jestem przerazliwie,szczerze,niesamowicie zakochana w kobiecie....i tak samo jak bardzo kocham,tak samo jestem bardzo nieszczesliwa.......no coz....zycie...boli .....i nie mozna nic na to poradzic...i wlasnie jako twarda kobieta mnie to wszystko przeroslo...
....i co dalej ?
co dalej......no nic.....nie rozwale szczesliwego zwiazku w ktorym jest Kobieta ktora KOCHAM nad zycie (zreszta w zwiazku rowniez z Kobieta) ja cierpie i bede cierpiec... i to ja ponosze konsekwencje tego wszystkiego,poniewaz nie chce aby cierpiala tak jak ja..
niczego absolutnie nie zaluje i nie bede nigdy zalowac.... to bylo jak trzesienie ziemi w moim zyciu...ktorego nigdy nie zapomne....Kochalam miloscia prawdziwa wczesniej ale sie okazalo,ze to jednak nie byla to "ta" prawdziwa,bez skazy Milosc.... Pokochalam pierwsz raz w zyciu Kobiete miloscia autentyczna,piekna,prawdziwa....,mimo to,ze nie spalam z Nia jeszcze wtedy..... magia uczucia...
"Oddychanie prowadzi mnie do obsesji.
Pochłanianie twojej wszędobylskiej aury
przebarwia ciało w różowo-czerwone, pulsujące żądło.
Jesteś krwią we mnie, sokiem, śliną,
substancją trawiącą, zapachem,
systemem nerwowym, poruszającym gałki oczu i narządy mowy.
Jesteś poranną erekcją wszystkich włosów skóry,
dłonią,
palcami nad którymi nie mam władzy, kiedy chcą dotykać.
Wszystko wokół przybiera obsesyjne kształty.
Tapczan jest łonem, poduszki tworzą biust,
drzwi są jak uda, a kiedy przez nie przechodzę
jestem w Tobie.
Trawa układa się w pukle włosów, więc się kładę na niej,
palce boleśnie wbijam w ziemię,
całuję, kocham, soki tryskam z siebie śliniankami
pobudzonymi nieprzyzwoitym smakiem cytryn"
Trace zmysly kazdego dnia...,to jest niestety smutek powiazany z bolem , utrata , niemoca widzenia , czucia , spojrzenia , ukradkowego dotyku....Nooooo boli bardzooo....