Telefon komórkowy - konieczność czy wybór? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Zainspirował mnie wątek dziewczyny, która w braku telefonu u swojego chłopaka widzi zachowania socjopatyczne oraz chorobę psychiczną.... wink
Wątek dla ludzi 30+, którzy pamiętają dobrze czasy, gdzie telefony komórkowe były nieznane a telefon domowy nie był standardem  dla każdego.

Jak zmieniło się Wasze postrzeganie świata po upowszechnieniu się telefonii komórkowej?

Osobiście obserwuje u siebie coś w rodzaju paranoi, gdy bliscy nie odbierają telefonu natychmiast. Od razu stresuję się, że coś się stało. To jest irracjonalne i silniejsze ode mnie. I denerwujące dosyć.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Pamiętam czas (to znowu nie było tak dawno smile), gdy telefonów komórkowych nie było na świecie. Pamiętam czas, gdy telefon stacjonarny nie był w każdym domu, a na jego założenie czekało się lat kilka. Pamiętam czas, gdy będąc na wakacjach chcąc zadzwonić do domu, szłam na pocztę, zamawiałam rozmowę i czekałam na połączenie... kilka godzin.

Stąd też, ale nie tylko, mam zdrowe podejście do sprawy posiadania/nieposiadania i korzystania z telefonów komórkowych. Często telefon komórkowy jest udogodnieniem, często - znacznym utrudnieniem.

Długo 'broniłam się' przed posiadaniem takiego telefonu, nie był mi zupełnie potrzebny, wszystkie sprawy umiałam (i umiem nadal) załatwić wykorzystując inne sposoby porozumiewania się. Kiedyś, przy zakupie jakiegoś sprzętu, 'dostałam' bonus w postaci telefonu komórkowego. Od razu jednak uprzedziłam wszystkich wokół: nie zawsze odbieram połączenie (nigdy - pracując zawodowo, chyba że czekam na rozwiązanie bardzo pilnej sprawy), zawsze jednak oddzwaniam, gdy tylko znajdę na to czas. W drugą stronę jest tak samo. Nie złoszczę się, nie denerwuję się, nie tworzę czarnych scenariuszy, gdy ktoś nie odbiera połączenia. Wiem, że istnieje życie 'pozatelefonowe'. smile

3

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Tak jak pisałam w tamtym "inspirującym" wątku - nienawidzę rozmawiać przez telefon. Nie cierpię tego, że telefon w przypadkowym momencie odrywa mnie od tego czym aktualnie się zajmuję. Z tego samego powodu sama nie lubię dzwonić - zawsze mam wrażenie, że komuś tym przeszkadzam smile
Telefon jest dla mnie smyczą i naruszeniem mojej prywatności. Często wychodzę z domu bez niego, często mam wyłączony dźwięk i sprawdzam po kilku godzinach kto chciał się ze mną skontaktować.

Nie odbieram telefonu (mam zwykle przy sobie, ale z wyłączonym dźwiękiem) podczas wszelkich spotkań towarzyskich. Kiedy się z kimś spotykam to chcę poświęcić się rozmowie z tym kimś a nie gadaniu do słuchawki. Niestety, jestem w tym zupełnie odosobniona. Dziwnie się czuję kiedy ktoś spotyka się ze mną, rozmawiamy, a mój rozmówca co 5 minut odbiera telefon i nawija do niego przynajmniej przez 5 kolejnych minut...

Nie cierpię kiedy dzwoni mama czy siostra. One zwykle chcą po prostu "pogadać. Telefoniczne pogawędki o wszystkim i o niczym są dla mnie stratą czasu (o dziwo, bardzo lubię ten rodzaj rozmów na żywo). Nie znoszę rozmawiać przez telefon w autobusie czy na ulicy. Czuję się skrępowana kiedy w tramwaju ktoś obok mnie wywleka do słuchawki swoje osobiste sprawy. Bardzo często nie odbieram telefonu.
Nienawidzę wypominania "czemu nie odbierałaś" czy "nie można się do ciebie dodzwonić".

Mimo powyższych "nie cierpię" - mam 2 telefony tongue Jeden jest ukłonem w stronę bliskich mi osób (jak właśnie mama czy siostra), które nie wyobrażają sobie, że nie mogłyby do mnie dzwonić. Drugi jest do celów zarobkowych. Moja praca wymaga kontaktów telefonicznych. Drugi numer jest po to, żeby można go było wyłączyć kiedy nie pracuję smile
Owszem, dostrzegam też dobre strony posiadania telefonu. Ułatwia komunikację i załatwianie spraw. Można szybko przekazać komuś potrzebną informację. Można zadzwonić po ewentualną pomoc. Mogłabym jednak żyć bez telefonu, nie czuję żadnej potrzeby korzystania z niego poza pracą i poza rzadkimi przypadkami kiedy potrzebuję szybkiej wymiany informacji.

4

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Z wielu przyczyn nie wyobrażam sobie nie mieć teraz telefonu.
I nie chodzi tu o ploty z mamą czy teściową, a o to, że odkąd mam małą marudę w domu, telefon jest zbawieniem zawsze wtedy, kiedy potrzebuję się czegoś dowiedzieć, a nie mam możliwości, aby zrobić to osobiście. Wizyta w urzędzie z maluchem jest nie lada utrapieniem. wink
Poza tym w sytuacjach, gdzie komuś coś dolega to warto mieć telefon, aby zadzwonić po pomoc. Zwłaszcza jak nie ma się możliwości zawiezienia kogoś do szpitala przykładowo.

Myślę, że teraz życie bez telefonu dla większości jest niemożliwe. Jest to czasami jedyna opcja, aby mieć kontakt z bliskimi i móc od czasu do czasu usłyszeć swój głos, dowiedzieć się co słychać itp.
Nie ma w tym przecież nic złego, pod warunkiem, że telefon nie wyje 24h/na dobę, bo Gośkę zostawił mąż, a ta małolata z naprzeciwka jest w ciąży... big_smile

5

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Aaaaaaaaaaaa! Vinngo, podpowiedziałaś. smile

Używam telefonu do załatwienia spraw (a i tak wolę to robić twarzą w twarz), pogaduszek przez telefon nie cierpię. Wyłączam (lub wyciszam) telefon zawsze, gdy rozmawiam z kimkolwiek. Przerywanie rozmowy, by odebrać połączenie, jest dla mnie lekceważeniem rozmówcy.

I... nie jestem socjopatą, chorą psychicznie też nie jestem. big_smile A zdrowy rozsadek towarzyszył mi również w czasie, gdy miałam dwa telefony: służbowy i prywatny. smile

6

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Jestem chyba z Was najmłodsza, ale mam bardzo podobne podejście. Telefon wyciszony, a czasami nawet w trybie samolotowym. Nie odbieram numerów zastrzeżonych, i generalnie nie do końca jest mi ten telefon potrzebny, poza tym że słucham muzyki w drodze do pracy.

Nie cierpię pod tym względem mojego chłopaka- wraca do domu i nawala przez ten telefon jak szalony; albo idziemy do sklepu, a on gada i bezmyślnie pcha wózek z zakupami, nawet nie mogę się spytać czy jeszcze czegoś potrzebujemy, a później "zapomniałaś tego, tamtego". Grrr.

7

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?
Nataluszek napisał/a:

Myślę, że teraz życie bez telefonu dla większości jest niemożliwe.
Jest to czasami jedyna opcja, aby mieć kontakt z bliskimi i móc od czasu do czasu usłyszeć swój głos, dowiedzieć się co słychać itp.

Nie jest niemożliwe smile
To ludzie sobie tak wmawiają. W końcu era bez komórek nie jest tak odległa, a ludzie jakoś żyli.
Kontakt z bliskimi odbywał się osobiście, a nie telefonicznie.
Natomiast na pewno telefon komórkowy ułatwia życie.

8

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Pamiętam, jak byłam smarkata i moi rodzice wymagali, żebym mówiła, gdzie idę. No to mówiłam, że do takiego a takiego pubu. Ale w pubie nie było miejsc/było nudno/była zbyt droga impreza i... musiałam wracać do domu, podczas gdy koleżanki szły po prostu gdzie indziej big_smile Dziś by wystarczył jeden sms smile

A ja jestem półsocjopatką wink Z jednej strony mam wręcz fobię telefoniczną i jak mam gdzieś zadzwonić, to wolę przejechać pół Polski i załatwić daną rzecz osobiście big_smile Numerów, których nie znam, nie odbieram. Z drugiej strony patologicznie wymieniam miliony smsów i mmsów z bliskimi, że o codziennych rozmowach z mamą nie wspomnę big_smile

No i nie wyobrażam sobie już podróży bez telefonu - internet, maile, e-booki, gry...

9

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Luc, masz rację. Więc zaraz wsiadam w pociąg z małą i tobołami i jadę na drugi koniec Polski, żeby zapytać co słychać u mojego najukochańszego wuja. smile
Poza tym tak jak napisałam, że dla większości jest, ale jest też mniejszość, która na pewno by sobie poradziła.

Chociaż myślę, że gdyby tak zabrać grupie osób pracujących, wychowujących dzieci, czy siedzących w domach telefony na miesiąc to byłoby ciężko i wątpię, aby na czasy obecne którakolwiek z nich wytrzymała. wink

10

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?
Nataluszek napisał/a:

Chociaż myślę, że gdyby tak zabrać grupie osób pracujących, wychowujących dzieci, czy siedzących w domach telefony na miesiąc to byłoby ciężko i wątpię, aby na czasy obecne którakolwiek z nich wytrzymała. wink

Dlatego napisałam też, że telefon ułatwia życie. Sprzeciwiam się natomiast stwierdzeniu, że go uniemożliwia wink
Pewnie by nie wytrzymali bo się przyzwyczaili.

Nota bene - gdybyś nie miała telefonu, to w końcu byś do wuja pojechała, a tak to kontakt załatwiasz przez telefon.
Owszem, kiedyś kontakty osobiste musiały być rzadsze niż dziś kontakt telefoniczny, ale kontaktów osobistych nic nie zastąpi.

11

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Telefon mam od kilku lat a w nim... 9 numerow, lacznie ze sluzbowymi tongue mam 900 minut w abonamencie i nigdy nie przekroczylam 30 tongue

Mimo to telefon jest jak przedluzenie mojej reki big_smile jestem jedna z tych osob, ktore nie wypuszczaja go z reki, chociaż mam 99% pewnosci, ze nikt nie zadzwoni big_smile kiedy spie lezy obok, kiedy gotuje. Lezy na blacie, kiedy ide się kapac lezy na umywalce. (Uwielbiam na przyklad lezec w wannie w goracej kapieli i ogladac filmy dokumentalne z YT tongue )

Jestem uzalezniona od tego, co daje smartfon OPROCZ mozliwosci telefonowania. Telefon to po prostu dodatek do mozliwosci dostepu do sieci.

To jest chyba bardziej chore niż rozmawianie po kilkadziesiat minut dziennie big_smile

12

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Luc, mylisz się. Nie pojechałabym. smile

Iceni, dla mnie rozmowa powyżej 3 minut to zbiór kilku zdań typu: no, yhy, no widzisz, tak, nie i dalej yhy, ehe itp. big_smile
Męcząca tak samo jak kazanie podczas mszy...

13

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Mnie się jednak wydaje ,ze w dzisiejszych czasach ( które skrajnie różnią się od naszych  "tamtejszych" ,kilkadziesiąt lat  wstecz ) tel kom to konieczności, która ułatwia życie  w wielu aspektach . Trzeba być stechnologizowanym, choćby w umiarkowany stopniu ,ale bez tego obecnie ani rusz w wielu dziedzinach życia. Świat się zmienił ,sposób bycia, życia ,forma komunikacji miedzy sobą także

Komórka jest ułatwiającym narzędziem pracy ( często niezbędnym) , czy w sytuacjach prywatnych kiedy się z kimś umówimy a w ostatnim momencie nie damy jednak rady ,ponieważ cos nam wypadło nie przewidzianego, co robimy? skrobnie  się sms, lub dzwoni uprzedzają ,żeby ktoś na nas nie czekał bo....lub się spóźnimy, nie martwić się proszę
Obecnie nawet składając kandydaturę na jakieś stanowisko w  cv  nr tel to KONIECZNOŚĆ, mail nie jest tak uważany ( niektórzy odbierają pocztę raz na 2 tyg. czy na miesiąc) jak bezpośredni kontakt tel z kimś do kogo mamy  coś ważnego do przekazania

Tel kom daje w jakimś stopniu poczucie komfortu  wiedząc na czym stoję i w razie czego mój niepokój szybciej zostaje opanowany ,kiedy  mam kom pod reką.
Wygodnictwo i ułatwienie sobie życia jest czymś naturalnym i  nie mal każdy na co dzień korzysta z jakiś wygód jeśli ma okazje

14

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Ja mam 25 lat i nie wyobrażam sobie życia bez Tel wink miedzy innymi z Tel zaglądam w Internet, dużo slucham muzyki jadąc tu tam, dzwonie dziennie 2 polaczenia , eski ? Moze z 50 dziennie wink dużo esemesuje z siostra wink telefon posiadam od 16 roku życia

15

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Co jakiś czas biorę udział w rozmowie, w której zastanawiamy się jak kiedyś mogliśmy żyć bez telefonu. Ano mogliśmy i żyło nam się całkiem dobrze. Mało tego, doskonale dawaliśmy sobie ze wszystkim radę, choć istotnie czasem zajmowało to sporo czasu. Istniało też coś takiego jak listy, kartki i telegramy.

Czy ja sobie dziś wyobrażam życie bez komórki? Nie, ale wyłącznie dlatego, że ona po prostu ułatwia mi życie, w tym załatwienie wielu spraw - zarówno urzędowych, jak i towarzyskich. Są jednak takie sytuacje, kiedy jej posiadanie odbieram jak uciążliwość. Na przykład alergicznie nie znoszę, kiedy jestem czymś zajęta, a telefon dzwoni co 5 minut, bo nawet jeśli są to tylko krótkie rozmowy, to zwykle wybijają mnie z rytmu, a tym samym po prostu przeszkadzają. Nie cierpię też, i unikam tego jak ognia, wisieć na telefonie, nawet z osobami, z którymi ze względu na odległość widuję się rzadko. Telefonu raczej nie traktuję jak alternatywę dla odwiedzin.

Kiedy przebywam za granicą czy na urlopie, to swój aparat wyciszam i sprawdzam raz dziennie czy ktoś z bliskich nie usiłował się do mnie dodzwonić, co świadczyłoby, że dzieje się coś niedobrego. Poza tym bez tej smyczy czuję się dziwnie lekko wink. Na co dzień nie odbieram telefonów bez wyświetlonego numeru, ale już połączenia z numerów, których nie znam staram się odbierać, wychodząc z założenia, że to może być coś dla mnie istotnego/ważnego. Niemniej na takowe prawie nigdy nie oddzwaniam.

Wspominacie o odbieraniu, lub nie, telefonów w trakcie spotkania towarzyskiego - uważam, że jest to absolutny przejaw braku kultury, jest też ignorancją dla rozmówcy, a przede wszystkim jest szalenie irytujące. Jeśli ktoś czeka na ważną informację, to powinien o tym już na wstępie uprzedzić, a samą rozmowę skrócić do minimum. Jeśli zażyłość jest bliska, to oczywiście mogę przymknąć na to oko, pod warunkiem, że całość wygląda jak pytanie - odpowiedź i na tym koniec, a nie radosne pogaduchy, kiedy ja siedzę i czekam, zresztą marnując swój czas. Nienawidzę wręcz, kiedy ktoś rozmawiając ze mną co chwilę zerka na swój telefon sprawdzając czy nie przyszedł jakiś sms lub, o zgrozo, co jakiś czas na takowe odpowiadając.

Tak więc pomimo całej wygody, najważniejszą dla mnie funkcją telefonu jest stała możliwość kontaktu z synem i mężem. Syn ma zwyczaj uprzedzać, kiedy ma zamiar się spóźnić, a i ja w razie potrzeby upewniam się, że na przykład bezpiecznie dotarł na miejsce. Wiem też, że gdyby cokolwiek się działo, to zostanę o tym szybko powiadomiona. Gdybyśmy nie posługiwali się komórkami, to każde spóźnienie męża z pracy trwające powyżej 40 minut (wykonuje pracę niebezpieczną, o wysokim stopniu ryzyka), oczywiście bez wcześniejszego uprzedzenia, mogłoby skończyć się moim zawałem wink.

16

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?
luc napisał/a:
Nataluszek napisał/a:

Myślę, że teraz życie bez telefonu dla większości jest niemożliwe.
Jest to czasami jedyna opcja, aby mieć kontakt z bliskimi i móc od czasu do czasu usłyszeć swój głos, dowiedzieć się co słychać itp.

Nie jest niemożliwe smile
To ludzie sobie tak wmawiają. W końcu era bez komórek nie jest tak odległa, a ludzie jakoś żyli.
Kontakt z bliskimi odbywał się osobiście, a nie telefonicznie.
Natomiast na pewno telefon komórkowy ułatwia życie.

Nie mam 30 lat, wiec wybaczcie, ze sie wypowiadam smile. Swietnie pamietam czasy, gdy dopiero zakladano telefony w domach. Bylam wtedy mala, a jedyna forma telefonicznego kontaktu byla budka pod sklepem, na karte z impulsami. Dla mnie telefon sluzy jedynie do zadzwonienia i napisania sms-a, aczkolwiek trudno by mi bylo bez niego funkcjonowac. Ostatnio nawet moj maz kupil nam dwa "bajeranckie" telefony na dotyk, brrrr... Ja tylko dzwonie, a on non-stop siedzi i sciaga jakies aplikacje, i inne bzdety...
Dodam jeszcze, ze nie do konca zgodze sie z luc. Owszem, kiedys ludzie pisali listy, telegrafy itd., ale zauwazmy, ze teraz prawie w kazdej polskiej rodzinie jest ktos, kto przebywa za granica. Ludzie sa "rozsypani" po swiecie, wiec chyba w dzisiejszych czasach telefon to koniecznosc. Poza tym zgodze sie, ze kiedys ludzie sie odwiedzali osobiscie, ale za to bardzo rzadko. Taki wyjazd do rodziny na drugi koniec Polski to sie niemal celebrowalo. Kto pamieta- zbieranie pieniedzy na podroz, pociagi z wagonami wypelnionymi ludzmi, az trzeba bylo na korytarzu stac, kanapki na droge, koniecznie pomidor do tego (taki frykas tamtych czasow), herbatka w termosie i ten powiew przygody...? Ja jako dziecko tak to odbieralam. Taki wyjazd to byla dopiero wyprawa. Dzisiaj sie zatelefonuje, a jutro w samochod, pare godzin i juz sie jest na miejscu. Nieraz zaluje, ze moje dziecko nie zazna juz takich "przygod", nie pozna tamtych czasow, bo mimo wszystko fajnie bylo smile

17

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?
Ewika99 napisał/a:

Ostatnio nawet moj maz kupil nam dwa "bajeranckie" telefony na dotyk, brrrr... Ja tylko dzwonie, a on non-stop siedzi i sciaga jakies aplikacje, i inne bzdety...

To ja mam odwrotnie. Mam bajerancki telefon dotykowy, z którego tylko ... dzwonię. Czasem wysyłam sms-y. No jeszcze aparat się przydaje, bo jak szukałem ostatnio paru rzeczy do domu, to fotka w sklepie i sms-em do żony. Dzieci moim telefonem pogardzają, bo nie pozwoliłem ściągać na niego żadnych gier. A jeszcze się przydaje, bo nie lubię nosić zegarka więc telefon robi za chronometr.

18

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Bez telefonu można normalnie funkcjonować, bez smarKfona już nie. Ah te setki aplikacji, pierdzące pszczoły, gra polegająca na łapaniu dziewczyn za tyłki etc.
Jedynie irytować człowieka może kiedy ktoś zaczyna dzwonić, albo pisać na to inteligentne urządzenie, ale zawsze można wyciągnąć kartę SIM i cieszyć się spokojem. U mnie 7/10 rozmów telefonicznych i tak kończy się prośbą o pożyczenie kasy etc.
Więc po co mi telefon. W dodatku ta nowoczesna chińska elektronika powoduje zmiany w móżdżku, lepiej żyć spokojnie bez tych wszystkich bajerów tongue

19

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?
Ewika99 napisał/a:

że teraz prawie w kazdej polskiej rodzinie jest ktos, kto przebywa za granica. Ludzie sa "rozsypani" po swiecie, wiec chyba w dzisiejszych czasach telefon to koniecznosc.

Owszem, w takich sytuacjach telefon jest bardzo przydatny, jednak zauważam też, że często telefonicznie zastępuje się kontakty osobiste mimo, że np. ludzie mieszkają w tym samym mieście, często nawet bardzo blisko i zamiast osobiście się spotkać to rozmawiają telefonicznie.
Jednym słowem, telefon ułatwia życie, ale też powoduje pewne osłabienie więzi czy kontaktów osobistych, tam gdzie mogłyby one istnieć.
Łatwiej, szybciej chwycić za telefon niż wpaść do kogoś bliskiego.

20

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?
Snake napisał/a:

To ja mam odwrotnie. Mam bajerancki telefon dotykowy, z którego tylko ... dzwonię. Czasem wysyłam sms-y. No jeszcze aparat się przydaje, bo jak szukałem ostatnio paru rzeczy do domu, to fotka w sklepie i sms-em do żony. Dzieci moim telefonem pogardzają, bo nie pozwoliłem ściągać na niego żadnych gier. A jeszcze się przydaje, bo nie lubię nosić zegarka więc telefon robi za chronometr.

Mam podobnie, przy czym u mnie bajerancki telefon dotykowy poza funkcją dzwonienia i wysyłania sms-ów (w razie potrzeby mms-ów) służy dodatkowo za poranny budzik i timer podczas ćwiczeń. Czasem też włączam funkcję przypomnienia lub korzystam z zapisanych wcześniej notatek - jakieś numery PESEL, numery kont czy dowodów osobistych moich bliskich. Poza tym jego możliwości są mocno niewykorzystane. No ale... za telefon zapłaciłam "aż" 1 zł, więc bez sensu byłoby brać byle jaki złom, kiedy mogłam mieć wypasioną komórkę wink.

21

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Dla mnie telefon jest niezbedna czescia codziennego zycia bo uzywam jego wiekszosc funkcji-od robienia zdjec i korzystanie z Fejsa po wysylanie maili i robienie niezbednych notatek.

22

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

A ja mam telefon, który kosztował 80 zł, wyświetlacz ma tak jakby kolorowy, a bateria trzyma 2 tygodnie.
Jedynym rarytasem jest latarka, która objawia się białym wyświetlaczem. big_smile

23

Odp: Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?
bbasia napisał/a:

Zainspirował mnie wątek dziewczyny, która w braku telefonu u swojego chłopaka widzi zachowania socjopatyczne oraz chorobę psychiczną.... wink
Wątek dla ludzi 30+, którzy pamiętają dobrze czasy, gdzie telefony komórkowe były nieznane a telefon domowy nie był standardem  dla każdego.

Jak zmieniło się Wasze postrzeganie świata po upowszechnieniu się telefonii komórkowej?

Osobiście obserwuje u siebie coś w rodzaju paranoi, gdy bliscy nie odbierają telefonu natychmiast. Od razu stresuję się, że coś się stało. To jest irracjonalne i silniejsze ode mnie. I denerwujące dosyć.

Podejrzewanie choroby psychicznej, bo ktoś nie ma telefonu jest dla mnie przesadą. Dla mnie samej byłoby ciężkie, gdyby mój facet nie miał telefonu lub potencjalny facet zanim byłam w związku, ale nie oceniałabym go po tym, że jest chory psychicznie. Dla mnie to duże nadużycie oceniać kogoś po jednej rzeczy tak płytko.

Teraz mam 22 lata, no już 22 i pół (:P), a dwój pierwszy telefon dostałam jakoś w wieku 13-14 lat, ale raczej 14. Dała mi go ciotka, to był Alcatel, mały srebrny bez anteny jak to miewały te stare modele, ale raczej słaby był. Po pół roku nie nadawał się do użytku, mimo że wtedy jeszcze rzadko go używałam- często wychodziłam z domu bez niego, smsy pisałam raz na parę dni, a więc mało go używałam. Nie byłam jeszcze przyzwyczajona. Potem miałam inne telefony, przyzwyczaiłam się i np z byłym chłopakiem jako 15 latka pisałam przez jakiś rok związku po 50-100 smsów codziennie lub więcej tongue Dziecinne, ale nam to się podobało wtedy wink Pisaliśmy sobie o każdej pierdole, więc nawet jak codziennie się widzieliśmy, to i tak codziennie pisaliśmy zanim się spotkaliśmy i się uzbierało z 50 lub więcej. Jak nie widzieliśmy się, to już nawet ponad 100 pisaliśmy smsów tongue Potem mi przeszło i nie chciałam już aż tyle pisać. Z obecnym chłopakiem na początku pisaliśmy dużo, ogólnie na początku randkowania potrzebuję dużo kotantu smsów też. Dlatego pisaliśmy wtedy tak po 30-50 smsów dziennie, dużo, ale też nie uważam, by jakoś przesadnie. Poznawaliśmy się, więc chcieliśmy więcej. Tzn, wiadomo lepiej się spotkać, ale wtedy na początku nie było jak, więc te 50 smsów szło. A potem jak już się spotkaliśmy, to i tak nie mogliśmy się oderwać od telefonu, więc też chociaż z 20 smsów było np po spotkaniu tongue

Takie uroki motylków w brzuchu, jednym słowem na początku związku jak mam te motylki, to lubię i dużo się spotykać, i dużo pisać. Nie jest to jednak osaczanie, bo jak coś robił, to ok, ale po prostu pisaliśmy kiedy tylko mogliśmy dlatego te 20-50 smsów dziennie się uzbierało smile Teraz po 5 latach związku też jesteśmy codziennie w kontakcie, jak się nie widzimy tym bardziej i piszemy, tyle że mniej, bo też już nie ma aż takiej potrzeby, związek też ewoluuje. Piszemy tak czasem po 5 smsów, czasem po 15, czasem i po 20 smsów. To zależy od czasu i od tego czy widzieliśmy się ostatnio czy nie, bo jak nie widzieliśmy się dłużej, to piszemy może i z 20 smsów, bo stęskniliśmy się i jak nie ma wtedy jak się spotkać, to te smsy to zawsze coś, nie to samo, ale jednak zawsze coś jak dla mnie wink Dość często gadamy też przed snem jakiś czas przez telefon, czasem chwilkę nawet, by powiedzieć dobranoc, np 2 minutki lub 5, a czasem dłużej. Nie ma reguły. A czasem jak np mój zaśnie ot tak, bo bywa, to nie gadamy i też ok. Jednak ogólnie raczej codziennie jesteśmy w kontakcie i telefon nam się przydaje. Były sytuacje, że nie miałam z nim kontaktu i faktycznie martwiłam się, a okazało się, że np telefon się zepsuł. No, ale teraz chyba martwię się mniej, jakoś nawet jak nie ma dłużej kontaktu, to wiem, czuję, że nic złego się nie stało smile A jak telefon długo wyłączony, to już domyślę się, że może telefon mu się zepsuł, bo u niego tak bywa tongue Dlatego nauczyłam się do tego podchodzić chyba bardziej na luzie. Z koleżankami też mam kontakt, ale one raczej z tych, co wolą pisać smsy tylko, by się umówić, więc z wieloma, tylko po to piszemy, a gadamy już na spotkaniu. A z niektórymi koleżankami czasem pisze smsy, co u nas, np tak raz w tygodniu, bo to nam tak wystarcza, nie potrzebuje z nimi codziennego kontaktu jak z moim chłopakiem wink Mam też przyjaciółkę i wiadomo, że to ktoś więcej niż koleżanka.

Dlatego z nią piszę zazwyczaj częściej niż z koleżankami, tak raz na parę dni, czasem i co 2 dni, czasem co 3 dni, różnie. Staramy się też widywać z 2-3 razy w tygodniu, więc widzimy się zwykle teraz co 2-3 dni, a jak nie ma możliwości, to raz na tydzień się widzimy lub trochę rzadziej. Zdarzyło się, że nie widziałyśmy się dłużej np z 2 tygodnie lub 3 tygodnie, bo była mocna chora, ale ogólnie staramy się spotykać często, nawet te parę razy w tygodniu, bo lubimy to smile Oprócz smsów czasem też do siebie dzwonimy, ale nie tak często, raczej z raz w miesiącu, bo ona nie lubi wisieć na telefonie i ja to szanuję. Gdyby lubiła, to pewnie byśmy gadały przez telefon częściej, a że nie lubi, to gadamy rzadziej, bo jest dla mnie ważna, więc nie miałabym serca namawiać ją do częstszego gadania jak tego nie chce. A wszystko nadrabiamy jak już się spotkamy wink Ogólnie jak ktoś z moich bliskich lubi gadać przez telefon, to często pogadam, jak nie to smsy też ok albo na spotkaniu już- szanuję po prostu wolę innych, bo nie mogę patrzeć tylko na siebie. Jednak, podsumowując telefonu używam codziennie do kontaktu z moim, nie nałogowo, bo jakieś 5-20 smsów (góra), ale używam codziennie smile

Nie mam jednak konieczności cały czas mieć go obok siebie. Poza smsem i gadaniem raczej więcej na nim nie robię, to dość stara Nokia, bez bajerów, bez aparatu i Internetu. Internet mam stacjonarny i to mi wystarczy, mmsów jakoś nie mam potrzeby obecnie wysyłać (kiedyś miałam telefon z mmsami, no ale teraz mam taki bez i tyle), a jak będę miała, to kupię lepszy model. A aparat mam też oddzielnie i nie muszę mieć w telefonie. Niepotrzebne mi bajery, niespecjalnie mnie kręcą. Lubię być codziennie w kontakcie z chłopakiem, więc to dla mnie narzędzie komunikacji no i tylko tyle, bo jak pisałam nie mam bajerów i nie czuję potrzeby ich mieć. Mimo codziennego używania telefonu, codziennego pisania z chłopakiem nie czuję, by telefon to była dla mnie smycz. Nie umrę bez telefonu mimo wszystko, ale skoro mogę mieć i codziennie używać, to fajnie. Jednak, jak np chłopak przez parę dni miał telefon w naprawie i nie było tak kontaktu, to dałam radę. Jak chcieliśmy, to wieczorem popisaliśmy na GG i tyle. A jakby i tego nie było, to jakoś byśmy wytrzymali też. Każdy ma inną potrzebę kontaktu, to jest sprawa indywidualna, ja tam nie czuję, by telefon był dla mnie smyczą, przydaje mi się, używam codziennie, ale jednak jakby było trzeba umiałabym żyć jakoś bez niego- a to chyba jest tutaj ważne smile No, ale nie ukrywam, telefon jest dla mnie dużym ułatwieniem smile


A i co do kontaktów osobistych, to ja nie mam tak, że wybieram telefon zamiast spotkania się. Jak mogę się spotkać, to się spotykam. Chyba, że np wiem, że np jakbym się spotkała z chłopakiem, to mielibyśmy godzinkę, to czasem wtedy sobie odpuszczamy i nie widzimy, ale popiszemy czy pogadamy. Po prostu wtedy czasem włącza nam się myślenie takie, że przyjedziemy, chwilę pobędziemy i będzie trzeba wracać i wtedy nie chce nam się tak, owszem, na początku związku by nam się tak chciało, ale teraz już nie. Wolimy się spotkać innego dnia, gdy jest chociaż te parę godzinek czasu dla siebie smile

No i jeszcze jedno: mam wyciszony na spotkaniu z kimś, wtedy jakby ktoś miał pretensje, to od razu mówię, że byłam na spotkaniu, to nie odbierałam. No, ale nie rozumiem takich pretensji... Gdy śpię mam telefon wyłączony, więc Ci co mnie znają wiedzą, żeby wtedy nie dzwonić. Mam taką dziwną manię, że chyba nie zasnęłabym z włączonym telefonem. Niby nikt do mnie w nocy jak już śpię nie dzwonię, ale nigdy nie wiadomo i nie chciałabym być obudzona. Poza tym, gdy mogę, to lubię spać do 10 albo i do 11 czy dłużej, a jakbym miała włączony, to by było możliwe, że rano ktoś mnie obudzi, choćby konsultant, który chce przeprowadzić rozmowę, co się zdarza chyba osobom w każdej sieci. Dlatego na porę snu mam wyłączony telefon. Na wyjazdach mam telefon czasem wyłączony jak chce się totalnie zresetować i wtedy spędzamy czas na wyjeździe z chłopakiem bez telefonu smile


Jest to jednak nie cały dzień, ale parę godzin z całkiem wyłączonymi telefonami, bo rozumiem, że gdyby to był cały dzień, to moi rodzice mogliby się martwić, tak oni mają. A tak parę godzin, to ok, oni nie dzwonią co chwilę, więc spoko- no i dobrze, bo gdyby dzwonili co chwilę, to na pewno bym im coś dosadnie powiedziała. Na wyjeździe często mamy też wyciszone telefony chociażby, a ja np umawiam się z rodzicami czasem, by np oni nie dzwonili, a ja sama zadzwonię np wieczorem. To np sprawia, że unikam sytuacji, że np siedzę, jem obiad, a oni z brakiem wyczucia czasu dzwonią albo nie dzwonią w ekhem intymnej sytuacji tongue No bo na zdrowy rozum, to nie są jasnowidzami i mogą przez przypadek zadzwonić w nieodpowiednim momencie. Dlatego wolę ich uprzedzić, by nie dzwonili i że sama zadzwonię i ostatnio raczej się stosują do tego, dzięki czemu ja naprawdę mam spokój i mogę się rozkoszować na wyjeździe czasem spędzonym z moim chłopakiem smile Wtedy telefony są nam zbędne smile

Iceni, faktycznie bardzo dużo czasu spędzasz z telefonem. No, ale to podobno niezdrowe dla organizmu, to warto się spróbować przestawić, by nie być z nim non stop. Mój telefon jest obok jak piszę te 5 czy góra 20 smsów dziennie, a tak to jest czasem daleko i mnie to nie przeszkadza. Jak kąpię się, to jest w pokoju, ja w łazience, jak ktoś będzie się dobijał, to poczeka. W 90 % wychodzę z telefonem, ale nadal zdarza mi się, że czasem go nie wezmę, np jak idę na krótkie zakupy np na 15 minut lub 30 minut, to nie biorę go, bo wiem, że raczej w tym czasie nic ważnego nie będzie, to nie widzę sensu brać. A Wy jak macie? W łazience i tak bym nie miała zasięgu, poza tym nie mam ochoty kąpać się, by w pobliżu był telefon. Jest to dla mnie zbędne. Tak że nie jest ze mną tak źle chyba tongue Nie sądzę, bym była uzależniona. A Ty czemu lubisz jak tak ciągle jest obok? Jestem ciekawa po prostu.


Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale ciekawy temat, w którym miałam dużo do napisania w kontekście swoich doświadczeń no i jestem gadułą smile

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Telefon komórkowy - konieczność czy wybór?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024