Moja historia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: Moja historia

Rok temu poznałem wspaniałą kobietę. Od rozmowy o książkach bo okazało się że mamy podobne zainteresowania czytelnicze przez muzyke i film (rowniez zbiezne gusta) przeszlismy do wspolnych wyjsc na kawe, kino, rower etc. Już wtedy zaczely sie problemy bo gdy chciałem za nia zapłacić za kazdym razem słyszałem 'a co to randka'? Nie brałem tego na poważnie, raczej sadzilem ze sie ze mną droczy. Po jakimś czasie jednak porozmawiałem z nią na temat tego co do niej czuję, stwierdziła że nic z tego nie będzie, że nie chce mnie ranić, żebym się tylko nie zakochał (bo bądź co bądź powiedziałem że jestem raczej zauroczony niż zakochany bo na miłość to jednak trzeba więcej czasu) itd. Utrzymywaliśmy jednak kontakt, problem w tym że ja obiecywałem (ta pieprzona nadzieja) sobie więcej, że może z czasem że może jednak... Każde 'dobrze że jesteś', 'wspaniały z Ciebie facet', 'jesteś kochany' odbierałem tak jak mi pasowało, podsycało to tylko moją nadzieję i mobilizowało do dalszych starań, wspólne prezenty na święta, wspólny ale samotny bo tylko nas dwoje sylwester podsumowany przez nią 'fajnie że Ci się chciało' bo planowo miała go zamiar spędzić sama. Pewnej soboty zaprosiła mnie w góry, spędziliśmy ze sobą cały dzień, najpierw łażenie po górach potem u niej w domu, książka, wspólnie obejrzany film, potem wróciłem do siebie i jeszcze zadzwoniła, rozmawialiśmy ponad godzinę... Znowu z jej strony padły słowa które paść nie powinny... 'czy mam świadomość tego że spędziliśmy cały dzień i że było tak fajnie' mieszkamy niedaleko siebie więc i 'dziwne że nie spotkaliśmy się wcześniej i że widocznie wszystko ma swój czas', wiesz wszystko to nadal dawało mi nadzieję na coś więcej. Były i inne spotkania które teraz rozpamiętuje. Na jednym z nich się do mnie przytuliła o czym później musiałem z nią porozmawiac bo szczerze mówiąc tego nie rozumiałem. Stwierdziła że dla niej to normalne że przytula się do przyjaciela, strefa intymna to dopiero pocałunek i to co dalej... Na innym spotkaniu spytała czy pamiętam jaka była treść pierwszego smsa który do niej wysłałem, pamiętałem więc powtórzyłem, spytała czy pamiętam kiedy się po raz pierwszy spotkaliśmy itd... Do dziś nie wiem czy sprawdzała na ile jest dla mnie ważna czy chodziło o coś więcej... Z innej beczki, powiedziała też kiedyś że to (nasza znajomość) się źle skończy. Ona ma 33 lata (ja 35) więc zakladając ze jest dorosła i wie co mówi nigdy nie próbowałem czegoś więcej... może źle bo wtedy albo by się to skonczylo od razu albo... Innym razem gdy przez raptem dwa dni nie bylismy w kontakcie a potem się spotkaliśmy spytała czy się na nią o coś obraziłem, po moim zapewnieniu że nie stwierdziła 'fajnie że się nie obraziłeś' I bądź tu mądry człowieku. Znaczy się teraz już jestem mądry, widzi we mnie tylko przyjaciela a to że dla mnie za mało to już tylko i wyłacznie mój problem.

W każdym bądź razie stwierdziłem że wystarczy już moich wysiłków i męczarni, czas na zmiany.
Poboli, poboli i przestanie a świadomość tego że byłbym nadal przyjacielem podczas gdy ona spotka kogoś kto będzie dla niej facetem boli jeszcze bardziej.

Zakochałem się jak gówniarz i tyle.

Wczorajsza lekcja była kolejnym kamyczkiem do ogródka. Od tygodnia ją zbywałem bo raz srednio miałem czas, dwa problemy pracowe i takie tam. Ani razu nie zapytała czy wszystko ok, dopiero dzisiaj w rozmowie telefonicznej chyba wyłapala z tonu głosu ze nie wszystko gra i powiedziała że zadzwoni ale dopiero późnym wieczorem bo wcześniej gości koleżankę. Odpowiedziałem że nie musi, odpowiedziała że zadzwoni bo chce, ja co prawda późno chodzę spać ale na tyle normalny jeszcze jestem że wiem że skoro do tej pory nie zadzwoniła to już nie zadzwoni. Poza tym z zajęć logiki mogę wywnioskować że skoro nie zadzwoniła to nie chciała (wybaczcie czarny humor smile )

Primo, jak miała problem, chciała się spotkać to miałem dla niej czas.
Secundo, jak coś jej obiecałem to choćby skały srały zrobiłem to.

Pytanie do Was jednak w sumie nie dotyczy powyższego a tego jak 'z klasą' wygasić znajomość.

Jedyne co teraz mam jej do powiedzenia to to żeby z łaski swojej jakoś rozsądnie popakowała rzeczy które swego czasu jej pożyczyłem i tyle. Tyle że wydaje mi się to dość szczeniackie, chociaż trzeba przyznać że jest to szybki sposób zakończenia znajomości.
Rozmawiać z nią o tym dlaczego tak nie ma sensu. Nawet jeśli zapyta to to pytanie pozostawie bez odpowiedzi.

Jest jeszcze coś, obiecałem jej coś co jest dla niej w jakiś sposób ważne tyle że będzie to miało miejsce dopiero za tydzień. Rozsądek podpowiada olej, urażona duma podpowiada olej coś jednak mówi poczekaj a potem daj sobie spokój.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Moja historia

Adamie czy aby na pewno nie chcesz zakończyć tej znajomości bo ta kobieta odrzuciła Twoje uczucia. Ty sie starałeś, dla Ciebie każdy czas spędzony z nią był pewnie na przysłowiową "wagę złota" smile. Ty się w niej zauroczyłeś być może zakochałeś, ale ona była fair woebec Ciebie od samego początku mówiąc, że to tylko przyjaźń. Przyajciele też maja prawo się przytulać miło spędzić czas, czy sobie pomagać.
Z czasem fakt, że postąpiła dziecinnie bo jednak przyjaciele pytają się nawzajem co słychać, bądź czy masz jakieś problemy?może mogę ci jakoś pomoc. Tylko, że sam wspomniałeś, że od tygodnia ją zbywałeś? Może i ona poczuła się urażona dlatego takie jest jej zachowanie.
Jeżeli chcesz zakończyć tą znajomość, powiedz jej to po prostu. Jesteście dorośli, porozmawiacie i dzięki temu może sprawa się jakoś rozwiąże.
Co do tej waznej sprawy to decyzje musisz podjąć sam. Odrzucając dumę, bo swoją dumą nie raz krzywdzimy innych, a to nie jest miłe sad

3 Ostatnio edytowany przez adam79 (2014-03-08 13:18:11)

Odp: Moja historia
zakochanawiosna napisał/a:

Adamie czy aby na pewno nie chcesz zakończyć tej znajomości bo ta kobieta odrzuciła Twoje uczucia. Ty sie starałeś, dla Ciebie każdy czas spędzony z nią był pewnie na przysłowiową "wagę złota" smile. Ty się w niej zauroczyłeś być może zakochałeś, ale ona była fair woebec Ciebie od samego początku mówiąc, że to tylko przyjaźń. Przyajciele też maja prawo się przytulać miło spędzić czas, czy sobie pomagać.
Z czasem fakt, że postąpiła dziecinnie bo jednak przyjaciele pytają się nawzajem co słychać, bądź czy masz jakieś problemy?może mogę ci jakoś pomoc. Tylko, że sam wspomniałeś, że od tygodnia ją zbywałeś? Może i ona poczuła się urażona dlatego takie jest jej zachowanie.
Jeżeli chcesz zakończyć tą znajomość, powiedz jej to po prostu. Jesteście dorośli, porozmawiacie i dzięki temu może sprawa się jakoś rozwiąże.
Co do tej waznej sprawy to decyzje musisz podjąć sam. Odrzucając dumę, bo swoją dumą nie raz krzywdzimy innych, a to nie jest miłe sad

Chce zakonczyc ta znajomosc bo mnie niszczy. Tak, każda chwila z nią była dla mnie na wagę złota.
Zbywalem ją zeby ulatwic sobie podjecie ostatniego kroku.
Juz z nia rozmawiałem, ona chce się jeszcze spotkać i porozmawiać ale znowu powiedziała coś czego powiedzieć nie powinna 'jesteś miły czemu by nie spróbować'. Niemniej jednak jest tego samego zdania co ja, najlepiej będzie to skończyć.

No to teraz oczekuje odrobiny wsparcia:(

4 Ostatnio edytowany przez gargamel (2014-03-08 16:15:47)

Odp: Moja historia
adam79 napisał/a:

No to teraz oczekuje odrobiny wsparcia:(

Hm, wiesz co? Jest wiele innych kobiet, któraś na pewno jest przeznaczona Tobie.
Ja zanim poznałem dziewczynę, o którą próbuję jeszcze zawalczyć, ponad 2 lata wzdychałem bez wzajemności do koleżanki ze studiów i myślałem, że lepszej nigdy nie znajdę. Teraz dalej chodzimy na studia razem i jest mi prawie całkowicie obojętna...

Jeśli nie zawalczę o obecną znajomość, lub nawet zawalczę, ale ona się nie zgodzi na dalsze spotkania, to pewnie znajdzie się kiedyś 3 dziewczyna, która pozwoli mi zapomnieć o tej obecnej znajomości.

Tak więc na pewno i Ty znajdziesz tę jedyną, która da Ci szczęście, bo na jednej kobiecie świat się nie kończy smile

5

Odp: Moja historia

Autorze,nie Ciebie jednego to spotyka.Faktycznie,lepiej moim zdaniem urwać kontakt z tą kobietą,bo niepotrzebnie będziesz sobie robił nadzieję.To trudno,ale bywa że nie ma innego wyjścia.Młody jesteś,wszystko przed Tobą.Dwie strony muszą dawać tak samo.Inaczej nic z tego,ale to wiesz.

6

Odp: Moja historia
gargamel napisał/a:
adam79 napisał/a:

No to teraz oczekuje odrobiny wsparcia:(

Hm, wiesz co? Jest wiele innych kobiet, któraś na pewno jest przeznaczona Tobie.
Ja zanim poznałem dziewczynę, o którą próbuję jeszcze zawalczyć, ponad 2 lata wzdychałem bez wzajemności do koleżanki ze studiów i myślałem, że lepszej nigdy nie znajdę. Teraz dalej chodzimy na studia razem i jest mi prawie całkowicie obojętna...

Jeśli nie zawalczę o obecną znajomość, lub nawet zawalczę, ale ona się nie zgodzi na dalsze spotkania, to pewnie znajdzie się kiedyś 3 dziewczyna, która pozwoli mi zapomnieć o tej obecnej znajomości.

Tak więc na pewno i Ty znajdziesz tę jedyną, która da Ci szczęście, bo na jednej kobiecie świat się nie kończy smile

Dzięki, powodzenia i głowa do góry.
Tylko to pozostaje.

7 Ostatnio edytowany przez Kerty (2014-03-09 08:39:50)

Odp: Moja historia

"Po jakimś czasie jednak porozmawiałem z nią na temat tego co do niej czuję, stwierdziła że nic z tego nie będzie, że nie chce mnie ranić, żebym się tylko nie zakochał"

I na tym koniec smile

Kontakt urwać, poprosić o zwrot rzeczy i tyle. Życie toczy się dalej.

Życzę powodzenia smile

8

Odp: Moja historia

Sądzę , że lepiej będzie jak powiesz jej wprost , że chcesz zakończyć ta znajomość.. Znajdziesz taka , która będzie chciała czegoś więcej . A co do niej to powiedz , że chciałbyś swoje rzeczy i tyle .. Głowa do góry ! smile

9

Odp: Moja historia
Asia181818 napisał/a:

Sądzę , że lepiej będzie jak powiesz jej wprost , że chcesz zakończyć ta znajomość.. Znajdziesz taka , która będzie chciała czegoś więcej . A co do niej to powiedz , że chciałbyś swoje rzeczy i tyle .. Głowa do góry ! smile

Już powiedziałem. Powiedziałem też że nie ma o czym rozmawiać bo problem nadal jest ten sam a już go omawialiśmy, stwierdziła jednak że chce ze mną jeszcze porozmawiać. No nic, tak czy siak mi już jest lżej.

10

Odp: Moja historia
adam79 napisał/a:
Asia181818 napisał/a:

Sądzę , że lepiej będzie jak powiesz jej wprost , że chcesz zakończyć ta znajomość.. Znajdziesz taka , która będzie chciała czegoś więcej . A co do niej to powiedz , że chciałbyś swoje rzeczy i tyle .. Głowa do góry ! smile

Już powiedziałem. Powiedziałem też że nie ma o czym rozmawiać bo problem nadal jest ten sam a już go omawialiśmy, stwierdziła jednak że chce ze mną jeszcze porozmawiać. No nic, tak czy siak mi już jest lżej.

I cisza. Miała się odezwać celem przekazania rzeczy..., sobota, niedziela, poniedziałek
- albo totalnie ma mnie w dupie i nawet nie jest świadoma tego że chciałbym to zakończyć jak najszybciej
- albo sprawdza sama siebie czy jednak nie zatęskni (ostatnia rozmowa już o zakończeniu przyjaźni znowu zakończyła się czymś czego powiedzieć nie powinna - "pomyślałam że spróbuje ale to nie znaczy że nie masz racji co do zakończenia przyjaźni", "ironia losu")
- nie ma czasu
- **** wie co innego

Niech się to już skończy, dobrze czy źle, niech się skończy.

11 Ostatnio edytowany przez niepokorna88 (2014-03-11 00:39:55)

Odp: Moja historia

jak na mój gust to to jest wyrachowana laska która się z Tobą bawi i drwi z Ciebie Może spróbuję a może nie spróbuje to mu powiem ze tak i zobaczę co zrobi a potem powiem że nie i niech tak za mną gania.... A ty jak małolat tylko jej wtórujesz i sam dajesz się w tę gierkę wciągać.

12

Odp: Moja historia
niepokorna88 napisał/a:

jak na mój gust to to jest wyrachowana laska która się z Tobą bawi i drwi z Ciebie Może spróbuję a może nie spróbuje to mu powiem ze tak i zobaczę co zrobi a potem powiem że nie i niech tak za mną gania.... A ty jak małolat tylko jej wtórujesz i sam dajesz się w tę gierkę wciągać.

Dziękuje za wypowiedź. Najgorsza jest ta przeklęta nadzieja, powiedziałem jej żeby mi oddała rzeczy i tyle, rozmawiać nie ma sensu bo temat jest wciąż ten sam. Myślałem że przystanie na takie rozwiązanie i jak najszybciej odda rzeczy bo oto w końcu może się ode mnie uwolnić. Ale nie, primo - chce porozmawiać, secundo - nie wiem dlaczego zwleka... Dlaczego, coś jednak dla niej znacze czy jest tak jak piszesz, bawi się mną.

Niech się to już skończy, dobrze czy źle, niech się skończy.

13

Odp: Moja historia

To się nie skończy samo z siebie. Będzie trwać tak długo jak długo Ty tego nie zakończysz. Jej jest dobrze w tej sytuacji, ma wzdychulca do którego wprawdzie nic nie czuje ale zawsze się przyda, wiec bawi sie Toba podgrzewając nadzieję raz na jakiś czas.
Jeśli rzeczy nie są bardzo wartościowe odpuść

14

Odp: Moja historia
Jozefina napisał/a:

ma wzdychulca do którego wprawdzie nic nie czuje ale zawsze się przyda

lubię to:p

15

Odp: Moja historia
Jozefina napisał/a:

To się nie skończy samo z siebie. Będzie trwać tak długo jak długo Ty tego nie zakończysz. Jej jest dobrze w tej sytuacji, ma wzdychulca do którego wprawdzie nic nie czuje ale zawsze się przyda, wiec bawi sie Toba podgrzewając nadzieję raz na jakiś czas.
Jeśli rzeczy nie są bardzo wartościowe odpuść

I bardzo dobrze że tak piszesz bo trzeba mi jednak otworzyć oczy i pozbawić tej durnej nadziei.
Ja to zakończyłem, poprosiłem o zwrot rzeczy i powiedziałem że rozmawiać nie ma o czym bo temat jest jej znany. Sama powiedziała ze chce porozmawiać. I znowu... czy gdyby nic nie było to chciałaby rozmawiać? Ja na jej miejscu bym nie chciał pozbywajac sie w końcu kogos, bylbym szczesliwy ze sie w końcu odczepił i zakończył bym temat jak najszybciej.
Wiec niech do cholery porozmawia i odda rzeczy, wtedy to bedzie dla mnie koniec.
Na razie przynajmniej się nie odzywa, nie wiem czy z wyrachowania, czy dlatego że wie że nie powinna etc...

16

Odp: Moja historia

Ta poczekaj jeszcze  i pocierp, ona się odezwie..
A ile ta wspaniała kobieta ma lat?

17

Odp: Moja historia
Jozefina napisał/a:

Ta poczekaj jeszcze  i pocierp, ona się odezwie..
A ile ta wspaniała kobieta ma lat?

33 wiec zakladam ze w tym wieku nie powinna juz sie zachowywac jak gówniara.

18

Odp: Moja historia
adam79 napisał/a:
Jozefina napisał/a:

Ta poczekaj jeszcze  i pocierp, ona się odezwie..
A ile ta wspaniała kobieta ma lat?

33 wiec zakladam ze w tym wieku nie powinna juz sie zachowywac jak gówniara.

A co ma wiek do rzeczy? Bycie gowniara to stan umysłu. Tylko że ona gowniara nie jest. Raczej kobietą w wieku 33 lat, która ciągle szuka księcia z bajki ale już niestety za dużo młodszej konkurencji więc na wpadek gdyby książę wolał młodszą dobrze mieć takiego Adama kręcącego się w pobliżu. Trzeba mu tylko umiejętnie motac żeby miał nadzieję i nie odszedł.
Chłopie jakby ona była w porządku to nie bawiła by się w przyjaźń wiedząc o Twoich uczuciach.

19

Odp: Moja historia
adam79 napisał/a:

czy gdyby nic nie było to chciałaby rozmawiać?

Ona tylko sprawdza na ile się zfrajerzysz i dogniesz do jej kolejnego kaprysu;p

20

Odp: Moja historia
pitagoras napisał/a:
adam79 napisał/a:

czy gdyby nic nie było to chciałaby rozmawiać?

Ona tylko sprawdza na ile się zfrajerzysz i dogniesz do jej kolejnego kaprysu;p

I dobrze że tak piszesz, tego też potrzebuję...

21

Odp: Moja historia
Jozefina napisał/a:

A co ma wiek do rzeczy? Bycie gowniara to stan umysłu. Tylko że ona gowniara nie jest. Raczej kobietą w wieku 33 lat, która ciągle szuka księcia z bajki ale już niestety za dużo młodszej konkurencji więc na wpadek gdyby książę wolał młodszą dobrze mieć takiego Adama kręcącego się w pobliżu. Trzeba mu tylko umiejętnie motac żeby miał nadzieję i nie odszedł.
Chłopie jakby ona była w porządku to nie bawiła by się w przyjaźń wiedząc o Twoich uczuciach.

Podkreśliłem to co dla mnie najważniejsze. Masz rację, wiedziałaby że skoro mi na niej zależy to nie ma sensu w to brnąć...

22

Odp: Moja historia
adam79 napisał/a:

I dobrze że tak piszesz, tego też potrzebuję...

To napiszę dokładniej: prosta sprawa.chcesz odzyskać SWOJE rzeczy, które są u niej.Sygnalizujesz sprawę.Jej psim obowiązkiem jest oddać Ci te rzeczy przy pierwszej nadarzającej się okazji.To jest normalność.
Tymczasem laska zaczyna kombinować, stawiać warunki (bo czymże jest ta ''rozmowa'') i wdeptać Cię w rolę petenta- a ona chce być tą przysłowiową panią w okienku, która może, ale nie musi.Jak jej się zechce.A Ty se chłoptasiu czekaj.
Tak to wygląda.Przeanalizuj sobie inne sytuacje a zobaczysz ile ich było- schemat zawsze ten sam.

23

Odp: Moja historia

znacie się trochę, mniej więcej wiesz kiedy jest w domu... pojedz do niej jak będzie i weź rzeczy. Chwile pogadacie i koniec... Potem nie odpisuj na sms-y, nie odbieraj telefonu... to działa, wiem coś o tym:)

24

Odp: Moja historia
Tómek napisał/a:

znacie się trochę, mniej więcej wiesz kiedy jest w domu... pojedz do niej jak będzie i weź rzeczy. Chwile pogadacie i koniec...

Słusznie.

Tómek napisał/a:

Potem nie odpisuj na sms-y, nie odbieraj telefonu... to działa, wiem coś o tym:)

Z tym to juz teraz problemu nie ma, kontakt zerwany, ja się nie odzywam i ona również.

25 Ostatnio edytowany przez Remi (2014-03-26 20:43:52)

Odp: Moja historia
adam79 napisał/a:

Rok temu poznałem wspaniałą kobietę. Od rozmowy o książkach bo okazało się że mamy podobne zainteresowania czytelnicze przez muzyke i film (rowniez zbiezne gusta) przeszlismy do wspolnych wyjsc na kawe, kino, rower etc. Już wtedy zaczely sie problemy bo gdy chciałem za nia zapłacić za kazdym razem słyszałem 'a co to randka'? Nie brałem tego na poważnie, raczej sadzilem ze sie ze mną droczy. Po jakimś czasie jednak porozmawiałem z nią na temat tego co do niej czuję, stwierdziła że nic z tego nie będzie, że nie chce mnie ranić, żebym się tylko nie zakochał (bo bądź co bądź powiedziałem że jestem raczej zauroczony niż zakochany bo na miłość to jednak trzeba więcej czasu) itd. Utrzymywaliśmy jednak kontakt, problem w tym że ja obiecywałem (ta pieprzona nadzieja) sobie więcej, że może z czasem że może jednak... Każde 'dobrze że jesteś', 'wspaniały z Ciebie facet', 'jesteś kochany' odbierałem tak jak mi pasowało, podsycało to tylko moją nadzieję i mobilizowało do dalszych starań, wspólne prezenty na święta, wspólny ale samotny bo tylko nas dwoje sylwester podsumowany przez nią 'fajnie że Ci się chciało' bo planowo miała go zamiar spędzić sama. Pewnej soboty zaprosiła mnie w góry, spędziliśmy ze sobą cały dzień, najpierw łażenie po górach potem u niej w domu, książka, wspólnie obejrzany film, potem wróciłem do siebie i jeszcze zadzwoniła, rozmawialiśmy ponad godzinę... Znowu z jej strony padły słowa które paść nie powinny... 'czy mam świadomość tego że spędziliśmy cały dzień i że było tak fajnie' mieszkamy niedaleko siebie więc i 'dziwne że nie spotkaliśmy się wcześniej i że widocznie wszystko ma swój czas', wiesz wszystko to nadal dawało mi nadzieję na coś więcej. Były i inne spotkania które teraz rozpamiętuje. Na jednym z nich się do mnie przytuliła o czym później musiałem z nią porozmawiac bo szczerze mówiąc tego nie rozumiałem. Stwierdziła że dla niej to normalne że przytula się do przyjaciela, strefa intymna to dopiero pocałunek i to co dalej... Na innym spotkaniu spytała czy pamiętam jaka była treść pierwszego smsa który do niej wysłałem, pamiętałem więc powtórzyłem, spytała czy pamiętam kiedy się po raz pierwszy spotkaliśmy itd... Do dziś nie wiem czy sprawdzała na ile jest dla mnie ważna czy chodziło o coś więcej... Z innej beczki, powiedziała też kiedyś że to (nasza znajomość) się źle skończy. Ona ma 33 lata (ja 35) więc zakladając ze jest dorosła i wie co mówi nigdy nie próbowałem czegoś więcej... może źle bo wtedy albo by się to skonczylo od razu albo... Innym razem gdy przez raptem dwa dni nie bylismy w kontakcie a potem się spotkaliśmy spytała czy się na nią o coś obraziłem, po moim zapewnieniu że nie stwierdziła 'fajnie że się nie obraziłeś' I bądź tu mądry człowieku. Znaczy się teraz już jestem mądry, widzi we mnie tylko przyjaciela a to że dla mnie za mało to już tylko i wyłacznie mój problem.

W każdym bądź razie stwierdziłem że wystarczy już moich wysiłków i męczarni, czas na zmiany.
Poboli, poboli i przestanie a świadomość tego że byłbym nadal przyjacielem podczas gdy ona spotka kogoś kto będzie dla niej facetem boli jeszcze bardziej.

Zakochałem się jak gówniarz i tyle.

Wczorajsza lekcja była kolejnym kamyczkiem do ogródka. Od tygodnia ją zbywałem bo raz srednio miałem czas, dwa problemy pracowe i takie tam. Ani razu nie zapytała czy wszystko ok, dopiero dzisiaj w rozmowie telefonicznej chyba wyłapala z tonu głosu ze nie wszystko gra i powiedziała że zadzwoni ale dopiero późnym wieczorem bo wcześniej gości koleżankę. Odpowiedziałem że nie musi, odpowiedziała że zadzwoni bo chce, ja co prawda późno chodzę spać ale na tyle normalny jeszcze jestem że wiem że skoro do tej pory nie zadzwoniła to już nie zadzwoni. Poza tym z zajęć logiki mogę wywnioskować że skoro nie zadzwoniła to nie chciała (wybaczcie czarny humor smile )

Primo, jak miała problem, chciała się spotkać to miałem dla niej czas.
Secundo, jak coś jej obiecałem to choćby skały srały zrobiłem to.

Pytanie do Was jednak w sumie nie dotyczy powyższego a tego jak 'z klasą' wygasić znajomość.

Jedyne co teraz mam jej do powiedzenia to to żeby z łaski swojej jakoś rozsądnie popakowała rzeczy które swego czasu jej pożyczyłem i tyle. Tyle że wydaje mi się to dość szczeniackie, chociaż trzeba przyznać że jest to szybki sposób zakończenia znajomości.
Rozmawiać z nią o tym dlaczego tak nie ma sensu. Nawet jeśli zapyta to to pytanie pozostawie bez odpowiedzi.

Jest jeszcze coś, obiecałem jej coś co jest dla niej w jakiś sposób ważne tyle że będzie to miało miejsce dopiero za tydzień. Rozsądek podpowiada olej, urażona duma podpowiada olej coś jednak mówi poczekaj a potem daj sobie spokój.

Sądzę, że owej dziewczynie zależało na czymś więcej niżeli przyjaźni. Łączyły zainteresowania, wspólne wyjścia, sylwester, nawet zaprosiła na wyjazd w góry, martwiła się, gdy się nie odzywałeś, pytała - czy to randka gdy chciałeś zapłacić, stwierdziła, że strefa intymna to pocałunek - czysta, jasna deklaracja...
Co ty zrobiłeś - jedno wielkie NIC. Prócz tego, że szybko oświeciłeś ją tym, że jesteś zauroczony, prócz zbywania, prócz rozmyślania czy jej zależy czy nie...Dlaczego gdy się przytuliła to musiałeś z nią porozmawiać, a nie pójść za ciosem? I dlaczego nie zrobiłeś absolutnie nic, by powalczyć o nią? Bo walką nie jest na pewno rozmyślanie o sobie...

Dla mnie to sam z siebie zrobiłeś przyjaciela.

26

Odp: Moja historia

Czy mam też rozumieć, że byłeś przyjacielem bez głębszego kontaktu fizycznego nawet jakim są pocałunki i teraz wymagasz czegoś więcej? Ona musiałaby poczuć, że chce z Tobą się przespać. Inaczej wzbudziłeś tylko zainteresowanie, a trzeba jeszcze pożądanie. Przynajmniej ja tak to upraszczam.

27 Ostatnio edytowany przez adam79 (2014-03-26 21:17:32)

Odp: Moja historia
Remi napisał/a:

Sądzę, że owej dziewczynie zależało na czymś więcej niżeli przyjaźni. Łączyły zainteresowania, wspólne wyjścia, sylwester, nawet zaprosiła na wyjazd w góry, martwiła się, gdy się nie odzywałeś, pytała - czy to randka gdy chciałeś zapłacić, stwierdziła, że strefa intymna to pocałunek - czysta, jasna deklaracja...
Co ty zrobiłeś - jedno wielkie NIC. Prócz tego, że szybko oświeciłeś ją tym, że jesteś zauroczony, prócz zbywania, prócz rozmyślania czy jej zależy czy nie...Dlaczego gdy się przytuliła to musiałeś z nią porozmawiać, a nie pójść za ciosem? I dlaczego nie zrobiłeś absolutnie nic, by powalczyć o nią? Bo walką nie jest na pewno rozmyślanie o sobie...

Dla mnie to sam z siebie zrobiłeś przyjaciela.

Mylisz się.
Nie pytała czy to randka tylko z hmm... ironią, zdziwieniem sama stwierdzała: 'a co to randka?' Odnośnie ew. pocałunku sama stwierdziła że delikatnie wybiłaby mi to z głowy. A walka? Sylwestra sam wymyśliłem bo chciała go spędzić sama, urodziny sam jej zorganizowałem, miałem dla niej czas gdy mnie potrzebowała etc... Co to Ty tam wiesz o walce o nią. Jak druga strona nie chce to pierwsza robi z siebie durnia i tyle. Zbywanie? Ostatni tydzień gdy już stwierdziłem że nie ma sensu dalej ciągnąć tej znajomości. Rozmyślanie? Długo wierzyłem że chodzi jej o coś więcej niż przyjaźń.
Po czasie okazało się że byłem czasową zapchajdziurą... Spotykała się ze mną na stopie koleżeńskiej a w międzyczasie poznała innego gościa z którym połączyło ją coś więcej. I prawdopodobnie dostała tam troche po kuprze. Stąd 'ironia losu' która mnie swego czasu zastanowiła. Ot sama znalazła się w sytuacji w której ja byłem w stosunku do niej.

No ale dajesz, jakbyś powalczył Wujku Dobra Rado.
Mam nadzieję że nie zaczniesz mi nawijać o kinie, ramie i innych takich rodem z internetowych poradników.

28

Odp: Moja historia
adam79 napisał/a:
Remi napisał/a:

Sądzę, że owej dziewczynie zależało na czymś więcej niżeli przyjaźni. Łączyły zainteresowania, wspólne wyjścia, sylwester, nawet zaprosiła na wyjazd w góry, martwiła się, gdy się nie odzywałeś, pytała - czy to randka gdy chciałeś zapłacić, stwierdziła, że strefa intymna to pocałunek - czysta, jasna deklaracja...
Co ty zrobiłeś - jedno wielkie NIC. Prócz tego, że szybko oświeciłeś ją tym, że jesteś zauroczony, prócz zbywania, prócz rozmyślania czy jej zależy czy nie...Dlaczego gdy się przytuliła to musiałeś z nią porozmawiać, a nie pójść za ciosem? I dlaczego nie zrobiłeś absolutnie nic, by powalczyć o nią? Bo walką nie jest na pewno rozmyślanie o sobie...

Dla mnie to sam z siebie zrobiłeś przyjaciela.

Mylisz się.
Nie pytała czy to randka tylko z hmm... ironią, zdziwieniem sama stwierdzała: 'a co to randka?' Odnośnie ew. pocałunku sama stwierdziła że delikatnie wybiłaby mi to z głowy. A walka? Sylwestra sam wymyśliłem bo chciała go spędzić sama, urodziny sam jej zorganizowałem, miałem dla niej czas gdy mnie potrzebowała etc... Co to Ty tam wiesz o walce o nią. Jak druga strona nie chce to pierwsza robi z siebie durnia i tyle. Zbywanie? Ostatni tydzień gdy już stwierdziłem że nie ma sensu dalej ciągnąć tej znajomości. Rozmyślanie? Długo wierzyłem że chodzi jej o coś więcej niż przyjaźń.
Po czasie okazało się że byłem czasową zapchajdziurą... Spotykała się ze mną na stopie koleżeńskiej a w międzyczasie poznała innego gościa z którym połączyło ją coś więcej. I prawdopodobnie dostała tam troche po kuprze. Stąd 'ironia losu' która mnie swego czasu zastanowiła. Ot sama znalazła się w sytuacji w której ja byłem w stosunku do niej.

No ale dajesz, jakbyś powalczył Wujku Dobra Rado.
Mam nadzieję że nie zaczniesz mi nawijać o kinie, ramie i innych takich rodem z internetowych poradników.

Dlaczego się obrażasz o moją wypowiedź. Gdy zapytała z ironią ponoć - a co to randka? To trudne powiedzieć - Tak. To randka. Chcesz wyjść, to nie ma problemu smile
Ona z czasem pewnie doszła do wniosku, że nic nie będzie, więc sobie kogoś innego znalazła, to przecież normalne. Można wiele pisać o kobietach, ale nie należy zwalać winy za to, że się nie udało na kogoś. To zawsze wina obojga osób. Z powodu tego, że za mało konkretny, za mało pewny siebie, za mało pyskaty i za mało walczak to nie sprostałeś jej wymogom.

29

Odp: Moja historia

No ale jeśli robiłeś tyle rzeczy dla niej, a ona dla Ciebie nic, to zostałeś kim chciałeś zostać. Nikim.

30

Odp: Moja historia
Remi napisał/a:

Dlaczego się obrażasz o moją wypowiedź. Gdy zapytała z ironią ponoć - a co to randka? To trudne powiedzieć - Tak. To randka. Chcesz wyjść, to nie ma problemu smile
Ona z czasem pewnie doszła do wniosku, że nic nie będzie, więc sobie kogoś innego znalazła, to przecież normalne. Można wiele pisać o kobietach, ale nie należy zwalać winy za to, że się nie udało na kogoś. To zawsze wina obojga osób. Z powodu tego, że za mało konkretny, za mało pewny siebie, za mało pyskaty i za mało walczak to nie sprostałeś jej wymogom.

Nie obrażam się. Jasnym chyba jest że wszystkiego tutaj napisać nie mogę bo jednak chciałbym skorzystać z anonimowości którą daje internet. Jasnym jest też chyba to że pierwszego posta w tym temacie pisałem gdy miałem już tego wszystkiego zwyczajnie dość, stąd takie a nie inne nastawienie i opis sytuacji. Mocno negatywny.
A było podobnie, odpowiedziałem 'na to wygląda, prawda?'  Usłyszałem 'nie, to nie randka'.
Jak już upraszczać to jedynie tak że spokój powinienem sobie dać po 2,3 pierwszych miesiącach znajomości a nie dużo później.
Skoro jest zainteresowanie a pożądania nie ma to niewiele da się zrobić. Tak gieroje, są sytuacje w których facet zwyczajnie kobiecie nie przypada do gustu i tyle.
Zresztą to akurat mogą Wam tutaj Panie wytłumaczyć. Chyba że wy naprawdę sądzicie że w każdej wzbudzicie pożądanie - ale to już świadczy tylko o Was.

31

Odp: Moja historia

Pożądanie myśle można wzbudzić u każdej kobiety, tylko musisz w danym "terenie" się wyróżniać, musisz być męski i ciekawy. Po prostu musisz dać się zauważyć jako lepszy niż inni, a do tego mniej dostępny. Takie prawa natury. Wyglądem da sie też wzbudzić pożądanie (i łatwiej), ale nawet piękniś gdy będzie ciapą i będzie usługiwał, ślinił się, to zostanie ładnym okazem do pogłaskania i nic więcej.

32 Ostatnio edytowany przez adam79 (2014-06-16 20:32:30)

Odp: Moja historia

Panowie Remi i thepass. Po czasie sytuacja się wyjaśniła. Oboje nie mieliście racji. Rację miała tylko część piszących tutaj kobiet.
Ironia losu o której pisałem to to że ona była w takiej sytuacji w jakiej ja byłem w tamtym czasie. Tzn. ja czekałem na nią a ona czekała na innego, którego poznała jeszcze przede mną a któremu notabene rozwaliła małżeństwo. Tamten facet jednakże nie ma jaj i nie potrafi wybrać pomiędzy próbą naprawy małżeństwa a nią. A ja ? Cóż, wyszło jak wyszło i jakoś kontynuowaliśmy naszą znajomość. Wkrótce doszło i do tego że był kontakt fizyczny, pocałunki, seks etc... Wydawało mi się że wszystko idzie w dobrą stronę, jednakże dowiedziałem się że nadal utrzymuje kontakt z tamtym gościem. I wszystko stało się jasne, nigdy nie zagoszczę bardziej w jej życiu a nawet gdyby to wiem że wystarczyłoby że tamten kiwnąłby palcem i ona poleci do niego bez zawahania. Poza tym nie chce wiązać swojej przyszłości z kimś takim, z kimś kto kręci na dwa fronty, kocha jednego a pieprzy się z drugim/obojga... Warto było poczekać by całkowicie wyleczyć się ze złudzeń. Wspaniała kobieta za jaką ją miałem zmieniła się w zwykłą ladacznicę gotową opłacić swoim ciałem zainteresowanie drugiej strony. Zauroczenie zamieniło się w obrzydzenie.
Finito.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024