe leczenie, musiałabyś jednak udowodnić, że sama dla siebie stanowi zagrożenie, co w praktyce jest bardzo trudne, wymaga też opinii biegłych.
Jeśli czujesz, że problem Cię przerasta i nie wiesz jak z córką rozmawiać, to skorzystaj z pomocy psychologa. Skoro ona problemu nie widzi, to spodziewam się, że nie zdecyduje się na taką wizytę, niemniej to nic nie szkodzi - idź na nią sama. Skonsultuj się, porozmawiaj, specjalista potwierdzi lub rozwieje Twoje obawy, a przy tym wskaże co powinnaś zrobić i w jaki sposób do córki dotrzeć.
Dziękuję Olinka...Z córka mam bardzo dobry kontakt,cały czas ją wspieram ,rozmawiamy o wszystkim..ale nie o jedzieniu tu temat jest zamkniety..ona wie co robi i juz mam sie nie martwic..Prawda jest taka że ten pan jej wodę z mózgu zrobił!do puki go nie poznała to była piekna usmiechnieta dziewczyną Teraz gasnie mi w oczach nie dosc że ja rani (bo ma żone),i niedawno był zwiazany z inna młoda dziewczyna ma z nia dziecko.Namącił mojej córce w głowie ..Nie naciskam ,nie krzycze tłumacze ,proszę wrecz błagam .Ostanio juz sie tak załamałam że cały czas płakałam i nie wiedziałam co sie ze mna dzieje z tej bezsilności,że nic nie moge zrobic ..Moja córka widziała i powiedziała mi żebym nie płakała przez nią że zrobi badania o które kiedyś prosiłam..Ale po kilku dniach sie wycofała ..Proponowałam psychologa ..powiedziała że nie pójdzie bo woli ze mna rozmawiac..i co z tego ze wałkujemy ..ja wałkuje ten temat jak ona wszystko puszcza koło ucha ..Olinka masz racje pójde sama do psychologa ,może cos doradzi podpowie jak rozmawiać .Modle sie żeby przejrzała na oczy i zostawiła w koncu ten chory toksyczny zwiazek i zaczeła jesc ...chce żeby do mnie wróciła..była taka jak kiedys
7 2013-11-04 07:58:07 Ostatnio edytowany przez tartinka (2013-11-04 07:58:20)
Sarna na stronie Ogólnopolskiego Centrum Zaburzeń Odżywiania znajdziesz porady dotyczące tego jak rozmawiać z córką, jeśli martwisz się, że coś się złego dzieje.
Co do samego frutarianizmu to ja jestem przeciwniczką - ludzie dawno z drzew zeszli, żeby żywić się samymi owocami. Do prawidłowego funkcjonowania organizmu potrzebne są też białka i tłuszcze - i niech one sobie nawet będą roślinne, jeśli ktoś bardzo mięsa nie chce jeść. Olej rzepakowy zawiera dużo kwasów omega-3, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania mózgu i układu odpornościowego.
8 2013-11-05 18:53:00 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-11-18 22:31:43)
Post poniżej poziomu forum
myszka ty chyba nie wierzysz w to co piszesz? radzisz matce, żeby wyrzuciła z domu własną córkę, która ewidentnie potrzebuje POMOCY I WSPARCIA? Jak ma jej niby zabronić się spotykać z tym mężczyzną, zamknąć w piwnicy? Po prostu nie mogę uwierzyć w to co przeczytałam, jeśli takie jest twoje podejście do macierzyństwa, to na prawdę nie chciałabym być twoją córką... a hasła w stylu, że mieszka pod jej dachem to znaczy że ma się jej słuchać, to są dobre może przy 10-latku, ale nie przy dorosłej (z prawnego punktu widzenia) kobiecie.