Witam,
mój problem polega na tym, iż moi rodzice nie akceptują związku z moim chłopakiem (z którym jestem od 26 miesięcy).
Mam 21 lat, chłopak tak samo. ( Nie akceptują go z powodu nie udanego interesu z moim bratem, twierdzą że go okradł - a mieli kontrolę nad wszystkim 24/h ).
Moje życie w domu to istny koszmar... Nie mogę z niczego się zwierzyć, poinformować, o nic zapytać, gdyż wszystko co poruszę - zaraz przekręcane jest pod mój związek... Oczywiście masa przekleństw przy tym się pojawia, zarówno na mnie jak i na mojego chłopaka.
Pół roku temu byliśmy wspólnie na wakacjach (tydzień w Tunezji). Oczywiście miałam wojnę w domu, groźby że jeśli pojadę to nie mam po co wracać do domu, natomiast ON dostawał smsy od mojej mamy że go zniszczy...
Studiuję, jest to dla mnie ważne, nie zaniedbuje tego, mam świetne wyniki a kiedy chcę trochę odetchnąć, spotkać się z nim chociażby na godzinę czy dwie, jak kiedy tylko dojdę do drzwi [...] resztę można sobie wyobrazić...
Gdziekolwiek pojadę, mam ciągłą kontrolę... a kiedy się nie odzywam, "co i jak" to twierdzą że jestem nie wdzięczna...
Dosłownie przed chwilą była awantura, zupełnie z niczego że tylko on mi w głowie i nic poza tym, i że mam z domu "wypier**lać" do niego...
Mój chłopak jakoś to wszystko wytrzymuje, ale widzę jak mu ciężko... Kilka razy proponował abym zastanowiła się nad przeprowadzką do niego - gdyż tak na dłuższą metę być nie może bo sama się wykończę.
Rozmowy z nimi nie działają, ani spokojne, ani dyplomatyczne ani żadne inne jakie można stosować...
Dlaczego więc chronisz się przed przeprowadzką do niego?
Matka Ci mówi, żebyś to zrobiła, on też. Więc wychodzi na to, że to TY nie chcesz.
Może rodzice zatęsknią za Tobą i w końcu zrozumieją, że albo biorą pod uwagę Was, albo pomału będą Cię tracić?
Nie umiem do końca odpowiedzieć na pytanie czemu się przed tym chronię...
Może boje się wszystkiego stracić w ciągu jednej chwili? Zastanawiam się jak to się ułoży? Że finansowo nie damy rady? Czy będę miała jakikolwiek kontakt z nimi? Strasznie ciężko podjąć mi tą ostateczną decyzję ... A długo o tym myślę ![]()
Ciężka sytuacja, a najgorsze jest to że trzeba wybierać między jedną stroną którą się kocha i drugą którą również się kocha.
Nie musisz całkowicie zrywać kontaktów z rodzicami.
Powinnaś ostatecznie wyrazić swoje zdanie (na poważnie, bez przerywania, jęczenia, szlochania itp.), a potem podjąć kroki.
Jest ciężko, domyślam się, ale jeśli nie podejmiesz działania to stracisz którąś ze stron. Którą? To zależy od Ciebie i od tego, którą nadal będziesz odsuwała od siebie.
Owszem, nie muszę zrywać z nimi kontaktu, jednak dla nich to właśnie to będzie znaczyło...
Jak kilkakrotnie przez dłuższy czas moja mama zdążyła nagadać się "odsuniemy się od Ciebie całkowicie, więzi zostaną zerwane".
I tak to wygląda... Szantaż emocjonalny...
A mnie szczerze zależy na obydwóch stronach...
Może i myślisz, że to nie dojrzałe z mojej strony, że nie potrafię się określić, ale to naprawdę ciężkie...
Każdy rodzic tak mówi. Ale jeśli kocha dziecko to poobraża się, a w końcu i tak wyciągnie do niego rękę.
Może to potrwać chwilę, ale jeśli jesteście zżyci to dacie radę i w takiej sytuacji. ![]()
A co twój brat na to? Też czuje się okradziony przez twojego faceta? Co myśli o waszym związku?
A co twój brat na to? Też czuje się okradziony przez twojego faceta? Co myśli o waszym związku?
Mój brat bardzo słucha się mojej mamy, więc jeśli ona mówi że okradł to okradł, i jeśli ona jest przeciwna związkowi to on także ... Brat jest starszy 12 lat ode mnie ... Gdyby mama nagle zmieniła zdanie, on pewnie też.
Każdy rodzic tak mówi. Ale jeśli kocha dziecko to poobraża się, a w końcu i tak wyciągnie do niego rękę.
Może to potrwać chwilę, ale jeśli jesteście zżyci to dacie radę i w takiej sytuacji.
No tak, taka prawda ![]()
Ja mimo wszystko muszę przemyśleć jeszcze co dalej zrobić, bo moja mama to CIĘŻKI CHARAKTER ...
Jaki temat bym nie zaczęła, nie dogadam się, zwierzyć się nie mogę, porozmawiać o niczym, bo zawsze kiedy mam odmienne zdanie jestem głupia wg niej, niedojrzała, nie mam racji, i jest krzyk kiedy nie podejmuję dalszej rozmowy.
A ty jak uważasz? To była kradzież?
Owszem, nie muszę zrywać z nimi kontaktu, jednak dla nich to właśnie to będzie znaczyło...
Jak kilkakrotnie przez dłuższy czas moja mama zdążyła nagadać się "odsuniemy się od Ciebie całkowicie, więzi zostaną zerwane".
I tak to wygląda... Szantaż emocjonalny...
A mnie szczerze zależy na obydwóch stronach...
Może i myślisz, że to nie dojrzałe z mojej strony, że nie potrafię się określić, ale to naprawdę ciężkie...
Ale zobacz, sama widzisz, że szantaż emocjonalny tylko stosują. Jak pojechałaś do Tunezji, to podobno nie miałabyś do czego wracać i co? Wróciłaś i mieszkasz i żyjesz. Masz wynosić się do chłopaka, ale nadal masz klucze, Twoje rzeczy nie zostały wyrzucone przez drzwi. Nic nie robisz i tylko on Ci w głowie, ale sama dobrze wiesz jak się uczysz i co osiągasz.
"Pies, który dużo szczeka, nie gryzie"
Zacznij po kolei - najpierw znajdź sobie pracę, a potem się wyprowadź. Wciąż powtarzaj rodzicom, że ich kochasz i żadnego kontaktu zrywać nie chcesz. Po wyprowadzce, gdyby Ci oznajmili, że to koniec Waszej więzi to powiedz spokojnie, że Ty absolutnie tego nie chcesz i do tego nie dążysz więc to tylko i wyłącznie ich decyzja.
Ja bym się wyprowadzila skoro kochasz swojego faceta , a rodzice jeśli nie zauwaza ze jestes samodzielna caly czas będą na Ciebie najeżdżać - ale nie martw się przyjadą kiedyś po rozum do Glowy tylko żeby za późno nie bylo.
A ty jak uważasz? To była kradzież?
Nie, wcale tak nie uważam, i szczerze mówiąc nie miałoby nawet jak do tego dojść, bo tak jak pisałam moja mama miała do WSZYSTKIEGO dostęp 24/h, brat również-tylko mało go to obchodziło co się dzieje.
zwykły facet napisał/a:A ty jak uważasz? To była kradzież?
Nie, wcale tak nie uważam, i szczerze mówiąc nie miałoby nawet jak do tego dojść, bo tak jak pisałam moja mama miała do WSZYSTKIEGO dostęp 24/h, brat również-tylko mało go to obchodziło co się dzieje.
To może trzeba zacząć od wyjaśnienia całej sytuacji na spokojnie z wszystkim zamieszanymi w sprawę?
Mam pewien problem... A wiec jestem z moim chłopakiem dwa lata poznalismy sie gdy mielismy 16 i 17 lat. Oczywiście on mieszka ode mnie 380km jego rodzice mnie akcetuja jezdze do niego co miesiac , ale jest problem za to z moją mamą bo ona tego nie akceptuje jak coś o nim mówie to ona bys znalazła sobie chłopaka na miejscu i zaczyna wymyślać a dobrze go nie zna.Albo ma pretensje odrazu do mnie jak zrobić aby ona go zaakceptowała a nie że odrazu oceniała go i skreśliła go? Bardzo bolą mnie te słowa bo pierw mówi ze odpowiadam za siebie a potem mowi ze mam skonczyc ten zwiazek i zerwać kontakt z nim,. A jak ktoś dzwoni to wypytuje się o wszystko co robić Pomóżcie. Ja jestem już na kresie wykończenia się bo go kocham bardzo i zależy mi na nim . Tylko musze to ukrywac wszystko: (
Mam pewien problem... A wiec jestem z moim chłopakiem dwa lata poznalismy sie gdy mielismy 16 i 17 lat. Oczywiście on mieszka ode mnie 380km jego rodzice mnie akcetuja jezdze do niego co miesiac , ale jest problem za to z moją mamą bo ona tego nie akceptuje jak coś o nim mówie to ona bys znalazła sobie chłopaka na miejscu i zaczyna wymyślać a dobrze go nie zna.Albo ma pretensje odrazu do mnie jak zrobić aby ona go zaakceptowała a nie że odrazu oceniała go i skreśliła go? Bardzo bolą mnie te słowa bo pierw mówi ze odpowiadam za siebie a potem mowi ze mam skonczyc ten zwiazek i zerwać kontakt z nim,. A jak ktoś dzwoni to wypytuje się o wszystko co robić Pomóżcie. Ja jestem już na kresie wykończenia się bo go kocham bardzo i zależy mi na nim . Tylko musze to ukrywac wszystko: (
Dla mnie jestes za mloda ale coz, matka sie na to i tak praktycznie zgodzila. Nie chcesz zeby Ci walkowala, no to musisz sie usamodzielnic.
chlopak mieszka 38km od ciebie,troche za daleko aby znac jego dom,rodzine i osądzic ze np jakas patologia.
jakie zarzuty ma mama?nie uczy sie,nie pracuje,bimba,pije?samochodem szybko jezdzi?
jacy są jego rodzice?
nie przejmowalabym sie zdaniem mamy,a zapytala o zdanie siostre,brata albo jakas osobe z autorytetem.
studiujesz?
38km to nie jest daleko, ale znowu nie tak blisko.chlopak moze przyjechac raz w tyg w sobote i nawet nie musisz spac u niego.
moja mama skwitowala mojego pierwszego chlopaka z blachych powodow, szkoda bo byl fajny a mi bylo smutno.
chlopak mieszka 38km od ciebie,troche za daleko aby znac jego dom,rodzine i osądzic ze np jakas patologia.
jakie zarzuty ma mama?nie uczy sie,nie pracuje,bimba,pije?samochodem szybko jezdzi?
jacy są jego rodzice?
nie przejmowalabym sie zdaniem mamy,a zapytala o zdanie siostre,brata albo jakas osobe z autorytetem.
studiujesz?
38km to nie jest daleko, ale znowu nie tak blisko.chlopak moze przyjechac raz w tyg w sobote i nawet nie musisz spac u niego.
moja mama skwitowala mojego pierwszego chlopaka z blachych powodow, szkoda bo byl fajny a mi bylo smutno.
Małe sprostowanie, 380 a nie 38 km ????